Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

Poszukiwanie jedzenia
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=186&t=6265
Strona 1 z 2

Autor:  Nana Hihiko [ Pt, 14 gru 2012, 23:45 ]
Tytuł:  Poszukiwanie jedzenia

Dreptałam tak i dreptałam, aby znaleźć coś, co mogłabym spokojnie osądzić, iż jest zdatne do jedzenia. No bo przecież jak można nie jeść od wczoraj wieczora? - "Ciekawe jak tam sobie radzą moje maluszki." - zagadnęłam samą siebie i po prostu ruszałam dalej przed siebie, błądząc po lesie w okolicach mojego domu. Jak na razie, to cały czas miałam na uwadze, aby nie stracić mojego miejsca zamieszkania z oczu. Wprawdzie problemem, to odnalezienie drogi by nie było, chociaż musiałabym pewnie dłużej się poszwędać po terenie, żeby w końcu załapać się na znajome dróżki. Odpowiednio według mnie ubrana, w ciepłym stroju, byłam chyba gotowa na poszukiwania. Było coś około godziny ósmej, więc leśne maluchy raczej powinny spać - Obym ich nie zbudziła. Nie chciałabym im przeszkadzać w tym porannym, cieplutkim, miłym śnie. Tylko o czym śnią zwierzęta? - przystanęłam na chwilę i podrapałam się po główce - Może o tym, co my? - próbowałam trochę rozjaśnić zadane sobie pytanie, chociaż nic specjalnego nie przychodziło mi na myśl - No, nie ważne. Muszę szukać dalej~ - i po prostu szukałam dalej jakiegoś jedzonka. Nie chciałam brać żadnych grzybów czy czegoś takiego, czego bym nie znała. Po co mi to, skoro mogłabym nabawić się kłopotów zdrowotnych? Wolałam ominąć tę opcję i trzymać się znanych mi leśnych rzeczy, które są zdatne do spożycia. Cokolwiek: jabłka, buk, maliny, jagody, poziomki i inne. Z tymi, co miałam problem, bo były za wysoko, to wspomagałam się posiadaną drewnianą laską. W ogóle to łatwiej mi się chodziło w taki sposób. A przynajmniej tak mi się wydawało. Drewniana, podłużna i do tego twarda. Niesamowicie przydatne narzędzie do zbieractwa. Jeśli napotkam jakąś przeszkodę, albo coś, przez co nie będę mogła przejść, to szukam jakiejś gałęzi, za którą będę mogła zaczepić swoją laskę i rozbujać się, tym samym omijając przeszkodę. Oczywiście w ramach odpowiedniej ostrożności, staram się wyczuć jak mocna jest ta gałąź. Jeśli znajdę jakieś ziółka do herbaty, może pokrzywę, albo inne zioła, to też mi się przydadzą. Herbata, a może jakiś wywar? Kto wie, kto wie.

Autor:  Samui no Hagane [ Pt, 14 gru 2012, 23:57 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

Słońce wcześnie wstało, to i Ty też. Dobrze, bo przecież kto rano wstaje temu Pan Bóg daje, co nie? Dobra, ruszyłaś przed siebie polną dróżką, co rusz przypatrując się jakimś krzaczkom, czy coś na nich nie wisi, coś co mogłabyś wszamać Nana. Niestety jakoś ciężko było cokolwiek znaleźć. Może to te zwierzątka leśne powcinały wszystko? Heh, no prawie. Na drodze znalazłaś wejście w mały zagajniczek, a w tym zagajniku trochę jabłek, jakieś malinki, i obok śpiący mały lis. Co robisz? Idziesz dalej i próbujesz szukać, a może? A może masz jakieś inne lepsze rozwiązanie do tej sytuacji.

