Chmurowe Szczyty - Zacisze między górami a lasem

Mieszczą się w najbardziej górzystych obszarach Kraju Błyskawic, które charakteryzują się spowitymi przez chmury szczytami. Stoki gór porastają dziewicze, zielone lasy, którym towarzyszą górskie potoki opadające po skalistych pułkach. Cichy chlupot płynącej wody przyciąga swym dźwiękiem spragnione zwierzęta, możliwe do napotkania w każdej części tej dzikiej głuszy. Wśród konarów wiekowych drzew nie widać śladu działań człowieka, co daje temu miejscu urok pierwotnej matki natury. Przemierzając tą krainę trzeba liczyć się z tym, że nocą mogą nas napaść głodne wilki, czy bardziej niebezpieczni mieszkańcy lasu.
Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Chmurowe Szczyty - Zacisze między górami a lasem

Post autor: Akarai Tazaru » ndz, 29 lis 2015, 01:59

Obrazek

Chmurowe Szczyty - Zacisze między górami a lasem

Wśród wysokich gór i szerokich lasów mieści się niewielka polanka porośnięta częściowo małymi krzewami. W jej pobliżu znajduje się wiele połamanych drzew oraz dziur w ziemi, będących efektami stosowania niszczycielskich technik. Mało kto zapuszcza się w to miejsce, gdyż oddalone jest od Kumogakure no Sato o kilka kilometrów. Można tutaj również spotkać dzikie zwierzęta, które dla zwykłych ludzi mogą stanowić niebezpieczeństwo. Owe odosobnione miejsce wykorzystywane jest jako niewielkie pole treningowe, do którego co jakiś czas przybywają shinobi chmury. Bliskie sąsiedztwo wysokich wzniesień dodaje temu miejscu walorów jako dogodnego miejsca do ćwiczeń.



Kontrola Chakry – Ichi Kaishi.

Następnego dnia po wyczerpującym treningu swojej zręczności Tazaru postanowił popracować nieco nad swoją kontrolą chakry. Udał się w tym celu poza wioskę, aby wypróbować pewną technikę treningową, którą podsłuchał u przypadkowych mijających się z nim shinobi. Stąpał powoli ku wyjątkowo stromej górze, właściwie prawie pionowej, aby bliżej jej się przyjrzeć. Ta się nada… - pomyślał. Sposób, o którym była wcześniej mowa polegał na skupieniu chakry w stopach, aby móc biegać po ścianie. Nie było to najłatwiejszym zadaniem, gdyż, jeśli użyło się zbyt dużej ilości energii automatycznie odpychała nas od skały. Natomiast, gdy włożyliśmy za mało chakry do stóp niechybnie spadaliśmy na ziemie. Utrzymanie odpowiedniego poziomu mocy było bardzo trudne. No nic… do roboty – powiedział do siebie młodzieniec. Oddalił się kilka metrów od góry, po czym zerwał się do biegu i ogromnie się rozpędził. U podstawy góry wskoczył na nią i biegł przez chwile po ścianie. Gdy dobiegł na wysokość pięciu metrów nadmierna ilość chakry zgromadzona w jego stopach wypchnęła go bardzo mocno od ściany i spadł robiąc akrobatycznego fikołka, aby nic sobie nie połamać. Stwierdził, iż ćwiczenie tego na skale jest zbyt niebezpieczne, więc poszedł poszukać jakiś dwóch drzew obok siebie aby mógł spokojnie odbijać się od nich w razie podobnej sytuacji. Kiedy już je znalazł powtórzył swój wyczyn tym razem dobiegając aż do siedmiu metrów. Tak jak zaplanował, gdy energia odrzuciła go mocno do tyłu mógł spokojnie odbić się od drzewa i doskoczyć do drugiego, po czym zsunąć się na nim w dół. Zastanawiał się też nad innymi sposobami ćwiczeń mogących zwiększyć jego kontrole chakry. Przypomniał sobie nauki w akademii pod okiem swojego mistrza, gdy musiał wyciszyć swój umysł i odnaleźć w sobie strumień chakry, aby na chwilę zatrzymać jej przepływ by przerwać genjutsu, jakie sensei nań rzucił. Usiadł na ziemi i złożył ręce odchodząc w głąb swego umysłu. Skupił się na prądach mocy jaka w nim drzemała i usiłował je uspokoić oraz utrzymywać w tym stanie jak najdłużej. Nie było to dla niego trudnym zadaniem, gdy miał to robić przez krótki czas, ale na dłuższą metę zaczynał się dekoncentrować. Kontrola przepływu wewnętrznej energii męczyła bardzo jego umysł, gdyż skupienie jakiego potrzebował przerastało go. Jednakże po pewnym czasie udawało mu się coraz dłużej pozostawać w stanie wyciszenia. Kiedy już zbrzydło mu siedzenie na ziemi, wrócił do wchodzenia na drzewa. Zastawiało go czy to na pewno mu pomoże, skoro ten pomysł wywodzi się z niepewnej informacji, jaką przypadkiem usłyszał. Był jednak optymistycznej myśli i wierzył, że faktycznie coś będzie z tego miał. Rozpędził się bardzo mocno i tym razem dobiegł na wysokość dziesięciu metrów, lecz tym razem udało mu się zrobić coś niewiarygodnego. Gdy siła wypchnęła go od drzewa odbił się z powrotem do tego, na które się wspinał wbił uprzednio wyjęty nóż kunai podczas lotu w twardą korę, po czym zsunął się po drzewie na nogach będąc odwrócony pionem do ziemi. Ćwiczenie przynosiło efekty skoro mógł sobie pozwolić na taką jazdę. Ponowił próbę dobiegając metr wyżej i odzyskując wcześniej wbity nóż. Drzewo miało około szesnaście metrów i Tazaru postawił sobie za cel wspiąć się na sam szczyt. Za każdą próbą wychodził coraz wyżej, jednak w końcu popełnił błąd. Tym razem włożył za mało chakry i spadł na siódmym metrze, co było dość niebezpieczne gdyż z powodu wielkiej pewności siebie nie był na to przygotowany. Miał niesamowite szczęście, że zaliczył po drodze na ziemie cztery gałęzie, w innym wypadku skończyłoby się to w najgorszym wypadku kalectwem. Tymczasem był tylko nieco potłuczony i stłukł sobie prawy łokieć. Nie było to nic poważnego, ból przechodził dość szybko. Jego ciało ociekało potem i było pokryte grubą warstwą przyklejonego pyłu. Był wyczerpany, lecz skłonny do dalszych ćwiczeń. Zrobił sobie jedynie godzinną przerwę, aby odzyskać siły i przeczekać ból, który wprawiał go w stan podniecenia, przez co nie mógł się skupić na tym, czego chciał w aktualnym momencie. Co prawda lubił tylko ból zadawany przez kobiety, lecz zwyczajne potłuczenia również często aktywowały jego instynkty. Po odpoczynku wrócił do treningu, tym razem jego spokojniejszej formy, czyli skupienia. Uprzednio wyjął swoją sławną menzurkę z kieszeni kimona i napił się wody. Skąd on brał tą wodę i kiedy? Nie wiadomo, lecz na pewno nie tworzył jej z powietrza. Teraz skoncentrował się na nicości, ujarzmiał prądy jakie w nim gniewnie płynęły. Czuł jak jego chakra płynie, czuł każdy jej najdrobniejszy ruch. Było to niewiarygodne uczucie, którego do tej pory nie znał. Stwierdził, iż na dziś koniec treningu, wstał otrzepał się i skierował się z powrotem do wioski.
Ostatnio zmieniony ndz, 29 lis 2015, 17:01 przez Akarai Tazaru, łącznie zmieniany 1 raz.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Shirai Hanari
Posty: 2131
Rejestracja: czw, 21 lip 2011, 21:52
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Brak
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 17
Wytrzymałość: Ichi Kaishi
Szybkość: Ichi Kaishi
Zręczność: Ichi Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: Ichi Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Fūton: Ni Kaishi +
KP: viewtopic.php?f=36&p=259770#p259770
Lokalizacja: Poznań

