Zacisze nad brzegiem jeziora

Dwiema charakterystycznymi cechami tych terenów jest mnogość zarówno pól ryżowych, jak i fortec. W przeszłości toczyło się tu wiele wojen, więc obrona tego kraju stoi na wysokim poziomie. Mieści się tu Otogakure no Sato. Jego dokładna lokalizacja jest nieznana.
Awatar użytkownika
Mao Atatsuke
Posty: 4729
Rejestracja: pn, 3 wrz 2012, 22:02
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konohagakure
Ranga: S. Jounin
Wiek Postaci: 32
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: Go Kaishi
Kontrola Chakry: Yon Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi ++
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11534&p=284866#p284866

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Mao Atatsuke » pn, 6 cze 2016, 17:41

100%

Awatar użytkownika
Asakura Zaji
Posty: 2735
Rejestracja: śr, 30 sty 2013, 11:41
Płeć: Kobieta
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 22
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi ++
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Katon: Ichi Kaishi +
Kontrola Doton: Ichi Kaishi +
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=6456&p=132945#p132945
Lokalizacja: Puru?

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Asakura Zaji » sob, 22 paź 2016, 21:03

KC na Ni

Mężczyzna wydawał się zdziwiony tym, że Mira podołała zadaniu i bez szczególnego szwanku, powróciła z urną, której pragnął. Po pochwale i być może nawet uznaniu z jego strony, skinęła głową i w ciszy opuściła budynek. Swe kroki skierowała nad brzeg jeziora, znajdującego się nieopodal punktu wymian ciał. Wokół była duża, otwarta przestrzeń, jednak istotne było to, iż nikt się tu nie znajdował. A przynajmniej na to wszystko wskazywało. Tak czy siak, dziewczyna przyszła tu nie bez powodu. Pomimo, że zakończyła swoją misję z powodzeniem, to jednak uważała, iż mogła wszystko rozegrać znacznie lepiej. Nie, wróć… Była tego pewna. W końcu przyszedł dzień, w którym młoda Jinchuriki stwierdziła, że za bardzo zignorowała trening na rzecz lenistwa i ciastek. Kto wie, może nawet i trochę jej się przytyło przez ten czas? Niemniej, ostatnie wydarzenia utwierdziły ją tylko w tym, iż musi poświęcić nieco więcej czasu na doskonalenie siebie i wcale nie chodziło tu o zdobycie tytułu leniwej buły roku. Jeszcze nie. Ponieważ jednak ciężko było jej się tak nagle przestawić, to postanowiła zacząć delikatnie, czyli od kontroli nad bladoniebieską energią.
Poskoczyła w stronę pobliskiego drzewa, przy czym od razu skupiła chakre w podeszwach stóp. Dzięki temu posunięciu, była wstanie spacerować po drzewie, jak gdyby normalnie chodziła po ziemi. Pomimo, iż nie pierwszy raz miała styczność z Dekata Ki, to tym razem mocno skupiła się na błękitnej mocy, chcąc wyłapać jak najdoskonalszą i niezawodną przyczepność. Białowłosa musiała pamiętać, iż do tej z pozoru prostej techniki, wymagana była idealna proporcja chakry. Ani za mało, ani za dużo, inaczej jutsu zakończy się fiaskiem, a później i upadkiem. W momencie, gdyby zabrakło energii, Mira najzwyczajniej spadłaby na ziemię, a jeśli przesadziłaby z mocą, to odbiłaby się, niczym na kauczuku i… Również i w tym przypadku byłoby spotkanie pierwszego stopnia z glebą.
Co krok przyśpieszała tempo chodu, aż w końcu zaczęła biec po drzewie, cały czas mając na uwadze ilość skumulowanej chakry w stopach. Wtem, będąc już niemalże na szczycie, gwałtownie zatrzymała się, zgięła nogi w kolanach i mocno odbiła się od kory w stronę jeziora. Był to efekt zamierzony, bowiem w następnej chwili chciała przerzucić się do bardzo podobnej, praktycznie bliźniaczej, acz nieco trudniejszej techniki – Dekata Mizu. Różnica polegała jedynie na tym, że nie utrzymuje się chakry w podeszwach, a stale ją uwalnia, co właśnie pozwala unosić się na tafli wody. Można by to w sumie porównać do niewidzialnych szczudeł. Dokładnie tak. Na szczudłach z bladoniebieskiej energii, Mira zaczęła przemieszczać się po jeziorze. Spokojnie i cierpliwie, spacerkiem, aż dotarła na sam środek zbiornika. Tam zatrzymała się i zamknęła oczy. Wyciszyła się i złożyła pieczęci wymagane do Bunshin no Jutsu. Chakrę podzieliła na pięć części, a po chwili, kopie otoczyły dziewczynę. Jest dobrze… Ale może być jeszcze lepiej! Wzięła głęboki wdech i powoli wypuściła ustami powietrze. W tym momencie przeszła w tak zwany stan świadomości wolnej od myśli. Innymi słowy, zaczęła medytować. Klony zniknęły, pozostawiając po sobie kłęby dymu, zaś we wnętrzu Junchuriki po raz kolejny rozpaliła się bladoniebieska energia. Całe ciało dziewczyny ogarnęło przyjemne ciepło. Uśmiechnęła się pod nosem. Bardzo lubiła to uczucie. Uczucie ciepełka i bezpieczeństwa. Standardowo dla tego typu treningu, Mira zaczęła – że tak to ujmę – przemieszczać chakrę po ciele. Ze startowego punktu w okolicach splotu słonecznego do prawej dłoni. Tam chwilę przetrzymała błękitną moc, po czym wysłała ją drugiej ręki. Wzięła kolejny głęboki wdech i powtórzyła czynność, jednak tym razem wysłała chakrę do dolnych kończyn. Było dobrze. Nawet bardzo. Kolejnym krokiem w rozwijaniu kontroli nad energią, było oplecenie się nią. Jak gdyby kocykiem. Chwilę później, białowłosa postanowiła raz jeszcze wykonać jutsu klonowania. Otworzyła oczy, złożyła wymagane pieczęci, a wokół niej ponownie pojawiło się pięć kopii. Tym razem była zadowolona z efektów. Pogratulowała sobie w duchu dobrze wykonanej roboty, jednak nie planowała jeszcze kończyć. Generalnie przez cały ten czas skupiała się na naprawdę prostych i niewiele wymagających technikach, a było jeszcze jedno pewne jutsu, które do tej pory przynosiło się jej pewne trudności. Mniej inaczej jutsu z kategorii sensorycznych technik – Kagura Shingan. Złożyła pieczęć i zamknęła oczy. Zaczęła skupiać się na otoczeniu, wyszukując pokłady obcej energii na coraz to większe odległości. Wtem coś się wydarzyło. Nie wiedziała czy wyobraźnia płata jej figle, czy też może faktycznie była wstanie po dłuższym takim skupieniu zeskanować nieco większy obszar, niż jakiś czas temu. Przynajmniej o połowę większy. Ciekawe…
Obrazek