Autor:  Nana Hihiko [ So, 15 gru 2012, 00:19 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

- "Nic do jedzenia? Na prawdę nic?... moje maluchy mają pełne miski, a ja już nie mam ani trochę pieniędzy..." - co prawda, to prawda. Zdrowie i dobrobyt moich podopiecznych był dla mnie ważniejszy niż ja sama. Mi wystarczyła ciepła woda w kranie, coś, co mogłabym wypić, miejsce do spania i jakieś przekąski. Natomiast reszta domowników była na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o ich bezpieczeństwo. No, ale przecież sama też nie mogłam głodować. Musiałam w końcu coś znaleźć - Hhhuuuummmm~ - stęknęłam słodko i trochę ze zrezygnowaniem, jednakże cały czas podbudowywała mnie na duchu myśl, że gdybym na coś natrafiła, to ucieszyłabym się niezmiernie. I tak właśnie się stało po wcale nie takich długich poszukiwaniach. Ochoczo, lecz ostrożnie i z maksymalnym jak na mnie spokojem wkroczyłam do zagajnika. Ręce miałam przy sobie na piersiach i lekko zgięte w palcach. Starałam się stąpać cicho, ponieważ oprócz smakołyków, znalazłam też nieoczekiwaną istotkę. A może to ja byłam nieoczekiwana? Tak czy siak - kucnęłam. Chciałam jak najdelikatniej w mojej niewinnej mocy odłożyć kij na jakiś mech, puch czy coś innego, co sprawiłoby, iż nie wydałaby się moja pozycja. Postarałam się też zdjąć plecak, który mógłby mi wadzić podczas ruchu i odłożyłam go w dokładnie to samo miejsce, co moją drewnianą laskę. Gołymi stópkami zaczęła kroczyć w stronę lisa, nadal będąc w pozycji na kucaka - "A co to maleństwo w ogóle tutaj robi? Jest samo? Zgubiło się i chciało odpocząć? A może po prostu rodzice na razie wyszli?" - rozstrzeliłam sobie w myślach kilka idei, które mogłyby okazać się prawdą, gdyby była w nich chociaż krzta rozsądku. Co chciałam osiągnąć? Hmm... trudno powiedzieć, bo nawet ja tego nie wiedziałam. Po prostu chciałam sobie usiąść obok malucha i patrzeć na niego, póki się obudzi. Nie miałam w zamiarach go budzi czy coś w tym stylu. Oczywiście miałam na uwadze fakt, że może się stworzonko nagle obudzić i wystraszyć, jednakże wolałam pójść według mojemu instynktowi.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Samui no Hagane [ So, 15 gru 2012, 00:30 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

Dobry wybór, z braku lepszej perspektywy na zdobycie pożywienia, sama bym tak zrobiła. Ty więc weszłaś do zagajnika najciszej jak mogłaś i odłożyłaś zaraz przy wejściu swoją laskę oraz plecak. Następnie zamiast po żarcie to idziesz do lisa? Ciekawe, ciekawe. No dobra, podlazłaś do tego liska usiadłaś obok niego i przyglądałaś mu się. Przyglądałaś się jak śpi słodki lisek przez jakieś bite piętnaście minut. Właśnie po takim okresie czasu lisiątko się obudziło. No może ciężko byłoby nazwać to obudzeniem. Lisiątko otworzyła oczęta, spojrzało na Ciebie, i znów poszło spać. Po jakichś kolejnych pięciu minutach, zwierze wybudziło się ze snu i aż podskoczyło. Spóźniony zapłon? No raczej. Mniejsza o to, to nie było ze strachu, a raczej z podekscytowania. Zwierze zaczęło wkoło Ciebie biegać i ocierać się o Ciebie. Nagle jednak stanęło przed twym obliczem i przypatrywało się Tobie.

