Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

Nowa Arena
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=162&t=11750
Strona 1 z 1

Autor:  Hideo Usami [ N, 8 lip 2018, 00:48 ]
Tytuł:  Nowa Arena

Nowa arena Kumo znajduje się raczej daleko od centrum miasta, przez co dotarcie tu może sprawiać mieszkańcom nieco kłopotów, ale widoki zdecydowanie im to wynagradzają. Miejscem walki jest olbrzymi, przecięty w poziomie słup skalny o średnicy około 70 metrów i wysokości 150 metrów. Na północ od niego znajduje się zjawiskowy wodospad, wody którego po spadnięciu do doliny opływają arenę, często zabierając ze sobą krew walczących. Po obu stronach wodospadu rozmieszczone są oszklone i odpowiednio zabezpieczone loże dla vipów, wejścia do nich prowadzą skalne tunele zaś na ścianach licznych gór otaczających miejsce wydrążone są trybuny, z których walki mogą oglądać pozostali mieszkańcy. Wszystko połączone jest mostami ułatwiając przechodzenie pomiędzy miejscami. Cały obszar z uwagi na dużą wilgotność jest dużo bardziej porośnięta roślinnością od większości miejsc w Kumogakure - na wszystkich górskich ścianach z łatwością można ujrzeć zielone krzewy oraz niewielkie drzewa ozdabiające okolicę i w połączeniu z szumem opadającej wody; nadając jej wręcz medytacyjnego klimatu.

Na arenę dostać się można przy pomocy dwóch wiszących mostów, jeden z lewej, drugi z prawej strony pola walki. Sam słup skalny jest praktycznie idealnie płaski i nie znajdują się na nim żadne przeszkody ani utrudnienia.
Obrazek

Autor:  Akarai Tazaru [ N, 8 lip 2018, 01:15 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Szkarłatnowłosy szedł pewnym krokiem w kierunku areny, poruszając się tuż za agentami prowadzącymi najemnika. Czuł w pewnym stopniu adrenalinę przed nadchodzącą walką, uzmysłowiając sobie, że dość dawno nie walczył z kimś na jego poziomie umiejętności, choć tak naprawdę nie miał pojęcia, czy czarnowłosy nie był od niego silniejszy. Sądząc jednak po tym, iż nie wykazywał potężniejszych zdolności od Kotei'a szkarłatnowłosy mógł spokojnie założyć, że mógł się z nim mierzyć. Właściwie, to czuł swego rodzaju dreszczyk emocji związany z niepewnością wobec jego umiejętności. Dotarłszy na teren areny, młody raikage chwycił mocniej rękojeść swojego miecza i gdy znaleźli się wraz z czarnowłosym na środku pola bitwy, dał znak swoim agentom, by rozkuli go całkiem, dając mu swobodę ruchu. Śmieszył go trochę fakt, jak się zachowała dziewczyna z maską zająca, gdyż uważał, że jej działania nie były koniecznie wobec najemnika. Kiedy już czarnowłosy mógł się normalnie ruszać, szkarłatnowłosy wyjął z pochwy Rankyaku i rzucił je w jego stronę.
— Nie zamierzam walczyć z nieuzbrojonym przeciwnikiem. To ostrze jest bliźniakiem tego — powiedział wysuwając lekko z pochwy miecz Hakari. — Jeśli umiesz choć trochę władać mieczem, może ci się przydać. — uśmiechnął się chytrze odsuwając się na odległość równo dwudziestu metrów. Chciał by pojedynek odbył się jak najbardziej na uczciwych zasadach, dlatego też nie omieszkał pożyczyć jednego ze swoich ostrzy.
— Pozwolę ci zacząć. — powiedział wyjmując swoją katanę i przybierając bojową pozycję, która dawała mu gotowość zarówno do uniku jak i ataku czy też bloku. Zamierzał wpierw sprawdzić umiejętności najemnika, przyjmując pierwszy cios wedle uznania. Jeśli uzna, że atak przeciwnika może mu zagrozić, wykona unik zaś kiedy będzie pewny co do siły wymierzonego ciosu, postara się go zablokować układając miecz w taki sposób, by pod wpływem bloku broń dzierżona przez przeciwnika po prostu zjechała po klindze Hakari i tym samym czarnowłosy odsłonił gardę.

// mam trochę zaniżone statystyki w pancerzu, jeśli chodzi o uniki i szybkość poruszania się (za wyjątkiem ataku, więc najlepiej sprawdź sobie moją zbroję.