Awatar użytkownika
Sabaku no Hissori
Posty: 3442
Rejestracja: śr, 7 wrz 2011, 15:46
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Onanizacja
Wioska: Sunagakure no sato
Ranga: T. Chunnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi +
Zasoby Chakry: Ni Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi ++
Kontrola Fūton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=236054#p236054
Lokalizacja: Tak

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Sabaku no Hissori » sob, 22 paź 2016, 21:21

Dla Ciebie specjalna zniżka. Jeden akcept w cenie jednego!
Obrazek

Szybkie Składanie Pieczęci lvl.1
Tropienie lvl.1
Wytrzymałość psychiczna lvl.1
Mistrz Przywołań lvl.1


Kyou – Oburęczność

Pokaż/Ukryj:

Awatar użytkownika
Asakura Zaji
Posty: 2735
Rejestracja: śr, 30 sty 2013, 11:41
Płeć: Kobieta
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 22
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi ++
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Katon: Ichi Kaishi +
Kontrola Doton: Ichi Kaishi +
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=6456&p=132945#p132945
Lokalizacja: Puru?

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Asakura Zaji » pn, 31 paź 2016, 21:35

KKG na Ni!

Tak. Dziewczyna była już stuprocentowo pewna, że zasięg jej sensorycznego jutsu zwiększył się o połowę. Musiała przyznać, że była to naprawdę dobra nowina. Niemniej, nie chciała – przynajmniej na ten moment – spocząć na laurach. Była pewna, że jej kontrola chakry poprawiła się, aczkolwiek było przed nią jeszcze sporo pracy. Większość technik tak naprawdę, którymi to Mira dysponowała, były oparte na krysztale. Zamknęła więc oczy i skupiła się na przepływie niebieskiej energii, która – że tak to ujmę – zapłonęła wręcz w okolicach splotu słonecznego. Ponownie płonąca w ciele dziewczyny chakra dała jej ogromne poczucie bezpieczeństwa. Wyciągnęła przed siebie rękę, a następnie pokierowała tam błękitną moc. Przetrzymała ją na moment, a po chwili wypuściła całą zgromadzoną energię na zewnątrz i posłała ją do podłoża. W końcu, używając swojego limitu krwi, powoli, acz spokojnie zaczęła krystalizować wodę tuż pod sobą. Kryształowy słup dokładniej, miał dać białowłosej podporę, by ta nie stała non stop na tafli zbiornika wodnego za pomocą Dekaty Mizu. W momencie, kiedy poczuła pod stopami stały grunt, otworzyła ślepia i rozstawiła ręce na boki. Posłała chakrę do dłoni, a następnie skrystalizowała cząsteczki wody zawarte w powietrzu, tworząc tym samym kilkanaście shuriken. Przypominały one w wyglądzie płatki śniegu i w zasadzie można by je było z nimi pomylić, gdyby nie fakt, że kolorystycznie nie do końca pasowały. Malachitowy odcień z pewnością nie był kolorem śniegu, jednak nadal bardzo ładnym i kryształ robił wrażenie. Niemniej, Mira posłała sześcioramienne gwiazdki prosto na drzewo, na którym to niedawno jeszcze spacerowała. Zanim jednak nefrytowe twory dosięgnęły celu, Junchuriki złożyła jedną ręką pieczęć tygrysa, chcąc tym samym użyć tak zwane Shinimi no ude. Jeszcze w powietrzu złapała we wcześniej wspomnianą technikę gwiazdki i rozbiła je tym samym na miliardy małych kawałeczków. Delikatnie przejechała dłonią w powietrzu, nadając odłamkom nowy kierunek trasy. Na początku malachitowa chmurka przeleciała na prawą stronę. Następnie na lewo i w górę. Wtem, dziewczyna posłała je wokół siebie. Została szczelnie otoczona kawałkami kryształu, które iskrząc się od promieni słońca, wirowały na wietrze, jak gdyby tańczyły. Widok nie z tej ziemi… Zdecydowanie było to coś, co nigdy się dziewczynie nie znudzi. Zawsze była dumna i szczęśliwa z tego, z jakiego klanu się wywodzi i co potrafią jego członkowie. Wtem zmarkotniała. No tak… Pomimo, że nie znała zbyt dobrze wioski, czy też w ogóle członków rodziny Kouseki, to jednak tęskniła. Zaledwie kilka wydarzeń zadecydowało o tym, iż ta stanęła na złej ścieżce, nosząc tym samym miano nukenina. Płatki kryształu opadły do jeziora. Dziewczyna wzięła głęboki wdech i potrząsnęła głową, przy okazji policzkując się mentalnie. Nie wyszło tak źle przecież. Ciekawe w ogóle, co u Yoheia… Minęło sporo czasu. Żyć raczej żyje, ciężko skubańca posłać do grobu. Hmmm, pewnie dużo tren… ował… Mira ponownie się spoliczkowała w duchu. Właśnie! Nigdy nie wiadomo, kiedy ścieżki dwóch nukeninów się zejdą w jedną, a gdyby faktycznie podniósł swoje umiejętności, to białowłosa zdecydowanie nie mogła pozwolić sobie na bycie tą słabszą. Ktoś zdecydowanie będzie musiał mu porządnie przyfasolić. Tak o, dla zasady. Zmotywowana więc do działania, Mira skupiła się na kryształach, które opadły kilka chwil temu na dno jeziora. W momencie, kiedy pierwsze kawałki malachitowych tworów zaczęły pojawiać się na powierzchni, dziewczyna stworzyła jeszcze jeden słup. Znajdował się on na poprzednim, jednak różnica była taka, iż ten drugi miał stanąć pod kątem, wybijając tym samym białowłosą w stronę brzegu. Kiedy ta była już w powietrzu, raz jeszcze skupiła się na Shinimi no ude. Za pomocą przed chwilą wspomnianego jutsu, na filarach zaczęły pojawiać się małe pęknięcia, które po chwili zaczęły się powiększać, rozrastać niczym gałęzie drzew. Jasne kreseczki, co chwila pojawiały się na malachitowym nefrycie, aż w końcu oba słupy rozsypały się na tysiące malusich kawałeczków. Ogromna ilość niewielkich tworów znalazła się w powietrzu, niebezpiecznie wirując dookoła. Młoda Jinchuriki posłała je na gałęzie drzewa, chcąc strącić jak największą ilość liści. W momencie, gdy te zaczęły opadać, Mira posłała kryształową chmurę do jeziora, a następnie złożyła kilka pieczęci, klasnęła dłońmi i zamknęła je wszystkie – kto by się spodziewał – w krysztale, kończąc tym samym pokaz bez widowni. W sumie… Gdyby tak publicznie występować, to można by zarobić trochę grosza… Takich sztuczek bowiem nie ogląda się codziennie.
Obrazek

