Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

[Fab. B] Z protezą i z Matką
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=138&t=12563
Strona 1 z 3

Autor:  Thaelin [ Pt, 28 cze 2019, 18:19 ]
Tytuł:  [Fab. B] Z protezą i z Matką

Słysząc informacje na temat tamtej grupy, podziękował jeszcze tylko staruszkowi i mógł odejść. Wydawać by się mogło, że spojrzenia ludzi nie były zbyt dobrze odbierane przez dziewczynkę. Jadąc już z powrotem, spytał się spokojnym tonem, starając się jednocześnie ją uspokoić.
- Nic Ci nie jest? Wydawało mi się, jakby spojrzenia ludzi Cię martwiły. - uśmiechnął się lekko - Nie martw się, jeśli coś będzie niebezpiecznego, to obronię Cię. - dopowiedział - O ile sam dam sobie radę - dopowiedział w umyśle, myśląc o tym, w jaki sposób utracił rękę, a także jak wiele problemów ma z jej brakiem.

Będąc u rzemieślniczki, spostrzegł Sadao, ten widok z całą pewnością był zaskakujący, nie spodziewając się go tutaj nawet. Miał jakąś informację do przekazania, jednak ta miała chwilę zaczekać. Co jak co, jednak proteza na tę chwilę była praktycznie najważniejsza, nigdy nie wiadomo, w jakiej chwili ktoś wpadnie robić problemy. Tak jak zostało mu polecone, sprawdził jej stan, a także jak dobrze przewodziła chakrę. Wszystko było idealne i mógł dowiedzieć się co takiego Sadao miał mu do powiedzenia.
Szczerze powiedziawszy, tej informacji jednak wolał nie znać... informatorka została zabita...

- Mógłbyś zdradzić, gdzie została odnaleziona?? - spytał towarzysza, wątpił w to, aby owa informatorka miała być jego matką, w końcu mówił mu, jak wygląda, jednak ważne było gdzie, zawsze mógł być to jakiś dodatkowy trop związany z jego rodzicielką.
- Byłem u staruszka w pobliskiej wiosce. Mówił, że ta kobieta, którą poszukuję, znajduje się gdzieś w stolicy i powinienem sprawdzić w restauracji. Tylko zapewne jest ich tutaj w od groma... - podzielił się informacjami - a i jakbyś potrzebował miejsca z jakimiś cenniejszymi przedmiotami, to chyba znalazłem takie jedno - uśmiechnął się lekko, wątpiąc w możliwość przypadkowego okradzenia samego Sadao.
Po dowiedzeniu się o tym ruszył do rzemieślniczki, chcąc jeszcze upewnić się tylko o zapłatę, czy musi coś dopłacić, czy może jednak te narzędzia będą wystarczające.
- Dzięki za protezę, jest świetna. Ile się należy za dobrze wykonaną pracę?? - spytał, nie chcąc robić sobie problemów u kogoś, z czyich umiejętności być może będzie się w przyszłości korzystało. Jeśli będzie trzeba, to zapłaci te koszta i żegna się, wychodząc z budynku wraz z Sadao i Emiko.
Nie ważne, w jakim miejscu zginęła informatorka, postanowił wybrać to jako początek swych poszukiwań, jeśli byłaby to restauracja, jeszcze bardziej chciałby tam być czym prędzej. Nie mniej jednak warto było mieć jakiś punkt zahaczenia.
- Sadao mógłbyś mnie poprowadzić do tego miejsca?? - spytał się, licząc, na szybsze dostanie się na miejsce i móc wypytać osoby pracujące, czy też nawet przebywające tam o Haru.
- Mam dla Ciebie pewną propozycję, chociaż nie jest ona zbyt bezpieczna. Jak wspominałem, powinna być w jakiejś restauracji, jednak przeszukać je samemu zajmie za dużo czasu. Problem jest taki, że podobno grozi jej niebezpieczeństwo, a więc szukając ją, można samemu wpaść w kłopoty. Nie chcę, byś jako przyjaciel poświęcał życie, dlatego oferuję to jako pracę, którą rzecz jasna możesz odrzucić - spytał w czasie drogi, chcąc wiedzieć, na jak wiele może liczyć od Sadao, w końcu nie znali się za długo i dobrze, a pomagając, dużo ryzykował. Z całą pewnością przeszukanie tych wszystkich restauracji byłoby niesamowicie problematyczne. W końcu ile taka stolica może ich mieć? Dziesięć(10)? Dwadzieścia(20)? Czy może nawet i piećdziesiąt(50)?