Re: Gdy góry i drzewa towarzyszą treningowi...

Post autor: Shirai Hanari » ndz, 29 lis 2015, 02:01

100%
Myśli || Słowa


● Wytrzymałość psychiczna (poz. 1)
● Kradzieże (poz. 1)
● Tworzenie notek (poz. 1)
● Ukrywanie emocji (poz. 1)
● Sztuka pieczętowania (poz. 1)
Specjalizacja: Kazeshihai

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Akarai Tazaru » ndz, 29 lis 2015, 21:27

Siła – Ichi Kaishi

Po najgorszej i najbardziej irytującej misji w swoim życiu, Tazaru miał ochotę porobić coś, w co włoży dużo siły. Chciał rozładować nerwy w jednym ze swoich ciężkich treningów, aby przynajmniej zyskać na tym nieco krzepy. Udał się do miejsca, w którym poprzednio pracował nad kontrolą chakry. Owa przestrzeń bardzo odpowiadała jego wymaganiom, gdyż nikt tutaj nie przebywał i było dość sporo miejsca na wszystko. Podszedł do znajomej mu góry i spojrzał na szczyt. Wspinanie się tutaj raczej nie będzie dobrym pomysłem – pomyślał. Udał się w pobliże jednego z drzew, aby rzucało nań cień by słońce nie podsmażało jego białej skóry. Nie mógł się za bardzo opalać, gdyż miał bladą karnacje. Po chwili przystąpił do swojego pierwszego ćwiczenia. Od czego mógł zacząć? Oczywiście pompek, bo jakże by inaczej. Robił jedna za drugą dopóki nie wymięknął na dwudziestej trzeciej. Wstał i zaczął robić przysiady, z którymi było już nieco lepiej, bo udało mu się wykonać ich tyle ile zamierzał, – czyli pięćdziesiąt. Nie męczył się zbyt szybko, tylko był nieco obolały. Owe ćwiczenia to pikuś przy opiece nad czterdziestoma przedszkolakami. Zastanawiał się, jaką czynność wykonać tym razem. Stwierdził, iż najlepszym rozwiązaniem będzie przywalić kilka razy w coś ni to twardego ni miękkiego. Wpadł wtedy na pewien pomysł. Wyjął swój kostium zielonej żabki i napchał go trawą. Następnie wyjął swój metr kolczastego łańcucha i zarzucił na grubą gałąź drzewa. Zaczepił ze sobą końcówki i nabił na jedno z ostrzy wypchaną zieloną kukłę. Idealny worek treningowy – pomyślał z dumą. Wziął pierwszy zamach i uderzył mocno w środkową część kostiumu, Cel oddalił się mocno pod wpływem włożonej w cios siły, lecz potem zaczął wracać lecąc prosto na młodzieńca. Tazaru wymierzał cios po ciosie za każdym razem, gdy kukła się do niego zbliżała. Jak na takie badziewie była dość wytrzymała gdyż pod wpływem nabicia na ostrze jeszcze się nie rozdarła. Grad ciosów trwał około dwudziestu minut po czym młodzieniec się już nieco spocił. Nie było to jednak oznaką zmęczenia. Zgrzał tylko nieco swoje ciało nadmierną ilością ruchu. Zrobienie kukły z tegoż paskudztwa, jakie otrzymał w bonusie za ostatnią misje było chyba najlepszym pomysłem, na jaki wpadł. Pozwoliło mu to wyładować całkowicie swój gniew i poprawiło humor na resztę dnia. Od tej chwili podchodził do swojego treningu z wielkim entuzjazmem. Ćwiczył kopnięcia na drzewach niszcząc przy tym kruchą powierzchnię ich kory, przenosił wielkie kamienie z miejsca na miejsce, próbował nawet ściąć jednym z kunai drzewo. Nawalał nożem w owe drzewo około dwóch godzin robiąc dość sporą dziurę w nim. Później stanął z drugiej strony i próbował je przewrócić kopnięciami, lecz niezłomny stary pień ani drgnął. Kiedy zauważył, iż jego starania nie przynoszą efektów, porzucił owy pomysł i zajął się czymś innym. Powtórzył serie pompek i przysiadów następnie dodając do nich brzuszki. Ćwiczenia bardzo go rozweselały gdyż kochał czuć zmęczenie. Rozmarzył się o czasach, gdy jeszcze był pod dachem ojca i poznał wiele nieprzyzwoitych dam, z którymi poszczęściło mu się obcować. Pamiętał, że pewnego dnia po męczącym dniu pracy w kuźni udał się do domu jednej z nich. Kiedy przycisnęła zmęczonego młodzieńca do łóżka czuł się jakby ważyła więcej niż wyglądała. Lubił to, lubił nacisk wywierany na swoje ciało. Ahh tutaj pewnie nie znajdą się takie dzikie panienki – pomyślał z żalem, po czym opamiętał się i wrócił do ćwiczeń. Przybliżył się ponownie do swojej zmyślnej kukły i zaczął ją okładać pięściami. Kiedy popatrzył się na jej gębę popadł w swój szaleńczy szał i z maniakalnym śmiechem zaczął okładać i obrzucać ją wszystkim, czym się tylko dało poczynając na małych kamieniach i gałązkach, po spore głazy i większe fragmenty drzew. Jego szał trwał nawet, gdy kukła zerwała się z łańcucha, rzucił się na nią i bezlitośnie okładał na ziemi. Wytrzymałość owego żabiego kostiumu przerastała najśmielsze oczekiwania, gdy podarł się tylko tam gdzie był zaczepiony o kolec ulubionej broni Tazaru. Minęła około godzina, gdy wreszcie nieokiełznana furia młodzieńca wreszcie ucichła. Czuł spełnienie, jeśli chodzi o wyładowanie swej frustracji. Myślał teraz tylko o tym jak udupić złośliwego urzędasa od misji rangi „D”. Chwilę później poczuł zmęczenie, jakie przyszło po nieświadomym szale i popadł w stan wewnętrznego podniecenia. Dla niego trening był podobny do procesu masturbacji i dlatego kochał się katować. Oczywiście nie miało to tak silnego wpływu na niego jak tradycyjna forma owej czynności, ale wystarczało mu. Chciał jeszcze się wymęczyć, więc przystąpił do dalszego treningu. Podskoczył na metr w pobliżu drzewa i chwycił się gałęzi następnie zaczynając się podciągać. Zrobił dziewiętnaście podciągnięć, po czym upadł na ziemie. Powtórzył trzeci raz serie pompek i przysiadów, następnie ponownie wziął się za przenoszenie kamieni. Kiedy znudziło mu się to wszystko zaczął opróżniać swój żabi kostium z trawy. Pomyślał, że może jeszcze kiedyś wykorzysta go w podobny sposób i szkoda go tu zostawiać. Zdjął również zachowując szczególną ostrożność swój kolczasty łańcuch. To był jeden z najprzyjemniejszych treningów jakie przeżył. Miał nadzieje wrócić tu później aby potrenować co innego.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Kenjimon
Posty: 6282
Rejestracja: wt, 14 kwie 2015, 22:34
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: 7MM, Sekuto Chi
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Mizukage
Wiek Postaci: 25
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Roku Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi ++
Zasoby Chakry: Go Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Go Kaishi
Kontrola Fūton: Roku Kaishi
Kontrola Raiton: Yon Kaishi
Kontrola Doton: Yon Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?p=206069#p206069
Lokalizacja: Kaer Morhen