Awatar użytkownika
Sabaku no Hissori
Posty: 3442
Rejestracja: śr, 7 wrz 2011, 15:46
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Onanizacja
Wioska: Sunagakure no sato
Ranga: T. Chunnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi +
Zasoby Chakry: Ni Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi ++
Kontrola Fūton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=236054#p236054
Lokalizacja: Tak

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Sabaku no Hissori » pn, 31 paź 2016, 21:40

KKG na minus Ichi z okazji Halloween
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

Szybkie Składanie Pieczęci lvl.1
Tropienie lvl.1
Wytrzymałość psychiczna lvl.1
Mistrz Przywołań lvl.1


Kyou – Oburęczność

Pokaż/Ukryj:

Awatar użytkownika
Asakura Zaji
Posty: 2735
Rejestracja: śr, 30 sty 2013, 11:41
Płeć: Kobieta
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 22
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi ++
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Katon: Ichi Kaishi +
Kontrola Doton: Ichi Kaishi +
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=6456&p=132945#p132945
Lokalizacja: Puru?

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Asakura Zaji » czw, 3 lis 2016, 15:20

Zdecydowanie występy z kryształami to byłby dobry plan na życie, jednak z drugiej strony był to cholernie niepewny biznes. Raz zapłacą, bo fajne, a za drugim razem będą cię gonić z widłami, bo wiedźma jakaś. Szczególnie w tych małych, przesądnych krajach… Niemniej, kolejnym krokiem było coś zupełnie nowego. Mianowicie klanowa technika, która polegała na stworzeniu wielkiego, kryształowego smoka. Już jako dziecko Jinchuriki widziała wiele wspaniałych technik z udziałem kessho, aczkolwiek były one w większości zbyt zaawansowane dla białowłosej. Teraz jednak czuła, że była na nie gotowa. Hashou Kouryuu, bo tak nazywało się jutsu o którym była mowa, najbardziej zapadł Mirze w pamięci. Dlatego też postanowiła, iż pierwszą techniką od dawna, której miała zamiar się nauczyć, będzie właśnie nefrytowy smok. Rozluźniła się więc, biorąc głęboki wdech i rozpoczęła powolne gromadzenie chakry. Na tak wielki twór zdecydowanie musiała jej niemało poświęcić, jednak nie przejmowała się tym jakoś szczególnie, mając w głowie fakt, że będzie to w późniejszych fazach wędrówki warte swej ceny. Wystawiła przed siebie prawą rękę. Tak na wysokości klatki piersiowej. Dłoń była otwarta i jej wewnętrzna część skierowana była do podłoża. Zamknęła oczy i na nowo starała się skupić jedynie na błękitnej energii. Niebieska moc wręcz zapłonęła w okolicach splotu słonecznego. Następnie podzieliła chakre na dwie części. Oba kawałki mocy pokierowała powoli i spokojnie do obu rąk. Chciała załadować najdokładniej jak tylko potrafiła tanketsu w górnych kończynach, a następnie wypuścić bladoniebieską energię na zewnątrz.
Następnie splotła pieczęć świni, by po chwili szybko przejść do barana i tym samym zakończyć kombinacje wymaganych gestów. Czuła jak bladoniebieska energia w tym samym momencie sunie po jej ciele, sprawiając uczucie przyjemnego ciepła. Wtedy też uwolniła całą nagromadzoną moc i zaczęła ją formować. Z pozoru wydawało się to proste, jednak w rzeczywistości było to cholernie skomplikowane, a chwilami i nierealne do osiągnięcia. O ile zobrazowanie sobie w głowie takiego smoka faktycznie było banalne, to jednak skrystalizowanie tak ogromnej ilości wody zawartej w powietrzu było już na znacznie innym poziomie. Cóż, mowa była o technice przewyższającą rangę dziewczyny, więc nie było się co dziwić, jednak białowłosa nie miała zamiaru się poddawać już na starcie. Wyjątkowo miała ambicje, więc pozostało jej tylko metodą prób i błędów osiągnąć wyznaczony sobie cel. Chwilę później dała ponieść się swojej wyobraźni.
Na początku głowa. Wielki łeb smoczej bestii z ostrymi porożami, długim, mocno ściętym – prawie jak u lisa – pysku i sztywnymi, pokręconymi wąsami, niczym u smoków z chińskich legend i lśniącymi ślepiami. Dodatkowo – typowo u węży, więc pewnie i dla smoka podobnego do tegoż zwierzęcia – posiadał on tak zwany aparat szczękowy, umożliwiający niezwykle szerokie rozwarcie paszczy. Gdy już młoda Jinchuriki utworzyła z chakry podstawę przeszła do kolejnego kroku. Wyobraziła sobie, jak ze łba wyrasta coś na kształt korzeni. Te korzonka z chwili na chwilę rozrastały się coraz bardziej, przybierając powoli wygląd jak gdyby szkieletu z ogromną liczbą kręgów – czterystu. Dziewczyna zebrała więcej niebieskawej energii i starała się zagęścić nieco powietrze, wypełnić je swoją mocą. Oczami wyobraźni, z każdą kolejną sekundą widziała coraz bardziej wyraźniejsze wydłużone, beznogie ciało istoty, aż w końcu dotarła do ogona. Długiego, zwężającego się ogona, ostro zakończonego. W końcu Mira wyszła z założenia, iż wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Przyszedł więc moment na kolejną część tworzenia smoka – nadanie mu fizycznej formy z kryształu o malachitowej barwie. Wyprostowała dłoń i przesłała do niej więcej chakry. Teraz trzeba było za jej pomocą skrystalizować wodę zawartą w powietrzu, zaczynając od głowy. Białowłosa wyobraziła sobie jak jej energia „walczy” z powietrzem, by je wypędzić i zastąpić jej miejsce kryształem. Czuła, że w tej chwili tworzy coś nowego, zmienia swoje