Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

[SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=144&t=11724
Strona 1 z 8

Autor:  Douhito Izuro [ Pn, 2 lip 2018, 21:59 ]
Tytuł:  [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Swoją nową przygodę rozpocząłem w wiosce skał, przechadzając się i rozmyślając nad obronnością Iwy stwierdziłem, że póki co wioska jest w dość dobrym stanie. Mimo to nie można popaść w stagnację, anarchiści prędzej czy później zaatakują. Straciłem dwójkę świetnych ludzi, trzeci na szczęście przetrwał i ciężko pracuje by być lepszym. Dlatego i ja postanowiłem ruszyć swoją dupę. Nie byłem zbyt dobrym Kage, w końcu wciąż gdzieś wybywałem, a to by poszerzyć relacje między wioskami, a to jakaś misja w Tetsu. Zamiast skoncentrować się na potrzebie wioski ukrytej w skale. Trochę byłem zdenerwowany sam na siebie, że tak postępuję. Który Kage skupiał się na potrzebach innych zamiast na swoich. Może to właśnie dlatego Kozoke i Fujiko wybrali anarchistów, najwidoczniej coś przeoczyłem, bądź za mało mnie dla nich było. Wciąż winiłem się za wszystko, jak bym był ojcem tej wioski! Wziąłem głęboki wdech, spojrzałem na swe dłonie, były całe poniszczone, nie dbałem o nie, wciąż tylko pchałem na siłę do przodu! Podniosłem głowę do góry aby ujrzeć niebo, zacząłem rozmyślać o tym kim jestem, przecież zostałem Tsuchikage na nowo aby pomóc znowu stanąć na nogi, jestem też Jouninem, od dawien dawna! Niby to nauczyłem się nowych technik, ale czy sprawdziłem się w boju? Może to właśnie powinienem zrobić, skonfrontować swoje zdolności! Nie wiedziałem co należy robić, aby się rozwijać, czyżby to właśnie był mój szczyt? Nie wzbiłem się przecież do nieba, więc niby dlaczego! To przecież nie moja granica! Tą myślą zakończyłem rozważania, nie mogłem osiąść więcej na laurach. Postanowiłem więc ruszyć na wyprawę. Musiałem się do tego dobrze przygotować! Nie wiedziałem ile czasu mnie będzie czekać, a więc plecak dokładnie uzupełnić, jedzenie przygotować, uzbrojenie, ale co najważniejsze! Musiałem określić cel, najlepszym pomysłem na który wpadłem było posłuchanie głosu wioski! Postanowiłem więc szybko udać się do starszyzny aby dopytać się co według nich powinienem zrobić aby bardziej rozwinąć Iwę! Znałem dobrze tą mieścinę dlatego też popędziłem do swojej siedziby, gdy tylko tam się znajdę podchodzę do sekretarki i z uśmiechem na twarzy wypowiadam słowa.
- Witaj, proszę wezwij starszyznę do gabinetu. Chciałbym z nimi szczerze porozmawiać, sprawa jest można rzec pilna. - odszedłem w stronę pomieszczenia w którym chciałem zwołać naradę, miałem nadzieję, że dowódca ANBU również się stawi. Chciałem zrobić coś cięższego, coś co mnie sprawdzi kim tak naprawdę się stałem i aktualnie jestem! Potrzebowałem zmian w swoim życiu!

Autor:  Kozoke Shinja [ So, 7 lip 2018, 12:19 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Udałeś się w stronę gabinetu. Chciałeś wznieść się na kolejny poziom swoich umiejętności, udowodnić sobie, że możesz więcej niż dotychczas. Przekroczyć swoje granice. Gdy stałeś już obok sekretarki nakazałeś jej zwołanie starszyzny do gabinetu. Kobieta powiedziała do ciebie tylko.
-Za jakieś dziesięć minut wszystko powinno być gotowe.- Po czym ruszyła w swoją stronę przygotowując wszystko co należało do takiego spotkania. Ty natomiast ruszyłeś w stronę pomieszczenia w którym chciałeś zwoływać naradę. Czkałeś, czekałeś i czekałeś. Czas dłużył ci się niemiłosiernie, jednak jak to starszyzna wioski, nigdy nie lubiła być poganiana i raczej nie zważała na czas. W pewnym momencie twoja sekretarka wyszła z pomieszczenia i powiedziała.
-Wszystko jest już gotowe.- Wszedłeś do środka. Przy stole siedzieli starsi wioski, kapitan ANBU oraz jedni z najlepszych ludzi Iwy, którzy byli ogólnie przydzieleni do pilnowania starszych. Gdy tylko wszedłeś wyczułeś niezbyt miłą atmosferę panującą w tym pomieszczeniu. Od razu usłyszałeś.
-Co tym razem wymyśliłeś?- Słowa te wypowiedziała kobieta, widać było, że od szczęścia dzieliła ją bardzo długa odległość. Najwyraźniej nie spodobało jej się, że musiała tak nagle tutaj się zjawić. Albo miała jeszcze jakiś inny powód. Najważniejsze było, że mogłeś teraz przedstawić swój plan.