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Kenjimon » ndz, 29 lis 2015, 21:29

Zaliczam
- Saru no Kaido -
Pokaż/Ukryj:
Mistrzostwo technik klonowania [1 lvl], Szybkie Wiązanie Pieczęci [2 lvl], Wytrzymałość Psychiczna [2 lvl], Fūinjutsu [2 lvl], Aktorstwo[1 lvl], Tropienie [1 lvl]

Kenji|Shiroyasha|Myśl

Obrazek

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Akarai Tazaru » ndz, 29 lis 2015, 23:15

Wytrzymałość – Ichi Kaishi


Zapowiedziany przez młodzieńca powrót okazał się realny. Kilka godzin odpoczynku zregenerowało jego siły i postanowił jeszcze potrenować przed jutrzejszym zadaniem. Stwierdził, iż powinien popracować nad wytrzymałością na wszelki wypadek gdyby ten pieprzony urzędas znowu dowalił mu opiekę nad dziećmi. Kochał swoje miejsce do treningu pełne różnych niebezpiecznych stoków i wysokich drzew. Trenując tutaj czuł jak jego artystyczna dusza śpiewa melodię słodkiego zniszczenia, jakie niósł za sobą charakter młodzieńca. To tutaj mógł się wyżyć, tutaj mógł medytować i tutaj nikt nie zawracał mu głowy. To miejsce było tylko jego. Gdy skończył się zachwycać zabrał się wreszcie do roboty. Z początku za bardzo nie wiedział, od czego zacząć, ale postanowił trochę pobiegać. Zaznaczył sobie nożami cztery miejsca oddalone od siebie o około dwadzieścia metrów, które miał obiegać. Szło mu nadzwyczaj dobrze gdyż poprzednie ćwiczenia również nieco poprawiły mu wytrzymałość. Trzymał cały czas jedno tępo nie przyspieszając za nadto ani nie zwalniając. Po godzinie biegu zaczęły się pojawiać pierwsze stróżki potu spływające po jego średniej budowy ciele. Jak większość ćwiczeń które wymyślał, to również szybko go znudziło i szukał innych pomysłów. Stwierdził, iż ćwiczenia, które wykonywał w treningu siłowym też się nadadzą, więc powtórzył serie z poprzedniego treningu, lecz tym razem nieco ją wzbogacił. Zrobił aż czterdzieści pompek, sześćdziesiąt przysiadów i trzydzieści pięć brzuszków. Potem podciągał się na gałęzi przez około półgodziny. Znudzony swoją ograniczoną formą treningu na chwilę się położył na ziemi i rozmyślał. Co jeszcze mógł zrobić. Nagle przyszedł mu do głowy jeden z jego genialnych pomysłów. Wyjął z wora swój legendarny żabi kostium i napchał go wpierw trawą, aby nie był zbyt twardy i potem kamieniami, aby więcej ważył. Następnie wziął go na plecy i zaczął z nim łazić w tę i we w tę. Kukła ważyła około dwudziestu kilogramów, gdyż tak naprawdę nie wsadził tam jakiejś szczególnie wielkiej ilości gruzu. Wiedział, iż nie wytrzyma długo, lecz to dawało mu czas na wymyślenie kolejnego ćwiczenia. Gdy nie mógł już dłużej nieść ciężkiego kostiumu, położył go na ziemi i zaczął opróżniać. Odwrócił go na lewą stronę by dokładnie usunąć każdy kamień i każde źdźbło trawy. Następnie z powrotem przewrócił na prawą i z niechęcią założył owy kostium. Przypomniał sobie, że jest w nim cholernie gorąco, co mogło stanowić doskonałe ćwiczenie dla jego wytrzymałości. Wszystkie następne ćwiczenia robił w owym wdzianku, z czasem zapominając, że w ogóle je ma na sobie i zastanawiając się, czemu nagle wszystko stało się takie trudne i męczące. Nie miał wyboru, musiał w tym wytrwać do końca treningu inaczej jego ciało nie przyzwyczai się do trudnych warunków. Czuł jak pot oblewa całe jego ciało powodując dużą wilgotność ubrania, które miał na sobie. Przed włożeniem kostiumu ściągnął swoje ulubione czarne kimono z czerwonym szyciem a mimo wszystko gorąco było ledwo znośne. Wyjął ze swojego położonego na ziemi ubrania jego tajemniczą zawsze pełną menzurkę z wodą. Dalej nie było wiadomo, kiedy ją uzupełnia i właściwie skąd ją ma. Siedział w tym kostiumie i gotował się około dwóch godzin, po czym o mało, co nie oszalał i zdjął go, czym prędzej. Jego wygląd przypomniał genitalia męskie po stosunku. Cały ociekał potem, jego wzrok nie funkcjonował poprawnie. Jedynym pozytywnym odczuciem, jakiego doznawał było zmęczenie, które wprost uwielbiał. Otarł się suchą częścią żabiego wdzianka i ubrał swoje charakterystyczne kimono. Stwierdził, iż owy trening nie jest tak przyjemny jak poprzedni, ale nie poddawał się. Zrobił ponownie serie swoich ćwiczeń, następnie obiegł oznaczone wcześniej nożami miejsca około pięćdziesięciu razy. Jego mięśnie wołały o pomstę do nieba, kiedy biegł ostatnie kółko. Padł na ziemie wycieńczony żmudnym treningiem. Nie wyobrażał sobie, że uda mu się zmęczyć do tego stopnia, że nie mógł się ruszać. Leżał i przyglądał się trawie poruszanej przez lekki wiatr. Minęły około trzy godziny zanim mógł wstać. Ten człowiek nie znał umiaru i chciał kontynuować trening. Zbiegł nieco niżej pobliskim stokiem i potem wspinał się nań, aby jeszcze maltretować swoje ciało. Powtórzył ową czynność cztery razy. Po całym dniu treningu kręciło mu się w głowie, więc dość mocno chwiejąc się udał się niepewnym krokiem w stronę wioski.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Shirai Hanari
Posty: 2131
Rejestracja: czw, 21 lip 2011, 21:52
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Brak
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 17
Wytrzymałość: Ichi Kaishi
Szybkość: Ichi Kaishi
Zręczność: Ichi Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: Ichi Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Fūton: Ni Kaishi +
KP: viewtopic.php?f=36&p=259770#p259770
Lokalizacja: Poznań