otoczenie. Niesamowite uczucie, a jakie prawdziwe dla przedstawicieli klanu Kouseki… Dokładnie tak. Władający tym niesamowitym limitem krwi, byli w stanie realnie zmieniać otoczenie wokół, na swoją korzyść. Kryształ dawał ogromne możliwości. Był jednocześnie piękną i śmiercionośną bronią, a jego wytrzymałość doskonale sprawdzała się również w obronie. Występować mógł on w wielu różnych formach. Od istniejących, ładniejszych wersji broni białych, czy dystansowych do wymyślonego, nierealnego i nowego oręża. Jedyne, co ograniczało członków klanu Kouseki, to wyobraźnia. Jedynie wyobraźnia mogła stać na przeszkodzie w stworzeniu czegoś niezwykłego, niespotykanego. To dawało silne poczucie wartości i sporo pewności siebie, tym bardziej, że Mira należała do grona swego rodzaju marzycieli. Często zamykała się w swoim własnym, odosobnionym świecie, mając w głowie multum pomysłów. Cóż, może to także było wrodzone? Tego dziewczyna nie wiedziała. Znała zaledwie jednego przedstawiciela jej klanu, a ten – musiała przyznać – był dobrym wariatem, z szalonymi wręcz pomysłami. Były momenty, że brakowało jej wspólnie spędzonego czasu z dziadkiem. Przez swój zwariowany charakter miał kilka wad, jednak nadal był wspaniałym człowiekiem i wiele jej nauczył podczas podróży. Białowłosa przez chwilę zmarkotniała, jednak szybko się otrząsnęła, przypominając sobie o tym, iż była właśnie w trakcie nauki. Nie mogła pozwolić sobie na utratę skupienia. Nie w takim momencie. Nie, kiedy już miała – w swoim mniemaniu – idealną formę smoka z chakry. Teraz musiała zmieszać bladoniebieską energią ze swoim limitem krwi, tworząc tym samym twardy kryształ w niemałej ilości. Jinchuriki wzięła głęboki wdech i powoli wypuściła nagromadzone w płucach powietrze. Tak jak na samym początku, zaczęła od głowy. Zawarte w powietrzu cząsteczki wody powili zaczęły nabierać fizyczną formę o kolorze głębokiego malachitu. Póki co, była to bardzo cienka warstwa nefrytu. Najpierw długi, szczupły pysk z wystającymi, poplątanymi wąsiskami. Następnie nasada nosa i od razu oczodoły, w których natychmiast zalśniły jasnym światłem wąskie, groźnie wyglądające oczy. Po nieco dłuższej chwili, cały łeb smoka został pokryty pierwszą, najcieńszą warstwą kryształu. W następnej kolejności, było długie, wijące się, beznogie ciało. Jak wcześniej zostało wspomniane, smok ten – podobnie jak u węży – posiadał czterysta kręgów. Małymi kroczkami więc, powoli i jak najdokładniej, Mira krystalizowała wodę z chakrą kręg po kręgu. Był to bardzo długi i chwilami wyczerpujący proces, jednak z pewnością bardzo opłacalny i wart trudu. W końcu po opanowaniu techniki, dziewczyna załapie więcej praktyki i z pewnością każde kolejne wykonanie tego jutsu będzie coraz lepsze, wytrzymalsze, aż w końcu – nie przesadzając – idealne. Niemniej jednak, w obecnej chwili musiała uzbroić się w anielską cierpliwość. Raz za razem, kręg po kręgu, zbliżała się do zakończenia drugiego etapu. W końcu, nadszedł moment, kiedy białowłosej pozostało skrystalizowanie jedynie końcówki ogona. Biorąc pod uwagę fakt, jak ciężkie były poprzednie elementy, ten ostatni, czyli ogon, był już wręcz banałem. Całość smoka więc miała teoretycznie już swoją pierwszą, nefrytową podstawę. Pozostało więc dodanie kolejnej, mocniejszej i grubszej warstwy kryształu, nadając im tym samym coś na kształt łusek. Dziewczyna mocno się skupiła na wykonywanej czynności i bez pośpiechu, powoli, zaczęła krystalizować większą część wody zawartej w powietrzu. Raz po raz, gruba warstwa kessho, oplatała coraz bardziej wielkie smoczysko, dając mu faktyczny wygląd bestii z legend. Łuski lśniły w blasku słońca, jednak wszystko to nadal działo się jedynie w głowie młodej Jinchuriki. W końcu nadszedł czas, kiedy długi proces krystalizacji – w teorii – zakończył się. Mira była bardzo pewna swojego. Wierzyła, że jak otworzy oczy, to zobaczy nic innego, jak wielkiego, malachitowego smoka przed sobą, spoglądającego na nią swoimi błyszczącymi ślepiami. Cóż, nie pozostało nic innego, jak przekonać się, iż faktycznie tak było…
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

Awatar użytkownika
Taichi Senju
Posty: 2754
Rejestracja: pt, 5 gru 2014, 17:46
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konohagakure no Sato
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 25
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi
Zręczność: San Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Fūton: Zero Kaishi +
Kontrola Doton: San Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=201808#p201808

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Taichi Senju » czw, 3 lis 2016, 15:22

zaliczam
Wyprawy, Misje pisać na GG 8651152

Kekkei Genkai Seido
Kyodaina Chakura

Odbijanie pocisków LVL 1 Wytrzymałość psychiczna 2 LVL Szybkie wiązanie pieczęci 2 LVL
Czytanie Śladów 1 LVL Perswazja 1 LVL

Obrazek

Mowa
Kage Prywatnie MG

Awatar użytkownika
Asakura Zaji
Posty: 2735
Rejestracja: śr, 30 sty 2013, 11:41
Płeć: Kobieta
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 22
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi ++
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Katon: Ichi Kaishi +
Kontrola Doton: Ichi Kaishi +
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=6456&p=132945#p132945
Lokalizacja: Puru?