Autor:  Moeru [ Pn, 1 lip 2019, 22:16 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Mężczyzna wysłuchał cię bardzo uważnie, by w następnej kolejności pokiwać ze smutkiem głową.
-Naprawdę straszny los ją spotkał, niestety nie wiem co dokładnie się stało. Znaleziono ją zakopaną w śniegu za jednym z barów, pokażę ci. - Powiedział Sadao i dał ci chwilę czasu, byś dokończył sprawy protezy z rzemieślniczką.
-Spisałeś się na medal, weź ją. Zostało mi jeszcze trochę metalu, wystarczy mi jako zapłata. - Powiedziała kobieta, uśmiechając się do ciebie. Gdy już wszystko zostało dokończone, we trojkę, razem z Sadao i Emiko, wyszliście z warsztatu. Ten od razu skierował swoje kroki na wschodnią część miasta, gdzie za jednym z barów, pokazał ci sporą plamę krwi. Zwykłe dźgnięcie noża nie sprawiłoby, że człowiek wylał tyle krwi, to musiała być rzeź.
-To tutaj ją znaleziono. - Powiedział na potwierdzenie, choć tego chyba nie potrzebowałeś. Na śniegu było widać dość sporo śladów butów, ale część z nich na pewno należała do osób, które ją znalazły i zabrały jej zwłoki.
A co do twojego pytania, ten bez zawahania skinął głową.
-Oczywiście. - Odpowiedział szybko i pewnie, zupełnie jakby spodziewał się, że kiedyś padnie to pytanie.

Autor:  Thaelin [ Wt, 2 lip 2019, 20:27 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Mając jeden problem z głowy, Kamiru mógł ruszyć dalej przed siebie, czując się wręcz świetnie z powodu posiadania protezy, czuł się tak, jakby odzyskał coś niezwykle ważnego. Sztuka ninjutsu, którą tak dopracowywał i na której też polegał, jeszcze raz mogła być używana. To uczucie było niezwykle przyjemne.
Zbliżając się do miejsca, spojrzał na Emiko, zastanawiając się, czy przypadkiem nie próbować zakryć jej oczy, jednak została ta myśl odrzucona, gdyż i tak po tym wszystkim miał zamiar ją trenować, a prędzej czy później także pozbawi kogoś życia.
Długouchy wpatrywał się w otoczenie, myśląc o tym, co tutaj mogło się stać i szukał jakichś poszlak... szukał, a raczej przeglądał otoczenie, licząc na coś niezwykle rzucającego się w oczy, gdyż raczej w innym przypadku nie odnalazłby czegokolwiek, nie był osobą od tropienia, ani też innych takich i polegał jedynie na... zasadniczo, na czym on polegał?? Na szczęściu?
- Dzięki wielkie, później się odwdzięczę. Jak wiele jest restauracji w stolicy? - spytał, chcąc znać nieco bardziej liczbę, którą to będą musieli przeszukać. Zastanawiało chuunina jeszcze, czy przypadkiem bary też się mogły do tego zaliczać. Jakby nie patrzeć w tych miejscach też można było coś zjeść.
„W stolicy jedna restauracja jest. Tam zdecydowanie szukać musisz.” Kamiru rozmyślał nad tymi słowami, czy brać je dosłownie i w stolicy jest tylko jedna restauracja, czy też chodziło mu o jedna taka, do której miał się właśnie skierować. Na to pytanie jednak Sadao odpowie, zapewne znając liczbę restauracji w stolicy.
Jeśli niczego rzucającego się w oczy nie dostrzegł, ruszył do okolicznego baru, chcąc się dowiedzieć, czy przypadkiem nie widziano kogoś przy niej, a także czy nie było tutaj jego matki, ówcześnie ją opisując. Wątpił w możliwe zdobycie informacji w tym miejscu, jednak spróbowanie nigdy nic nie kosztowało... o ile informacje nie były płatne. Nawet jeśli jednak były, postanowił spróbować, chcąc poznać, jakie informacje będą posiadać ludzie. W razie czego zapamiętuje ich twarze, aby też w przyszłości móc się zrekompensować.
Otrzymując odpowiedź od Sadao na temat restauracji, szybko zdecydował o kolejnych krokach i o ile była tylko jedna restauracja, szybko ruszają w jej kierunku, zaś jeśli było ich kilka, nie było innej opcji jak tylko się rozdzielić, wcześniej dowiadując się gdzie ich szukać. W razie rozejścia się zabiera ze sobą Emiko, miał raczej większe szanse na obronienie jej, a także nie chciał jednak jej zostawiać u towarzysza. Był prosty tego powód... znał to miasto i posiadanie dziewczynki mogłoby go raczej spowolnić, a to by przełożyło się na zdobywanie informacji. Zostałoby tylko ustalić, w jaki sposób poinformować w chwili zdobycia informacji przez drugą stronę, przydałaby się jakaś flara, jednak w ostatnim sklepie nie mieli czegoś takiego na wystawie.