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Shirai Hanari » ndz, 29 lis 2015, 23:18

100%
Myśli || Słowa


● Wytrzymałość psychiczna (poz. 1)
● Kradzieże (poz. 1)
● Tworzenie notek (poz. 1)
● Ukrywanie emocji (poz. 1)
● Sztuka pieczętowania (poz. 1)
Specjalizacja: Kazeshihai

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Akarai Tazaru » czw, 2 cze 2016, 01:15

Minęło sporo czasu, od kiedy młodzieniec ostatni raz zwiedzał chmurowe szczyty. Zastanawiało go, czy ktoś natrafił na to samo spokojne miejsce, co on i czy wszystko wygląda tak samo, jak pozostawił. Kiedy dotarł tam, gdzie niegdyś hartował swoje ciało, odetchnął rześkim, świeżym powietrzem, którym tętniła ta okolica. Usiadł pod jednym z drzew i otworzył swój plecak, w poszukiwaniu zwoju z techniką przywołania, o której mówiły pantery. Pamiętał, że brał coś takiego z biblioteki, wystarczyło tylko dobrze poszukać.

Nauka: Kuchiyose no Jutsu

W końcu, po paru minutach odnalazł to co chciał, chociaż średnio był zadowolony ze stanu zwoju, który miejscami się lekko podarł.
- Kuchiyose no Jutsu taa? - mruknął sam do siebie będąc pochłonięty analizowaniem tekstu na skrawku papieru. W końcu, gdy dogłębnie zapoznał się z treścią, przystąpił do praktyki. Wyjął zza pasa swoje tanto i lekko naciął opuszkę palca, aby popłynęła krew wymagana do techniki. Po chwili jednak przypomniał sobie, iż Lai mówiła coś o podpisie na zwoju paktu, który od niej otrzymał. Zanim więc przystąpił do treningu, podpisał się na nim własną krwią, tuż pod zamazanym i nieczytelnym autografem poprzedniego powiernika.
- Ciekawe, kim był ich pierwszy bohater... - zapytał sam siebie w myślach. Długo jednak nie zastanawiał się nad tym i po chwili wziął się do pracy. Krew ściekała z palca, więc nie musiał już powtarzać poprzedniej czynności i wystarczyło tylko złożyć odpowiednie pieczęci. Kolejno Dzik-Pies-Ptak-Małpa-Baran, szkarłatnowłosy uformował znaki i przyłożył rękę do ziemi skupiając w niej chakrę. Niestety, jak się chwilę później okazało, po skutkach nie było widać nawet smugi dymu. Młodzieniec był świadom, że nie będzie to takie łatwe, zwłaszcza, że nigdy nie miał do czynienia z technikami tego typu. Pozostawało mu tylko próbować. Przybrał odpowiednią pozycję, wziął lekki rozkrok i ponownie złożył wymagane pieczęci, następnie przykładając dłoń do ziemi. Skupił w niej znacznie więcej chakry niż poprzednio, oraz rozdzielił ją między palcami, aby szybko i równomiernie się rozchodziła. Widział, jak jakieś dziwaczne znaki rozchodziły się po ziemi od jego ręki, jednak w pewnym momencie się zatrzymały, co mogło oznaczać tylko kolejne fiasko. Szkarłatnowłosy mrugnął tylko na to okiem, gdyż wcale nie szło mu tak tragicznie jak przypuszczał. Przez chwilowe zamyślenie, niewielka rana, jaką zrobił zdążyła zakrzepnąć, więc po prostu ugryzł się w to miejsce by znowu ją otworzyć i spróbować jeszcze raz. Tym razem młodzieniec włożył w to jeszcze więcej chakry niż wcześniej, aż odczuwał w dłoni lekkie mrowienie. Rozprowadzał bladoniebieską energię równomiernie po swoich palcach i po którymś z kolei wykonaniu odpowiednich pieczęci, przyłożył dłoń do ziemi licząc na pozytywny efekt. Za tą próbą poszło mu całkiem nieźle, a przynajmniej tak mu się wydawało, bowiem tajemnicze symbole utworzyły niepełny krąg, gdy tylko dotarły na pewną odległość. Szkarłatnowłosy przypuszczał, że ustawiają się w obrębie jednego okręgu, zależnie od tego, jak wielkie jest zwierze, które chce przywołać. Właściwie, to nawet nie pomyślał nad tym, by się zastanowić, kogo on chce tak naprawdę tutaj przyzwać. Teraz dopiero, gdy uświadomił sobie swój błąd, pomyślał o panterze średniego wzrostu, trochę podobnej do Kona, podwładnego królowej tych zwierząt. Przegryzł ponownie ten sam palec, który powoli zaczynał mu już drętwieć i złożył takie pieczęci jak poprzednio przykładając potem dłoń do podłoża. Skupił tym razem jeszcze większą ilość chakry, niż przy poprzednich próbach, mając nadzieję, że to wystarczy. Widział, jak na ziemi formował się krąg i zanim utworzył się do końca, szkarłatnowłosy zamknął oczy, aby efekt jego pracy był przyjemną niespodzianką, lub lekkim rozczarowaniem. Zastanawiało go, jak bardzo się rozwinął i czy w tak krótkim czasie opanuje tą technikę.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Mao Atatsuke
Posty: 4731
Rejestracja: pn, 3 wrz 2012, 22:02
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konohagakure
Ranga: S. Jounin
Wiek Postaci: 32
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: Go Kaishi
Kontrola Chakry: Yon Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi ++
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11534&p=284866#p284866