Linki do artefaktów:
Zbroja [Tutaj]
Miecze [Tutaj]

Autor:  Yōhei [ N, 8 lip 2018, 20:05 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Yohei westchnął ciężko. Oczywiście kobieta anbu musiała się na nim wyładowywać. Co prawda, nie było to jakoś strasznie przeszkadzające, ale irytowało. Z początku chciał odpowiedzieć jej tym samym, mając zamiar również nią nieco poszarpać, ale wtedy głos zabrał Vaynard. Yohei spojrzał na niego zdziwiony, po czym kiwnął mu głową w podzięce i zebrał w sobie. Nie było sensu stawiać nawet tak mizernego oporu, dałby jej tylko pretekst... mimowolnie wyszczerzył kły. Kusiło.
Spacer nieco się przedłużył, ale w końcu dotarli. Widząc miejsce walki, Sezam cichutko zagwizdał
- co jak co, ale arenę to macie kozacką - powiedział z nieskrywanym podziwem.
Gdy tylko znaleźli się na środku areny, Raikage dał znak i jego ludzie go rozkuli. Olbrzym rozmasował sobie nadgarstek w prawej dłoni, rozglądając się po terenie. Otaczały ich wspaniałe wodospady, co znacznie poprawiało mu nastrój, ale niekoniecznie by się przydało. Musiał zakładać, że wypadnięcie z Areny będzie równoznaczne z porażką. Samo pole walki było za to kompletnie puste, dając im całkiem spore pole do popisu.
Głos Tazaru zwrócił jego uwagę na swego przeciwnika. Rybolud zaskoczony obserwował lecący miecz. W zasadzie mógł się tego spodziewać, jak już wcześniej zauważył Raikage wydawał się bardzo uprzejmą osobą. Podniósł broń i skrzywił się momentalnie, ważąc ją w ręku.
- zwykle nie walczę patykami - westchnął, przeciągając dłonią po ostrzu. Ciekaw był jaką bronią władał Raiakge i ku jego zdumieniu, kompletnie nie udało mu się odczytać jej struktury. A więc to nie był taki zwykły miecz? Machnął bronią na próbę, ponownie się krzywiąc. Totalnie nie czuł jej ciężaru, miał wrażenie że jego zamach nie miał żadnej siły. Wbił miecz w ziemię pod stopami, po czym się nieco porozciągał. Przez krótki okres w więzieniu zdążył porządnie zesztywnieć.
- ale dzięki, doceniam gest - powiedział, a na jego twarzy zagościł leciutki uśmieszek. Akarai przyjmował postawę do walki. Patrząc na jego ekwipunek, trzeba był założyć, że jest bardzo doświadczony w fechtunku. Czy to była jego specjalność? Tego Sezam jeszcze nie wiedział, ale miał zamiar go przetestować. Szczególnie że Raikage dał mu pierwszy ruch. Yohei jeszcze raz się przeciągnął, rozmasował sobie kark, po czym skinął głową.
- no to zaczynam!
Zaraz po tym złożył pieczęć sytuacyjną, wymaganą do Kage bunshinów i obok niego pojawiła się jego kopia
- sprawdź co potrafi, zaszalej - mrugnął do niej rybolud, pokazując jej miecz. Gdy klon podniósł broń, oryginał natychmiast przesunął wzrok na oponenta, ciekaw jego posunięć. W lewej dłoni zaczął zbierać chakrę, by chwilę później uformować sporą kulę z wody. Szło dość opornie, zaskoczony Yohei nie był gotowy na tak duży spadek energii. Coś było nie tak, jeszcze niedawno mimo opaski był w stanie dość swobodnie używać technik na tym poziomie. Może to przez osłabienie? Nie miał jednak czasu teraz się nad tym zastanawiać. Patrzy na ruchy dwójki przed nim i jest gotów cisnąc kulą w Akaraia, gdy tylko dostrzeże dogodną ku temu okazję.
Co do klona, bo w zasadzie o tym nie wspomniałem, niespecjalnie kombinując, szarżuje frontalnie na czerwonowłosego, trzymając miecz w prawej ręce.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Akarai Tazaru [ Pn, 9 lip 2018, 00:03 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Obserwując działania czarnowłosego, młody raikage nie pozbywał się swojego uśmiechu z twarzy. Widząc technikę klonowania chłopak poczuł, że ma do czynienia z przeciwnikiem co najmniej na swoim poziomie, zważywszy na fakt, że klon miał fizyczną formę dzięki której mógł trzymać oręż, bądź formować jakąś nieznaną technikę - jeśli oczywiście ją widział. Prawdopodobnie klon stworzony przez Yohei'a nie przysłonił go dymem i szkarłatnowłosy mógł ich spokojnie rozróżnić - a nawet jeśli nie, postanowił przygotować się na atak. Wbił na chwilę katanę w ziemię i złożył pieczęć sytuacyjną, również tworząc klona, który powinien pojawić się obok niego. Następnie chwyciwszy miecz szepnął do niego coś, chcąc dać mu krótką instrukcje, jednocześnie koncentrując chakrę w ostrzu, przygotowując się do bloku lub uniku wobec ataku przeciwnika. Chwilę potem klingę miecza powinna pokryć bladoniebieska poświata, towarzysząca technice samurajów - Haretsu, zaś sam klon powinien ruszyć w stronę tego, który stał w miejscu i również zaczął składać pieczęci. (w sensie ten klon)
— Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. — mruknął pod nosem zaciskając ręce na rękojeści i obserwując oponenta, by przygotować odpowiednią gardę.