Autor:  Nana Hihiko [ So, 15 gru 2012, 01:05 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiej reakcji. Nie od dzikiego mieszkańca lasu. Ten natomiast wykazywał nadmierny entuzjazm, co mnie niesamowicie rozweseliło, sprawiając, że zaczęłam niewinnie chichotać, kiedy biegał wokół mnie - Już się wyspałeś?~ - spytałam dźwięcznym, niemalże śpiewającym głosem. Ten natomiast po dłuższej chwili tego dziwnego, acz miłego rozprostowywania kości i przypływu radości - usiadł przede mną i wlepił we mnie swoje piękne ślipia. Dopiero teraz zaczęłam mu się dokładnie przyglądać. Nawet bardzo dokładnie. Czy był nietypowy jak na te tereny? Tego nie jestem w stanie stwierdzić, ponieważ zwykle nie przebywałam w tych miejscach po to, aby szukać zwierząt, tylko jak zwykle coś na ząb. Przekrzywiłam główkę troszkę na lewy bok, a na mojej twarzy pojawił się grymas zaciekawienia - Cuu?~ - złożyłam usta w taki niewinny dzióbek i wydałam z siebie to takie słodkie, dziecinne "cuu". Chociaż po chwili przyszła mi do głowa jedna rzecz, a mianowicie ta z jedzeniem. Mój wzrok powędrował dokładnie na to, co było obok nas. Uniosłam dłoń na wysokość piersi i pokazałam palcem na jedzonko - Chcesz? - spytałam z wielką ciekawością i taką dziwną niewinnością w głosie. Dokładnie tak, jakbym mówiła do swojego kompana. Zwykłe "chcesz gryza?" czy coś w tym stylu. Jeśli zrozumiałam, że chce, to po prostu daję mu to, co chce sobie wszamać. Jeśli zdarzy się tak, że podsunie mi coś do zjedzenia, to gładzę go po ciałku, gdyby mi pozwolił się dotknąć i przy okazji napawam się pysznym smakiem owoców leśnych, wypełniających w końcu mój głodny brzuszek. Natomiast jeżeli zdarzy się tak, że maluch nie jest głodny, to pytam czy ja mogę się poczęstować. Pozwoli mi - zjadam. Nie pozwoli - pytam czy chce się pobawić.

Autor:  Samui no Hagane [ So, 15 gru 2012, 01:32 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

Noo, jakoś lisiątko się do Ciebie chyba przyzwyczaja? Kiedy to Ty się przyglądałaś jemu, to on robił to samo z Tobą. Lustrował Ciebie całą od stóp do głów. Kiedy spytałaś się nowo poznane zwierzątko czy chce coś zjeść, podskoczyło i jakby się bardzo ucieszyło. Ty podałaś mu jabłko, a on jakby wskazał Ci maliny mówiąc "częstuj się". Jedliście oby dwoje, a jak już lisek się najadł, to jakby chciał powiedzieć Ci, chodź za mną i wszedł w środek zarośli, znajdujących się za zagajnikiem. Tak odkryłaś dlaczego zwierze leżało samo w zagajniku. Na środku jakby malutkiej polanki w zaroślach, leżały dwa zakrwawione, martwe lisy. Zwierzę było po prostu sierotą, dlatego znalazłaś je same.

Lis nie był jakiś bardzo młodziutki. Można powiedzieć, że już trochę na karku miał. Jednakże nadal był mały. Ma całe białe futerko, miejscami trochę nastroszone, a oczka jego czerwone. Ma coś na styl kokardki zawiązane na karku, i zawieszony amulecik na szczęście, przewieszony przez kark. Wygląda dokładniej tak;
Obrazek

Autor:  Nana Hihiko [ So, 15 gru 2012, 15:03 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

