[Fab. B] Z protezą i z Matką

Od Chunina
Awatar użytkownika
Thaelin
Posty: 2986
Rejestracja: śr, 16 kwie 2014, 16:35
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 24
KP: viewtopic.php?f=36&t=8914
Konto Główne: Raven towarzysz - viewtopic.php?f=329&t=10433
Lokalizacja: Lublin

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Thaelin » wt, 13 sie 2019, 15:06

Mimo przejścia na drugą stronę, fioletowy dym z bombki był niezwykle rozległy i potężny, skoro tak wielkie pomieszczenie pochłonęło. Twórca ich musiał być niezwykle dobry w te klocki lub też zwyczajnie zostało użytych znacznie więcej. Nie było to jednak ważne dla shinobiego, większym problemem był w tej chwili przeciwnik i rana na plecach. Przystając przy ścianie zwrócony do niej plecami, zabrał się za jak najszybsze leczenie, zaczynając od nałożenia maści na rany, a następnie zabandażowanie rany tworząc pewien opatrunek. Cały czas uważał jednak na nadchodzące ataki ze strony wroga.
Najlepszym rozwiązaniem, jakie przyszło chuuninowi do głowy, było zwyczajne wyjście z pomieszczenia tą samą drogą, którą przybył do niego. W końcu jego celem nie było zabicie przeciwnika, a uratowanie swej rodzicielki i wyjście z nią razem w jednym kawałku bez żadnych większych poważnych ran. Przynajmniej do chwili możliwości wyleczenia ich nie były tak ważne, o ile tylko uda się osiągnąć swój cel.
Tak więc Kamiru po skończeniu zajmowania się raną szybko chwycił za Sountekyuu, kierując się do przejścia, uważając na wroga. Istniała duża szansa, że właśnie tam czekał na niego w prawdopodobnie jedynym wyjściu z pomieszczenia. W momencie odnalezienia drzwi prowadzących do poprzedniego pomieszczenia otworzył je i szybko odskoczył, spodziewając się ataku i jeśli tylko przeciwnik by się tam znajdował, wykorzystuje shunshina, by wbić się w niego ostrzem. Nie natrafiając jednak na nikogo w drzwiach, wchodzi przez nie, wykonując taktyczny odwrót z pola bitwy, mając zwyczajnie na świecie lepsze rzeczy do zrobienia od walki z nieznajomym. Zastanawiał się w znacznym stopniu, jak wygląda sytuacja na zewnątrz pomieszczenia, czy były już jakieś przerażenia, czy też nikt nawet nie dostrzegł pożaru będącego tuż obok.

Jeśli długouchy nie był w stanie odnaleźć żadnego przejścia, którym przecież przyszedł, nie ma niestety innego wyjścia, jak tylko dokończyć rozpoczętą bitwę. W tym celu najpierw składa potrzebne pieczęci do techniki Dochū Eigyo no Jutsu* wytwarzając klona spod przysłowiowej ziemi, a w tym przypadku podłogi i wskakuje na sufit, przyczepiając się dekatą ki i czekał na to, aż przeciwnik zaatakuje klona. Była też duża szansa, że zostanie on sam zaatakowany, skoro tamten był w stanie tak dobrze widzieć go do tej pory, to mógł i dostrzec tę akcję. Z tego powodu zachowuje największą ostrożność na różne ataki, jeśli jednak tamten spróbowałby zaatakować go w zwarciu, nie unika ataku, a jedynie go blokuje, wykorzystując Sountekyuu jako dwa miecze, przechodząc z nim do walki na broń białą, w której to zapewne powinien mieć przewagę w przypadku niedoświadczonych wojowników używających swych broni. Oczywiście nie miał zamiaru polegać tylko na swych zdolnościach walki mieczami, lecz także i na ninjutsu, w którym to się specjalizował, używając fukumi hari.

* Klony nie są z ziemi, więc wydaje mi się, że istnieje możliwość stworzenia ich nawet i na podłodze.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

|| Matematyk || Hultaj || Yōso no Tensai || Shin'ainaru buki(klik)
| Odbijanie pocisków II | Szybkie wiązanie pieczęci I | Kowal II | Kamuflaż I | Sztuka pieczętowania I | Wytrzymałość psychiczna I |

Myśli Wypowiedzi Wypowiedzi kota Demon

Awatar użytkownika
Moeru
Posty: 2661
Rejestracja: czw, 17 lut 2011, 10:32
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ANBU
Wioska: Kumo-Gakure
Ranga: T. Chūnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi +
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=291918#p291918

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Moeru » wt, 13 sie 2019, 22:11

Sytuacja nie wyglądała wesoło, a raczej.. źle. Twój oddech przyspieszył, w głowie kręciło ci się coraz bardziej, przez co trudniej było ci utrzymać równowagę. Czułeś, że coś jest nie tak, nie powinieneś tak nagle stracić sił, mimo zużytych ilości chakry. Ruszyłeś jednak na poszukiwanie drzwi, aby opuścić budynek. Dalsza walka mogła się skończyć dla ciebie bardzo źle, przez co wybrałeś ucieczkę, bądź też, zmianę terenu. Nie było to dla ciebie łatwe, gdyż poruszanie się po omacku, zużywało sporo czasu, a twoja koordynacja ruchowa, stawała się coraz słabsza. Niemniej jednak, udało ci się dotrzeć do drzwi! Chwała bogu, jesteś uratowany! Radość nie trwała zbyt długo, gdyż.. Drzwi były zaryglowane! Nawet użycie pełnej siły, nie dało rady ich otworzyć. Czyżby twój przeciwnik zastawił jakąś cwaną pułapkę?
Mowa | Myśli | Narracja | MG | Admin
Pokaż/Ukryj:
Wyprawa? Misja? Trening? Jakieś ważniejsze sprawy? Zapraszam na GG bądź PW!