Techniki:
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Vaynard [ Pn, 9 lip 2018, 17:30 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Vaynard wkroczył na arenę za wszystkimi. Nie wszedł jednak na główną płytę, bo to nie był jego pojedynek. Postanowił zająć miejsce na widowni i wybrał takie z którego będzie w stanie najwięcej zaobserwować. Obrzucił swoimi wzrokiem obu rywali. Mimo, że to nie on stał po środku odczuwał delikatny wpływ adrenaliny.
-To będzie ciekawy pojedynek. - rzucił pod nosem w sumie do nikogo, bo siedział tu sam. Już od pewnego czasu był ciekaw umiejętności Tazaru. Ten jest kage od niedawna i w sumie mało kto miał okazję zobaczyć jego umiejętności na własne oczy. Fakt, że nie można było mu zarzucić braku inteligencji to jedno, ale kage w jego mniemaniu to także osoba, która potrafi dobrze walczyć. Tak więc licząc na ciekawy pojedynek obserwował w napięciu kolejne ruchy obu shinobi.

// od teraz moja postać tylko się przygląda, a posty które będę pisał dotyczyć będą tylko walki pomiędzy Tazaru a Yoheiem.

Tazaru odsunął się na odległość dwudziestu metrów od przeciwnika uprzednio rzucając mu jedno ze swoich ostrzy. Przybrał pozycję gotowości do walki. Był ciekaw umiejętności ryboluda i chciał go trochę sprawdzić stąd nie podejmował niepotrzebnego ryzyka. Yohei natomiast podniósł broń i od razu zaczął od uważnego obejrzenia ostrza. Chciał odczytać jego strukturę jednak było to niemożliwe. Ostrze totalnie mu nie odpowiadło, było za lekkie. W związku z tym postanowił wbić broń w ziemię. Zaczął od rozgrzewki. Przez ten krótki okres w kajdanach zdążył już nieco zesztywnieć przez co wolał się rozprostować żeby potem nie mieć przykrych niespodzianek. Do głowy Sezama przyszedł chytry plan jak przetestować umiejętności rudowłosego. Dał znak, że rozpoczyna walkę tym samym przyjmując wyzwanie rzucone przez Raikage. Od razu zawiązał pieczęć do Kage Bunshina i koło czarnowłosego pojawiła się jego wierna kopia (klony nie robią puff przy przyzwaniu, nie ma dymu, który pozwoliłby na zmylenie kto jest oryginałem, a kto nie! xD). Yohei skomunikował się ze swoim klonem, a ten ruszył biegiem wyrywając po drodze oręż. Raikage nie zamierzał stać bezczynnie. Widząc, że będzie toczył pojedynek dwóch na jednego postanowił odpowiedzieć tą samą techniką uprzednio wbijając katanę tuż przed sobą. Szepnął coś w kierunku klona, a ten jedynie kiwnął głową na znak, że rozumie i w tym samym momencie kopia Tazaru wybiegała na przeciw klona Yoheia bez broni. W tym samym czasie jeden jak i drugi oryginał szykował się do realizacji swojego planu. Przedstawiciel Hoshigaki zaczął formować w lewej dłoni sporego rozmiaru wodną kulę. Spore zdziwienie go ogarnęło, gdy odczuł bardzo duży spadek chakry w swoim organizmie. Przez moment zakręciło mu się w głowie i dostał lekkiej zadyszki. Zdecydowanie pod tym kątem nie było różowo. Akarai jednak nie miał czasu by to zaobserwować, bądź co bądź, dzielił ich dystans dwudziestu metrów. Gdy przeciwnik rudowłosego formował swoją technikę, a klony biegły w swoim kierunku Raikage skoncentrował niewielkie ilości bladoniebieskiej energii by po chwili jego ostrze zaświcieło tą samą poświatą. W tym momencie stał przygotowany na atak szarżującego klona. Kopia Akaraia w odległości czterech metrów od klona przeciwnika odbiła na prawo omijając kopię wielkoluda szybko zawiązując w biegu pieczęci. W tym czasie kopia czarnowłosego biegła dalej wprost na Akaraia. Gdy rudowłosy klon znalazł się w odległości dziesięciu metrów od ryboluda jego dłonie spowiła ciemnoniebieska energia i w kierunku przeciwnika pomknęło pięć laserowych pocisków. Te momentalnie dosięgnęły celu, trzy trafiły w lewą nogę, jeden w brzuch i jeden w klatkę piersiową odrzucając wielkoluda 1,5 metra w tył. Ten, gdy instynktownie wykonał krok na przód by się wyprostować poczuł, że jego ciało lekko odrętwiało, a mięsień lewej nogi odmawia nieco współpracy przez co może mu to utrudnić poruszanie. W tym czasie klon Hoshigakiego dopadł do rudowłosego wykonując mało skomplikowane cięcie. Tazaru był jednak dużo bardziej doświadczony w szermierce, a do tego o wiele bardziej zręczny niż klon. Cios ryboluda zsunął się po gardzie i wytrącił go nieco z równowagi. Niby nic, ale dla doświadczonego szermierza tyle, by ten zdążył wykonać cięcie z dachu. Klon w ostatniej chwili podsunął się by miecz zagłębił się w jego ciele. W tym momencie stało się coś czego Raikage spodziewać się nie mógł. Klon nie zrobił standardowego 'puff' jak to zazwyczaj miało miejsce w takich sytuacjach. Klon zaś został dość poważnie raniony, ale stał dalej na nogach. W tym momencie dopadł rękoma do nadgarstków szermierza ograniczając jego ruchy. Yohei miał swoją wymarzoną okazję. Widząc co się dzieje cisnął wodną kulę w kierunku klona i oponenta.