Okropność Q_Q

To, co ujrzały moje niewinne, nieskazane złem oczęta, po prostu zwaliło mnie z nóg. Dwie prawdopodobnie niewinne istotki, które padły ofiarą naturalnej selekcji. Tak się stało i musiało stać. Moje dłonie instynktownie powędrowały energicznie w stronę ust, a oczy rozpostarły się na maksymalną ich możliwość. Cała drżałam, ponieważ nie doświadczyłam jeszcze czegoś takiego. Chociaż... chociaż może doświadczyłam, jednakże ta amnezja robiła swoje. Nawet lepiej, że jej doznałam. Przynajmniej z mojej pamięci zostały wyrzucone obrazy i wspomnienia, które mogłyby boleć. W oczach pojawiły mi się pierwsze łzy. Ze smutku? Tak. Z żalu? Tym bardziej. Chyba w końcu tak się stało, że musiałam doświadczyć widoku martwej istoty. Czemu? Tego raczej nie zrozumiem, lecz tak najwyraźniej musi być - "I... co ja... mam... teraz zrobić?...." - spojrzałam z zapłakaną twarzą na śnieżnobiałego malucha, który pewnie nie zdawał sobie sprawy z tego, co się stało... Tylko co tu się stało i JAK się stało? Kłusownicy? A może po prostu te dwa lisy zostały złapane przez inne drapieżniki panujące na tym terenie? Nie wiem... nie wiem... to jest dla mnie za dużo. Chociaż o tyle dobrze, że ten maluszek nie zaczął sobie wyrywać sierści przez zaistniałą sytuację. Nawet nie miałam siły ani też w zasadzie chęci, aby pochować zmarłych rodziców puchatej istotki. Tylko... jedno było ciekawe... a może raczej "dziwne"... Skąd on ma ten amulet? Wygląda jak jeden z tych, które można kupić na targu Yasai, chociaż wyróżnia się niespotykanymi szczegółami. Wstałam i na drżących oraz chwiejących się nogach zaczęłam cofać się do tyłu, aby stracić ten okropny i przygnębiający widok z oczu. Siadam w poprzednim zagajniku obok jedzenia i zastanawiam się czy ten lisek pójdzie za mną. Jeśli tak, to po prostu... hmm... przygarniam go do siebie. Te stworzonka jedzą chyba i mięso, i roślinki, więc problemu z wyżywieniem go nie będzie, jako że je chyba to, co ja. Zabieram całe jedzonko, które było tutaj do plecaka i podnoszę drewnianą laskę, po czym ruszam dalej w poszukiwaniu jedzenia z nowym przyjacielem.

Autor:  Samui no Hagane [ So, 15 gru 2012, 15:14 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

No to tak. Lisek widząc twoją reakcję na widok jego martwych rodziców, zdziwił się i przypatrywał się Tobie. Chwile tak popłakałaś i wróciłaś do poprzedniego zagajnika. Lisek szedł za Tobą. To chyba twój naturalny magnetyzm sprawiał, że takie stworzenia jak właśnie ów zwierzaczek, lezą za Tobą, i lgną do Ciebie jak statki do latarni. Kiedy już wróciłaś do zagajnika, spakowałaś do plecaka;
-6 dużych, soczystych, słodziutkich, czerwoniutkich, jabłek
-Jakoś tak 30 deko malin
-Pół kilo orzechów laskowych
Całkiem niezły łup. Podniosłaś swoją laskę, i ruszyłaś przed siebie. Lisek podbiegł do Ciebie, i jakby delikatnym pisknięciem oznajmił, że nie chce się z Tobą rozstawać. Ruszyłaś więc razem z nim, leśną drogą. Szliście tak chwilę w milczeniu, aż nagle lisek coś wyczuł. Zagrożenie? Jedzenie? Coś jeszcze innego?! Pewnie się zaraz tego dowiesz. Stanęliście na rozstaju dróg, ale lisek chce żebyście poszli przed siebie, i zaglądnęli do jakiejś dziupli.