Awatar użytkownika
Thaelin
Posty: 2986
Rejestracja: śr, 16 kwie 2014, 16:35
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 24
KP: viewtopic.php?f=36&t=8914
Konto Główne: Raven towarzysz - viewtopic.php?f=329&t=10433
Lokalizacja: Lublin

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Thaelin » śr, 14 sie 2019, 20:25

Ruszając przed siebie, Kamiru nie pojmował co się takiego działo z jego ciałem... z całą pewnością nie powinien mieć objawów wyczerpania chakry w tej chwili, pytanie tylko co się z nim działo? Nie mając pomysłu, co takiego mogło to być, przyszła do głowy iluzja, jednak nie mógł tracić czasu i energii na skupianiu się na czymś, co mogło nawet nie być na nim użyte i – co więcej – zdradzić przeciwnikowi co takiego robił. Z tego też powodu pierwszym co tylko zrobił, było przegryzienie wargi do krwi, nie zajmowało to dużo czasu, a na prostsze genjutsu powinno poskutkować.
W chwili dotarcia do drzwi, które zajęło chyba wieczność, natrafił na kolejną przeszkodę, jaką były zaryglowane drzwi, lub coś innego, co uniemożliwiało otwarcie ich. Nie miał czasu, umysł pracował na gorączkowych obrotach i szybko wymyślił co takiego zrobić. Plan był bardzo prosty, jednakże z racji na te całe zawroty głowy i inne przeklęte problemy mogło nie być tak łatwo wcielić go w życie. Nie mniej jednak musiał to wszystko wykonać perfekcyjnie, a przynajmniej na tyle dobrze, jak bardzo tylko mógł.
Najpierw musiał zająć się przeciwnikiem, a do tego musiał poznać jego położenie, aby chociażby być w stanie się przed nim uchronić, lub też jego atakami. Do tego celu miała posłużyć dawien dawna stworzona technika Sagasu, dzięki której mógł wiedzieć o otaczającym go otoczeniu, nawet nie mając wzroku, bądź też innych zmysłów. Sam szósty zmysł percepcji własnej chakry wystarczał w tej chwili. Tak więc zaczął uwalniać czym prędzej fioletową chakrę w formie gazowej, rozpościerając ją na trzy(3) metry. Ten zabieg powinien pozwolić uniknąć ataków, a przynajmniej miał nadzieję na uniknięcie zagrożenia. Mimo wszystko był ostrożny, nigdy nie wiadomo kiedy technika może zawieść.
Kolejnym i zasadniczo ostatnim punktem planu było nic innego jak uwolnienie się z tego miejsca, a skoro nie był w stanie otworzyć drzwi to cóż... pozostawało nic innego jak tylko pozbyć się samych drzwi. Z tego też powodu w momencie rozpoczęcia używania techniki Sagasu wyjął z kołczanu dwie strzały ze wcześniej przygotowanymi notkami wybuchowymi i wbił je(jeśli nie było możliwości wbicia w drzwi, bo są przykładowo z metalu, to wbija strzały we wnęki) zachowując pewien dystans między sobą, aby nie zdarzył się przypadek, kiedy to jedna notka wybuchowa niweluje siłę drugiej notki lub też z powodu pierwszej notki druga nie wybuchła czy coś? Nie znał się na notkach, ani też na wybuchach, jedyne co o nich wiedział to znajdująca się tam pieczęć i ich działanie. Po ustawieniu ich w miejscach, w jakich pragnął - bądź było tak wygodniej - aktywował je, przez co zostało jedynie czekać na detonację. Wykańczając plan, trzeba było lekko się odsunąć od strzał, uważając na zostanie w zasięgu wybuchu*.
Kiedy tylko powstaje wybuch, stara się biec czym prędzej przez drzwi, uciekając z tego miejsca, wbijając przy okazji kolejną strzałę z notką wybuchową, która to miała posłużyć jako swoista pułapka lub - co było znacznie bardziej prawdopodobne - zwyczajne spowolnienie przeciwnika w pościgu za Kamiru wykorzystując jedną z mocniejszych i zarazem najbardziej sytuacyjnych technik Fūbaku Hojin**.
Jeśli tylko odkryje przeciwnika w zasięgu Sagasu, to jeśli tamten nie będzie próbował żadnego ataku z powodu kolejnych zabaw w podchody, jak to wcześniej zrobił po zostaniu odepchniętym jakimś atakiem, to postanawia spokojnie, na ile tylko mógł dokończyć swój plan, by w chwili czekania na zdetonowanie notek posłać w jego kierunku kilka strzał. Miał nadzieję na trafienie przeciwnika, a przynajmniej na zyskanie kolejnych sekund jakże to cennego czasu.
Dostrzegając atak przeciwnika, wciąż stara się wcielić plan w życie, tym razem jednak dodatkowo wykorzystuje Sountekyuu do cięcia, bądź też obrony przed atakiem i skontrowanie go. Nie mniej jednak priorytetowo brał sprawę z uwolnieniem się z tego pomieszczenia i jak najszybszą ucieczkę, a przynajmniej zmianę pola walki na znacznie korzystniejszą dla niego samego, a nie tak jak w tej chwili przeciwnika.

*Wydaje mi się, że do użycia notki wybuchowej nie trzeba używać podanej niżej techniki, a jedynie te aktywują się po tym określonym czasie, jaki to jest zazwyczaj potrzebny pociskowi na dolecenie do przeciwnika - a więc niezbyt duża. W samej notce wybuchowej(a przynajmniej tych w Kumo) nie ma o tym żadnej wzmianki, dlatego też nie wiem, jak to ocenisz.
**Jeśli do detonacji notki jest jednak potrzebna technika, w takim przypadku długouchy bohater ucieka z podkulonym ogonem, nie wbijając strzały, ani nic takiego.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

|| Matematyk || Hultaj || Yōso no Tensai || Shin'ainaru buki(klik)
| Odbijanie pocisków II | Szybkie wiązanie pieczęci I | Kowal II | Kamuflaż I | Sztuka pieczętowania I | Wytrzymałość psychiczna I |

Myśli Wypowiedzi Wypowiedzi kota Demon

Awatar użytkownika
Moeru
Posty: 2661
Rejestracja: czw, 17 lut 2011, 10:32
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ANBU
Wioska: Kumo-Gakure
Ranga: T. Chūnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi +
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=291918#p291918

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Moeru » czw, 15 sie 2019, 09:35