// Yohei utrudniane poruszanie lewą nogą. Szybkość -, zręczność podczas uników --; klon Tazaru znajduje się w odległości 11 metrów po Twojej lewej stronie. Do tego zapasy Twojej chakry w tym momencie były wyraźnie nadszarpnięte i użycie kolejnej techniki bez ich uzupełnienia wiąże się z ryzykiem utraty przytomności z wyczerpania.
Klon Yoheia siła i szybkość ++. Rana obficie krwawi i ciężko Ci określić jak długo będzie w stanie się utrzymać po otrzymaniu takich obrażeń.
Panowie obecnie są oddaleni od siebie o 21 metrów.
Kolejność Akarai -> Yohei.

Autor:  Akarai Tazaru [ Pn, 9 lip 2018, 18:52 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Szkarłatnowłosy był mocno zdezorientowany zaistniałą sytuacją widząc, jak domniemany klon, którego ciachnął zaczął krwawić.
— „Zaraz, co? Ten jest prawdziwy?” — chłopak nie był w stanie powiedzieć, o co chodziło i przez swoją dezorientacje dał się pochwycić ranionemu wcześniej przeciwnikowi za nadgarstki. Łącząc szybko w głowie kilka faktów, nie dopuszczał raczej możliwości, by Yohei po prostu zamienił się ze swoim klonem miejscami, gdyż niczego takiego nie zaobserwował. Kątem oka dostrzegł, że oryginał również musiał zostać trafiony, więc również nie mógł powiedzieć, że tamten jest klonem. Nie wahając się jednak nawet przez chwilę, musiał przystąpić do działania, gdyż sytuacja zrobiła się nieciekawa. Z pewnością nie zamierzał zabić czarnowłosego, jednak bez poważniejszych ran z pewnością się nie obejdzie. Starał się skupić swoją energię w rękach, aby pozwolić się im nieco rozciągnąć i jednocześnie zmiękczając swoje kości, postarać się poluzować uścisk. Jednocześnie przy tym nie chciał, by kości i mięśnie palców, a także nieskrępowane części dłoni uległy zmiękczeniu, by był zdolny utrzymać miecz jarzący się Haretsu. Ręce miały również rozciągnąć się w drugą stronę - tj. na przedramionach, by miał większą możliwość ruchu. Klon szkarłatnowłosego w tym czasie miał zbliżyć się do domniemanego oryginału na odległość ośmiu metrów, starając się przy tym uniknąć wodnego pocisku wymierzonego przez Yohei'a. Przy tym zaś krzyknął głośno, by oryginał wyraźnie usłyszał jego słowa.
— Kłopoty! — miało to zaalarmować szkarłatnowłosego, by się pospieszył.

Techniki:
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Yōhei [ Pn, 9 lip 2018, 19:56 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Yohei wyszczerzył zęby, widząc odpowiedź oponenta. Oczywiście nawet przez moment nie wątpił, że Raikage będzie potrafić odpowiedzieć klonami cienia. Ale pewne było, że jego wersji nie zna. Przygotował swoją technikę i sapnął, totalnie zaskoczony ogromnym ubytkiem mocy. Przed okiem pojawiły się mroczki, zachwiał się, ale zaraz doszedł do siebie. Zdecydowanie coś tu nie pasowało. W międzyczasie klon oponenta wykorzystał chwilę nieuwagi jednookiego, by wyminąć jego kagebunshina i zaatakować oryginał.
Yohei wyszczerzył kły. Robiło się ciekawiej, klon właśnie atakował, ale nie mógł się teraz rozpraszać. Całą uwagę skupił na zwartej dwójce, przyjmując dziwaczny atak laserami. Poczuł odrętwienie, na moment nawet noga mu się podwinęła, ale utrzymał koncentrację i gdy jego klon chwycił Akarai'a, cisnął w nich kulą. Na więcej bezczelności pozwolić sobie nie mógł, natychmiast sięgnął lewą ręką do pojemnika na broń, a prawą do kieszeni i gdy klon ostrzegał swojego właściciela (a może trochę później? decyzja MG ofc), wyciągnął dwa kunaie, podnosząc jednocześnie prawą rękę do ust. Szybko schrupał cukierka, czując niewielki przypływ sił. To jednak starczyło, by był gotowy do akcji. Rzucił kunaiam w klona, po czym sam natychmiast ruszył w jego stronę, obserwując uważnie reakcję szkarłatnowłosego oponenta (rzecz jasna tego nieprawdziwego) na rzucone pociski. Jak się okazało, popełnił błąd. Zapomniał o odrętwiałej nodze, przez co się zachwiał i niemalże upadł. Zacisnął zęby i wybił się z opóźnieniem, próbując wciąż wykorzystać możliwe zmieszanie klona Akarai'a, by z bliskiej odległości, zaatakować igiełkami (fukumi Hari).
W tym samym czasie, Yohei walczący z oryginalnym Tazaru uśmiechnął się, słysząc komentarz wykrzyknięty przez klona czerwonowłosego. To chyba oznaczało, że wszystko idzie zgodnie z planem. Co prawda oponent zaczął mu się wyślizgiwać, korzystając z niezmiernie ciekawej techniki, jednak teraz, po otrzymanym cięciu, w olbrzymie zaczęła się burzyć krew.
- Ni chuja Cie nie puszczę - wycharczał, wzmagając uścisk i ze wszystkich sił starając się przytrzymać, czy wręcz przyciągnąć do siebie rywala. Ból mieszał się w nim na równi z ekscytacją.