Autor:  Nana Hihiko [ So, 15 gru 2012, 16:55 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

- Całkiem tego dużo. Wystarczy mi co najmniej na trzy, może cztery dni, jeśli będę odpowiednio wszystko rogra~ - i właśnie w tym momencie przypomniała mi się obecność mojego nowego pupilka, który kroczył razem ze mną przez las - ~aaa no tak. To w takim razie na maksymalnie trzy dni, jeśli będziemy wcinać podobne porcje. Tylko czy takie maluchy nie jedzą mniej ode mnie? - "Co prawda ja zjadam trochę małe i nieznaczne posiłki, więc mi za dużo nie trzeba, ale co z nim?" - dokończyłam zagadnienie już u siebie w myślach, raz po raz zerkając na śnieżno-niebieskiego liska. Niesamowicie intrygował mnie ten wisiorek, ale nie miałam zamiaru się mu przyglądać. To, co jest jego - jest jego. Ja nie powinnam wpadać z nogami w to, co sobie tam przytargał. Rozglądałam się na boki w poszukiwaniu jakichś innych, bądź więcej tych, których mam - owoców leśnych. Było tym razem o wiele łatwiej niż kiedyś, więc chyba miałam szczęście. No, albo po prostu zawędrowałam wcześniej do typowego miejsca zamieszkania tego liska, który znalazł sobie jakieś jedzonko. Nagle jednak przykuł on moją uwagę, kiedy to zaczął się jakoś nieswojo zachowywać - Prowadź!~ - powiedziałam nie krzycząc, lecz z zaufaniem i gotowością na twarzy - "Co on tam czuje? Jakieś kolejne leśne zwierzęta?" - spytałam samą siebie z całkiem normalnych powódek. Byłam w lesie, spotkałam już lisa, a do tej pory nie widziałam żadnych innych istot. Może po prostu jest dla nich zbyt wczesna pora, aby się bawić, albo coś? Hah, ja nie miałam tej wygody, aby móc tak leżeć. Szczególnie dlatego, że zbliża się zima, a ja nie mam jeszcze zapasów. W dodatku powiększa mi się rodzinka, a co za tym idzie - trzeba więcej jedzenia i większe wydatki - "A jeśli to miód? Tylko... w takim razie... pszczoły..." - i nagle moje pewność trochę opadła, a górę wzięła ostrożność oraz spokój ruchów.

Autor:  Samui no Hagane [ So, 15 gru 2012, 17:13 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

A więc ruszyłaś szlakiem za swoim nowym kompanem, który coś wyczuł w lesie. Tak od razu zaufać tej istocie? Ja rozumiem, że może wyglądać trochę niewinnie, ale kurde, skąd wiesz, że nie jest krwiożerczą, morderczą bestią? No i jeszcze ten amulecik... Oh, well. Leźliście powolutku przez las, nie po ścieżce, a lisek węszył. A właśnie, jakieś imię już dla niego masz? Mniejsza z tym teraz. On węszył, i co chwilę zerkał do tyłu, czy Ciebie przypadkiem nie zgubił. W końcu się zatrzymał, ucieszył się i spojrzał na Ciebie. Już myślał, że znalazł coś dobrego do jedzenia, ale nagle! Kurde, jego medalion zaczął wibrować?o.O Tak, jego medalion drżał, a za drzewem, którym wyczuł jedzenie był wielki zły dzik. Czyżby jego medalion miał tajemnicze możliwości? Lisek twardym wzrokiem nakazał Ci uciekać, a sam schował się za Tobą. Co teraz zrobisz.

Autor:  Nana Hihiko [ N, 16 gru 2012, 22:13 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