Wymyślenie, jak wydostać się z tego bagna, było dla ciebie priorytetowe. Fielotowy dym, wymieszany z gazem w tym samym kolorze, zaczynał robić z twoim ciałem coraz gorsze rzeczy. Czułeś, że na wydostanie się, zostało ci mniej czasu niż więcej, więc musiałeś działać szybko. Rozświetliłeś okolice w promieniu trzech metrów, przez co łatwiej ci było przygotować się do dalszego planu. Drzwi nie ustępowały pod naporem twojej siły, więc musiałeś je rozwalić, korzystając z notek. Jak się okazało, był to dobry plan, gdyż po odpaleniu dwóch z nich, nastąpił spory wybuch a drzwi wyleciały z hukiem! Dodatkowym plusem był fakt, że wybuch rozgonił nieco dymu, oraz utorował ci wyjście z tego diabelskiego pomieszczenia. Gdy przeszedłeś przez drzwi, od razu poczułeś się lepiej, gdy odetchnąłeś świeżym powietrzem. Jeszcze chwila, a byłoby po tobie. Zmieniła się również sceneria, gdyż przed tobą, a dokładniej na ziemi, jakieś pięć metrów, leżał jakiś facet, patrząc na ciebie przerażonym wzrokiem. W rękach trzymał kobietę, którą widziałeś w tym samym pomieszczeniu, więc mogłeś przypuszczać, że to właśnie on był twoim przeciwnikiem. Jednak teraz, gdy padało na was światło, a widoczność była idealna, nie czuł się już tak pewnie.
-Miałeś tam zginąć! JAK?! - Wykrzyczał, po czym wysunął otwartą dłoń w twoją stronę i nagle wypuścił strumień wiatru, chcąc wepchnąć cię z powrotem do zagazowanego pomieszczenia.
Mowa | Myśli | Narracja | MG | Admin
Pokaż/Ukryj:
Wyprawa? Misja? Trening? Jakieś ważniejsze sprawy? Zapraszam na GG bądź PW!

Awatar użytkownika
Thaelin
Posty: 2986
Rejestracja: śr, 16 kwie 2014, 16:35
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 24
KP: viewtopic.php?f=36&t=8914
Konto Główne: Raven towarzysz - viewtopic.php?f=329&t=10433
Lokalizacja: Lublin

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Thaelin » czw, 15 sie 2019, 21:35

Plan się powiódł i mimo jakichś dziwnych komplikacji udało się wyjść. Od razu poczuł się znacznie lepiej, nie mógł być tego pewien, jednak wydawało się, jakby to ten dym wpływał tak kiepsko na ciało chuunina.
- Ciekawe jak to stworzył i co by się stało przy dłuższym pobycie? - zastanawiał się długouchy, nie mając jednak zamiaru sprawdzać efektu pobytu w tej komorze dymnej.
Będąc na zewnątrz, musiał nieco przymrużyć oko we wczesnym etapie wyjścia, gdyż jasność pokoju była niezwykle bolesna po takim czasie spędzonym w ciemni. Niby chwila, jednak przyzwyczajenie wzroku dawało się we znaki. Najbardziej zadziwiającą rzeczą, jaką dostrzegł, była kobieta leżąca na facecie, to była ta sama kobieta, którą spotkał wcześniej.
- To ona jednak nie była iluzją?? - z całą pewnością w tej chwili wielka konsternacja wypłynęła na twarz chuunina, nie mogąc zbytnio ufać swym zmysłom i tak profilaktycznie kolejny raz przegryzł sobie wargę. Zapewne przeciwnik - bo kto by inny - zaczął się wydzierać, nie rozumiejąc możliwości wyjścia stamtąd. Długouchy jednak nie miał w najmniejszym stopniu zamiaru mu odpowiadać. Trzeba było przyznać, że sama pułapka była świetna, jak i zaryglowanie drzwi niezwykle wiele dało... całe szczęście, że jednak posiadał jakieś notki wybuchowe. Bez tych zapasów mógłby teraz skończyć całkowicie inaczej... był to jednak świetny zakup!
Pognał strumień powietrza, pragnąc wrzucić ponownie elfa do pomieszczenia, ten jednak wykonał szybko shunshina(lub jeśli będzie miał możliwość zwykłego uniku poprzez bieg, to wykonuje go) w bok, starając się uniknąć wymierzonego w jego kierunku ataku, by następnie chwytając mocniej Sountekyuu przelać do niego chakrę i naciągając cięciwę wystrzelić szybko strzałę w głowę wroga. Starał się wykonać to jak najszybciej, a zarazem jak najdokładniej. W końcu jeden strzał mógł przesądzić o całej dalszej walce. Bardzo chłopaka ciekawiło, jak tamten zareaguje na ten atak i czy w ogóle uda mu się uniknąć tego w szczególności, że na nim znajdowała się dziewczyna. Samo zrzucenie jej powinno chwilę zabrać czasu, a jeśli zwyczajnie się nią zasłoni - będąc do niej przytulonym - to zapewne po przebiciu dziewczyny sam zostanie ranny. Taka sytuacja nie była zbyt dobra, jednak nie mógł skupiać się całkowicie na bezpieczeństwie nieznanej mu dziewczyny. Oczywiście uśmiercenie jej nie było zbyt wielkim planem, jednak jeśli tamten nie zostanie zabity, to może się źle skończyć dla życia obojga, albo nawet i całej trójki.
W zależności od tego, jak przeciwnik zareagował, wypuścił jeszcze kilka strzał w jego stronę, skracając cały czas dystans, aby czym prędzej wykończyć go i dawać mu coraz to mniej czasu na unik kolejnych strzał. Jeśli zaś będzie na dostatecznie bliskim dystansie, próbuje go pochlastać, uważając przy tym na zakładniczkę. Jeśli jednak przebicie jej w jakimś miejscu miało umożliwić zabicie tamtego, to bez wahania zada ból kobiecie. W końcu o ile nie zginie, to może nieco wycierpieć dla wyższych celów.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

|| Matematyk || Hultaj || Yōso no Tensai || Shin'ainaru buki(klik)
| Odbijanie pocisków II | Szybkie wiązanie pieczęci I | Kowal II | Kamuflaż I | Sztuka pieczętowania I | Wytrzymałość psychiczna I |

Myśli Wypowiedzi Wypowiedzi kota Demon

Awatar użytkownika
Moeru
Posty: 2661
Rejestracja: czw, 17 lut 2011, 10:32
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ANBU
Wioska: Kumo-Gakure
Ranga: T. Chūnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi +
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=291918#p291918

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Moeru » pt, 16 sie 2019, 11:18