Pokaż/Ukryj:

Autor:  Vaynard [ Wt, 10 lip 2018, 23:12 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Tazaru nie do końca zrozumiał jakim cudem osobnik którego uważał za klona mógł krwawić zamiast po prostu puffnąć. Odrzucił możliwość podmiany, bo miał wgląd na to, że obaj zostali trafieni w taki sposób, że gdyby któryś był zwyczajnym klonem to powinien zniknąć w kłębach dymu. Nie zmieniało to faktu, że młody Raikage był zdeterminowany i nie opuszczał gardy. Zastosował on technikę, która w jego ocenie miała go uwolnić z opresji. Plan udał mu się połowicznie. Czarnowłosy poprzez zdecydowaną różnicę sił utrudniał zadanie szkarłatnowłosemu. Tazaru rozciągnął kości rąk nie puszczając miecza czego rybolud nie mógł się spodziewać. W klona uderzyły dwa ciosy, gdy ten przyciągnął Kumijczyka do siebie. Jeden cios to było kolano wymierzone w brzuch, które bądź co bądź było odczuwalne, drugi cios był zadany mieczem. Ten przebił płuco klona. Udało mu się ustawić tak, by ten stał na torze lotu wodnego pocisku. Gdyby nie alarm klona nie byłoby to możliwe. W tym czasie orginalny Yohei, gdy kage bunshin Akaraia zbliżył się na dystans ośmiu metrów i ostrzegał pierowzór cisnął w niego dwoma kunaiami. W międzyczasie sięgnął po cukierka, który odnowił nieco jego zapasy bladoniebieskiej energii. Zaraz po tym ruszył z uwagą w stronę klona i zachwiał się. Nie umknęło jednak jego uwadze, że klon wykonał unik przed bronią. Ten pomimo braku dobrej równowagi postanowił wystrzelić igły w stronę rudowłosego klona. Pech, a może i nie chciał, że te dosięgnęły go. Ten puffnął, jednak w tym momencie stało się coś czego Yohei nie był też w stanie przewidzieć. Gdy klon puffał rozbłysł niesamowicie jasnym światłem. Yohei instynktownie przysłonił oczy, nie mniej światło go i tak oślepiło. W tym momencie nie widział nic! Gdy zaś prawdziwy Tazaru przebił płuco klona mieczem ten jeszcze dosłownie chwilę się z nim szamocił i opadł na ziemię. Było to dość dużo by go spowolnić i uniemożliwić reakcję. A cóż się stało? Rzucona przez Yoheia wodna kula przybrała kształt rekina i z ogromnym impetem uderzyła w rudowłosego. Ten w dosłownie ostatniej sekundzie zdołał przjąć gardę. Mimo wszystko pocisk zdołał go pchnąć. Szermierz by zredukować siłę impetu i zwolnić wbił miecz w ziemię. Gdyby nie to pewnikiem wypadł by poza walki, bo zatrzymał się 3 metry od krawędzi. Yohei jednak nie mógł tego widzieć. Dodatkowym efektem uderzenia przez kulę było oszołomienie Tazaru przez co ten miał spowolnioną reakcję i nie do końca zdawał sobie sprawę ze swojego położenia i sytuacji na polu walki. W tym momencie obaj panowie są oddaleni od siebie o jakieś 42 metry! Yohei nadal nie wiele widzi, ma jedynie oreintację gdzie może znajdować się Tazaru, jednak co do tego nie ma stu procentowej pewności!

Tazaru > Yohei.

// Tazaru nie do końca ma orientację co do swojego położenia, szumi mu w głowie, jest przygłuszony i nieco poobijany. Do tego w nadgarstkach czuje ból co może okazać się zdradliwe. Chakra jest w normie, Haretsu utrzymuje się na orężu (1 z 3 tur). Oprócz tego po uderzeniu przez technikę Yoheia odczuwasz spory ból w klatce piersiowej.
Yohei - noga nadal jest odrętwiała. Odzyskałeś nieco chakry po zjedzeniu cukierka. Prócz tego co najmniej w tej kolejce jesteś pozbawiony zmysłu wzroku, jesteś jednak świadom, że źródłem tego jest unicestwiony klon. Widziałeś jak Twój kage bunshin padł, a Tazaru otrzymał uderzenie kulą. Możesz przypuszczać, że ten nie wypadł z maty, ale powinien być dość daleko od Ciebie.