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Mao Atatsuke » czw, 2 cze 2016, 01:36

100%

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Akarai Tazaru » czw, 2 cze 2016, 03:22

I poof. Kiedy młodzieniec otworzył oczy, ujrzał przed sobą smugę dymu, z której po chwili wyłoniła się średniej wielkości czarna pantera. Szkarłatnowłosy uśmiechnął się i kucnął obok, przyglądając się jej zachowaniu. Drapieżnik przez chwile się rozglądał nieco zdezorientowany, lecz gdy dostrzegł Tazaru, natychmiast do niego podszedł i się odezwał.
- A więc to ty jesteś tym naszym bohaterem... - powiedział jakby z niedowierzaniem. W ogóle nie utrzymywał kontaktu wzrokowego, tylko wszędzie się rozglądał. Po chwili spojrzał z lekkim niesmakiem na rękaw kimona młodzieńca i rzucił dość niespodziewany komentarz - Masz tutaj plamę. - wskazał łapą i usiadł na wilgotnej trawie, w miejscu, gdzie nie było w ogóle błota. Szkarłatnowłosy popatrzył się na swój rękaw i faktycznie dostrzegł niewielką plamkę, którą natychmiast zmył. Potem, nie mogąc dłużej wstrzymywać swojej ciekawości, zadał panterze pytanie.
- Jak się nazywasz przyjacielu? - zapytał ciepłym głosem. Drapieżnik ziewnął ospale i szybko się przedstawił.
- Jestem Torai, najznamienitszy wojownik królowej Lai i również jej syn. - powiedział z wielką dumą. Młodzieniec z trudem powstrzymał się od śmiechu, który powodowała szczerość i pyszność pantery.
- I chyba najskromniejszy... - mruknął ironicznie pod nosem. Po chwili również się przedstawił i zabrał się za próbę lepszego poznania nowego przyjaciela. - Jestem Tazaru... - powiedział ziewając w podobny sposób jak wcześniej Torai. Potem próbował poprosić zwierzaka o to, by coś opowiedział o sobie, lecz ten go ubiegł.
- No cóż, skoro mnie wezwałeś, pewnie potrzebujesz pomocy, więc czego potrzebujesz. - zapytał ponownie ziewając. Szkarłatnowłosy pomyślał, że to ziewanie jest zaraźliwe, bo sam ciągle otwierał paszcze niczym rekin. W końcu zrobił się senny i postanowił się położyć pod drzewem.
- W sumie, ćwiczyłem tylko technikę przywołania, ale skoro już cię wezwałem, to możesz popilnować mnie kiedy będę spał. - odpowiedział i ułożył się wygodnie niebawem usypiając. Torai przytaknął na jego polecenie, lecz po chwili sam pogrążył się we śnie kładąc głowę na kolanach młodzieńca.

Edit:

Długi i relaksujący sen, przywrócił młodzieńcowi siły i dał zakrzepnąć porządnie jego ranom. Rozchylając powoli powieki, szkarłatnowłosemu ukazywał się obraz jego nowego przyjaciela, śpiącego na jego kolanach. W dodatku czuł pewne odrętwienie nóg, bowiem łeb pantery wcale nie należał do najlżejszych. Nie chciał jednak budzić swojego towarzysza, więc ostrożnie przełożył jego głowę na trawę i wysuwając się wcześniej z pod niej. Następnie zaczął po cichu grzebać w plecaku i wyjął z niego pięć pustych zwojów. Zastanawiało go, czy skoro tak dobrze poszło mu z techniką przywołania, czy ma talent do pieczętowania. W sumie przyzywanie a tworzenie pieczęci to dwie inne rzeczy, jednak w duchu uważał, że są ze sobą jakoś powiązane. Po chwili zaczął ponownie grzebać w plecaku, w poszukiwaniu zwojów, na których były opisane potrzebne mu techniki.
- Gdzie ja je schowałem... - mruknął pod nosem, nie mogąc się ich doszukać. W końcu, po paru minutach znalazł jakiś stary, już nieco podarty zwój, w dodatku troszkę ubrudzony piaskiem. Wiedział, że ten kawałek papieru pochodzi z czasu, gdy młodzieniec był jeszcze geninem.

Nauka: Shīru no Jutsu. (ranga D)
Pokaż/Ukryj:
Po rozwinięciu zwoju, szkarłatnowłosy przez chwilę zapoznawał się z jego treścią, aby dobrze przyswoić sobie zasady działania jego pierwszej techniki pieczętowania. Tekst wydawał się bardzo prosty, zwłaszcza, że czynności, jakie były tam opisane nie sprawiły by problemu najsłabszemu geninowi. Kiedy młodzieniec skończył część teoretyczną, wziął się za praktykę i przyciągnął do siebie jeden z małych zwojów. Następnie, wyjął z plecaka Kusarigamę, jedyny przedmiot do walki w jego stylu jaki mu pozostał. Niestety, na ostatniej wyprawie w pośpiechu zapomniał wziąć swój łańcuch, co mocno się odbiło na jego wyposażeniu. W każdym razie, gdy tylko złapał w dłoń ogniwa dobrze znanego mu łańcucha z zaczepioną na końcu kosą, położył sprzęt na zwoju i zaczął się koncentrować. Gdy stwierdził, że dostatecznie wyciszył swój umysł, złożył wymaganą pieczęć barana i próbował jakby wsadzić sporej wielkości broń do zwoju. Według tego, co wyczytał wcześniej, w małym zwoju powinna się zmieścić sama Kusarigama, więc starał się ze wszystkich sił wcisnąć ją do środka. Wszystko nie chciało pójść tak gładko, jakby tego pragnął młodzieniec, jednak nie przejmował się tym. Widział, jak kilka ogniw zatopiło się w powierzchni zwoju, lecz po chwili zostały odrzucone i szkarłatnowłosy musiał spróbować jeszcze raz. Tym razem skupił się jeszcze mocniej niż poprzednio, jego mózg działał prawie na najwyższych obrotach. Kiedy uznał, że to jest ten właściwy moment, złożył pieczęć barana i patrzył, jak łańcuch zatapia się w kawałku papieru. Zagłębianie trwało chwilę i już prawie cała broń była w zwoju, gdy nagle jakiś motyl usiadł na nosie młodzieńca i całkowicie go zdekoncentrował. Kusarigama wystrzeliła ze zwoju niczym błyskawica z nieba niemalże trafiając szkarłatnowłosego w głowę. Miał jednak dużo szczęścia, gdyż zdążył się w porę odchylić do tyłu.
- Cholerny motyl, też se znalazł zajęcie... - mruczał pod nosem troszkę zdenerwowany. Po chwili jednak znowu wziął się do pracy i pierwszym krokiem jaki podjął było uspokojenie się. Gdy ponownie wyciszył swój umysł, bardzo mocno skoncentrował się na zwoju, złożył potrzebną pieczęć i starał się dokończyć swoje dzieło z poprzedniej próby. Bacznie obserwował, jak łańcuch zatapia się w zwoju, nie mając już żadnych wątpliwości, że mu się uda. Czy jednak jego pewność siebie była słuszna? Niebawem ujrzy efekt swoich starań i wszystko się okaże.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Mao Atatsuke
Posty: 4731
Rejestracja: pn, 3 wrz 2012, 22:02
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konohagakure
Ranga: S. Jounin
Wiek Postaci: 32
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: Go Kaishi
Kontrola Chakry: Yon Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi ++
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11534&p=284866#p284866