Wykonanie Shunshina okazało się być konieczne, gdyż strumień podążał w twoim kierunku zaskakująco szybko. Na szczęście, udało ci się uniknąć tego ataku, więc dobyłeś swoją broń i zacząłeś siekać przeciwnika strzałami. Ten próbował zrzucić z siebie, nieprzytomną, dziewczynę, wykonać jakiś unik, jednakże dopiero za trzecim razem, udało ci się go trafić, w dość niefartowny, dla niego, sposób. Strzała przeleciała mu przez szyję, ten próbował kaszlnąć krwią, wydać z siebie ostatnie dźwięki rozpaczy, lecz nie dał rady. Na końcu osunął się na ziemię bezwładnie, już nie żył. A więc miałeś go z głowy, nareszcie! Dziewczyna wciąż pozostawała nieprzytomna, lecz miałeś wrażenie, że to rzucanie nią, jakie uskuteczniał ten mężczyzna, zaczyna ją budzić. Na szczęście, był to koniec walki, nie było już nikogo, kto mógłby wam przeszkodzić. W pomieszczeniu było pusto, oraz jasno, więc mogłeś odpocząć, kontynuując rozmowę z dziewczyną. Gdy ta otworzyła oczy, zobaczyłeś płynące, po policzku, łzy.
-Tak się bałam.. On.. On był straszny.. - Powiedziała dziewczyna przez łzy. -Biedna Haru.. Porwał nas, rozdzielił.. Wiem, że jest tutaj, czuję ją. Znajdź ją, proszę cię.. - Powiedziała dziewczyna, po czym uśmiechnęła się resztkami sił i położyła na ziemi. Dalej była przytomna, ale całkowicie wyczerpana. Kto wie, ile czasu wisiała na tych łańcuchach.
Mowa | Myśli | Narracja | MG | Admin
Pokaż/Ukryj:
Wyprawa? Misja? Trening? Jakieś ważniejsze sprawy? Zapraszam na GG bądź PW!

Awatar użytkownika
Thaelin
Posty: 2986
Rejestracja: śr, 16 kwie 2014, 16:35
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 24
KP: viewtopic.php?f=36&t=8914
Konto Główne: Raven towarzysz - viewtopic.php?f=329&t=10433
Lokalizacja: Lublin

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Thaelin » pt, 16 sie 2019, 21:40

To był koniec, a przynajmniej tak to wyglądało z racji na nieporuszanie się przeciwnika i nieposiadanie nikogo w zasięgu wzroku, kogo można byłoby uznać za wroga. Niby przeciwnik powinien się wykrwawić tamtą strzałą, jednak nie miał zamiaru ryzykować z powodu udawania, więc dla pewności zamachnął się mieczem, dekapitując go. Bez głowy z całą pewnością nie będzie problemem, jaka osoba byłaby zdolna do życia?
Po przebudzeniu dziewczyny i chwili rozmowy postanowił ruszyć do kolejnych drzwi, jednak postanowił wcześniej jeszcze czegoś się upewnić.
- Nie wiesz może, gdzie jest przetrzymywana? - spytał dziewczynę, chcąc uniknąć chodzenia na marne, jeśli ta znała jej położenie.
Przed wyruszeniem dalej sprawdził swój stan, starając się ocenić pozostałą ilość chakry, a także jak trzymały się rany ówcześnie zdobyte. Musiał zająć się wszystkimi problemami na wypadek kolejnych walk, w których rany mogły stanowić dość uciążliwy aspekt tego wszystkiego. Tak więc szybko zabrał się za nałożenie maści na różne rany, a następnie zabandażowanie ich. Mając dość małe ilości wewnętrznej energii, skonsumował pigułkę, uzupełniając jej zapasy.
Będąc gotów, ruszył do kolejnych drzwi, chcąc sprawdzić jej wnętrze, uważając przy okazji na dziewczynę, jak i na inne nieznane mu możliwości. Nie ufał jej jakoś i chwilowo nie przeszkadzało mu to, a jej uczucia szczerze nie interesowały go. Po załatwieniu wszystkiego i tak rozejdą się w swoje strony i już nigdy jej nie ujrzy... zapewne i po uratowaniu swej matki szybko straci z nią kontakt, wciąż pamiętając o tym, co się kiedyś stało.
Przy każdym otwarciu drzwi odsuwał się od drzwi, by następnie z napiętym łukiem sprawdzić wnętrze. Jeśli kolejny pokój był ciemny, sprawdził w poszukiwaniu jakiegoś włącznika światła, a jeśli nic nie było żadnego lub też nie mógł go zwyczajnie znaleźć, to skorzysta z techniki Hikyuu no jutsu, które powinno idealnie wystarczyć do rozpalenia płomieni. Podmuch byłby wykorzystywany w ten sam sposób, jak poprzednio Karyuu Endan, podpalając całe pomieszczenie poprzez poruszanie nimi. Jeśli będzie jednak zbyt słaby, to wykorzysta coś z większą potęgą - Housenka no jutsu, wypuszczając ogniste pociski w różne miejsca pomieszczenia dla jak najszybszego rozjaśnienia.
O ile nie natknie się na jakieś problemy, to po sprawdzeniu jednego pomieszczenia rusza do kolejnego, a później jeszcze innego chcąc jak najszybciej sprawdzić wszystkie pomieszczenia i wyjść stąd. W końcu w każdej chwili z racji na podpalenia powinna zjawić się jakaś straż z racji na prestiż tego miejsca.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

|| Matematyk || Hultaj || Yōso no Tensai || Shin'ainaru buki(klik)
| Odbijanie pocisków II | Szybkie wiązanie pieczęci I | Kowal II | Kamuflaż I | Sztuka pieczętowania I | Wytrzymałość psychiczna I |

Myśli Wypowiedzi Wypowiedzi kota Demon

Awatar użytkownika
Moeru
Posty: 2661
Rejestracja: czw, 17 lut 2011, 10:32
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ANBU
Wioska: Kumo-Gakure
Ranga: T. Chūnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi +
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=291918#p291918

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Moeru » ndz, 18 sie 2019, 17:31