Autor:  Moeru [ Śr, 3 lip 2019, 22:21 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Pierwsze spojrzenie na miejsce zabójstwa, nie przyniosło ci nic specjalnego. Dopiero po chwili, bardziej sobie to uświadomiłeś, niż zobaczyłeś, dotarło do ciebie, że to nie mógł być atak nożem. Wgniecenie w śniegu było na tyle duże, że coś, prawdopodobnie ciało, musiało zostać ciśnięte ze sporą siłą o ziemię. Niestety, wciąż nie mówiło ci to zbyt wiele. Następnie zapytałeś się Sadao, czy ten wie coś o restauracjach w mieście.
-Cóż, barów tutaj zliczyć nie dam rady. Aczkolwiek słyszałem o jednej restauracji. Co prawda, nigdy tam nie byłem i prawdopodobnie nie będę. To miejsce dla elity, pożywiają się tam sami arystokraci, sama błękitna krew. Człowiek z ulicy, bez zaproszenia, nie ma szans by się tam dostać. Z tego co wiem, znajduje się w siedzibie władzy miasta, która to jest bardzo pilnie strzeżona. - Powiedział mężczyzna. Gdy już dowiedziałeś się tego, co chciałeś, ruszyłeś w stronę najbliższego baru, by dowiedzieć się czegoś o swojej matce. Niestety, każda jedna odpowiedź brzmiała tak samo, "nie". Czy to szczera odpowiedź, czy niechęć do rozmowy, nie wiedziałeś tego, choć każdy wyglądał na przejętego i chętnego ci pomóc, lecz akurat w tym wypadku nie posiadał żadnych informacji.

Autor:  Thaelin [ Cz, 4 lip 2019, 17:49 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Wpatrując się w miejsce zabójstwa przez dłuższy czas, nie dostrzegał niczego i już miał zamiar się nawet poddać z tym, jednak coś dojrzał. Z całą pewnością nie było to zabójstwo przy użyciu noża, jednak nie miał najmniejszego pojęcia, co to mogło być. Czyżby najpierw została uderzona jakimś wielkim młotem bojowym, a później dźgnięta nożem? Jaki to jednak miałoby sens??
Cóż z informacji przekazanych przez Sadao mógł wiedzieć, że zwyczajnie barów nie ma sensu nawet liczyć, a raczej liczyć na dość sprawne sprawdzenie wszystkich. Tak więc trzeba było sprawdzić ową restaurację, o której wspomniał towarzysz. Była spora szansa, że może staruszkowi właśnie o nią chodziło, dlatego też miał na ten temat spore nadzieje.
Ludzie z baru niestety nie wiedzieli nic na temat matki, przez co musiał obejść się bez żadnych wskazówek. Całe szczęście, że przynajmniej nie powiedzieli, że właśnie tak wyglądała osoba zabijająca ową informatorkę. Szczerze było to nieco zadowalające, że przynajmniej tak nie zdobył informacji.
- Chodźmy do tej restauracji, zobaczymy co takiego się tam uda - poinformował grupkę, zasadniczo czekając, aż jego nawigator nie wskaże drogi.
Kamiru spokojnie rozmyślał nad wszystkim względem tego miejsca. Arystokracja i „błękitna krew” zawsze rozbawiało go owe określenie, nieważne kim była ta osoba, zawsze krwawiła w ten sam sposób. Nie mniej nie miał zamiaru im tego chwilowo udowadniać, o ile tylko to przez nich nie było tych całych problemów.
Zastanawiał się również nad tym, w jaki sposób porozmawia z nimi i czy w ogóle uda mu się porozmawiać, czy też, chociażby przejść do środka. Z całą pewnością ktoś tam musiał pilnować wejścia, aby tylko jak to tamci twierdzą motłoch nie wszedł do środka.
- Hejj mam do Ciebie/Was pewne pytanie. Widzieliście może tę osobę? - spytał się, opisując jednocześnie swą poszukiwaną. Zapewne nie będą chcieli przekazać żadnych informacji ani tym bardziej ich przepuścić. Jeśli byłby tylko jeden ochroniarz, skorzystałby z techniki Nemuri, licząc na uśpienie go i dostanie się do środka.
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Moeru [ So, 6 lip 2019, 12:35 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Pierwsze rozeznanie nie dało ci żadnych informacji, więc szybko odpuściłeś. Tak samo było w barze, gdzie nikt nic nie wiedział. Pewnie, gdybyś podpytał dokładniej, za drobną opłatą, lub lekką perswazją, coś by się znalazło, ale czy byłoby to warte zachodu? Pewnie nie. Dlatego też zdecydowałeś się na podróż do restauracji, o której opowiedział Sadao. Po chwili, ruszyliście w jej kierunku, co nie było zbyt trudne, gdyż znajdowała się w samym centrum miasta. Sam budynek był ogromny i domyślać się mogłeś, że znajduje się tam znacznie więcej niż tylko restauracja. Na twojej drodze stanęła aż czwórka strażników, stojących po różnych stronach ogrodzenia, oraz bramy. Dwójka z nich, stojąca po twojej stronie, nawet nie drgnęła, jak pokazałeś im zdjęcie. Gdy zacząłeś im opisywać kobietę, również nie dostałeś żadnej odpowiedzi, ba, nawet nie spojrzeli na ciebie. Jednak na koniec jeden ze strażników chyba zlitował się nad tobą, bo spojrzał w twoją stronę i dość groźnym wyrazem twarzy,powiedział.
-Nic nie wiemy, zjeżdżajcie stąd jak nie macie pozwolenia na wejście.