Autor:  Akarai Tazaru [ Cz, 12 lip 2018, 10:21 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Szkarłatnowłosy nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń - po prostu efekt techniki przeciwnika trochę przerósł jego oczekiwania. Udało mu się jednak w jakiś sposób przetrwać i właściwie wyszedł przy tym bez większego szwanku. Tylko troszkę się poobijał i kręciło mu się w głowie. Starając się skupić na tyle, by obraz w jego oczach się nieco wyprostował, chciał przyjrzeć się sytuacji. Kiedy pole walki stało się nieco wyraźniejsze, szukał wzrokiem swojego przeciwnika - wiedział, że klon wypełnił swoje zadanie, choć nie w tym czasie, którym powinien, gdyż wszystkie informacje dotarły do chłopaka po jego śmierci. Nie będąc pewnym, jak długo jego przeciwnik będzie jeszcze oślepiony, postanowił przystąpić do działania.

/// Całość w UR jako, że mój przeciwnik nic nie widzi w tej turze :)

Autor:  Yōhei [ N, 15 lip 2018, 18:18 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Sezam zaklął. Chwila po wyeliminowania klona, zalało go jasne światło, kompletnie wyłączając wzrok. Zawył, zakrywając oczy i gwałtownie mrugając. Niestety, nic to nie dało. widział tylko światło, palące, niekończące się światło. Warknął wściekle, gdy wtem dobiegło do niego nieco informacji o położeniu Tazaru. Ten wyeliminował jego klona. Wybił się ze swojej zdrowej, nieodrętwiałej nogi jak najmocniej, zbierając kolejną kulę wody, po czym zaraz po lądowaniu cisnął nią w stronę czerwonowłosego, a przynajmniej mniej więcej tam gdzie ten wcześniej stał, gdy oberwał z poprzedniej kuli. Było to nieco szalone, jednak rozzłoszczony rybolud nie myślał o tym w ten sposób. Zaraz po tym ugiął nogi w kolanach i skoncentrował się w pełni na nasłuchiwaniu otoczenia. Gdy tylko do jego uszu dobiegnie coś niepokojącego, gotów jest zablokować potencjalny cios swoją lewą, stalową ręką.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Vaynard [ Pn, 16 lip 2018, 22:37 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Walka trwała w najlepsze i żaden z panów nie zamierzał oddać pola rywalowi robiąc co tylko może by położyć przeciwnika na łopatki. Na ten moment przewagę zdawał się posiadać Kumijczyk, ponieważ jego oponent za wiele nie widział. Co prawda rudowłosy odczuwał lekkie zawroty głowy, ale to było nic w porównaniu do stanu nukenina. Tak czy inaczej oboje przygotowali plan i postanowili go realizować. Na początek Yohei postanowił wybić się jak najdalej na swojej zdrowej nodze jak najdalej w kierunku gdzie ostatnio stał Tazaru i cisnął w niego tą samą techniką co przed momentem. Pobrało to od niego spore ilości chakry przez co rezerwy czarnowłosego zostały srogo nadszarpnięte. Potem nasłuchiwał. Czy trafił? Tego nie wiedział, ale plusku nie słyszał. Co do dźwięków nic nie słyszał. Gdy wizja zaczęła mu powoli wracać to co było dane mu zobaczyć to dwóch rudowłosych. Jeden stał frontalnie do niego, zaś drugi nieco z boku po prawej stronie oraz kłąb dymu w oddali za plecami szermierza. Rozejrzał się by rozeznać się czy nic więcej mu nie zagraża dookoła niego. Wrócił szybko wzrokiem do przeciwników przed nim. Obaj zaczęli składać pieczęci do jakiejś techniki. Nie byli zgrani idealnie, ale taka seria nie mogła wróżyć nic dobrego i musiało to być dość zaawansowane jutsu... W tym samym momencie dostrzegł kątem oka po swojej lewej jak od tyłu błysnął oręż wzmocniony chakrą. Było jednak za późno na reakcję, bo rudowłosy w mgnieniu oka zmniejszył dystans jakby się teleportował, a do tego dopiero co odzyskany wzrok wprawiał jeszcze w stan lekkiej dezorientacji. W tym momencie ostrze cięło po skosie od dołu przecinając ciało Yoheia jakby to było z kartki papieru siejąc spustoszenie w jego organach wewnętrznych. Trafienie w okolicy brzucha, czyli nerki, jelita, żołądek. Strumień krwi trysnął obficie z ciała ryboluda. Ten pod wpływem impetu uderzenia przyklęknął na jedno kolano, zaś cera przybrała blady odcień. Ten odczuł jak zimna stal przeszła przez niego. Pomimo zawziętości, której olbrzymowi nie można było odmówić nie miał szans by kontynuuować dalej walkę. Ten po chwili upadł twarzą do ziemi. Pomimo sporej wytrzymałości nie był w stanie podnieść się o własnych siłach. W tym momencie wynik walki był jasny, a przy walczących pojawił się jeden z anbu.
-Za pozwoleniem zajmę się poszkodowanym. - odezwał się starszy mężczyzna w kierunku Raikage. Nie zwlekając przyklęknął nad najemnikiem i przyłożył obie dłonie do miejsca cięcia. Po chwili te spowiła chakra w odcieniu jasnej zieleni.
-Na szczęście jego organy nie uległy większemu spustoszeniu, będzie zdrowy, ale bez odpoczynku się nie obejdzie. Najlepiej jak spędzi dzień lub dwa w szpitalu żebyśmy mogli dokładniej zdiagnozować jego stan. Na ten czas jednak moja pomoc wystarczy by jego zdrowiu nic nie groziło.