Pozbawiłeś gościa głowy, uniemożliwiając mu tym samym, możliwość powrotu do życia. Następnie, trzeba było dopiąć swego, gdyż za moment mogło zrobić się tu nieprzyjemnie. Dziewczyna wyszeptała jeszcze jedno słowo, odrobinę cię ukierunkowując.
-Piwnica.. - Mogło być w tym trochę racji, jako, że w piwnicy, dobrze przetrzymuje się rzeczy, które nie często się rusza, na przykład ludzi. Przed wyruszeniem sprawdziłeś swój stan i łyknąłeś pigułkę, by odzyskać nieco chakry. Ran, jako takich, nie miałeś, choć wciąż czułeś te plecy i możliwe, że trzeba będzie trochę odpocząć po tejże misji i pozwolić sobie na regenerację. Gdy już byłeś gotów, ruszyłeś na poszukiwania. Tuż po tym, jak odszedłeś, usłyszałeś kroki i okrzyki straży, która natrafiła na ciało bez głowy, oraz nieprzytomną dziewczyną, a także cały pokój w ogniu. Na razie, wyglądało na to, że jeszcze nie zostałeś odnaleziony, co należało wykorzystać.
W końcu, po przeszukaniu wielu pomieszczeń, natrafiłeś na to jedyne w swoim rodzaju. Był to pusty pokój, podobny do tego, gdzie znalazłeś tamtą dziewczynę. Tym razem, była tu twoja matka, wyglądała dokładnie tak, jak ją zapamiętałeś. Twoje serce zaczęło bić milion razy szybciej, emocje sięgały zenitu. To był ten moment, na który czekałeś wiele, wiele lat.
-Kto tam? - Padło pytanie, bardzo cichym i słabym głosem. Była przytomna, ale niezwykle słaba, również zapięta w łańcuchy. Nie miałeś jednak czasu, by nacieszyć się jej widokiem, słyszałeś, jak straż przeczesuje teren i to tylko kwestia czasu, zanim cię znajdą.
Mowa | Myśli | Narracja | MG | Admin
Pokaż/Ukryj:
Wyprawa? Misja? Trening? Jakieś ważniejsze sprawy? Zapraszam na GG bądź PW!

Awatar użytkownika
Thaelin
Posty: 2986
Rejestracja: śr, 16 kwie 2014, 16:35
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 24
KP: viewtopic.php?f=36&t=8914
Konto Główne: Raven towarzysz - viewtopic.php?f=329&t=10433
Lokalizacja: Lublin

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Thaelin » pn, 19 sie 2019, 00:34

Całe szczęście dziewczyna miała jakiekolwiek pojęcie o miejscu pobytu Haru, co powinno niezwykle ułatwić sprawę, jeśli chodziło o odnalezienie jej. Sprawdzenie stanu upewniło chłopaka o jego stanie, który nie był w kiepskim stanie, jednak do najlepszych wciąż daleko mu było. Dzięki temu nie musiał tak bardzo bać się o wykonanie jakiegokolwiek ruchu, jak to było w walce z przeciwnikiem, bojąc się o pogorszenie sobie stanu ciała. Zapewne przydałoby się jakiś odpoczynek, a przynajmniej po uratowaniu matki, jednak był taki problem, że wciąż miał do załatwienia jedną sprawę, a dokładniej pozbycie się pewnej grupki lub przynajmniej upewnienie się, że nie będą już niepokoić kamieniarza... wyeliminowanie jednak wydawało się znacznie łatwiejszym wyborem. Ruszając w kierunku piwnicy lub też czegoś wyglądającego na piwnicę, tu był ten ból bycia tutaj pierwszy raz... nie znał lokalizacji żadnych miejsc. Pierwsze pomieszczenie było pudłem, drugie i trzecie też. Po wielu przeszukiwaniach udało się w końcu odnaleźć tę nieszczęsną piwnicę, całe szczęście grupa strażników nie zwróciła, bądź też może nie dostrzegła go? Nie interesował się tym teraz, ponieważ miał ważniejsze rzeczy na głowie. Schodząc do piwnicy, niezwykle uważał na swoje otoczenie, czy przypadkiem nie nastanie na kolejnego przeciwnika i będzie musiał walczyć. To jednak się nie stało lub też jak poprzednio nie mógł go dostrzec. Postarał się tym samym rozjaśnić pokój poprzez jakieś światło, które to zapewne było w tym pomieszczeniu... co by ludzie mogli odnaleźć w ciemnym pokoju?
Dostrzegając dziewczynę miał niezwykle mieszane uczucia. Był niezwykle rad móc ją zobaczyć i za moment uwolnić z okowów uwięzi, jednakże co było niezwykle dziwne to jej wygląd. Była wręcz taka sama, jaką ją zapamiętał, a minęło niezwykle wiele czasu. Dlaczego? Tego nie mógł zrozumieć, jednak zamartwianie się nie mogło na ten moment w żaden sposób pomóc. Jednakże musiał również potwierdzić jej tożsamość.
- Jesteś Haru Ayazuki? Żyłaś w Shimo no kuni i miałaś syna imieniem Kamiru? - spytał szybko, szczególnie słysząc, jak straż przeczesuje teren i nie miał wiele czasu na to wszystko. W międzyczasie, by nie tracić ani chwili rozglądał się za jakimś wyjściem ewakuacyjnym, tylnym, czy czymś takim. Zapewne niezbyt dobrze zostanie przywitany przez tamtych, jednakże nie miał zamiaru się przekonywać o tym, aczkolwiek musiał brać też taką możliwość. Odpowiadając lub też nie i tak uwalnia kobietę, jednak bez odpowiedzi pozostaje wciąż w głowie myśl, że to może nie być jednak jego matka. Jakby nie patrzeć nie spodziewał się takiego wyglądu, co zrodziło cień w jego sercu. Jeśli jednak kobieta odpowiedziała, to z wielką ulgą uwalnia ją i ucieka przez przejście, jakie znalazł w chwili przeglądania okolicy, a jeśli nie było żadnego, nie ma wtedy wyboru i pieczętuje Sountekyuu w pieczęci owiniętej na nadgarstku przymocowanej bandażami. W ten sposób nie powinien aż tak rzucać się w oczy, dzięki czemu miał też wolne ręce i mógł nieść Haru na rękach, jak było zwyczajnie najwygodniej i najszybciej biorąc pod uwagę jej stan.
Jeśli będzie dalej wypytywać, kim był, spokojnie odpowiada na tyle cicho, aby tylko ona mogła to usłyszeć - Kamiru, jestem Twoim synem - uśmiechnął się delikatnie idąc dalej.
Przechodząc obok strażników, jest niezwykle ostrożny w każdej chwili uniknąć ataku, bądź zwyczajnie uciec, co w aktualnej chwili było niezwykle prawdopodobne. Po wyjściu z terenu od razu kieruje się najpierw do miejsca, w jakim rozstawał się z Sadao, a jeśli nie było ich tam, to szybko kieruje się do jego mieszkania, o którym wspominał po przyjechaniu do wioski i zostawieniu wozu, kończąc na barze, w którym się zatrzymali. W jednym z tych miejsc musiał ich odnaleźć, a także będzie miał możliwość przypilnowania Emiko i zostawienie kobiety/matki do odpoczynku. Odpoczynek z całą pewnością przyda się po tym, co przeszła, a także przed tym, co miało ją czekać. W końcu było tyle pytań z jego strony, jakie chciał jej zadać, poczynając od przeżycia tamtej masakry, po swój wygląd, który to mimo wieku się nie zmienił.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