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Mao Atatsuke » czw, 2 cze 2016, 14:43

100%

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Akarai Tazaru » czw, 2 cze 2016, 16:15

Po kilku męczących, lecz owocnych próbach, młodzieniec nareszcie zapieczętował swoją broń w zwoju. Był zadowolony, że wreszcie będzie mógł zmniejszyć nieco ciężar swojego ekwipunku, bowiem noszenie ciężkiego plecaka zdecydowanie utrudniało mu szybkie poruszanie się. Gdyby wcześniej znał tą jakże użyteczną technikę, być może nie dałby się trafić shurikenami, które wystrzeliła w niego ludzka kukła. Na wspomnienie tejże biednej dziewczynki, która została potraktowana jak królik doświadczalny, młodzieniec nieco posmutniał. Usiadł sobie spokojnie pod drzewem i zaczął rozmyślać. Widział, jak jego oddech formuje małą mgiełkę przed ustami i obserwował to naturalne zjawisko. Przyglądając się tak, po pewnym czasie wpadł na pewien pomysł. Zastanawiało go, czy jego Kekkei Genkai może tworzyć chmury, a obserwując swój oddech doszedł do wniosku, że dobrym początkiem będzie próba stworzenia jej za pomocą ust. Między czasie rozmyślał też nad losem swojej ukochanej, której nie widział już bardzo długi czas. W każdym razie, po chwili szkarłatnowłosy zaczął skupiać chakrę w swoich ustach i wydmuchiwać opary, które miały uformować się w chmurę. Gdy zauważył, że faktycznie potrafi zrobić coś podobnego do chmury, ale nie umie tego kontrolować, przyłożył do ust pieczęć tygrysa. Wtedy właśnie, po nabraniu odpowiedniej ilości powietrza i zmieszaniu go z chakrą elementu sztormu, młodzieniec stworzył wielką przejrzystą chmurę, która nieco przypominała mu swym wyglądem pewną osobę. Widząc, iż obłok przybrał postać jego ukochanej, szkarłatnowłosy uśmiechnął się, gdyż od razu zrozumiał, jak działa owa technika. Przez następne kilka minut sprawdzał, jak duża może być ta chmura i w co może ją uformować. Wielkość była ograniczona, jedna mógł stworzyć obłok wyglądający jak cokolwiek, o czym pomyśli. Wtedy właśnie uświadomił sobie, że to może być niezły straszak na dzieciaki i nadał tej technice nazwę - Akushitsuna Kumo. Był zadowolony, że wymyślił tak misterną a zarazem użyteczną i nieszkodliwą technikę. Teraz jednak postanowił przestać się obijać i wrócić do swojego treningu. Skoro udało mu się nauczyć tak szybko jednej techniki pieczętowania, przyszedł czas, aby poznał kolejne. Sięgnął ręką do swojego plecaka i wyjął kolejne zwoje, które opisywały potrzebne mu umiejętności. Techniką, jaką obrał z pierwszy cel po odpoczynku była Fūka Hōin. Perspektywa pieczętowania jutsu innych shinobi bardzo mu się podobała, oraz fakt, że będzie mógł mieć pod ręką techniki, które normalnie wymagają złożenia wielu pieczęci. Odpieczętowywanie ich na pewno będzie sprawniejszą opcją podczas walki, dlatego też młodzieniec natychmiast wziął się za lekturę.

Nauka: Fūka Hōin

Czytając zawartość kolejnego zwoju, młodzieniec analizował wszelkie szczegóły dotyczące pieczętowania technik. Zadowalał go fakt, że musi znaleźć jakieś pozostałości po technice, a nie przyjmować jej pełną moc na siebie. Gdy tylko zapoznał się ze wszystkim, co powinien wiedzieć, wziął się za praktykę. Najpierw zaczął przygotowywać pusty zwój do pieczętowania, smarując na nim potrzebne symbole. Nie miał przy sobie żadnego atramentu, więc posłużył się jakąś tajemniczą wydzieliną z drzewa, którą nie był żywica. W sumie nie miał pojęcia, co to jest, ważne, że dało się tym pisać. Jako pisadło używał pióra jakiegoś niezidentyfikowanego ptaka, które leżało sobie luzem na trawie. Gdy wreszcie skończył przygotowywać skrawek papieru, musiał zastanowić się, co by mógł zapieczętować. Wyjął zza pasa swoje tanto, następnie złożył kilka pieczęci i użył Kangekihy, aby naelektryzować je. Następnie skoncentrował się bardzo mocno na swoim nożu i złożył kolejne znaki, potrzebne do zainicjowania pieczętowania. Usiłował przekierować pozostałości piorunów do swojego zwoju, co na pierwszy rzut oka sprawiało mu spory problem. Niestety, gdy miał już połowę pieczętowania za sobą, technika się cofnęła, a z jego tanto uszedł cały prąd. Musiał więc powtórzyć czynność z wcześniej i ponownie użyć na nożu Kangekihy. Zajęło mu to dosłownie chwilkę, po czym próbował dalej zapieczętować pozostałości po niej w zwoju. Skoncentrował się najmocniej, jak tylko potrafił, a przynajmniej takie miał wrażenie i złożył odpowiednie pieczęci oczekując, że tym razem mu się powiedzie. Na jego nieszczęście ponownie poszło coś nie tak, bowiem tanto bardzo szybko się rozładowało. Szkarłatnowłosy przypuszczał, że ciężko będzie zapieczętować błyskawice, kiedy nóż ciągle jest w uziemieniu. Postanowił więc spróbować z inną techniką, która nie będzie mu ciągle znikać. Padło oczywiście na Mizurappe, bowiem taka ilość wody na pewno od razu nie wsiąknie w ziemię. Odszedł kawałeczek od swoich rzeczy i przygotował pieczęci to uaktywnienia techniki. Chwilę później, zalał strumieniem wody niewielki obszar przed nim, wrócił do swoich rzeczy i wziął zwój z przygotowanymi symbolami. Następnie, będąc już nieopodal stworzonej wcześniej wody, zaczął się koncentrować. Gdy dostatecznie wyciszył swój umysł i osiągnął maksimum skupienia, złożył potrzebne pieczęci i usiłował wciągnąć resztki wcześniej użytej techniki do wnętrza zwoju. Zamknął przy tym oczy, aby jeszcze lepiej poczuć wpływającą do skrawka papieru chakrę. Był niemalże pewien, że mu się uda, teraz tylko czekał na efekt. Po chwili jednak przyszedł czas na rozczarowanie. Mimo, iż woda jeszcze nie wsiąkła w ziemię, młodzieniec skupił się najwyraźniej nie na tym, co trzeba, bowiem zwój wciąż pozostawał pusty. Czyżby jego umysł pochłaniało coś jeszcze? Owszem, przez jego umysł przelatywało sporo myśli, więc ciężko mu było całkowicie się skoncentrować. Nawet jeśli myślał, że osiągnął maksimum koncentracji, było to tylko złudzeniem. Nie mogąc jednak się poddać w takim momencie, szkarłatnowłosy przybrał relaksującą pozycję i postanowił się przez chwilę rozluźnić. Czekał, aż jego umysł naprawdę się wyciszy i przestanie myśleć o niebieskich migdałach. Zajęło to kilka minut, lecz w końcu całkiem wyzbył się niepotrzebnych myśli i mógł powrócić do ćwiczeń. Przez ten czas niestety woda zdążyła wsiąknąć w ziemię, więc musiał ponownie użyć Mizurappy, aby mieć na czym pracować. Gdy tylko strumień wody zalał ten sam obszar, co poprzednio, młodzieniec przystąpił do pieczętowania. Złożył wymagane pieczęci, skupił się na zwoju oraz wpływającej do niego wodzie i starał się poczuć, jak chakra wpływa do skrawka papieru. Teraz czuł pewne przyjemne mrowienie, co mogło oznaczać, że wszystko idzie dobrze, bądź zaczyna mu drętwieć ciało, od siedzenia w jednym miejscu. Nie miał zamiaru podnieść powiek, dopóki nie doczeka się efektu swoich starań.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Mao Atatsuke
Posty: 4731
Rejestracja: pn, 3 wrz 2012, 22:02
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konohagakure
Ranga: S. Jounin
Wiek Postaci: 32
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: Go Kaishi
Kontrola Chakry: Yon Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi ++
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11534&p=284866#p284866