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Asakura Zaji » śr, 23 lis 2016, 12:40

zręczność na ni

Widząc przed sobą ogromnego smoka z kryształu, Mira uśmiechnęła się do siebie. Szczerze to ani trochę nie wątpiła w to, że uda jej się za pierwszym razem wykonać technikę. Doskonale zdawała sobie sprawę ze swoich możliwości. Wiele potrafiła i prawda jest taka, że mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby nie fakt, iż była ona przysłowiową leniwą bułą. Nie popadając jednak dalej w samozachwyt, dziewczyna postanowiła nie kończyć jeszcze swojego małego treningu. O dziwo nadal miała chęci do wysiłku, aczkolwiek czuła, że już powoli ten limit się wyczerpuje. Niemniej, do następnego etapu treningu, białowłosa postanowiła wykorzystać swój twór. Miała zamiar poprawić swoją zręczność i reakcję na ataki, a kto będzie lepszym partnerem do ćwiczeń, jak nie wielki, wężowy smok z kryształu? No właśnie. Przy okazji będzie mogła lepiej przyjrzeć się temu, jak bardzo mobilny jest jej nowy twór. Na początek więc sięgnęła do pojemnika na broń i stamtąd wyciągnęła jednego kunaia. Zabawka jakich mało, nie ma co. Mocno i pewnie chwyciła broń, machnęła nią kilka razy w powietrzu dla wprawy. W pewnym momencie Mira włożyła wskazujący palec w oczko kunai i zaczęła nim kręcić. Z początku spokojnie i powoli. Dopiero, gdy nabrała nieco większej wprawy i poczuła się pewniej, broń zaczęła coraz szybciej obracać. Przez swoje dynamiczne obroty, nożyk shinobi można by pomylić z małym wiatraczkiem... Tak czy siak, gdy wiatraczek skończył już... wiatrakowanie? Czy jakoś tak, to ponownie ułożyła kunai w dłoni tak, by w żaden sposób nie krępował ruchu. W końcu, w momencie, gdy rzuciłaby takiego fajnego nożyka, to mogłoby się zdarzyć coś, przez co broń o coś zahaczy, a to nie jest superultramega sprawa. Jakaś drobnostka, a mogłaby zupełnie zmienić trajektorię lotu, co – o dziwo – było mało chciane w tym momencie. Wracając jednak... kiedy dziewczyna wyczuła, że kunai leży tak, jak powinien, to wymierzyła w cel, zginając nadgarstek, gdzie ten był troszeczkę odgięty do tyłu, a kąt pomiędzy śródręczem, a barkiem wynosił dziewięćdziesiąt stopni – przy czym – podczas rzutu uchyliła się proporcjonalnie, by nie tracić tej równowagi, pomiędzy dwoma częściami ciała. W punkcie kulminacyjnym białowłosa wzięła lekki zamach, pracując przy tym jeszcze troszeczkę barkiem, co miało pomóc w przeprowadzeniu bardziej precyzyjnego i trafnego rzutu. Jej celem był oczywiście smok. Dokładnie w tym samym momencie, kryształowy przywołaniec dostał jak gdyby znak do ataku. Swoim twardym wężowym cielskiem nawet nie myślał o tym, by uniknąć kunai. Broń najzwyczajniej w świecie się od niego odbiła, co z drugiej strony niekoniecznie powinno dziwić. Niemniej, nefrytowy twór ruszył prosto na swego stwórcę z otwartą paszczą, gotów do ataku. W tym momencie smok był śmiertelnym wrogiem numero uno. Mira nawet nie zdążyła mrugnąć! Od razu odskoczyła na bok. Musiała przyznać, że ledwo, bowiem smok okazał się bardzo szybki. A do tego, przez swoją wężową budowę ciała cholernie zwinny. Dziewczyna nie miała nawet jak rzucić kolejną bronią. Musiała oddalić się na większy dystans. Zdecydowanie miała wyzwanie. Unik pierwszy, drugi... Kolejny skok... I w końcu natrafiła się okazja. Białowłosa już podczas krótkiego lotu sięgnęła do kabury i w momencie lądowania, obróciła się przodem do smoka. Czym prędzej rzuciła kunai w jego oko, po czym zaczęła bieć prosto na niego. Nim ten jednak chwycił ją w swoją wielką paszczę, dziewczyna padła na ziemię i przeturlała się tuż pod swoim tworem. Uśmiechnęła się do siebie i po raz kolejny sięgnęła po broń. Rzuciła jeszcze kilka razy rzutkami, a kiedy kryształowa bestia miała po raz kolejny dostęp do zielonookiej, to ta nagle rozstrzaskała się na miliardy małych kawałeczków. Zdecydowanie na dziś wystarczy...
Obrazek

Awatar użytkownika
Kenjimon
Posty: 6274
Rejestracja: wt, 14 kwie 2015, 22:34
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: 7MM, Sekuto Chi
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Mizukage
Wiek Postaci: 25
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Roku Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi ++
Zasoby Chakry: Go Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Go Kaishi
Kontrola Fūton: Roku Kaishi
Kontrola Raiton: Yon Kaishi
Kontrola Doton: Yon Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?p=206069#p206069
Lokalizacja: Kaer Morhen

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Kenjimon » śr, 23 lis 2016, 12:56

Ok
- Saru no Kaido -
Pokaż/Ukryj:
Mistrzostwo technik klonowania [1 lvl], Szybkie Wiązanie Pieczęci [2 lvl], Wytrzymałość Psychiczna [2 lvl], Fūinjutsu [2 lvl], Aktorstwo[1 lvl], Tropienie [1 lvl]