- "O rrrany!" - tylko jedno przeszło mi przez myśl, kiedy zauważyłam kawałek dzika, a już kompletnie obleciał mnie strach, gdy ujrzałam go całego. Wielkie, masywne, włochate stworzenie lasu, które ma kły tak ogromne, że mogłoby spokojnie ryć dziury wielkości rzek i jezior. Czemu ludzie ni korzystają z pomocy tych istot podczas budowy fosy wokół wiosek? Przecież to byłoby niesamowite ułatwienie. Spojrzałam na malucha, który jasno i klarownie poinformował mnie o niebezpieczeństwie, a ja z lekko wystraszonymi oczyma spojrzałam się najpierw na niego, odprowadzając jego wątłe, śnieżno-niebieskie ciałko za moje delikatne nóżki ślipiami. Chwilę po tym przerzuciłam wzrok za dzika. Chrumkał, nie chrumkał - nie ważne. Skoro lisek stwierdził, że to było zagrożenie, to raczej nie mogłam tego zignorować. Przełknęłam ślinę i ostrożnie próbowałam się wycofać, podnosząc drewnianą laskę trochę do góry, by nie stukać nią o ziemię. Patrzyłam też za siebie pod stopy na tyle ile byłam w stanie, aby przypadkiem nie stąpnąć na coś suchego, bądź jakąś gałązkę czy jeszcze coś innego, co zdradziłoby moją i liska pozycję. Jak już znajdę się w bezpiecznej odległości, albo chociaż jakieś dwadzieścia metrów od włochatego zwierzęcia, to skręcam o w miarę równe dziewięćdziesiąt stopni w lewo, kierując się tym samym cały czas prosto resztę drogi, nadal szukając większej ilości pożywienia - Jak myślisz.... hmm... Yuyu? - przekręciłam głowę w stronę śnieżno-niebieskiego liska o czerwonym, pięknych oczętach - Znajdziemy jeszcze tutaj coś do jedzenia i może jakichś leśnych przyjaciół? Może małe misie, albo wilczki, albo kotki? Może jakieś pięknie śpiewająco ptaszki, co?~ - uśmiechałam się i marzyłam raz po raz o jakichś cudownych istotkach zamieszkujących te tereny - Czujesz coś swoim malutkim noskiem, Yuyu? - spytałam łagodnie, chociaż ciekawsko. W końcu ma on przecież lepszy węch ode mnie. I do tego słuch.

Autor:  Samui no Hagane [ Pn, 17 gru 2012, 13:20 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

A więc. Udało Ci się po cichu wycofać z terenu wielkiego dzika, nie wkurzając go i nie zwracając na siebie jego uwagi. Niestety zostało tam mnóstwo smakołyków T-T No ale lepiej zadbać o własne życie, niż narażać je stając twarzą w twarz z taką bestią. Ale co to było, o co chodziło z tym amuletem? Aaaah, screw it! Nazwałaś w końcu swojego liska. So fkin sweet<3 Chciałabyś znaleźć jakieś większe zwierzaczki co? Zobaczymy moja droga. Następnie spytałaś czy Yuyu wyczuwa jakieś jedzonko. Niestety ze smutną minką odpowiedział, że nic nie wyczuwa. Szłaś więc leśną drogą bez końca, a wkoło nastrój tworzyły "podśpiewujące" ptaszki, które za Tobą leciały, a w zasadzie to krążył wysoko nad twoją głową.

Autor:  Nana Hihiko [ Pn, 17 gru 2012, 14:30 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

Przerzucałam wzrok na każde z podniebnych stworzonek po trochu. Chwilę na jedno, chwilę na drugie, później na trzecie i resztę. Tak po prostu w kółko. Oczywiście skoro one śpiewały, to nie mogłam sobie odmówić czegoś, co było drugą najważniejszą rzeczą - i do tego najmilszą - w moim sercu, zaraz po zwierzętach. Był to oczywiście śpiew. Nie trzeba było długo czekać, abym włączyła się do ich gromkiego chórku i zaczęła nucić jakieś tam dźwięki oraz wydawać je z siebie w odpowiednich momentach, tworząc ze zwierzętami leśnymi taką jakąś spontaniczną melodię. Zwykła pioseneczka, ot co. Radośnie umilałam sobie czas, przy okazji zapominając o otaczającym mnie świecie. Oczywiście, że cały czas miałam na uwadze znalezienie większej ilości jedzenia, ale wprost nie mogłam sobie odmówić czegoś takiego. Ani też im. Momentalnie rozpromieniałam na twarzy i jeszcze unosiłam dłonie tak, jakbym chciała dotknąć ich pierzastych ciałek. Nie po to, by je złapać, uwięzić, zostawić przy sobie. Tak o po prostu je smagnąć swymi delikatnymi dłońmi - Znacie tutaj pewnie tereny, prawda? - spytałam podniebne stworzonka z szeroko otworzoną buzią i lekko wystawionymi ząbkami - Moglibyście mnie poprowadzić to jakichś smakołyków? Zbieram z Yuyu jedzenie od rana, a minęło już... no, w zasadzie to nie wiem ile, ale na pewno więcej niż godzina, a nie znaleźliśmy jeszcze tyle, ile bym chciała i mogła spokojnie wrócić do domu. - "Te ptaszki w ogóle mnie rozumieją?" - spytałam samą siebie. Co prawda odczuwałam w sobie jakiś taki wewnętrzny dar do zwierząt, lecz nie byłam pewna czy one po prostu domyślają się o co mi chodzi, czy najzwyczajniej w świecie jasno i klarownie rozumieją moje słowa.