Autor:  Douhito Izuro [ Pn, 9 lip 2018, 18:47 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Informując swoją podwładną o tym co bym chciał by zrobiła dostrzegłem, że nie namyślała się za długo po prostu popędziła do wszystkich. Bardzo się z tego cieszyłem, że ludzie darzyli mnie takim szacunkiem, w sumie to nigdy nie spotkałem się w Iwie by ktoś mnie nie lubił. Zawsze miałem dobre relacje z ludźmi nawet gdy oddałem tytuł Tsuchikage, nie pytał się nikt dlaczego. Po prostu mi zaufali. Miałem nadzieję, że zawsze tak będzie. Wziąłem więc głęboki wdech i ruszyłem do pomieszczenia w którym chciałem by wszyscy przybyli. Oczekiwałem na nich trochę się przy tym nudząc, ale rozumiałem dlaczego to tyle trwa. Spoglądałem przez okno na piękną aurę, na tętniącą życiem Iwę! Byłem dumny, że mogłem znowu budować tak wspaniałą wioskę. Po chwili usłyszałem zgrzyt drzwi to była sekretarka która otwarła je. Wszedłem do środka i mym oczom ukazali się wszyscy zgromadzeni, zacząłem dokładnie sprawdzać z kim mam do czynienia. Była to starszyzna wioski i ich strażnicy, a także kapitan ANBU. Z uśmiechem wszedłem do środka i domknąłem dokładnie drzwi. Kiedy już mogliśmy w spokoju rozmawiać ściągnąłem sakkat, ukłoniłem się i chciałem rozpocząć gdy w tym momencie staruszka się wtrąciła. Nie przeszkadzało mi to, pytała o to co tym razem. Zaśmiałem się i w tym momencie przestałem już się śmiać. Zapewne ludzie to zrozumieli, że przestałem żartować z owej sytuacji i przeszedłem do konkretów.
- Moi drodzy, chciałbym poruszyć ważną sprawę. Podczas ostatniej misji w Tetsu zginęła dwójka naszych, jeden Chunnin Kozoke Shinja, a także jego młodsza siostra Fujiko Shinja, ja uszedłem z życiem, tak samo Shinji Chimei który po prostu nie znalazł się w centrum walki. Ten temat jest bardzo ważny, dlatego też postanowiłem o wzmocnienie sił wioski, a osobiście wyruszę w poszukiwaniu tych cholernych anarchistów iiii.... - tym razem zaśmiałem się na wspomnienie o tym jak kiedyś walczyłem w Kumo.
- Czasy sojuszu zaczęły się kończyć, teraz trzeba będzie przystąpić do batalii. Nie sądzę, że Kumo zachowa się jak przystało i pewnie już teraz knuje coś niedobrego dlatego też chciałbym zająć wioskę z którą mają dobre relacje. Sprawi to, że wszelkie wpływy po prostu stracą. Zwołałem was by oznajmić, że wyruszam by podbić Hayashi no Kuni z którym to nasz wróg ma pakt handlowy. Nie ukrywam, że nie zamierzam być pobłażliwy dla każdego napotkanego Kumijczyka. Proszę więc o rozpatrzenie tego pomysłu, a także o przydzielenie mi kilku członków ANBU aby dokonać tego po cichu. Nie ukrywam w tych czasach nie będzie to łatwe, ale chciałbym sprawdzić swoje obecne umiejętności. Co wy na to? - uśmiechnąłem się, oczekiwałem na odpowiedzi licząc na przeciw. W końcu co jak co, ale przyjdzie taki który nie będzie chciał wojen, ale to niestety jest błąd. Trzeba w jakimś stopniu przeszkodzić w rozroście tejże wiosce. Przyglądałem się relacjom staruszków. Miałem nadzieję, że wciąż pamiętają jak ludzie z Kumo mordowali naszych bliskich i wciąż to robią, ale po cichu.

Autor:  Kozoke Shinja [ Śr, 11 lip 2018, 09:40 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Wkroczyłeś do odpowiedniego pomieszczenia i zacząłeś tłumaczyć radzie starszych o twoich planach. Poinformowałeś również o stracie dwójki ludzi w Tetsu. Po staruszkach nie widać było większych emocji. Delikatnie poruszyli się na samo usłyszenie słowa Kumo. Najwyraźniej nie zapomnieli o starych waśniach z tą wioską. Po chwili zastanowienia odpowiedzieli ci.
-Oczywiście szkoda tamtej dwójki shinobi. Jednak czytaliśmy już sporządzony protokół więc nie ma o czym mówić. Skupmy się na tej twojej propozycji...- tutaj na chwilę kobieta przestała mówić by po cichu doprecyzować to co chcieli ci przekazać. W końcu mogłeś usłyszeć dalszą przemowę staruszki.
-Nie możemy oddać ci ANBU, podlegają bezpośrednio pod ciebie, ale kto będzie bronił wioski gdy ciebie zabraknie? Ty jak i ANBU są elitą mającą zapewnić nasze bezpieczeństwo. Nie mogę więc zgodzić by dwie tak znaczące siły opuściły wioskę, nawet jeśli miałbyś wziąć dwóch takich ludzi to znacznie zmniejszysz nas potencjał defensywny. Nie twierdzę, że nie mamy wspaniałych wojowników, lecz jak już wcześniej powiedziałam. Stanowczo mówimy nie, tym bardziej, że zamierzasz zadrzeć z Kumo. Co jeśli w odwecie zaatakują naszą wioskę pod twoją nieobecność? Przemyślałeś to?- Na chwilę przerwała swoją wypowiedź. Widać, że była dość poddenerwowana.
-Jeśli chcesz ruszyć do Hayashi do proszę, jednak robisz to sam. Rozumiem korzyści jakie przyniesie sukces twojego zadania i sama z chęcią bym zabiła te kumijskie psy. Jednak w tej sytuacji muszę myśleć o wiosce i ty też powinieneś. Wiesz również, że w Hayashi osiedlili się anarchiści? Więc możesz na nich trafić, również posiłki z Kumo mogą dotrzeć do ludzi z Hayashi. Rdzenni mieszkańcy nie powinni stanowić dla ciebie wyzwania jednak z moich raportów wynika, że nie szczędzą pieniędzy na ochronę najważniejszych urzędników. A to do nich będziesz musiał dotrzeć.- Zastanowiła się jeszcze trochę.
-Podsumowując. Oficjalnie masz pozwolenie ruszenia na Hayashi, możesz mordować kumijczyków i anarchistów. Jednak zdecydowanie nie zgadzam się na wzięcie ze sobą ANBU. Coś jeszcze?- Spytała i oczekiwała jakiegoś przedstawienia sytuacji z twojej strony. Widać było, że jest podburzona, w przeciwieństwie do staruszka, który wyglądał jakby zasnął. Nikt z ochroniarzy się nie odzywał, kapitan ANBU też milczał.

Autor:  Douhito Izuro [ Śr, 11 lip 2018, 14:50 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Zaczęła się poważna rozmowa na temat przyszłości wioski, zaproponowałem atak jeden z mniejszych wiosek, o dziwo obyło się bez słów krytyki, jak dla mnie to był dość odważny plan jak na te czasy. Jedynie staruszka odpowiedziała na moje pytanie, opowiadała o tym, że nie zamierza oddać mi członków ANBU, od razu spojrzałem na kapitana który siedział cicho. W końcu był raczej od wykonywania zadań, a nie od rozmów. Wziąłem głęboki wdech i spojrzałem na staruszkę.
- Masz rację, że jest spora szansa na to by inni zaatakowali nas, jednakże każda z wiosek dowiedziała się o anarchistach i zapewne będzie chciała wpierw wzmocnić swoją wioskę. Ja jednak nie boję się o wioskę skał, jest silna, rozbudowana i jedyne co mogę powiedzieć to najlepsza chwila na to by zaatakować. Boję się jednak, że sam mogę mieć trudności przejąć wioskę, moje zdolności pozwalają raczej na niszczenie, a niżeli przejmowanie. Mimo to chcę spróbować. Potrzebowałbym choćby jednego członka by mieć większe szanse na przetrwanie. Jeden nas nie zbawi, a mnie pozwoli szybciej zadziałać. W końcu przy takich akcjach czas to pieniądz. Szybkie wyniszczenie wrogów pozwoli nam zaskoczyć pozostałych. Jeżeli chodzi o anarchistów to są zagrożeniem, ale nie zaatakuje od razu dużych wiosek, wpierw zaczną od małych. Widziałem siły i nie od razu nas zniszczą, przy okazji mamy sojusz z Konohą, przyjazne relacje z Kiri, czy też Suną, a więc nie mamy czego się obawiać. - uśmiechnąłem się i podrapałem po głowie. Rozejrzałem się po zgromadzonych ludziach aby ocenić nich nastawienie na ów działania. Nie ukrywałem, że trochę się obawiałem samotnie podejmować się takich czynów, gdybym miał lepsze umiejętności.... No, ale! Jako Kage potrafiłem co nieco! Może jednak nie miałem się czego bać? Mimo to wolałem się ubezpieczyć. Czekałem na reakcję starszyzny, pomału musiałem ruszać by się jeszcze przygotować, jakieś jedzenie, woda, ekwipunek, glina.
- Chyba, że wy macie jakąś inną propozycję? - ponownie spojrzałem na zgromadzonych czekając na ich ewentualne propozycje.