Kenji|Shiroyasha|Myśl

Obrazek

Awatar użytkownika
Enji Nakahara
Posty: 1907
Rejestracja: śr, 1 kwie 2015, 09:01
Płeć: Mężczyzna
Wioska: brak
Ranga: Tokubetsu Chunin
Wiek Postaci: 64
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Go Kaishi +
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: Ni Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Fūton: Ichi Kaishi
Kontrola Katon: Ichi Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=295725#p295725

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Enji Nakahara » śr, 7 gru 2016, 04:45

Trening KKG na Ni
Po ostatnich wydarzeniach, Yohei zdecydował się w końcu na porządną drzemkę. Jakby nie patrzeć – należało mu się. Pomimo, że nie miał za sobą łąk usłanych kwiatami, lecz trupy i nielegalne interesy… Ale należało mu się! Wszystko zależy od punktu widzenia, a według jednookiego, wszystko było w jak najlepszym porządku.
Kirijczyk więc rozsiadł się wygodnie pod pobliskim drzewem i przymknął oczy… Czy może raczej oko i nie wiedząc nawet kiedy, wszystko zmieniło kolor na czarny. Niby logiczne, jednak Sezamek nieco się zdezorientował.
- Co się dzieje? – jeszcze nawet nie zdążył dobrze przysnąć, a czarnowłosy nie widział nic konkretnego. Tylko wszechotaczającą go ciemność. Poczuł jak bije jego serce. Stuknięcie jedno… Drugie… Trzecie. Był to jego puls, jednak bardzo spowolniony. Chciał się wydostać z tego miejsca jak najszybciej. Złapał przestrzeń przed sobą i jednym ruchem starał się ją rozerwać na strzępy. Użył do tego całej swojej siły (a uczciwie musiał przyznać, że mało jej nie miał) i w mgnieniu oka otaczający go świat rozdarł się na miliardy czarnych strzępów, przepasanych błękitnymi kolorami. Przetarł ślepię i zauważył, iż znajduje się w zupełnie innym miejscu. Konkretniej w ocenie, niemalże na jego dnie. O dziwo jednak nie tonął. Znajdował się bowiem w wielkiej bańce, która przypominała twory, jakimi niegdyś Sezam się posługiwał. Poczuł nostalgię. Na twarzy piętnastolatka pojawił się delikatny uśmiech. Czuł się nad wyraz dobrze, jak ryba w wodzie.
Rozejrzał się dookoła. Po dłuższych oględzinach bystrze zorientował się, iż woda która go otaczała różniła się od tej, co zwykle wypełniała naturalne zbiorniki. Ciężko było to wytłumaczyć, aczkolwiek płyn ten był niebieski, jednak zbliżony do przezroczystego. Bardzo jasny, pomimo, że w czeluściach głębin zwykle panował mrok.
- Co to może być? – zapytał na głos, wyciągając przed siebie rękę, jak gdyby chcąc przebić się przez bańkę. Szybko jednak zrezygnował z tego pomysłu, zapominając na ten moment, iż jedynie śnił.
Wtem Yohei zobaczył coś w oddali. Coś, co zbliżało się do niego i jego delikatnej bańki z zawrotną prędkością. Coś dzikiego i z ogromnymi zębiskami. Wyglądało trochę jak…
- Rekin?! – Oszołomiony Sezamura nie wiedział co począć. Teoretycznie zawsze bardzo dobrze i pewnie czuł się w wodze, jednak to zdecydowanie rekiny były jednymi z władców podwodnych światów. Jak daleko na powierzchnię? Czy będzie miał szansę na ucieczkę? Zaciskając mocno zęby, spojrzał na bańkę. Pokierował ją ku górze, jednak ta była zbyt wolna. Sezam zaklął w myślach, przypominając sobie powód wyrzeknięcia się tego limitu krwi.
Pogodził się z porażką i był gotowy na swój koniec. Chwilę później, uzbrojona w ostre zębiska ryba, przebiła płetwą mydlany twór Yohei’a, który w tym momencie sięgał dna. Zerknął ten ostatni raz spod przymrużonego oka na swojego oprawcę, załamany tym, że zginie w taki sposób. Już miał wydać z siebie ostatnie tchnienie, nie mogąc już dłużej wytrzymać ze wstrzymaniem powietrza, gdy nagle zatkało go. Zachłysnął się słoną wodą, jednak nawet przez chwilę nie poczuł się, jak gdyby miał zaraz stracić przytomność. To wyglądało tak, jakby… Jakby Sezamek mógł oddychać pod wodą! To było niesamowite uczucie. Teraz czarnowłosy czuł, że nic nie może go powstrzymać. Skrzywił usta w paskudny uśmiech i płonącym spojrzeniem zlustrował zbliżającego się rekina. Ryba szeroko otworzyła swoją paszczę, chcąc jak gdyby pokazać, że to ona jest władcą i należy się jej bać. Jednooki już wiedział jak wykorzystać daną sytuację. Wyciągnął w kierunku atakującego sztuczną rękę i tuż po tym rekin wgryzł się w nią. Wolną pięścią, Sezam uderzył z całej siły zębacza, który okazał się hardym zawodnikiem. Ten nawet na moment nie puścił. Wręcz wgryzł się jeszcze bardziej, jakby rozwścieczony zaistniałą sytuacją. Czarnowłosy musiał przyznać, że spodobało mu się to. Z dziką radością chciał pokonać żarłacza i pokazać mu, kto tu tak naprawdę góruje (coś pewny siebie się zrobił w ciągu kilku chwil).
Sezamek więc użył dość prostej, jednak ciekawej techniki, której nawet nie pamiętał, w którym momencie podróży się nauczył. Po prostu była. Będąc zaś dokładniejszym, chodziło Mizu Sutorou. Jutsu to nie wymagało żadnych pieczęci, a strumień wody z tej odległości był na tyle solidnym ciosem, że rekin w końcu puścił, a czarnowłosy odbił się od niego nogami. Następnie z automatu, nie myśląc w ogóle nad tym, co robi, wykonał kilka pieczęci. Wtem pojawiło się przed nim stado piranii. Nawet nie wiedział jak to się stało, po prostu kierował się instynktem. Przywołane przez Sezamurę rybki, bez najmniejszego sprzeciwu wykonały jego polecenie zaatakowania rekina. Cwany jednak wiedział jak się bronić przed armią piranii. Mówią, że w grupie siła, aczkolwiek ten osobnik doskonale radził sobie z mniejszymi mięsożercami i przywołańce Yohei’a padały jedno po drugim. Czarnowłosy jednak nie miał zamiaru dać za wygraną. W momencie, kiedy żarłacz był jeszcze zajęty niedobitkami piranii, ten szybko do niego podpłynął (nawet za szybko, pływanie zdecydowanie szło mu znacznie lepiej, co swoją drogą było zastanawiające), wydłużając w międzyczasie swoje zębiska o blisko trzy centymetry. Dodatkowo były one naostrzone, wzmocnione i bliźniaczo podobne do tych, w których posiadaniu była wielka ryba. Nie minęła nawet chwila, a Yohei już był wgryziony we wrogiego rekina. Ten jednak, zamiast się wyrywać, jak spodziewał się jednooki, dryfował w bezruchu, jak gdyby zamarł. Piętnastolatkowi nawet przez myśl nie przeszło, by zwolnić choć odrobinę uścisk, jednak po chwili stało się coś tak dziwnego, że ostatecznie zrobił to. Następnie wycofał się i z typowo nieogarniętym wyrazem twarzy patrzył na to, czego był świadkiem. Rekin bowiem kurczył się, a z każdą chwilą coraz bardziej przypominał… Człowieka? Zdecydowanie tak, jednak wydawało się to wręcz absurdalne i niemożliwe do wykonania. Minęło zaledwie kilka sekund, a humanoidalny rekin przybrał formę człowieka. Nie był to jednak jakiś random. Jego rysy twarzy, sylwetka… Były zbyt podobne do niejakiego Yohei’a Sezamury! Czarnowłosy otworzył usta z niedowierzania. Z jego mimiki można było wyczytać typowe „Co się właśnie kurwa stało?!” Rekin… Czy też może raczej drugi Yohei pokazał ostre zębiska w krzywym uśmiechu, po czym zniknął. Sezamek w ogóle nie wiedział, co właśnie za sytuacja miała miejsce, gdy nagle… Znalazł się na polance, oparty o drzewo. Wstał jak gdyby poparzony i zaczął nerwowo rozglądać się na wszystkie możliwe strony, jakby szukając zagrożenia. Takiego jednak nie było w pobliżu. Myślami powoli wracał do rzeczywistości, aczkolwiek nie mógł przestać myśleć o swoim śnie, jakoby był tylko fikcją. To wszystko… Było zbyt realne. Czuł to. Czuł i musiał przekonać się na własnej skórze czy zwariował, czy też może i nie. Od zawsze ciągnęło go do wody, jednak musiał przed samym sobą przyznać, iż od jakiegoś czasu jeszcze bardziej. Fakt faktem, zmiana w rekina wydawała się nierealna, tak jak cała reszta, jednak... Czuł to! W szybkim tempie znalazł się nad pobliskim jeziorem, gdzie miał zamiar potwierdzić, bądź obalić swoją dość szaloną… teorię? A może i fantazję? Jak zwał tak zwał. Bez dłuższego zastanowienia, nie rozmyślając nad tym, jak musi to być głupie, dał nura. Nie wahał się, a kiedy wszystko było jasne, uśmiechnął się w duchu, bowiem to co odkrył, dawało niesamowicie dużo możliwości…
Słowa/Myśli