//Yohei w trakcie tego postu możesz normalnie rozmawiać, widzisz co się dzieje i zdajesz sobie sprawę z tego co się stało. Odczuwasz olbrzymi ból promieniujący z miejsca cięcia, jednak pomoc medyka przynosi ulgę. W tym poście nie jesteś w stanie się jeszcze podnieść od następnego postu możesz się powoli poruszać. Po opuszczeniu areny 12 godzin szpitala.
Tazaru - bardzo duży ubytek chakry, jesteś mocno osłabiony. Zdajesz sobie sprawę, że ta walka wyczerpała Twoje pokłady chakry prawie do maximum.
Obaj panowie bez nagród i kar do punktów sławy z racji przyjaznego pojedynku.
Yohei +5pr
Tazaru +5pr

Autor:  Yōhei [ Pn, 16 lip 2018, 23:21 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Wszystko wskazywało na to, iż rybolud spudłował. Nie słyszał plusku, ani też żadnego krzyku, co oznaczało, że Akarai najwyraźniej uniknął wodnego rekina. Zaklął, koncentrując się na otoczeniu. Nie słyszał zupełnie nic. Atak skąd mógł nadchodzić atak? W międzyczasie powoli wracała mu ostrość widzenia. Pierwsze co dostrzegł to dwóch czerwonowłosych, składających pieczęci.
- Dobra, pokaż co tam masz, dawaj - ryknął prowokacyjnie, gotów przyjąć atak i skontrować.
Nie spodziewał się jednak tego, do czego doszło później. Kątem oka dostrzegł jakiś ruch, jednak było już za późno na jakąkolwiek reakcję. Miecz oponenta przebił jego skórzaną zbroję i ciało bez najmniejszego problemu, co w zasadzie zaskoczyło Sezama. Albo raczej zaskoczyłoby, gdyby nie obezwładniający ból.
Nie miał już chakry, w dodatku teraz był śmiertelnie ranny... Ostatnią nadzieją była opaska! Yohei ze zbolałym wyrazem na twarzy złapał za nią, gotów zerwać i przywrócić sobie siły, gdy wtem, wkroczył Anbu, mówiąc o zakończeniu walki. Yohei sapnął i zamknął oko, gdy adrenalina zaczęła się ulatniać a ból się nasilił. Był nieostrożny. Przegrał. Było już za późno na to, by pokazać swoje prawdziwe możliwości.
Chwilę potem, gdy Anbu zaczął go leczyć, ból nieco zelżał. Yohei wsparł się na rękach i podniósł tułów. Mimo wszystko był mocno osłabiony, toteż nie próbował nawet wstać.
- Niezły jesteś - skinął głową do Raikage, po czym pomacał bok. Zbroja nadawała się do śmieci. Usiadł nieco wygodniej, próbując ją ściągnąć i odłożyć na bok. Musiał sobie znaleźć coś nowego, znacznie lepszego.

Autor:  Akarai Tazaru [ Pn, 16 lip 2018, 23:42 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Szkarłatnowłosy zaczął realizować swój plan, działając krok po kroku do celu. W końcu udało mu się wymierzyć decydujący atak, choć ogromnym kosztem energii, dzięki czemu pozbawił swojego przeciwnika możliwości kontynuowania walki, a przynajmniej tak zakładał. Coś jednak pozostawiło go w niepewności, gdyż jego wzrokowi nie umknął tajemniczy gest czarnowłosego, który chwycił za opaskę na oku lecz chwilę potem zrezygnował.
— „Trzymał jakiegoś asa w rękawie? Dlaczego więc zrezygnował?” — chłopak nie zamierzał jednak teraz się o to martwić, gdyż stracił praktycznie całe pokłady energii i musiał podeprzeć się na mieczu, by lepiej złapać oddech. Na uwagę najemnika lekko się uśmiechnął, a w jego oku wyraźnie błysnęło lekkie niedowierzanie, co do jego słów. Wiedział, że ukrył coś przed nim, jednak stwierdził, że nie było to tak ważne, jak informacje, które chciał uzyskać wcześniej. Skoro czarnowłosy ukrył jakiegoś asa, poświęcając nawet swoje zwycięstwo w tak ważnym pojedynku dla jego przyszłości, musiał być tego jeszcze głębszy powód, którego chłopak na tą chwilę nie miał ochoty poznawać. Gdy nieco ochłonął i uspokoił oddech, jego wyraz twarzy nieco spoważniał.
— Też jestem zadowolony z twoich umiejętności, choć spodziewałem się po tobie więcej szermierki niż sztuczek. Albo może dałem ci niewłaściwą broń? W każdym razie, w sumie zapomniałem wspomnieć, że mogłeś poprosić o oręż dostosowany do Ciebie, ale jakoś mi to umknęło. Raczej nie sądzę, że ta krzepa jest tylko na pokaz i umiesz czymś walczyć.— uśmiechnął się, delikatnie pokazując język przy tym jak wspomniał o swojej „niepamięci”.
— Masz siłę pogadać w szpitalu? Na pewno wolałbyś w miarę szybko dowiedzieć się, czy Cię w ogóle wypuszczę, prawda? — powiedział, po czym rozejrzał się po trybunach szukając wzrokiem Vaynarda. Chciał się jedynie rozejrzeć i sprawdzić, czy jest jeszcze tam gdzieś, czy może już do nich zmierzał. Jeśli nadal tam był, chłopak przywołał go ręką do siebie, zaś agentom szepnął, by dobrze traktowali ich „gościa”.