Autor:  Thaelin [ So, 6 lip 2019, 17:13 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Widok tego miejsca zapewniał, że nie była to zwykła restauracja i zapewne nie było tutaj tylko jej, lecz jeszcze coś poniżej, lub powyżej. Jakieś takie miał dziwne przeczucie, że nie było to zbyt dobre miejsce. Budowla mocno interesowała chłopaka, a dokładniej jej zawartość, co tam było? Jak wiele kosztowności mógł tam znaleźć i co w ogóle by tam mógł znaleźć. Po „rozmowie” ze strażnikami udało mu się uzyskać w końcu odpowiedź, której się zwyczajnie spodziewał. Nikt nigdy nic nie wie, nikt nigdy nie pomoże... echh. Nie miał też żadnych możliwości na uśpienie i przejście po cichutku, dlatego też postanowił odejść, jednak najpierw postanowił podziękować temu, który to postanowił się odezwać.
- Dzięki wielkie - uśmiechnął się lekko - oby kolejne dni minęły Ci spokojnie - powiedział i w duchu już widział, jak bardzo spokojne dni będzie miał mężczyzna.
Nie mogąc nic więcej wskórać, postanowił zwyczajnie odejść, zastanawiając się, w jaki sposób mógłby tam wejść, z tego też powodu sprawdzał wysokość bramy, czy też otoczenie, aby móc w razie czego przejść pod ziemią i zinfiltrować to miejsce. Odchodząc, rozmyślał nad tym, w jaki sposób mógłby odnaleźć taką osobę, dzięki czemu zabrałby tę przepustkę, lub też nawet i przemienić się na jakiś czas w tą osobę omijając strażników.
Idąc tak, wpadł chyba na pewien pomysł odnośnie samego budynku... w końcu ktoś musiał go zbudować, a więc były wykorzystywane jakieś plany, a tym samym powinny być jakieś kopie, lub oryginał u twórcy. W ten sposób powinien mieć przynajmniej pewne zrozumienie terenu, na który chciałby wejść. Przydałby się też ktoś zaznajomiony z tym terenem, a do tego pewnie jakiś złodziej, w końcu kto wie, czy nie ma tam jakichś straży wewnątrz i jak często patrolują miejsce.
Tak więc Kamiru wraz z resztą postanowił pójść gdzieś posiedzieć, aby mieć wgląd na samo miejsce, a dokładniej na samą bramę tego miejsca chcąc poznać, jak to jest wszystko sprawdzane. Musiał wiedzieć, czy strażnicy biorą te pozwolenia, czy tylko je sprawdzają, dodatkowo czy jest to imienna i inne takie. Tego nie miałby jak sprawdzić, pod warunkiem wcześniejszego zaatakowania ludzi, lub też tych, co wychodzą z tego miejsca.
- Nie masz żadnego klienta, który wchodzi do tego miejsca, lub też samą wiedzę o ludziach mogących tam wchodzić? - spytał się Sadaa, a po chwili dodał swoje przemyślenia - nie wiesz może, kto chciałby się tam dostać i wynieść coś ze środka, lub jakiegoś architekta posiadającego plany tego miejsca?

Autor:  Moeru [ N, 7 lip 2019, 23:16 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Mężczyźni dostarczyli ci takie informacje, jakich mogłeś się spodziewać, mianowicie nic nie wiedzieli. Podziękowałeś im grzecznie, choć tamci nie byli zbyt mili, i odszedłeś szukać szczęście gdzie indziej. Bardzo interesowała cię budowla sama w sobie, gdyż mogło się w niej znajdować wiele ciekawych rzeczy, jednak najpierw, należało w ogóle dostać się do środka. Ale jak? Na początku, chciałeś znaleźć kogoś, kto mógłby znać plany budynku, albo chcieć dostać się do środka. Sadao zamyślił się przez chwilę dość intensywnie, analizując wszelkie opcje, aż w końcu na jego twarzy pojawił się dziwny uśmieszek, który mógł oznaczać, że ten coś wymyślił.
-Chodź za mną. - Powiedział tylko i skierował się od razu w jakąś boczna uliczkę. Po chwili zatrzymaliście się przed wejściem do jednego z domów i Sadao złapał cię za ramię, zbliżając się do twojego ucha.
-Musisz wejść sam. Nie wiem co tam zastaniesz, ani co będziesz w stanie wynieść, lecz wiem, że jeśli postąpisz tak, jak powinieneś, możesz wiele zyskać. - Powiedział szeptem prosto do twojego ucha. Brzmiało to niezwykle tajemniczo i z całą pewnością takie też było. Gdy Sadao z Emiko się odsunęli na bezpieczną odległość, tajemnicze drzwi, uchyliły się lekko.
W środku, znajdowały się schody, prowadzące na wyższe piętro. Były wąskie i strome, a za nimi, znajdowało się jedno, spore pomieszczenie. Na jego środku stał sporej wielkości stół, przy którym siedziały trzy osoby. W całym pokoju unosił się zapach kadzidła, oraz było gęsto od jego dymu. Gdy trójka osób cię usłyszała, odwrócili się w twoją stronę i zaczęli bacznie przyglądać. Zauważyłeś, że każdy z nich miał niezwykle zniekształconą twarz, że ciężko nawet było stwierdzić, jakiej płci jest.