|| Matematyk || Hultaj || Yōso no Tensai || Shin'ainaru buki(klik)
| Odbijanie pocisków II | Szybkie wiązanie pieczęci I | Kowal II | Kamuflaż I | Sztuka pieczętowania I | Wytrzymałość psychiczna I |

Myśli Wypowiedzi Wypowiedzi kota Demon

Awatar użytkownika
Moeru
Posty: 2661
Rejestracja: czw, 17 lut 2011, 10:32
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ANBU
Wioska: Kumo-Gakure
Ranga: T. Chūnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi +
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=291918#p291918

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Moeru » pn, 19 sie 2019, 16:17

Widząc kobietę, widziałeś ją dokładnie tak, jak paręnaście lat temu. Czy to była prawda, że ta nie zmieniła się ani trochę? Czy może było to zupełnie coś innego, czyjaś ingerencja, siła wyższa? Albo po prostu, przez swą tęsknotę, widziałeś swoją matkę dokładnie taką, jaką ją zapamiętałeś. Gdy zacząłeś do niej mówić, ta spojrzała na ciebie ledwo przytomnym wzrokiem.​​
-Kamiru? Mój syn zaginął.. Nie ma go już.. - Mówiła słabym, bardzo słabym głosem, jednak upewniłeś się, że masz do czynienia ze swoją prawdziwą matką. Dopiero, gdy wziąłeś ją na ręce, zacząłeś dostrzegać zmiany, które przyszły z czasem. Na jej twarzy widniało kilka zmarszczek, a włosy zaczynała pokrywać siwa powłoka. Mimo to, trzymała się naprawdę nieźle, w tych ciemnościach, ciężko było dostrzec te wszystkie zmiany, które mimo wszystko, nie były wielkie. Jednak nie to było twoim problemem. Gdy opuściłeś pomieszczenie, kroki strażników były coraz bliżej, słyszałeś też okrzyki dowodzącego obławą, w którym ewidentnie buzowało. Po odgłosach można było stwierdzić, że jest ich całkiem sporo, zdecydowanie nie na twoją, obecną sytuację. Czułeś zmęczenie, ból i stres, a więc należało uciekać. Niestety, pech chciał, że nie znałeś tego na tyle dobrze, by bez problemu z niego uciec. Niosąc kobietę na rękach, wpadłeś w jakiś korytarz, który okazał się być ślepym zaułkiem, natomiast, gdy się zawróciłeś, zorientowałeś się, że straż jest już tuż tuż. Ale coś ci się przypomniało, kojarzyłeś to miejsce już. Dokładnie w tym miejscu pojawiłeś się po wizycie w tym dziwnym domu, z trójką upiornej Rady..​​
Mowa | Myśli | Narracja | MG | Admin
Pokaż/Ukryj:
Wyprawa? Misja? Trening? Jakieś ważniejsze sprawy? Zapraszam na GG bądź PW!

Awatar użytkownika
Thaelin
Posty: 2986
Rejestracja: śr, 16 kwie 2014, 16:35
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 24
KP: viewtopic.php?f=36&t=8914
Konto Główne: Raven towarzysz - viewtopic.php?f=329&t=10433
Lokalizacja: Lublin

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Thaelin » pn, 19 sie 2019, 17:41

Po spytaniu się udało się upewnić co do tożsamości matki, a także wyzbyć się cienia zwątpienia w sercu. Nie mniej jednak sama zmiana, a raczej jej brak niezwykle zdziwił Kamiru. Mimo po przyjrzeniu się znacznie dokładniej dostrzegł delikatną zmianę na przestrzeni lat, jednak wciąż była niezwykle urokliwa i nie zestarzała się na staruszkę... po prawdzie akurat tego się spodziewał po zobaczeniu jej po tym czasie. Mając pewność, ruszył z jeszcze większą siłą, starając się jakoś uwolnić z tego miejsca. Niestety nie udało się znaleźć żadnego przejścia, a słysząc po tonie głosu, raczej nie zamierzali mieć w stosunku do nich zbyt dobrego traktowania. Nieco się zastanawiał, co się stanie z tamtą dziewczyną, czy przypadkiem znowu nie wpadnie w kajdany, z których uratował ją, czy być może jednak jej się powiedzie i zostanie zabrana stąd w bezpieczne miejsce.
Kamiru szybko potrząsnął głową, wyrzucając zbędne rozmyślania i skierował się do pierwszego lepszego korytarza, który to niestety okazał się ślepym zaułkiem. W aktualnym stanie, sile i liczbie przeciwników nie miał szans na wygranie z nimi, a co więcej odgłosy stawały się coraz głośniejsze, co mogło oznaczać nic innego, jak zbliżanie się niechcianych osób.
Już miał zawracać i próbować szczęścia w innym miejscu, jednak momentalnie się zatrzymał, ponieważ kojarzył to miejsce, jeśli się nie mylił, to właśnie w tym miejscu pojawił się w tym budynku po wizycie z trójką dziwnej rady. Czym prędzej skierował się w stronę wyjścia. Wcześniej wchodził po drabinie(czy tam schodach) z dolnego piętra. Nie ważne co, z całą pewnością kierowanie się tam było najlepszym możliwym wyjściem w obecnej chwili, a co dalej będzie, zobaczy będąc na miejscu. Może jakimś cudem uda mu się uciec bądź tamta trójka zabierze go z powrotem, w końcu, jeśli tutaj skona, to sporo stracą na tym całym pakcie.
Kierując się w stronę prawdopodobnie jedynej deski ratunku, wypowiedział cicho, aby nie zdradzić swego położenia strażnikom, ale też na tyle głośno, aby rodzicielka usłyszała go.
- Jestem Kamiru i pochodzę z kraju Shimo no kuni, a moją matką jest Haru Ayazuki. Z tego, co wiem, to jestem właśnie Twoim synem, a Ty moją mamą, którą uznałem za zmarłą wiele lat temu - poinformował ją, nie chcąc trzymać ją w smutku i cierpieniu. Miał nadzieję, że uwierzy w jego słowa, a jeśli nie to kiedyś z całą pewnością uwierzy. W przypadku nieuwierzenia nic szczególnego się nie zmieni, nie przybył tutaj na ratunek dla zrekompensowania sobie straconych lat bez matki, a raczej na swoiste przebaczenie za to, co się kiedyś stało. Mimo iż to nie on robił to wszystko, to wciąż się czuł winny za zniszczenie wioski i wymordowaniu wszystkich... prawie wszystkich mieszkańców.
Jeśli tylko uda mu się uwolnić z tego wszystkiego, to zacznie szukać Sadao z Emiko, a następnie wszyscy razem odpoczną i zabiorą się za rozmowę. W końcu minęło w przypadku jego i Haru wiele czasu i z całą pewnością będzie wiele do rozmów, zważając, że ta myślała, iż zaginął kiedyś.
Obrazek