Autor:  Kozoke Shinja [ Śr, 11 lip 2018, 23:10 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Staruszka słuchała twojej wypowiedzi i zastanawiała się co począć. Walnęła w ramię śpiącego obok partnera i zaczęła się z nim naradzać. Po chwili powiedziała.
-Nie mamy innego planu. Chyba, że chciałbyś wprost zaatakować Kumo i zabić ich kage. Ale dla nas w chwili obecnej jest to chyba niewykonalne więc przystaję na to poddaństwo Hayashi. Do dyspozycji dostaniesz jednego ANBU.- Na chwilę przestała mówić by napić się trochę wody, po chwili kontynuowała. Jednak nie mówiła w twoją stronę a odwróciła się w kierunku przywódcy elitarnej jednostki.
-Przyprowadź specjalistę od cichych zabójstw i od infiltracji wroga.- Przywódca ANBU tylko skinął głową i praktycznie zniknął z miejsca. Tak może by to wyglądało dla jakiegoś genina, jednak ty dostrzegłeś ruch. Był zdecydowanie szybszy od ciebie. Starsza z rady powiedziała.
-Wszyscy wyjść na zewnątrz. Oprócz Tsuschikage.- Tak jak powiedziała tak zostało to zrobione. Nie widziałeś na początku o co chodzi gdy za chwilę wszystko okaże się jasne. Do sali przez okno weszło dwóch ANBU, przywódca i człowiek o którego ci chodziło. Starsza zaczęła mówić.
-Działacie tak by nie można było od razu skojarzyć was z wioską. Dlatego Tsuru, zdejmie maskę i będzie robił za normalnego shinobi.- Tutaj wskazała ręką właśnie na niego i ten zdjął maskę ukazując swoją twarz. Nie była ona szczególna, szczerze nie wyróżniała się w tłumie ale dzięki temu można było wtopić się w otoczenie. Zwyczajne średniej długości ciemne włosy wpadające poza ucho. Normalne proporcje twarzy, ciemne oczy, niezbyt gęste brwii.
-Dlatego wszystkich wyprosiłam, tylko my, kapitan oraz ty znasz tożsamości jednostek ANBU naszej wioski i nie możemy dopuścić by te informacje się przedostały na zewnątrz. Dlatego postarajcie się nie afiszofać zbytnio waszym pochodzeniem.- Tsury w czasie gdy starsza mówiła założył maskę i czekał. Gdy starsza stończyła mówić powiedział do ciebie.
-Miło mi będzie współpracować z panem. Będę czekał gotowy przy bramie.- Powiedział po czym wyskoczył przez okno przygotować się do wyruszenia na misję. Teraz odezwał się kapitan ANBU.
-Tsuru jest wyszkolony w sposobach cichej eliminacji przeciwnika, potrafi też zakraść się w pozornie niedostępne miejsca. Nie zdradzi też informacji gdyż ma bardzo dużą tolerancję na ból.- Powiedział i teraz głos przejęła strasza.
-Masz już to co chciałeś. Radziłabym pozbyć się wszelkich oznaczeń przynależności do Iwy bo gdyby coś się stało nie chcemy tutaj ataku pod waszą nieobecność. Chcesz wiedzieć coś jeszcze?- Spytała się ciebie i oczekiwała na twoje słowa. W tym czasie kapitan ANBU wprowadził wszystkich tych którzy wyszli na zewnątrz podczas przedstawiania ci współpracownika.

Autor:  Douhito Izuro [ Cz, 12 lip 2018, 06:36 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Kobieta powiedziała, że albo atak na Kumo wszystkimi siłami, albo nikt. Po chwili jednak zmieniła zdanie, postanowiła użyczyć mi jednej, uśmiechnąłem się po czym spojrzałem na resztę. Czyżby tak naprawdę staruszka tutaj tylko zarządzała? Gdzie słowa reszty? Nie specjalnie tym się zamartwiałem, w końcu dla mnie lepiej jak jedna głowa zarządza, mimo to nie mogłem przecież poddać się tej kobiecie. Podniosłem dumnie głowę i z uśmiechem na twarzy począłem mówić.
- Dziękuję Czcigodnej, z kimś takim napewno damy sobie radę. Misja przeczuwam nie będzie jakaś straszna, zwłaszcza z tak dobranym współpracownikiem. Będziemy działać raczej osobno, ale jednak raporty będziemy składać co jakiś czas sobie. Musimy wpierw wejść w siatkę wioski, potem wyzbyć się jej, a potem ją zastąpić. Mam idealną technikę która mi to umożliwi... - oblizałem ze szczęścia usta, byłem bardzo zadowolony, że w końcu będę mógł użyć tej zapomnianej techniki która do dobrych nie należała, w końcu musiałem zerwać czyjąś twarz by wejść w jego ciało. W tym momencie wszyscy zostali wyproszeni a ja spojrzałem w cztery oczy w końcu na kobietę.
- Nie musisz się obawiać, w końcu i ja byłem swojego czasu ANBU. Mam nadzieję, że bez większych kłopotów uda nam się to zrobić. Ta misja jest dla mnie swojego rodzaju sprawdzianem, chciałbym w swoich oczach awansować na następny etap rozwoju. Jeżeli nie wrócę to wiedz, że bardzo kochałem tą wioskę. Odnajdźcie wtedy dobrego Kage i niech wie, że zginąłem z honorem! - zaśmiałem się mimo, że tym razem nie było mi do śmiechu, w końcu gdybałem co jeżeli nie udałoby mi się. Do pomieszczenia wszedł kapitan ANBU z jednym z jej członków. Był to nie jaki Tsuru, od zwykła twarz nie rzucająca się zbytnio, moja niestety trochę się rzucała dlatego też będę musiał przybrać inną skórę. Słyszałem o części jego zdolności i prezentacji, a więc jest idealnym cichym zabójcą, to bardzo dobrze! Ukłoniłem się do niego po czym dodałem.
- Będzie mi równie dobrze z Tobą współpracować, przygotuj się więc i za dwie godziny widzimy się pod bramą, wyruszymy o zmroku aby ludzie nie wiedzieli o naszych czynach. Po drodze będę chciał byś zdradził mi choć część Twoich umiejętności i opracujemy również sygnały o których ci powiem. - uśmiechnąłem się do niego po czym odwróciłem do staruszki.
- Teraz już wszystko mam, potrzeba mi więc się przygotować do tej misji. Pozwól więc, że się oddalę za chwilę kiedy wszyscy wrócą i ruszę do domu swego aby jakąś strawę zrobić na ten czas. - poklepałem się po głowie, byłem jeszcze stosunkowo młody. Co do odznaczeń nie musiała mi tego tłumaczyć, bardzo dobrze o tym wiedziałem dlatego też w domu wszystkiego się dokładnie wyzbędę, opracuję wstępny plan i po dwóch godzinach po prostu wyruszę do głównej bramy gdzie mam się spotkać z Tsuru.... Miałem nadzieję, że zaraz ta rozmowa się skończy bo nie ukrywałem chciałem już ruszać.... Musiałem nabrać trochę koncentracji przed tak ważną misją!