Autor:  Thaelin [ Pn, 8 lip 2019, 20:07 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Po wyjaśnieniu wszystkiego Sadao temu na ustach pojawił się jakiś dziwny uśmiech... już w tej chwili wiedział długouchy o tym, że ten wpadł na jakiś pomysł. Pytanie tylko co takiego wymyślił, jednak wiedział to, że prędzej czy później dowie się, co to było. Słysząc towarzysza, ruszył za nim, coraz bardziej zastanawiając się, co takiego wymyślił... to z pewnością były jakieś pomysły z tej ciemnej strony. W końcu zatrzymali się przed jakimiś drzwiami i miał wejść do środka samemu, spojrzał wcześniej tylko na Emiko i kucając, by być mniej więcej na tym samym poziomie co dziewczynka, by przemówić do niej coś oczywistego.
- Zaczekaj tutaj z Sadao, niebawem wrócę - uśmiechnął się i wstał, by następnie wejść do środka. Co ciekawsze drzwi same się otworzyły, bez potrzeby zrobienia tego samemu w chwili odejścia tamtej dwójki. Ciekawe jak to działało... Samo wnętrze było dość ciekawe i chwilę się rozejrzał, by w końcu wejść na górę po schodach. Prawdopodobnie pierwsze co spostrzegł to zapach kadzidła, nie był pewien, czy przypadkiem na dole go już nie wyczuwał, jednak nie był pewien, czy go poczuł, czy też ta podświadomość płatała figle.
Najwidoczniej ludzie w końcu odkryli jego obecność, wydawałoby się jednak dość wolno... miał jakieś przeczucie, że w ten czas mógłby wyprowadzić atak, a przy dobrym szczęściu może i wybiłby ich. Całe szczęście przyszedł tutaj dla biznesu, prawdopodobnie, gdyż sam szczerze powiedziawszy, nie wiedział czemu znajdował się w tutaj i co Sadao sobie myślał...
- Hejj jestem Kamiru - powiedział, starając się przełamać pierwsze lody i licząc na szybszą pracę mózgu w kwestii mówcy - przyprowadził mnie tutaj przyjaciel, a przychodzę do Was w sprawie biznesowej. Chciałbym dostać się do restauracji, czy to poprzez bilet, czy też inny sposób jednak wtedy potrzebowałbym kilku informacji na temat tego miejsca - poinformował od razu, lub też najpierw usiadł, o ile zostało mu wskazane miejsce przy stole. W duchu chuunin liczył na jego szczęście, jakie to miał w takich chwilach i przy takim towarzystwie - Hultaj.

Autor:  Moeru [ Pn, 8 lip 2019, 23:13 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Gdy znalazłeś się w środku i podszedłeś do trójki siedzącej w środku, ta wysłuchała w bezruchu twoich słów, po czym wstali i zaczęli iść w twoim kierunku. Szli wolno, przesuwając się kroczek po kroczku, co sprawiało upiorne wrażenie, gdyż ich ruch rozganiał dym kadzidła, sprawiając, że wyglądało, jakby spacerowali po chmurach. Podeszli do ciebie i okrążyli cię z każdej strony. Ich wygląd, oraz sposób poruszania się, przyprawił cię o dreszcze.
-Kimże jesteś, żeś śmiesz zakłócać porządek Starej Rady? - Odezwali się wszyscy równocześnie, mówiąc głosem wyniosłym, choć nieco skrzeczącym. Mając dłuższą chwilę na przyjrzenie się im, zauważyłeś, że nie są to żadni bandyci, czy rozbójnicy. Wszyscy mieli na sobie białe, długie szaty, które zakrywały im całe ciało prócz twarzy.
-Od Rady czegoś chcesz, lecz nie wiesz z czym wyjść musieć będziesz. Przysięgę złożyć, Rada ofiarę przyjąć. Twoje serce czyste musi być, prawdziwie pragnąć musisz. - Powiedzieli chórem, a ich głos odbijał się jeszcze echem przez kilka sekund. Nie miałeś pojęcia co tu się dzieje, ale zdecydowanie nie było tu komfortowo. Sam widok powodował u ciebie dreszcze, a gdy odzywali się wszyscy razem... Cóż, będziesz mógł podziękować Sadao później.

Autor:  Thaelin [ Śr, 10 lip 2019, 19:16 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