|| Matematyk || Hultaj || Yōso no Tensai || Shin'ainaru buki(klik)
| Odbijanie pocisków II | Szybkie wiązanie pieczęci I | Kowal II | Kamuflaż I | Sztuka pieczętowania I | Wytrzymałość psychiczna I |

Myśli Wypowiedzi Wypowiedzi kota Demon

Awatar użytkownika
Moeru
Posty: 2661
Rejestracja: czw, 17 lut 2011, 10:32
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ANBU
Wioska: Kumo-Gakure
Ranga: T. Chūnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi +
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=291918#p291918

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Moeru » wt, 20 sie 2019, 11:00

Ucieczka zaczynała cię coraz bardziej męczyć, lecz byłeś już tak blisko, tak mało brakowało, by uciec z tego piekielnego miejsca. Znajdowałeś się w ślepym zaułku, skąd jedyna droga ucieczki, prowadziła wprost w sidła strażników. Była to.. najgorsza opcja, gdyż zapewne skończyłoby się to śmiercią, albo jeszcze gorzej… Jednak poznałeś miejsce, w którym się znajdowałeś, więc zacząłeś myśleć, jakby się stąd wydostać. W międzyczasie straż zdążyła dotrzeć do pomieszczania, w którym się znajdowałeś, po czym zaczęli cię okrążać. Traktowali cię jak największego mordercę na świecie, kryminalistę, bandziora. Zaczęli mierzyć do ciebie z różnych broni, niektórzy nawet zaczęli składać pieczęci, szykując się do zneutralizowania swojego celu, czyli ciebie. Jednak nie było im to dane. Zobaczyłeś właśnie pod nogami dym, identyczny, jak ten, który widziałeś u siedziby starej rady. I wtedy, wydarzyło się to co wcześniej. Straciłeś przytomność, nie wiedziałeś gdzie jesteś, ani co się wydarzyło. Jednak obecnie, leżałeś na łóżku, cały oblepiony we krwi, a na ścianie przed tobą, widniał napis, napisany także krwią. „Odkupienie przyjdzie..”. Cokolwiek miało to znaczyć, nie byłeś już w pałacu. Obok stał Sadao, wraz z Emiko, a twoja matka leżała na łóżku obok i zażywała wymarzonego relaksu, w postaci głębokiego snu.
​​-Nie wiem, co się wydarzyło, ale nagle się tu znalazłeś. Widząc cię w krwi strasznie się przeraziłem, ale sprawdziłem, czy nic ci nie jest i nie jest to twoja krew. Co żeś zrobił? Musimy uciekać? - Zapytał Sadao, którego głos był poważny, jednak wyglądał, jakby chciał ci pomóc. Co się wydarzyło? Co powinieneś zrobić? Miałeś jedynie więcej pytań, a odpowiedzieć na nie, możesz tylko ty sam..
Mowa | Myśli | Narracja | MG | Admin
Pokaż/Ukryj:
Wyprawa? Misja? Trening? Jakieś ważniejsze sprawy? Zapraszam na GG bądź PW!

Awatar użytkownika
Thaelin
Posty: 2986
Rejestracja: śr, 16 kwie 2014, 16:35
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 24
KP: viewtopic.php?f=36&t=8914
Konto Główne: Raven towarzysz - viewtopic.php?f=329&t=10433
Lokalizacja: Lublin

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Thaelin » wt, 20 sie 2019, 12:25