Styl walki


Umiejętności:
Pokaż/Ukryj:

Awatar użytkownika
Asakura Zaji
Posty: 2735
Rejestracja: śr, 30 sty 2013, 11:41
Płeć: Kobieta
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 22
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi ++
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Katon: Ichi Kaishi +
Kontrola Doton: Ichi Kaishi +
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=6456&p=132945#p132945
Lokalizacja: Puru?

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Asakura Zaji » śr, 7 gru 2016, 04:52

100%
Obrazek

Awatar użytkownika
Asakura Zaji
Posty: 2735
Rejestracja: śr, 30 sty 2013, 11:41
Płeć: Kobieta
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 22
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi ++
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Katon: Ichi Kaishi +
Kontrola Doton: Ichi Kaishi +
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=6456&p=132945#p132945
Lokalizacja: Puru?

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Asakura Zaji » śr, 7 gru 2016, 21:55

Nurkowanie ze złamaną nogą? Kiepski pomysł, aczkolwiek mowa była tu o Sezamurze, który nie należał do zbyt bystrego grona osób, czyż nie? Nawet nie zwrócił uwagi na to, że na dnie jeziora znajdował się zielony, drobny piach... A jeśli był niebezpieczny? Radioaktywny na przykład?! Cóż, z drugiej strony, czy z czarnowłosym mogłoby być gorzej? W końcu jak głupi wpadł do wody, myśląc o oddychaniu pod nią i zmianie w rekina. Niemniej jednak, po niezbyt udolnym wyjściu na brzeg, czekała na niego pewna niespodzianka. Z oddali zauważył on zbliżającą się szybko sylwetkę - najpewniej dziecka - a tuż obok skakała jakaś ruda kulka. Bardzo znajoma, ruda kulka. Była to Zaji i ani myślała, by zatrzymać się chociażby na chwilę. Wskoczyła na twarz kirijczyka, krzycząc na niego, bo nigdzie nie mogła go znaleźć i ostatecznie, Sezamura dostał z ogona po ryju. Tuż po tym wiewiórka zeskoczyła na ziemię i zniecierpliwiona wskazała palcem na dziecko.
- Nieważne co do zrobienia, ma do zaoferowania dużo błyszczących monet! - szybko powiedziała, zanim zdezorientowane dziecko zabrało głosu, a oczy rozbłysły się jej niczym przysłowiowe pięciozłotówki.
- Umm... Słyszałem, że możesz mi pomóc z... Ze znalezieniem... Emm, tego - dziecko pokazało czarnowłosemu wyrwaną kartkę z książki, na której widniał obrazek z przepięknym, rzadkim kwiatem. Chłopiec zaczerwienił się przez moment i odwrócił wzrok. Raz po raz jednak, kątem oka zerkał to na Yohei'a, to na Zaji, oczekując oczywiście odpowiedzi. Cóż, tak po prawdzie szło się załamać, ale czegóż innego piętnastolatek mógł się spodziewać po swojej wiewiórce? No właśnie...