//Normalnie jakbym czytał Wuxia :D
Spokojnie słuchali bez żadnego słowa, czy chociażby ruchu... tak jakby byli na ostrym haju, czy czymś innym. Kamiru nigdy nie miał styku z tymi rzeczami, jednak słyszał kilka słów o tym i właśnie w tej chwili podejrzewał ową trójcę o zażywanie takich specyfików. W końcu jednak wstali, jednakże wciąż nie było żadnego słowa.
Grupka osób wlekła się ślimaczym tempem w stronę Kamiru, dawało to nieco upiorne wrażenie, a w szczególności dawałaby mocniejsze wrażenie, będąc nieuzbrojonym jak w tej chwili. Najdziwniejszym faktem był ich chód, nie chodziło tutaj o prędkość a efekty, jakie utworzyli!! Wyglądało to tak, jakby chodzili dosłownie po chmurach. Nie ma co, był to świetny efekt, którego chętnie by się wyuczył. Tworzyłby takie samo wrażenie na przeciwnikach jak ta trójka na nim... upiorne.
- Stara rada? - chłopak zastanowił się chwilę, jednak nic mu nie przychodziło do głowy. Z całą pewnością nie był w stanie domyślić się, kim mogli być. Zwyczajnie nie pochodził stąd, a też nie byli raczej zbyt sławni... no dobra raczej nie byli zbyt sławni, gdyż takimi rzeczami zwyczajnie się nie interesował i przelatywały te informacje niczym jakieś powietrze, lub widma.
Po przyjrzeniu się tej trójce spostrzegł coś, co bardzo go zaniepokoiło i tym samym zniesmaczyło... cholerni maniacy religijni... kolejni z obsesjami. W najgorszym wypadku mogli być jakąś cholerną siłą wyższą tak jak ten przeklęty duch natury, co poinformował o pobycie jego matki. Nie ważne kim lub też czym byli już wolał i to znacznie bandytów, z którymi znacznie łatwiej mógłby się dogadać.
Nawet kolejne słowa brzmiały jak u obłąkanych... czyste serce? Prawdziwe pragnienie?? Echh... jakby to coś miało zmieniać chłopakowi, jednak w sercu wierzył, że jeśli uda mu się stąd wyjść, to chyba będzie musiał przeprowadzić poważną rozmowę z Sadao na ten temat.
- Jeśli możliwe to jaka to przysięga? Wybaczcie, jednak mało o Was wiem i chciałbym dowiedzieć się, czym to jest i co będę musiał zrobić. Przybyłem tutaj, ponieważ potrzebuję pomocy w dostaniu się do restauracji jak wspominałem, ponieważ miałbym dzięki temu uzyskać informacje na temat bliskiej mi osoby, która to podobno jest w kłopotach. Może Wy coś o niej wiecie? Nazywa się Haru Ayazuki - poinformował, uważając, aby przypadkiem nie zostać zadźgany przez te pomioty, co akurat nie było łatwe z racji na brak swego oka.
Nie ma co, byli niezwykle zgraną paczką, przez co jeszcze mniej mu się podobało przebywanie tutaj. Cóż Kamiru nie należał jednak do ludzi, którzy by mieli odpuścić w takiej chwili i jeśli odejdzie, to będzie dziobał, skrobał, odrywał po troszku, aż w końcu dopnie swego.

Autor:  Moeru [ Cz, 11 lip 2019, 22:12 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Całą trójka ponownie wysłuchała cię bez zbędnych słów, czy pomruków. Gdy tylko się odezwałeś, ci zamarli w bezruchu, jakby z twoich ust miało wydrzeć się czyste zło. Jednak tak nie było, byłeś spokojny, w miarę możliwości, oraz mówiłeś z taktem, nie chcąc obrazić swoich rozmówców. Gdy skończyłeś, Ci zaczęli powolnym ruchem, kiwać swoimi głowami raz w jedną, raz w drugą stronę. Robili to synchronicznie, co tylko potęgowało dziwność tego wszystkiego. Po chwili, zaczęli wydawać z siebie dziwny pomruk, jakby odprawiali jakieś niezrozumiałe modły.
Nagle przestali. W jednej chwili cała trójka znieruchomiała, wpatrując się prosto w ciebie.
-Dobre czyny.. Dobre słowa.. Dobre serce.. Krwawa umowa.. - Kończąc te słowa, zaczęli kręcić się wokół własnej osi, podnosząc dym z ziemi, który owinął się wokół każdego z nich. Trwało to może kilka sekund, gdy nagle wszystko opadło, a ponownie, dookoła ciebie, stała trójka dziwacznych istot. Tym razem, każdy z nich trzymał w jednej ręce zwój, a w drugiej nóż. Na każdym zwoju, znajdowała się inna pieczęć, lecz nie miałeś pojęcia co oznaczają. Wtedy też, synchronicznie, każdy z nich, podciął sobie nadgarstek, mocząc dłoń we własnej krwi. Po chwili, każdy z nich umazał pieczęć na swoim zwoju. Przed tobą, tuż pod nogami, znajdował się czwarty nóż, zupełnie jakby chcieli, byś wykonał tą samą czynność, co oni..