Autor:  Kozoke Shinja [ Cz, 12 lip 2018, 08:46 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Kobieta z rady powiedziała w twoją stronę na odchodne.
-Uważaj na siebie, w dzisiejszych czasach nie mamy zbyt dużo dobrych kandydatów na Kage. Powodzenia w wykonaniu misji.- W sumie miała racje, w wiosce nie było zbyt dużo dobrych jouninów. A przynajmniej takich, którzy dorównywali ci umiejętnościami. Wyszedłeś z gabinetu odprowadzony wzrokiem i dopiero po zamknięciu drzwi usłyszałeś harmider. Część nie zgadzała się z tą sytuacją jednak kobieta szybko uspokoiła wszystkich głośnym krzyknięciem. Więcej z sali nie usłyszałeś żadnego podniesionego głosu. Ruszyłeś w stronę domu by się przygotować. Miałeś sporo czasu bo aż dwie godziny. Zdążyłeś wszystko przygotować tak jak chciałeś, jedzenie, glinę i inne rzeczy potrzebne do misji. Wyruszyłeś do bramy w której o tej godzinie nie panował zbytni ruch. Co chwila jakiś kupiec wracał już do swojej wioski, niektórzy byli pijani. Typowe zakończenie dnia. Obok strażników przy wejściu czekał na ciebie już Tsuru. Ubrany był dość standardowo, długi ale cienki rękaw, pod nim musiały być ukryte różne bronie chociaż nie widziałeś tego. Spodnie krótkie, za kolano z dużą ilością kieszeni i plecak w którym prawdopodobnie znajdowała się spora ilość jedzenia. Oprócz tego zwyczajne, wygodne wiązane buty. Wyglądał na typowego podróżnika i gdyby nie to, że widziałeś wcześniej jego twarz mógłbyś go za takowego wziąć. Gdy tylko się zbliżyłeś podszedł do ciebie i powiedział.
-Witam, czcigodny. Strażnicy zostali już poinformowani przez kapitana o tym, że wychodzimy. Nie będzie nas w żadnym protokole. Teoretycznie dalej jesteśmy w wiosce.- Powiedział po czym spojrzał na chwilę w niebo. Ty też to uczyniłeś. Jak zwykle w Iwie panował dość spokojny, ciepły klimat. Co chwilę jakaś pojedyncza chmurka przesuwała się na niebie lecz z czegoś takiego na pewno nie będzie deszczu. Powoli się ściemniało a ty widziałeś jak słońce zachodziło za Las Kwitnących Wiśni. Za pół godziny powinno być już całkowicie ciemno. Jednak sądząc po niebie dzisiejsza noc będzie jasna. Nic bowiem nie będzie przeszkadzać gwiazdom i księżycowi na opromienianie was światłem. Tsuru powiedział.
-Ruszamy?- Po czym czekał na ciebie i twoje rozkazy. Mieliście do pokonania kilka krain zanim dojdziecie do kraju drewna. Mogliście również pójść przez kraj ognia by bezpiecznie się tam dostać. Obrana droga zależała tylko i wyłącznie od ciebie. Tsuru wyciągnął mapę i pokazał ci ją oczekując na twoje słowa.