Będąc otoczonym przez strażników, którzy to nie wyglądali na zadowolonych, bądź też z pokojowymi zamiarami, długouchy poczuł, jak zaczyna nagle słabnąć. Było to identyczne uczucie do tego momentu, kiedy to był u tamtej trójki i pojawił się w tym budynku, jednakże nie mógł być tego absolutnie pewien i jednak strach przed śmiercią z powodu jakiegoś zemdlenia był niezwykle wielki. Po chwili zorientował się o obecności dymu wydobywającego się spod nóg. Takk to z pewnością robota tamtej trójki, dzięki czemu mógł spokojniej zemdleć.
Otwierając oczy, szybko rozejrzał się po otoczeniu, chcąc się upewnić co do miejsca, w jakim się znajdował. Mimo wszystko mógł być jednak złapanym przez straż... śmierci akurat w tej chwili nie rozważał z powodu otwarcia oczu. Szybko pojął o bezpieczeństwie tego miejsca, a przynajmniej w aktualnej chwili. Dostrzegając napis, mniej więcej zrozumiał, co to miało znaczyć, chociaż nie był tego całkowicie pewien. Wiedział, że coś się stanie z powodu na zawarty pakt, jednak nie miał pojęcia, co takiego się stanie albo co będzie musiał zrobić. Następnie zwrócił uwagę na Sadao i Emiko i uśmiechnął się do nich lekko.
- Ciężko to powiedzieć i chyba nie dam rady Ci tego wyjaśnić, jednakże jak widzisz, udało mi się uratować swoją matkę, a w czasie tego musiałem trochę spalić tę całą restaurację i zabić jakiegoś przeciwnika - poinformował i jeśli Sadao chciał jakoś dokładniejszej opowieści, to przedstawia dokładnie, co się działo w tym całym czasie, poczynając od rozmowy z tą całą radą.
- My, a dokładniej Ty nie musisz - zaśmiał się lekko - w końcu nie wiedzą o Tobie. Ja muszę jednak uciec albo przynajmniej się skryć tak dobrze, że straż nie znajdzie mnie. - Poinformował i w tej chwili przypomniał sobie miejsce, gdzie zdobył potrzebny metal do wykonania protezy. Byłoby to świetne miejsce na skrycie się, w końcu mało kto widział to miejsce, z tego, co słyszał, jednak nie mógł być pewien tamtejszych ludzi i pewnie większa szansa była na zostanie sprzedanym straży, aniżeli już ukrytym. Z tego też powodu musiał ten pomysł całkowicie odrzucić. Nikt kogo znał w tej wiosce, nie był raczej w stanie skryć go... nie licząc Sadao. W czasie tych rozmyśleń skierował dłoń na ranę, jaką to wcześniej otrzymał. Ze słów Sadao można było wywnioskować, jakby nie miał tam żadnej rany. Nawet jeśli wciąż się tam znajdowała i źle zrozumiał przyjaciela, to wciąż chciał poznać, w jakim stanie jest.
- Byłbyś w stanie nas ukryć? Najlepiej na jakiś tydzień by to wszystko ucichło, bo wciąż mam pewne rzeczy do zrobienia w tym miejscu, a jeśli nie to czy jesteś w stanie wywieźć nas niepostrzeżenie? - spytał się o te dwie możliwości, jakie tylko przychodziły do głowy. Zostanie i skrycie się lub ucieczka.
Nie było co ukrywać, że pozostanie tutaj, było niezwykle lepsze z racji na możliwość zdobycia pożywienia, bycie w ciepłym miejscu i w nie będzie musiał wracać, aby dotrzymać swego słowa danego Ishtu. W końcu w niezwykle dużej mierze przyczynił się do uratowania Haru, gdyż gdyby nie ta proteza wykonana jego narzędziami, już by nie żył, a zapewne nawet by tam nie wyruszył. Dlatego był mu wdzięczny, a swe długi miał zamiar spłacać. Jednakże to będzie możliwe dopiero po przycichnięciu tego wszystkiego.
Obrazek

|| Matematyk || Hultaj || Yōso no Tensai || Shin'ainaru buki(klik)
| Odbijanie pocisków II | Szybkie wiązanie pieczęci I | Kowal II | Kamuflaż I | Sztuka pieczętowania I | Wytrzymałość psychiczna I |

Myśli Wypowiedzi Wypowiedzi kota Demon

Awatar użytkownika
Moeru
Posty: 2661
Rejestracja: czw, 17 lut 2011, 10:32
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ANBU
Wioska: Kumo-Gakure
Ranga: T. Chūnin
Wiek Postaci: 20
Siła: Ni Kaishi +
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?p=291918#p291918

Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Post autor: Moeru » śr, 21 sie 2019, 11:53

Sadao patrzył na ciebie, nie do końca rozumiejąc, co takiego się działo w pałacu. Ale nie komentował tego, nie zamierzał drążyć, jedynie skinął głową w twoją stronę, delikatnie się uśmiechając.
-Najważniejsze, że wróciłeś cały i zdrowy, oraz udało ci się odnaleźć matkę. - Powiedział, a ty zacząłeś oceniać stan swojego ciała, który.. był zaskakująco dobry. Dalej byłeś poobijany, lecz na twoim ciele nie było żadnych ran, a i obtłuczenia wydawały się być.. nieco zagojone. Coraz bardziej dochodziła do twojej świadomości, ingerencja upiornej rady, oraz to, że odezwą się w najmniej odpowiednim momencie.
-Skryć możecie się tutaj. Na drzwi nałożona jest technika maskująca, a wątpię, by którykolwiek z tych półgłówków, był w stanie ją złamać. Do czasu, aż nie wypoczniesz, nigdzie się nie ruszaj. - Odpowiedział ci mężczyzna, co było dla ciebie niezłą informacją, jako, że nie musiałeś opuszczać miasta, więc pozostało ci jedynie przygotować się do wypełnienia swojej części umowy z Ishtu. Co cię jednak tam czeka? Nie wiedziałeś. Ale czy mogło być gorsze, od tej piekielnej trójcy? Kto to wie...
Za oknem słyszałeś straż, która uwijała się, jak w ukropie, by odnaleźć tego, który dopuścił się takiej zbrodni, czyli oczywiście ciebie. Jednakże, jak wspomniał Sadao, nie odnaleźli wejścia do mieszkania, w którym się znajdowaliście.
Obława trwała dobre kilka dni, przez które, zdążyłeś odpocząć. Teraz jednak, rozpierała cię energia, której nie mogłeś do tej pory spożytkować. Wyglądało na to, że pościg się poddał, więc.. chyba ci się udało. Farciarz.
Czułeś również, że twój organizm się zmienił. Nie wiedziałeś jednak, co dokładnie te zmiany przyniosą, jednakże, po rozmowie ze swoją matką i temacie o lisach, miałeś wrażenie, że czujesz, jak wyrasta ci ogon. Lisi ogon. Dziwne uczucie, prawda? Cóż, w każdym razie, uczucie było niezwykłe, a zapanowanie nad nim, dość łatwe.
Z Matką udało ci się w końcu porozmawiać po latach, a czekając, aż będziecie mogli stąd wyjść, mieliście mnóstwo czasu na rozmowę, o czym tylko chcieliście!

_________________________
I kolejne finito!

+ 1 B
+ Odnaleziona Matka
+ 1050 PF
+ Nabyty eksperyment
+ Notka do kp, po następnej(ostatniej) misji
+ cd. [Fab. X] Zadośćuczynienie - możesz wykonać ją w dowolnym momencie
Mowa | Myśli | Narracja | MG | Admin
Pokaż/Ukryj:
Wyprawa? Misja? Trening? Jakieś ważniejsze sprawy? Zapraszam na GG bądź PW!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ranga B”