Autor:  Vaynard [ Wt, 17 lip 2018, 18:31 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Vaynard widząc, że walka dobiega końca ruszył w kierunku obu walczących. Gdy znalazł się blisko nich badał obydwóch wzrokiem, a zwłaszcza najemnika. Skoro nie zabrali go od razu do szpitala to nic większego mu raczej nie groziło. Przynajmniej tak uważał widząc dotychczasowy honor, którym odnznaczał się nowy Raikage. Oboje zrobili na nim nie małe wrażenie, ale chłopak ewidentnie był ciekaw jak rybolud zniósł porażkę, wszak to oznaczało, że będzie musiał odpowiedzieć na nurtujące rudowłosego pytania, a przy tym i zaspokajając ciekawość młodzieńca.
-Niezła walka muszę przyznać. Fajnie jest czasem zobaczyć jak długa droga mnie czeka by osiągnąć coś więcej niż to co teraz potrafię. - wyrzucił z siebie chłopak i nie było podstaw sądzić by mówił to nieszczerze. Pomimo tego w głowie Vaynarda krążyła myśl, że ten pewnego dnia prześcignie ich obu. Wiedział, że nie będzie to proste, ale nie uważał tego za niemożliwe. Wszak było mu już dane widzieć silniejszych shinobi w akcji, choćby Koteia, który zdawał się ich obu przewyższać i młody Rakurai nie miał co do tego większych wątpliwości.
-Co teraz? - przerzucił wzrok na Tazaru. Był ciekaw co ten postanowi dalej zrobić w zaistniałej sytuacji.

Autor:  Akarai Tazaru [ Śr, 18 lip 2018, 22:02 ]
Tytuł:  Re: Nowa Arena

Widząc delikatne oszołomienie Yohei'a, szkarłatnowłosy stwierdził, że przyda mu się przerwa przed dłuższą rozmową. Czarnowłosy jedynie kiwnął głową na znak, że rozumie, zaś młody raikage zamierzał pozwolić mu na odrobiną odpoczynku. W tym samym czasie pojawił się Vaynard, który najwyraźniej był usatysfakcjonowany pokazem umiejętności jednego i drugiego. Mimo to Tazaru uważał, że w świecie shinobi jest zaledwie płotką i wiele mu brakowało do osiągnięcia poziomu, z którego byłby dumny. Trochę go irytował również fakt, że nie zobaczył domniemanej przez niego pełni mocy najemnika, który zdawał się ją ukryć na sam koniec walki.
— Myślę, że teraz nasz przyjaciel pójdzie do szpitala trochę odpocząć, a my... w sumie też z chęcią zakosztuję odrobiny odpoczynku. Chociaż szczerze zadowolony jestem, wolę takie zmęczenie, niż znużenie pracą przy papierach. — powiedział, po czym dał znak agentom, by zaprowadzili czarnowłosego do szpitala. On sam zaś klepnął brązowowłosego w plecy na znak, żeby poszedł.
— Właściwie, to chyba jesteś wolny. Jak chcesz, to możesz iść zająć się swoimi sprawami, ja muszę jeszcze pójść do biura i przejrzeć kilka rzeczy. A i właśnie... — szkarłatnowłosy na moment zawrócił kierując się na pole walki, by zabrać ze sobą swój miecz. Włożył go do pochwy obok ostrza Hakari, po czym wrócił i jeszcze rzucił kilka słów do Vaynarda.
— Jak będziesz mieć jeszcze coś ważnego do przekazania, wpadnij jutro albo pojutrze. Będę jeszcze w wiosce kilka dni, potem zamierzam wyruszyć gdzieś na pewien czas i może mnie nie być dość długo. — powiedział, po czym ruszył w kierunku wyjścia ze stadionu. Po drodze do biura został zaczepiony przez jednego z agentów, iż przed bramą czeka jakiś nieznajomy, dlatego też od razu ruszył w tamtą stronę.

z/t

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/