Autor:  Thaelin [ Pt, 12 lip 2019, 20:57 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Widok tej ich synergii stawał się coraz mniej przyjemny, w szczególności podczas owego kiwania. Umiejętności aktorskie mieli idealnie dopracowane, jak i tę synchronizację, co z całą pewnością nie było lada wyzwaniem wyuczenia się jej i było to z całą pewnością długi czas trudów. Kamiru nie chciał przyjąć do siebie istnienia jakichś nadludzkich istot, gdyż wtedy zapewne cały jego światopogląd ległby w gruzach... achh tak, jakby to nie stało się w wieku dziecięcym przez tych przeklętych fanatyków!! Fanatycy tfuu mogliby zejść z tego świata w agonii i każdy by na tym niezwykle zyskał.
W chwili wsłuchiwania się w te cały pomruki, które brzmiały, jak jakieś modły myślał, że zaraz wyjdzie z siebie... zapewne jedynym co go trzymało w tej chwili na wodzy, było zwykłym uporem i chęcią uzyskania tej pomocy. Gdyby nie to, to już dawno poszedłby sobie stąd, lub też wybrałby inną opcję typu wejście po cichu i załatwienie wszystkich potrzebnych spraw, a następnie wyjściu na zewnątrz. Trzeba jednak przyznać, że skorzystanie z tej pomocy będzie dużo prostsze, a przynajmniej też takie powinno być. Chociaż wiedząc wcześniej, przez jak wiele będzie musiał przechodzić, jednak by tutaj nie wszedł i miałby co gdzieś.
Poprzednie widoki były wręcz niczym, przy tym, co się stało po chwili! Co jak co, jednak wielu osobom szczęka by opadła na te widoki wyjęte prosto z opowieści dla dzieci. Dym zaczął się unosić, zasłaniając każdą z trójki osób i bardzo, ale to bardzo żałował, że ten opadł na ziemię. Jako zdrowy na zmysłach człowiek z całą pewnością właśnie by dawał drapaka, jednakże sam nie był całkowicie zdrów i – co więcej – wiele już w życiu widział. Właśnie w tej chwili po opadnięciu dymu stały jakieś dziwaczne istoty wyglądające chyba jak jakieś demony z bajek. Cóż bywały różne ich formy, zaś on sam widział coś znacznie gorszego, paskudniejszego i bijącego znacznie większą potęgą od tego, co tutaj mógł dostrzec.
Wszystkie trzymały jakieś przedmioty, a dokładniej jakiś zwój i nóż... nie ma co, wyglądało to na jakiś pakt, co więcej nie miał pojęcia, czego będą chcieli za udzielenie owych informacji, ani też, w jakim terminie będą się domagać owej zapłaty. Tak jak się spodziewał, on sam też musiał posiadać jakieś narzędzie do przeprowadzenie tego cholerstwa. Nie mając wielkiego wyboru, wziął spod nóg nóż, jednakże z ciekawości przed samym podniesieniem go mocniej docisnął pięść, chcąc sprawdzić, jak głęboki był ten dym. Nie powinien być on duży, skoro leżał tutaj nóż, jednak postanowił to sprawdzić, wiedząc, że nie zajmie to długi czas. Po podniesieniu szybko obejrzał nóż, spoglądając na jego wykonanie, a także sam wygląd. Ceremonialny powinien być jakoś bardziej... no nie wiem... obfity w różne wykończenia, zdobienia, złocenia. Chciał się też upewnić, czy nie był w niczym maczany wcześniej, ponieważ powinien być na tym jakiś ślad. W przypadku jakichś cieczy o nie ważne, jakiej barwie powinny być przebarwienia, zaś jeśli mowa tej bezbarwnej to również jakieś małe odbarwienia z powodu schnięcia, lub też co ważniejsze jakieś nieczyste powierzchnie, które nie powinny mieć żadnych szans na czymś uczciwym i drogocennym.
Uczciwym... po chwili dopiero dotarło do chłopaka, o czym myślał, będąc w tej, a nie innej sytuacji. Zadziwiające jak ludzki mózg może bardzo szybko wypaczać, odrzucać niemożliwe rzeczy.
Cóż po wszystkim chwycił mocniej nóż, by wykonać tę samą czynność co pozostała trójka. W porównaniu do nich nie wykonał zbyt głębokiego cięcia, ani też nie było przecięcia na samych żyłach. Zapewne chodziło tutaj o samą krew, więc nie było różnicy, w jaki sposób tego dokona. O ile się jednak mylił, powtarza cięcie, aby usatysfakcjonować tę grupkę istot.
Niech się dzieje wola niebios!

Autor:  Moeru [ So, 13 lip 2019, 22:38 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

Dziwne istoty wyczekiwały twojej decyzji, albo raczej podpisania zwojów. Sięgając po nóż, chciałeś sprawdzić, jak głęboko sięga dym, więc pchnąłeś ręką w jego głąb. Zdziwiło cię, że nie dotknąłeś dna.. Całoś wydawała się coraz to dziwniejsza, ale czy wyjście w tej chwili, dałoby ci to, czego chcesz? Obejrzałeś również nóż, który okazał się być tak czysty, lśniący i błyszczący, że mogłeś spokojnie się w nim przejrzeć. Rękojeść była lekko zdobiona, lecz również nie przesadzona. Ostatecznie podjąłeś decyzję i przeciąłeś sobie nadgarstek, upuszczając nieco krwi. W tym samym momencie, każdy z tych trzech zwojów zabłysnął białym światłem, a trójka dziwnych istot, zaczęła wymawiać równocześnie jakąś formułkę. Nie miałeś pojęcia co się tu dzieje, lecz zaczęło ci się kręcić w głowie, z początku lekko, ale z każdą sekundą coraz mocniej, aż ostatecznie, straciłeś przytomność...