Autor:  Douhito Izuro [ Cz, 12 lip 2018, 12:12 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Cała rozmowa wreszcie się skończyła, nikt nie chciał zadawać jakichś pytań dlatego też postanowiłem wyjść. Członka ANBU tu już nie było dlatego też nie miałem co więcej robić. Postanowiłem więc w końcu wyruszyć do swojego mieszkania w którym nie zamierzałem za długi przebywać. Miałem niby dwie godziny, ale to jednak nie było tak dużo czasu jak mogło się wydawać. Wchodząc do swojego mieszkanka od razu otworzyłem okna aby przez chwilę wpuścić powietrze. Była ładna pogoda. Wypakowałem cały asortyment jaki miałem i odpowiednio go poukładałem. Wszelkie rzeczy Iwy jakie tylko miałem odstawiłem na bok, nawet ubrania który mogły mnie zdradzić. Kiedy już to zrobiłem zebrałem nowe, nieco inne. Od zwykły standardowy ubiór tylko bez kolorów podobnych do Czcigodnego Izuro. Musiałem też pomyśleć nad całym planem. Spojrzałem na mapę świata która wisiała w moim mieszkaniu. Miejsce do którego zmierzałem znajdowało się obok Tetsu no Kuni, a więc było spore prawdopodobieństwo spotkania grup anarchistów. Nie przejąłem się tym, planowałem jednak trzymać się jak najdalej od wioski żelaza dlatego też postanowiłem udać się przez kraj ognia, teraz tylko która wioskę wcześniej, czy przez kraj wodospadu? Droga może być tam trudna, albo przez kraj traw. Po głębszych przemyśleniach wolałem wybrać łatwiejsza drogę, ale dłuższą, a więc kraj trawy. Miałem jedną sprawę załatwioną. Teraz pora było na przemyślenie przydomków, miałem już jeden Takai, może i warto by było do niego wrócić? Mało kto znał to imię. Wywodziło się raczej z mniej znanych osób. Tak! To właśnie to imię postanowiłem przybrać, jeżeli chodziło o towarzyszą to jego było naprawdę mało znane stąd też zaplanowałem by mu po prostu nie zmieniać. Będzie łatwiej zachować tożsamość. Kolejny etap miałem za sobą. Teraz kąpiel, gotowanie i pakowanie! Pospiesznie wszedłem pod prysznic, odpaliłem letnia wodę i zacząłem dokładnie się myć, nie można powiedzieć, że były to warstwy brudu, ale do najczystszych nie należałem. Szybko się przebrałem w nowe ubranie, ruszyłem do kuchni, zacząłem gotowanie. Wpierw jakiś solidny posiłek na teraz aby nie być głodny. Postawiłem na proste i szybkie danie. Ryż z warzywami i kurczakiem. Kiedy go ugotowałem szybko zjadłem, zabrałem się za robienie na podróż. Zabrałem że sobą jakieś konserwy, ryż, menażkę, trochę kanapek, manierkę i butelkę wody. Wszystko po to aby być przygotowanym na ciężka i długą podróż. Kiedy już skończyłem zacząłem pakować swój sprzęt. Nie mogłem zapomnieć przecież o czymś bo powrót nie wchodził w grę. Kiedy już byłem gotów zabrałem się za zbieranie ekwipunku, kunai'ami, shurikeny, linki, zwoje. Trochę tego było. Poczułem mała ilość gliny dlatego też pospiesznie zabrałem się za technikę która zmieniała ziemię w glinę. Nie trwało to długo a uzupełniłem swoje wszelkie zasoby. Wiedziałem, że wyprawa nie będzie krótka dlatego też wyrzuciłem wszelkie jedzenie by po prostu nie zdechło kiedy wyruszę. Będąc już gotowanym z plecakiem, ekwipunkiem wyruszyłem w stronę głównej bramy, tam od razu spotkałem towarzysza. Uradowałem się na jego widok, ten miał mi coś do zakomunikowania dlatego uważnie go wysłuchałem.
- Dziękuję! Nie ukrywam nie będzie to łatwa misja, chciałbym byś nazywał mnie Takai, kiedyś swojego czasu tak do mnie mówiono, raczej nikt się nie zorientuje. Co do Twojego imienia, raczej mało kto cię zna z imienia ANBU, czyż nie? Jest to swojego rodzaju zwykle imię dlatego też może to być dobry pseudonim. - czekałem przez chwilę na odpowiedź ANBU, kiedy odpowiedział czy ruszymy przytaknąłem, że się zgadzam. Spojrzałem w niebo, piękne iwijskie. Nie chciałem stąd iść, ale trzeba było się sprawdzić, rozwinąć wioskę! Zacisnąłem pięść i ruszyłem naprzód! Byłem zmotywowany by walczyć o dobro wioski. Wziąłem głęboki wdech i zrobiłem pierwszy krok.
- Ruszajmy... - nie byłem zadowolony, że muszę opuścić ukochaną wioskę, ale cóż mogłem począć. Przez chwilę zastanawiałem się co powinienem zrobić. Miałem przecież opowiedzieć o trasie gdy tylko zostaliśmy sam na sam zacząłem mówić.
- Nasza trasa to obejść Tetsu, tam znajduje się zagrożenie jakim niewątpliwie są anarchiści dlatego też będziemy szli przez kraj traw, ognia, a potem zajdziemy do kraju drewna. Tam wnikniemy we władze za pomocą technik i jak gdyby nigdy nic po prostu wymordujemy kogo trzeba. Ja potrafię używać techniki zamiany, raczej nikt się nie domyśli, że ten w kogo się zmienię to nie on. Musimy działać rozważnie, a gdy przyjdzie czas zaatakować bardzo szybko. Nie mamy na tyle sił by toczyć dłuższe walki. - zastanawiałem się czy przyzwać któregoś ze swoich summonów, ale zrezygnowałem z tego pomysłu, to przecież jakieś stworzenie, mogło mnie zdradzić. Postanowiłem więc podróżować o własnych siłach mając się na baczności.

________________
Kaihatsu Nendo
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Kozoke Shinja [ Cz, 12 lip 2018, 13:01 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

ANBU z którym podróżowałeś gdy usłyszał o tym, że można używać jego prawdziwego imienia odpowiedział tylko.
-To samo miałem zaproponować. Jak najbardziej, Tsuru to normalne imię i nie jest noszone wśród wielkich tego świata.- Gdy tylko ruszyliście przed siebie zauważyłeś typowe krajobrazy Iwy. Skały i sucha ziemia, od czasu do czasu gdzieś jakiś wyschnięty krzak lub nagrzana skała na której wylegiwały się jakieś stworzenia. Gdy tylko znaleźliście się sami na szlaku zacząłeś tłumaczyć swój plan a twój towarzysz tylko kiwał głową na znak zrozumienia. Tsuru na zakończenie dodał coś od siebie.
-Musimy zabić najważniejsze osoby w kraju. Jednak według mnie lepiej będzie spróbować jakiegoś przekupstwa lub zastraszenia. Gdy zabijamy zbyt dużo ważnych osób w kraju nikt nie będzie w stanie rządzić nikt również nie ogłosi poddaństwa Hayashi. Trzeba mieć to na uwadze.- Powiedział jednak to od ciebie w sumie zależała cała przyszła taktyka, to ty byłeś głównodowodzącym tej eskapady. Tsuru dalej kontynuował.
-Nie można jednak wykluczyć otwartej walki, może warto poszukać jakiś sprzymierzeńców?- To swoją drogą też nie był najgorszy pomysł. Po chwili twój towarzysz zaczął mówić o sobie.
-Sam potrafię stać się niewidzialny, ponadto jestem specjalistą od wydobywania informacji przy pomocy genjutsu a także metodami bardziej siłowymi. Ponadto umiem wniknąć do obozu dzięki przekupstwom lub zastraszaniem. Posiadam jeszcze kilka umiejętności...- Tutaj zaczął opowiadać ci o swoich umiejętnościach takich jak podstawowa umiejętność ukrywania się czy też tropienia. Miałeś więc obok siebie człowieka, który był kompetentną osobą, która mogła robić za szpiega czy też zwiadowcę. Rozmawialiście nawzajem poznając swoje umiejętności i podróżowaliście pieszo całą noc. Niewiele osób mijaliście podczas podróży jednak niewielu zwracało na was jakąś uwagę a jak już to zazwyczaj poprzez jakieś spojrzenie. Gdy zaczęło się rozjaśniać docieraliście powoli do granicy z krajem trawy. Widziałeś również zmiany w środowisku. Skały i puste tereny zaczęły wypełniać połacie różnych traw. Również inne zwierzęta zaczęły występować na tym terenie. Od czasu do czasu można było zobaczyć na przykład lista, który uciekał gdy tylko zauważył człowieka. Gdy dotarliście do granicy naprzeciw wam wyszło dwóch strażników. Mieli oni halabardy przy sobie i wyglądali na weteranów wojennych więc na pewno umiejętności nie można było im odmówić. Za nimi była widoczna drewniana budka w której teraz pewnie spało kilka osób lecz w razie alarmu mogą być z nimi problemy. Starszy mężczyzna podszedł do was i powiedział.
-Imiona, skąd przybywacie i cel wizyty w kraju Trawy.- Spojrzałeś na mężczyznę który wypowiedział te słowa. Był on delikatnie pomarszczony, miał siwy wąs jednak nie posiadał brody. Oczy czujnie na ciebie patrzyli spod powiek jednak nie wyczułeś w nim żadnej agresji czy też niechęci w stosunku do was. Była około czwarta ranem więc za jakąś godzinę zacznie świtać już na całego.