Tym sposobem zostaje rozpoczęta fabularna misja D.
Obrazek

Awatar użytkownika
Enji Nakahara
Posty: 1907
Rejestracja: śr, 1 kwie 2015, 09:01
Płeć: Mężczyzna
Wioska: brak
Ranga: Tokubetsu Chunin
Wiek Postaci: 64
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Go Kaishi +
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: Ni Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Fūton: Ichi Kaishi
Kontrola Katon: Ichi Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=295725#p295725

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Enji Nakahara » śr, 7 gru 2016, 23:17

Mimo pomocy od ludzi z punktu wymiany ciał, Sezam był mocno obolały. Zaczął nieco lepiej rozumieć swoje możliwości, oraz naturalne połączenie z wodą, aczkolwiek wciąż pozostawało wiele niewiadomych. Niemniej, cały obolały i mokry wyszedł na brzeg. Stęknął, złapał kule otrzymane w punkcie, po czym ruszył przed siebie. Zrobił ledwie krok gdy dostrzegł osobliwą parkę przed sobą. Małego chłopca i skaczącą kulkę.
Podrapał się po głowie, po czym wytężywszy wzrok, rozpoznał znajomą wiewiórkę. To była Zaji. Nie zdołał nic powiedzieć, a mała Ruda wredota skoczyła mu na twarz, wrzeszcząc na niego.
- Uspokój się - sapnął, gdy obciążył chorą nogę. Skrzywił się, próbując "strzepnąć" dokuczliwe stworzonko z twarzy. Zdążył już zapomnieć o ich umowie.
- o czym Ty... - zaczął, gdy ta wskazała na dzieciaka.
- Skoro ma tyle pieniędzy, to czemu go zwyczajnie nie okradłaś? - powiedział obojętnie, ignorując dzieciaka
- o ile dobrze pamiętam, to by było w Twoim stylu... - wyszczerzył zęby do Rudego stworzonka. W tym momencie znów dotarł do niego absurd sytuacji. Gadał z wiewiórką.
- Mała, wyjaśnij mi może jakim cudem w ogóle potrafisz mówić? - zapytał, wciąż olewając dzieciaka i obrazek. Kątem oka widział, że mały się czerwieni. Prawdopodobnie chciał coś dla swojej dziewczyny.
Słowa/Myśli


Styl walki


Umiejętności:
Pokaż/Ukryj:

Awatar użytkownika
Asakura Zaji
Posty: 2735
Rejestracja: śr, 30 sty 2013, 11:41
Płeć: Kobieta
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 22
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi ++
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Katon: Ichi Kaishi +
Kontrola Doton: Ichi Kaishi +
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=6456&p=132945#p132945
Lokalizacja: Puru?

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Asakura Zaji » śr, 7 gru 2016, 23:56

Czarnowłosy zignorował totalnie chłopca i zajął się jedynie dialogiem z wiewiórką, która... No cóż, niecierpliwiła się coraz bardziej. Większości jego słów nawet nie dosłyszała.
- Tak tak tak. Chciałam, nawet już byłam w trakcie, ale wtedy... No rozbroił mnie swoją historią! Tak bardzo, że prawie się wzruszyłam i wyjątkowo chcę zrobić coś dobrego - powiedziała szybko, machając nerwowo ogonem. Yohei ledwo mógł zrozumieć, co Zaji miała do powiedzenia. Wyglądała tak, jak gdyby napiła się kawy, której oczywiście pić nie powinna, bo wtedy adhd trzyma jej się przez minimum tydzień.
- No więc sprawa prosta. Dzieciak zostaje tutaj, a ja zaprowadzam cię do miejsca, gdzie rosną te cud kwiatki. Wdrapujesz się na niebezpieczną półkę skalną, bierzesz kwiat, wracamy, dostajemy wypłatę i sprawiedliwie się dzielimy. Czyli ja biorę dziewięćdziesiąt procent, a dla ciebie reszta. No! Komu w drogę, temu czas! - mówiła równie szybko, co chwilę temu z dość zabawną mimiką, a pod koniec wypowiedzi, wskoczyła Sezamowi na ramię i łapką wskazała miejsce, w które powinni się udać. Czyli góry. Ahoj przygodo?
Obrazek

Awatar użytkownika
Enji Nakahara
Posty: 1907
Rejestracja: śr, 1 kwie 2015, 09:01
Płeć: Mężczyzna
Wioska: brak
Ranga: Tokubetsu Chunin
Wiek Postaci: 64
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Go Kaishi +
Kontrola Chakry: Ni Kaishi
Zasoby Chakry: Ni Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Fūton: Ichi Kaishi
Kontrola Katon: Ichi Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=295725#p295725

Re: Zacisze nad brzegiem jeziora

Post autor: Enji Nakahara » czw, 8 gru 2016, 00:07

Yohei patrzył tylko zbaraniały, na pobudzone stworzenie. Mało brakowało, by wybuchnął śmiechem. Złapał prawą ręką rudą paskudę siedzącą na ramieniu i zacisnął uścisk, tak by nie mogła się wyrwać.
- spokooojnie. Weź głęboki wdech i wyluzuj. Słuchaj umówmy się tak. Dostaniesz nawet 100% wynagrodzenia, ale w całości trzymam je ja. O ile dobrze pamiętam, co "zarobisz", to zwykle gubisz, więc tak będzie rozsądniej. Innymi słowy, ja trzymam hajsy. Co Ty na to? - zagaił, szczerząc się jak idiota. Cóż, stworzonko było niezwykle pocieszne. Westchnął zerkając na dzieciaka, po czym klapnął ciężko na ziemi. Tak czy siak był chwilowo "niedysponowany", więc równie dobrze mógł spędzić jakiś czas na głupotach i nieco się rozluźnić dzięki temu.
- Dobra mały, podejdź tu i opowiedz mi całą historię. Co Cie trapi? O co chodzi? - rzucił spokojnie, starając się nie wyglądać groźnie.
Słowa/Myśli


Styl walki


Umiejętności:
Pokaż/Ukryj:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ta no Kuni”