Autor:  Samui no Hagane [ Pn, 17 gru 2012, 15:03 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

Szłaś tak leśną drogą i słuchałaś jak ptaszki śpiewają, ale czy ona naprawdę śpiewały? NIE! One po prostu ze sobą gadały, to my ludzie tylko odczytujemy ich mowę jako śpiewanie.
-Ej, Fred. A co ta wariatka tak mruczy co? Chyba ma za dużo zębów niewiasta, dawaj jej oklep spuścimy, co?
-Odczep Ty się od tego człowieka. Czy Ty wiesz co nam mogą zrobić człowieki? ZABIĆ, EARL! ZABIĆ! I to w mniej niż trzy sekundy, więc się zachowuj... No ale kurwa.... Teraz to aż sama się prosi o przyozdobieniem jej taką kolorową papką z jeżyn... Nie! Earl! Nie rób tego, powstrzymaj się! Wypal strzał w inną stronę Earl! - krzyczał Fred do Earla, po czym ten drugi zdążył odlecieć kawałek, dalej od Ciebie, i wypuścić wuja Voldemorta gdzie indziej.
-Nosz kurwa blaszuszka... Muszę teraz zrobić sobie nowe torpedy. Co Ty na to żeby wszamać jakieś jeżynki co? Na stałe lotnisko lecimy?
-Dobra Earl, ale kurde uważaj następnym razem, prawie jej atomówkę na oczy walnąłeś... Ale jakbyś tak soczyście zabarwił jej buźkę tymi jeżynkami... Byłoby w dechę. No ale lecimy się nawpychać. Tempo! - oznajmił Fred, po czym oboje ruszyli przed siebie krętymi ścieżkami. Ty ponieważ zrozumiałaś tą akcję tak, jakby właśnie ptaszki miały Ciebie zaprowadzić do jakiejś szamki, ruszyłaś pędem za nimi.

Autor:  Nana Hihiko [ Pn, 17 gru 2012, 16:55 ]
Tytuł:  Re: Poszukiwanie jedzenia

- Hm? - spojrzałam na podniebne stworzenia, które zaczęły pędzić w jakimś tam kierunku - "Czyli może jednak rozumieją, co do nich mówię?" - zagadnęłam samą siebie, gdy następnie ruszyłam w miarę szybko, aby nie stracić ptaków z oczu - Biegiem, Yuyu! Chyba coś znajdziemy! - rzuciłam krótko do śnieżno-niebieskiego liska i oboje gnaliśmy tam, gdzie prowadzą nas ptaszynki. A przynajmniej tak mi się wydawało, że chcą nas zabrać w miejsce, gdzie mogłabym zgromadzić większą ilość zdatnego do użytku jedzenia - "Tylko gdzie jest to miejsce? I co tam będzie? Oby coś, co mi wystarczy na długo, haha~" - ucieszyłam się w duchu na samą myśl o pożywieniu. Zdjęłam kaptur i trochę rozpięłam w biegu dolną część płaszczo-kurtki, co miało pozwolić mi na bardziej swobodne przebieranie nogami.

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/