Autor:  Douhito Izuro [ Cz, 12 lip 2018, 16:31 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Wyszliśmy z wioski, droga była piękna tak samo jak i pogoda. Gdzieniegdzie ptaszki ćwierkały, świeciło słońce i skały rumieniły się od promieni słonecznych na których wylegiwały zwierzątka. Ja natomiast podróżowałem w konkretnym celu, chciałem małymi kroczkami osłabiać mojego odwiecznego wroga, niby nim aktualnie nie byli, ale każdy iwijczyk wiedział, że Kumo się nie ufa, wziąłem głęboki wdech i spojrzałem na Tsuru który akurat odpowiedział na zaproponowane imię. Uśmiechnąłem się.
- No to wiemy jak do siebie mówić, znając mentalność członków ANBU nie zdradzisz mojego prawdziwego imienia, w końcu i ja kiedyś byłem na tym stanowisku. To były dobre czasy, ale później los trafił na mnie i musiałem zostać Tsuchikage, w sumie to dwa razy. Nie wiem ile o mnie wiesz, ale nie chciałbym byś mi nie ufał. Jesteśmy po tej samej stronie i mam nadzieję, że i ja mogę ci zaufać. Najgorzej by było źle skończyć, każdy ma gdzie wrócić, ja do ukochanej wioski, a Ty do rodziny? Wioski? - chciałem dopytać co go trzyma w wiosce, te informacje mogły sprawdzić do niego zaufanie. Miałem nadzieję, że nie był jakimś tam utrudnieniem, czy też zdrajcą. Raczej i tak w tych szeregach są ludzie sprawdzeni, ale miałem to do siebie, że po prostu w świecie szybko nie ufałem po tym co kiedyś mnie spotkało. Tsuru zrozumiał mój plan, na szczęście miał do niego obiekcje które trzeba przyznać był trafne. Trzeba było kogoś zastąpić na najwyższych stanowiskach, zaśmiałem się po czym spojrzałem głęboko w oczy chłopakowi.
- Masz rację, nie możemy przecież wszystkich wybić i jakoś ich podmienić, ludzie zaczną się buntować. Powiedz mi jednak jak chcesz ich przekonać, zdolności Genjutsu nie trwają przecież długo, zastraszenie trwa do pewnego momentu. Przekupienie? Tutaj jeszcze trudniej, ktoś może dać więcej.... Fakt trzeba wniknąć w ich hierarchię co do tego jesteśmy oboje pewni, wybić kogo trzeba, a pozyskać kogo zdołamy. Mam nadzieję, że ten niby prosty plan taki będzie. Z tego co wiem ten kraj jest dość dumny, nie ukrywam chciałbym drewno z tamtych terenów, nasi ludzie mieliby bardzo dobry sprzęt. - cały czas myślałem o rozwoju Iwy, nie myślałem o swoich potrzebach bo po prostu takich nie miałem. Spojrzałem w niebo, było już nieco inne. Zaczęło się ściemniać, zaczął mi też członek ANBU opowiadać o tym co potrafi, a więc umiał zniknąć, używać genjutsu, tropić, zastraszać. Faktycznie jego umiejętności były naprawdę dobrze dobrane do moich, przy okazji są też bardzo przydatne do tego typu zadań. Gwiazdy oświetlały drogę.
- Nie jesteś zmęczony? - troszczyłem się o kompana, w końcu nie chciałem by podczas trudnych chwil zaniemógł. Musiał być wypoczęty, ja jeszcze nie odczuwałem jako tako braku snu. W kraju traw przenocować? Czy to aby bezpieczne? W sumie blisko wioski skał, daleko od Tetsu, a można by było dopytać o hierarchię sąsiadów tylko czy to było bezpieczne? W sumie napewno bardziej niż rozmowy w samym Hayashi no Kuni. Kiedy dostrzegłem zmianę terenu od razu dopowiedziałem.
- Myślę, że dobrym pomysłem będzie zatrzymanie się w stolicy wioski trawy i tam nabranie już doświadczenia w naszych rolach. Pewnie przyjdzie nam opowiadać kim jesteśmy, a więc ja jestem po prostu artystą. Tworzę rzeczy z gliny, a Ty? Wymyśl coś, jakieś genjutsu, czy coś takiego.... - zaśmiałem się, nie wiem czy wiedział co potrafię, ale dla mnie to było po prostu zabawne. Tworzenie z gliny... Przecież coś takiego mogło po prostu zniszczyć pół wioski gdybym chciał. Nie mieliśmy za dużo czasu na rozmowę bo po chwili dostrzegliśmy dwójkę strażników z halabardami zmierzającymi w naszym kierunku, od razu spojrzałem na Tsuru by ten po prostu dał mi mówić, w końcu akurat w tym byłem dobry (perswazja lvl. 2). Ukłoniłem się i czekałem aż to zrobi chłopak.
- Witajcie, nazywam się Takai, a to jest mój przyjaciel Tsuru, jesteśmy podróżnikami. W sumie to bardziej można rzec artystami. Potrafimy tworzyć rzeczy o których nie jednym się śniły. Zmierzamy w kierunku Hayashi no Kuni gdzie chcielibyśmy dać pokaz, po drodze planowaliśmy odwiedzić wioskę traw, czy można? - spojrzałem głęboko w oczy strażnikowi aby ten ocenił czy nie kłamię. Nie było raczej nic ze mną złego, liczyłem na to, że w razie gdyby Tsuru łatwo się nimi zajmie przy użyciu genjutsu, o ile zajdzie taka potrzeba. Nie ukrywałem, że nie chciałem się już zdradzać, przemoc tak od razu? Miałem tylko nadzieję, że nas przepuszczą i uda nam się obadać wstępnie hierarchię wioski drewna.