Leżałeś na zimnej posadzce, a gdy otworzyłeś oczy, otaczała cię całkowita ciemność. Parę metrów od ciebie, paliła się pochodnia, która oświetlała wejście na jakieś schody. Jednak zauważyłeś coś jeszcze. Miejsce, w którym się znajdowałeś, było niewielkie, o trzech ścianach, na których widniały wielkie napisy, napisane krwią.
"24"
"Zapłata przyjdzie sama"

Oraz trzeci, zawierający dziwny symbol, składający się z trzech trójkątów, połączonych okręgiem.
Nie rozumiałeś kompletnie nic, co się działo, ale musiałeś przyznać jedno. Czułeś się dziwne dobrze. Wypoczęty, jakiś taki silniejszy, pewniejszy siebie..
Idąc po schodach, na ich końcu zastałeś duże, drewniane drzwi, zza których przebijało się światło słoneczne. Za nimi słychać było jakiś ruch, rozmowy, śmiechy, oraz inne dźwięki. Z całą pewnością znajdowało się tam sporo osób, lecz dźwięki, nie pasowało do tych, które słyszałeś do tej pory. Rozmowy były bardziej wyrachowane, słychać było dźwięki obijających się o siebie tac z jedzeniem, które podawali kelnerzy, oraz inne, których nie udało ci się rozpoznać.

Autor:  Thaelin [ N, 14 lip 2019, 14:17 ]
Tytuł:  Re: [Fab. B] Z protezą i z Matką

//Oglądając wczoraj Alladyna poczułem się właśnie jak ten cały wezyr Dżafar :D
Z całą pewnością było to dziwne nie mogąc dosięgnąć podłogi mimo leżenia obok noża. Samo ostrze też nie wyglądało jakoś niebezpiecznie i wydawało się dość sensownie wykonane. Po wykonaniu cięcia słyszał dziwną formułkę wręcz niezrozumiałą w żaden sposób. Co gorsza, zaczęły się zawroty głowy do tego stopnia, że aż zemdlał.
Obudził się w jakimś dziwnym miejscu, które nie wydawało się tym samym miejscem, do jakiego wchodził. Trzeba jednak przyznać, chłód posadzki był niezwykle przyjemny, nie mniej jednak przydałoby się rozejrzeć po tym miejscu i zabrać się za robotę. Po dokładnym rozejrzeniu się dostrzegł coś dziwnego, czego w żaden sposób nie mógł zrozumieć. To go jednak tak bardzo nie interesowało i wszedł po schodach, czując jakąś tamą wylewającą się siłę z niego. Jeszcze nigdy nie czuł takiej pewności siebie... już przeczuwał przez to problemy, bo gdzie pewność siebie, tam były problemy.
Będąc na górze spostrzegł drzwi i wydobywające się zza nich dźwięki rozmów i innych takich. Co więcej, sposób mówienia był całkowicie inny niż z tym, jakie można by normalnie słyszeć. Po chwili zrozumiał gdzie był i ogarnęła go wielka furia... jak zawsze starał się być spokojny, tak teraz emocje buzowały, wypełniając go całego. Został zrobiony w balona, na szaro, wyr... właśnie teraz zrozumiał sens bajek z dzieciństwa... Nie życz sobie czegoś, bo jeszcze może się spełnić.
- Spełnili jebane życzenie o pomoc w dostaniu się do środka!! Kurwaaa jakbym sam tego nie mógł zrobić... wykonali najmniej ważną czynność, jaką potrzebowałem kurwaaaa!! - wewnętrznie szalał, miał ochotę zniszczyć całą tę budowlę, a może nawet i całą stolicę!! Z całą pewnością zniszczy ten budynek, do którego zaprosił go Sadao...
Wdech... wydech... wdech... tę czynność powtarzał kilka razy, starając się opanować emocję, mimo bycia oazą spokoju na zewnątrz w takich chwilach musiał być i wewnętrznie skupiony i spokojny niczym tafla jeziora.
Nie ważne jak bardzo się ta sytuacja długouchemu nie podobała, nie miał wyboru i przyjął to, co miał. Zrewanżuje się w chwili zapłaty za owo wyrolowanie.
Przed wyjściem jeszcze sprawdził szybko, czy być może jednak nie ma czegoś w ubraniu, czy innych miejscach jak kaburze. O ile miałby tę przeklętą przepustkę, byłby niezwykle szczęśliwszy, gdyż nie musiałby wtedy unikać wszystkich możliwych osób.
Nadszedł czas na wyjście z tego pokoiku, starając się otworzyć drzwi najciszej, jak tylko się dało i tak samo je zamknąć, jednocześnie zrobić to tak szybko, jak tylko się dało, nie tracąc czasu i zwiększając ryzyko odnalezienia. W chwili wyjścia i dostrzeżenia jakichś osób szybko skacze do góry, starając się stanąć na suficie przy użyciu dekaty ki i wtedy zacząć poruszać się po otoczeniu obserwując wszystko, co się dało. Jakby tak chwilę się zastanowić, to sam but nie stykał się z sufitem, a była tam malutka warstewka chakry, która w tej chwili powinna działać jak jakaś podkładka i nie brudzić sufitu. To byłby wstyd zostać złapanym przez ślady na suficie...
W tej chwili musiał mieć oczy dookoła głowy, uważając na wszystkie możliwości, a w szczególności na ludzi. Pragnął czym prędzej sprawdzić wszystkie pomieszczenia będące na terenie tej działalności.

Dekatę znasz.

Strona 1 z 3 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/