Autor:  Kozoke Shinja [ Cz, 12 lip 2018, 18:39 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Gdy rozmawialiście Tsuru tylko uśmiechnął się na wieść o tym, że mu ufasz. Gdy usłyszał pytanie do czego ma wrócić to odpowiedział.
-Jedyne do czego mam wrócić to do jednostki. Nie robię tego dla rodziny ani nawet dla wioski. Tylko i wyłącznie jestem oddany mojej jednostce. Mimo, że nie znamy swoich imion traktuję ich jak rodzina a w przyszłości będę chciał zostać kapitanem ANBU.- Mieliście kolejny temat do rozmowy. Tym bardziej, że podróż była długa. Widziałeś jednak, że jest ambitnym człowiekiem a także nieźle wyszkolonym jeśli chciał w przyszłości przejąć urząd kapitana ANBU. Dalej wędrowaliście a ty opowiadałeś mu na temat drewna w Hayashi. Widać nie był zbytnio zainteresowany tą rozmową. Głównie skupiał się na obserwacji terenu. Mimo, że nie robił tego otwarcie zorientowałeś się. Gdy tylko spytałeś czy nie jest zmęczony odpowiedział.
-Nie. Bez problemu za tobą nadążę więc nie martw się o mnie.- Nie wyraził przy wymawianiu tych słów żadnych emocji. Zaczął natomiast zastanawiać się nad tym kim mógłby być.
-Ja mogę być malarzem, bardziej pasuje do rzeźbiarza niż jakiś magik posługujący się genjutsu, które to mogłoby być przejrzane przez kogoś z tłumu. Jak coś umiem w miarę dobrze malować, a przynajmniej na tyle by wystarczyło na jakąś chałturę na głównym placu czy tam rynku.- Dalej podróżowaliście już aż dotarliście do granicy w kraju Trawy. Strażnik tylko notował to co mówiłeś. Gdy skończyłeś powiedział.
-Idźcie. Polecam zatrzymać się w karczmie "Pod Dwoma Ślimakami". Jakieś trzy kilometry od stolicy kraju. Pyszne dania bazujące na tutejszych składnikach a także niesamowity alkohol na bazie niektórych traw.- Po czym ponownie wrócił na swoją wartę. Wy mogliście przejść dalej. Podczas waszej podróży Słońce zdążyło już wzejść. Jako, że zauważyłeś wcześniej zmianę krajobrazu, tak w głębi kraju Traw mogłeś zapomnieć o skalistej Iwie. Gdzie okiem sięgnąć, rosły trawy najróżniejszych rodzajów, przeważnie na podmokłym terenie z dużymi równinami. Minęliście kilka mniejszych wioseczek jednak nie było w nich nawet karczmy do zatrzymania więc postanowiliście nie zaprzątać głowy tych ludzi. W pewnym momencie weszliście na wzniesienie. Swoją drogą jedno z nielicznych w tej okolicy. Mogliście zobaczyć karczmę tuż przy was, tą samą którą polecał wam strażnik na granicy. W oddali natomiast widzieliście stolicę do której pierwotnie zmierzaliście. Wszędzie wokół trawy, szczerze powiedziawszy zaczynały ci się już przejadać. Monotonia była aż nadto odczuwalna. Dochodziło południe a wy byliście w jakiejś połowie drogi do granicy z krajem ognia. Więc zostało tej drogi jeszcze trochę przed wami.

Autor:  Douhito Izuro [ Cz, 12 lip 2018, 19:11 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Chłopak był naprawdę ambitny, jego jedynym marzeniem było zostanie kapitanem ANBU. Faktycznie nie było to łatwe, ale po tej misji znajomość jego osoby jako głównego dowodzącego tymi szeregami mogła mi nieźle sprzyjać. Mimo to postanowiłem nie zaprzątać sobie tym głowy, aktualnie to staruszka jako tako zarządzała korzeniami, nie przejmowałem się tym bo nie było po co. Wziąłem głęboki wdech i zacząłem coś tam do niego mówić, a ten był niesamowicie skoncentrowany na swoim zadaniu. No cóż, jak na członka tejże organizacji przystało.
- Fakt, nie powinniśmy się odprężać, nie jesteśmy na wakacjach, ale napewno będąc tak skoncentrowanym by nikt nas nie zaskoczył sprawisz, że będziemy jedni z podejrzanych... Prosiłbym cię byś robił to raczej.... no wiesz, dyskretniej... - zaśmiałem się, chłopak był naprawdę zabawny mimo, iż on sam się nie za bardzo uśmiechał. Opowiedział o swoich zdolnościach artystycznych, potrafił malować. Zlustrowałem go od stóp do głów, ten chłopak potrafił naprawdę malować? Miał na to czas? Raczej ci ludzie byli mało emocjonalni, no prawie każdy taki, prócz mnie!
- Niech tak będzie, malarzu.... - uśmiechnąłem się i ruszyłem naprzód. Dotarliśmy do strażników którzy jak się okazali przepuścili nas, nie musiałem za bardzo się wysilać, ciekaw byłem czy ten ANBU użył jakiegoś genjutsu, miałem nadzieję, że nie bo zaczną nas ścigać. Spojrzałem na jednego z nich i oceniłem czy faktycznie coś wskazywało na to. Następnie odpowiedziałem.
- Dziękuję za pomoc, nie będziemy za długo w kraju traw dlatego też nie martwcie się za bardzo. Mimo to pragniemy choć na jeden dzień się zatrzymać aby trochę wypocząć no i skosztować waszych specjałów skoro tak to zaproponowałeś. Jeszcze raz dziękujemy... - uśmiechnąłem się po czym ruszyłem naprzód, wszędzie była to cholerna trawa, a to żółta, a to zielona. Chwilami zastanawiałem się po co ona tutaj, czemu jej nikt jeszcze nie wyciął. Miałem jej po prostu dość, nie wiedziałem dlaczego wybrałem to miejsce, przecież nie jest ono wcale malownicze. Wziąłem głęboki wdech aby przestać zaprzątać swoją głowę myślami i popędziłem pod górkę która akurat znajdowała się przed nami. Szybko się na nią wdrapałem i rozejrzałem się po horyzoncie. Przede mną rozpościerała się najprawdopodobniej tawerna, a parę kilometrów dalej stolica? Trochę mała, ale cóż.... Spojrzałem na Tsuru.
- Dobrze, zrelaksujmy się i nie wchodźmy w zatarczki, a jak już się to nie uda starajmy się jednak nie dać po sobie poznać kim jesteśmy. Ruszajmy... - popędziłem z górki jak małe dziecko, w sumie to nie uważałem się za jakiegoś dorosłego. Miałem sporo przed sobą lat, nawet jako Tsuchikage nie chciałem by mnie oceniano jak poprzednich. Trochę tych stereotypów miałem dość, a przecież Kowai czy Garasu byli dużo młodsi! W karczmie chciałem trochę się dowiedzieć o okolicach i nie tylko, faktycznie też chciałem spróbować specjałów, planowałem więc spędzić miło czas. Przed samym wejściem do budynku przemówiłem na sam koniec do Tsuru.
- Wdajmy się w towarzystwo, dopytajmy się o pierdoły jak wioska trawy, ale postarajmy się już teraz czegoś więcej dowiedzieć o sąsiadach, o relacjach, itp. Może coś ciekawego się dowiemy co nam potem pomoże. - westchnąłem po czym postanowiłem wejść do środka, jeżeli tylko tam wejdę rozglądam się aby ocenić gdzie powinienem usiąść, co zamówić. Byłem obcy więc nie mogłem od tak wejść i rozgościć się.

Autor:  Kozoke Shinja [ Pt, 13 lip 2018, 09:54 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Podczas twojego zwrócenia uwagi na skoncentrowanie Tsuru ten tylko się uśmiechnął i przyznał ci rację. Obserwował otoczenie lecz zauważyłeś to tylko gdyż skupiłeś się tylko i wyłącznie na tym elemencie w jego zachowaniu. Nikt, nawet bardziej wyszkoleni shinobi raczej by nie zauważyli u niego niepokojącego zachowania. Gdy dotarliście do granicy i przeszliście przez nią byłeś zdziwiony, że tak łatwo poszło. Podejrzewałeś Tsuru o użycie genjtusu lecz nie widziałeś żadnych objawów takiego stanu w zachowania strażnika. Po prostu najzwyczajniej w świecie was przepuścił. Bo po co miał zatrzymywać dwóch podróżników? Podziękowałeś mu i udaliście się w przód aż dotarliście do polecanej wcześniej karczmy. Postanowiłeś udać się do niej by zdobyć trochę informacji. Dopiero gdy przed nią się zatrzymałeś oceniłeś jej wygląd. Dach przykryty słomą składający się z kilku warstw tak by deszcze nie miał szans przeciec. Konstrukcja była wsparta na drewnianych balach a pomiędzy nimi znajdowały się zwyczajne deski tworzące ściany. Jedyną rzeczą wyróżniającą się w budowie tego budynku było użycie jakiś długich traw do zrobienia splotów między deskami. No i jeszcze szyld który składał się z dwóch ślimaków otoczonych trawami. Pchnąłeś świerkowe drzwi i wszedłeś do środka. Ujrzałeś najnormalniejsze wnętrze każdej karczmy. Na środku pomieszczenia znajdowała się pusta przestrzeń. Tą pustą przestrzeń wyznaczały cztery kolumny podtrzymujące sufit. Dookoła przy ścianach i oknach ciągnęły się rzędy stolików i ławek przy których zasiadali zazwyczaj wieśniacy. Słyszałeś rozmowy o jakiś plonach, zbiorach i interesach. Na drugim końcu pomieszczenia znajdowała się na całej szerokości lada. Obok niej było wejście na górę po schodach a pod schodami wejście do kuchni, można było to wywnioskować z obsługi, która wychodziła stamtąd z miskami dań. Za ladą stał barman i przyjmował zamówienia oraz obsługiwał gości. Za barmanem znajdowała się natomiast szafka z wystawionymi najróżniejszymi rodzajami trunków. Ceny zaczynały się normalnie od kilku rou a kończyły się na kilkuset. Zwróciłeś jeszcze uwagę, że w karczmie w lewym jej rogu, w najciemniejszym miejscu siedziała dwójka ludzi w kapturach, coś szeptali do siebie. Po drugiej stronie karczmy natomiast siedziała czwórka strażników już nieźle pijanych. Śpiewali sobie, jednak raczej nie przeszkadzało to pozostałym gościom w zabawie i rozmowach, nikt się nimi nie przejmował zbytnio.

Autor:  Douhito Izuro [ Pt, 13 lip 2018, 14:18 ]
Tytuł:  Re: [SJE] Tsuchikage Douhito Izuro!

Kiedy znaleźliśmy się przed karczmą mogłem jej się w końcu przyjrzeć. Niby taka wspaniała? W sumie dach był zrobiony z różnego rodzaju plonów, deski i te trawy. Wioska faktycznie wykorzystywała swój dobrobyt. Tak jak Iwa kamienie które stały się częścią inwestycji wioski, czyli kamieniołomów. Już parę lat dobrze służyła ta budowla. Na szyldzie znajdowały się dwa ślimaki zrobione z traw. Trafiliśmy, uśmiechnąłem się do chłopaka po czym otworzyłem brzozowe drzwi. Sala była dość specyficzna bele podtrzymujące strop, stoły pod ścianami czy też duży blat przy barmanów, a za nim różnego rodzaju trunki. Choć miałem trochę pieniędzy nie planowałem ich ukazywać, a to jakiś złodziej, a to przypuszczenia kogoś na mój temat, że mógłbym być kimś więcej niż artysta. Poklepałem Tsuru po plecach i z uśmiechem na twarzy powiedziałem dość głośno.
- Nie bój się młody! Przecież nikt tutaj nie będzie chciał ci nic złego zrobić, toć to poczciwa wioska nie to co wioska skał... - miałem świadomość, że trawa nie miała jakiś znaczących relacji z Iwa dlatego też postanowiłem sobie pokpić. W każdej wiosce znalazłby się ktoś kto nie lubi innych dlatego też nie zważając za bardzo co powiedziałem ruszyłem do baru, złapałem Taurus za barki i ciągnąłem za sobą po czym spoglądam na barmana.
- Witaj, potrzebujemy miejsca gdzie możemy się przespać. Może to być jeden pokój, nie musi być duży, a także przydałaby się kolejka dla mnie i tego chłopaka by trochę się odstresował. Na ostatnim pokazie artystycznym ktoś stwierdził, że Tsuru namalował karykaturę kogoś ważnego w Iwie, a przecież to dobry chłopak. - oczekiwałem na reakcję barmana. Wpierw chciałem się napić, po czym odstawić rzeczy by wrócić dalej pić. Same informacje przecież się nie zdobędą, a ja jednak chciałem być odciążony od plecaków, przy okazji mogłem też porozmawiać z młodzieńcem. Niby wioska nam nic nie zrobiła, ludzie także, ale musieliśmy trochę się dowiedzieć, zapewne zapijaczeni strażnicy mogli nam co nieco opowiedzieć, albo tamci zakapturzeni którzy byli dość podejrzani, tutaj trzeba było zachować szczególną ostrożność. Nie byliśmy jeszcze na terenie drewna, ale mimo to wolałem dmuchać na zimno. Miałem nadzieję, że SZEFU nie zedrze też dużo z nas pieniędzy bo nie zamierzałem przecież za bardzo wydawać, nie byłem na wakacjach!

Strona 1 z 8 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/