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Mao Atatsuke » czw, 2 cze 2016, 16:17

100%

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Akarai Tazaru » czw, 2 cze 2016, 16:28

Po chwili oczom młodzieńca ukazał się efekt jego pracy. Technika została pomyślnie zapieczętowana, a on sam był z siebie bardzo zadowolony. Teraz jednak, po tym całym treningu naszła go ochota na jakąś misję. Pochował wszystkie rzeczy do plecaka i podreptał w kierunku wioski. Przechodząc między drzewami oglądał piękny krajobraz, który był przeciwieństwem tego, co znajdowało się u celu jego drogi. Miał nadzieję, że niebawem odbudują tą nieszczęsną wioskę, która została zniszczona pod nieobecność młodzieńca.

z/t

EDIT:

Po wykonanej misji, szkarłatnowłosy skierował się z powrotem do miejsca jego niedawnego treningu. Drepcząc spokojnie po zielonej trawie, zastanawiał się, czy Torai śpi wciąż pod tym samym drzewem. Młodzieniec był pełen entuzjazmu po ciężkiej pracy, jaką wykonał i mimo, iż był trochę zmęczony, wciąż miał ochotę na trening. Tym razem jednak planował się zabrać za coś, co zawsze sprawiało mu duży problem. Tymi rzeczami były oczywiście techniki genjutsu. Dotarłszy w końcu do swojej starej miejscówki, Tazaru uśmiechnął się, widząc wciąż śpiącą panterę. Nie chciał jej budzić, jednak była mu w tym momencie niezbędna.
- Torai, pobudka... - powiedział spokojnie. Drapieżnik jednak nie wyglądał na takiego, który miałby się tak łatwo obudzić. Młodzieniec nie dawał jednak za wygraną. - Torai! Wstawaj, nie czas na obijanie się! - krzyknął. Wreszcie zobaczył jak pantera powoli się podnosi i leniwie przeciąga. Gdy tylko zorientował się, gdzie jest i o co chodzi, nagle zaczął się tłumaczyć.
- Oj, miałem cię pilnować, wybacz! Naprawdę nie chciałem zasnąć... samo tak jakoś... - drapieżnik wyglądał teraz, jakby dopuścił się największej zbrodni przeciw najlepszemu przyjacielowi. Szkarłatnowłosy nie rozumiał, czym się tak przejmował i dość szybko mu przerwał. - Spokojnie. To już nie istotne... - mówił spokojnym tonem drapiąc się po głowie - W każdym razie potrzebuję teraz twojej pomocy. - powiedział nieco poważniejszym głosem.
- Oczywiście! Zrobię wszystko, żeby odpokutować moją hańbę... - odrzekł Torai. Szarooki uśmiechnął się do niego ciepło i zarazem troszkę szyderczo.
- To dobrze, bo mam zamiar na tobie wypróbować kilka technik genjutsu. To znaczy... w sumie to raczej je odświeżyć. Zapewniam, że to nie będzie boleć, powiesz mi tylko, czy działają tak jak trzeba. - powiedziawszy to, młodzieniec zaczął grzebać w swoim plecaku. Usiłował doszukać się kilku zwojów z technikami genjutsu, na potem. Po chwili jednak zrezygnował i stwierdził, że znajdzie je później. Pantera nie była zbytnio zadowolona z faktu, iż jej pan chcę zrobić z niej królika doświadczalnego.
- Ale, ale... na pewno mi się nic nie stanie? - rzekł z lekkim niedowierzaniem drapieżnik. Szkarłatnowłosy ponownie uśmiechnął się w ten dziwny sposób i odpowiedział.
- Nie, nic ci się nie stanie. Chyba chcesz jakoś się zrehabilitować? A może zmieniłeś zdanie? - szarooki nie był typem człowieka, który tak niecnie podchodzi innych. Albo był? W każdym razie dziwnie się czuł pogrywając ze swoim przyjacielem w taki sposób. Mimo to, ten sposób okazał się całkiem trafny, bowiem pantera zaczęła współpracować i po chwili była gotowa do treningu.

Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi


- Dobra Torai, przygotuj się. Użyje na tobie pewnej techniki i powiesz mi, jakie dźwięki słyszysz. - powiedział szkarłatnowłosy, a pantera natychmiast przytaknęła i zasygnalizowała gotowość, mimo, iż wyglądała na nieco przestraszoną. Młodzieniec po chwili złożył pieczęć tygrysa i przyłożył ją do ust. Potem skoncentrował się przez chwilę i próbował naśladować dźwięk wiatru, który miał usłyszeć Torai. Pantera nie wyglądała już na przerażoną, jedynie zastanawiała się, skąd pochodzą te dźwięki, skoro nie czuje na sobie żadnego powiewu.
- Czyli słyszysz ten dźwięk. To dobrze. - młodzieniec skomentował zachowanie pantery i kontynuował. Ponownie przyłożył pieczęć tygrysa do ust i tym razem starał się naśladować śpiew ptaków. Pantera usiadła wygodnie i merdała ogonem w lewo i prawo, jakby była zadowolona z jakiegoś powodu.
- Jak ty to robisz panie... - zapytał, będąc nieco zlęknionym umiejętnościami swojego mistrza. Szkarłatnowłosy nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
- Nawet studenci naszych akademii umieją używać tej umiejętności. To naprawdę nic wielkiego. Po prostu tworzę iluzje różnych dźwięków. Spróbuje jeszcze raz i powiesz mi co słyszysz. - powiedział i po raz kolejny przyłożył pieczęć tygrysa do warg. Jako ostatni dźwięk, obrał ryk Lai. Chciał sprawdzić, czy tak dobrze potrafi odwzorować dźwięki zwierząt. Torai w ogóle się nie poruszył, tylko spoglądał na młodzieńca z lekkim zdziwieniem. Chuunin nie był pewien, o co mu chodzi, więc po dłuższej chwili ciszy zapytał.
- Czy coś nie tak? - w jego głosie czuć było nutkę zmieszania. Pantera jeszcze chwilę milczała, lecz po chwili odpowiedziała.
- Brzmiało podobnie do ryku matki, jednak żadna pantera nie dałaby się zwieść. Ludzie nie potrafią podrobić naszych ryków, niezależnie, jakby się starali, a zwłaszcza ryku mojej mamy. - powiedział dość poważnym głosem. Wyglądało na to, że troszeczkę się zdenerwował, więc młodzieniec chciał szybko załagodzić tą sytuację. Złożył tym razem trzy pieczęci i wykorzystał Kokohi no jutsu, aby zmienić wygląd pobliskiego drzewa. Chciał, aby pojawiła się na nim jakaś zabawna mina. I faktycznie, gdy tylko pantera spojrzała na owy pień, zaczęła się śmieć i tarzać po ziemi niczym dziecko. Szkarłatnowłosy był tym nieco zdziwiony, bowiem wydawało mu się, że Torai jest takim samym pedantem jak on. Po chwili jednak drapieżnik dokładnie się otrzepał i obejrzał każdy zakamarek swojego ciała, jaki mógł dosięgnąć oczami. To rozwiało wszelkie wątpliwości Tazaru. Teraz jednak, chciał powrócić do treningu. Nie znał zbyt wielu technik genjutsu, więc zostało mu tylko powtarzać te dwie, które już wypróbował. Wielokrotnie składał wymagane trzy pieczęci i pokazywał różne obrazy swojemu towarzyszowi zamiast stojącego nieopodal drzewa. Najpierw stworzył iluzję kamiennej kolumny, potem stalagnatu, a jeszcze później zamienił drzewo w inne drzewo. Ciężko mu było wymyślić coś kreatywnego, więc zmienił cel swojej techniki. Tym razem chciał stworzyć obraz jakiegoś przedmiotu wykorzystując sporą skałę. Pierwszym co przyszło mu do głowy, była wielka skrzynia jabłek, podobna do tych, jakie nosił w poprzedniej misji. Torai ciągle potwierdzał młodzieńcowi, co widzi i wszystko jak do tej pory się zgadzało. Mimo wszystko były to bardzo łatwe techniki, więc nie sprawiały szkarłatnowłosemu żadnego problemu. Następną rzeczą, jaką ukazał panterze, było biurko, które miało imitować te z gabinetu raikage. Chuunin zastanawiał się wtedy, jak to jest rządzić całą wioską. Mimo, iż nie lubił wyższych sfer, to właściwie ciekawiło go, czy dałby radę pełnić obowiązki przywódcy. W końcu miał do tego całkiem niezły łeb. W każdym razie, gdy znudziło mu się już korzystanie z Kokohi no jutsu, powrócił do Utsusemi no jutsu, teraz imitując ponownie dźwięki zamiast przedmiotów. Usiłował przypominać sobie różne odgłosy z jakimi się do tej pory spotykał, zaczynając od szelestu liści, kończąc na upadających kamieniach. W końcu po długiej zabawie z tymi technikami, stwierdził, że ma już dość. Pantera, również wyglądała na zmęczoną, więc oboje ułożyli się pod drzewem i oddali się odpoczynkowi.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Mao Atatsuke
Posty: 4731
Rejestracja: pn, 3 wrz 2012, 22:02
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konohagakure
Ranga: S. Jounin
Wiek Postaci: 32
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: Go Kaishi
Kontrola Chakry: Yon Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi ++
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11534&p=284866#p284866

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Mao Atatsuke » pt, 3 cze 2016, 07:56

Zaliczam.

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Spokojne zacisze między górami a dziewiczym lasem.

Post autor: Akarai Tazaru » pt, 3 cze 2016, 16:05

Po konkretnym odpoczynku, szkarłatnowłosy mógł niebawem zabrać się znowu za trening. Wciąż w jego planach było zgłębianie sztuki jego pierwszego mistrza - Raito. Zastanawiał się, co się z nim stało, od czasu, gdy spotkali się w barze. Młodzieniec pragnął go jeszcze kiedyś spotkać, lecz wyglądało na to, że przepadł podobnie jak drugi sensei - Hayato.
- Ciekawe, gdzie ich wywiało... - pomyślał grzebiąc w plecaku w poszukiwaniu zwojów z technikami iluzji. Poprzedniego dnia, nie mógł się ich doszukać, lecz teraz nie miał zamiaru dać za wygraną, dopóki ich nie znajdzie. Po kilku minutach, wreszcie napatoczył mu się pierwszy zwój. Zawierał on informacje na temat techniki nazywanej "Nijū Kokoni Arazu no Jutsu", która wykazywała się pewnym podobieństwem do Kokohi no jutsu. Tutaj jednak obszar działania był znacznie większy i ogólnie technika wydawała się bardzo użyteczna. Nie zastanawiając się dłużej, młodzieniec obudził panterę i po chwili wzięli się razem do pracy.

Nauka: Nijū Kokoni Arazu no Jutsu
Pokaż/Ukryj:
- No więc Torai, tym razem będę się uczył nowej techniki, która polega na zmianie wyglądu otoczenia. Coś podobnego do tej wcześniejszej, więc mów mi po prostu, co widzisz. - powiedział młodzieniec. Pantera była już gotowa do ćwiczeń, jednak szkarłatnowłosy jeszcze zapoznawał się z treścią zwoju, który opisywał ową technikę. Po kilku minutach, gdy przeanalizował dokładnie każde słowo, wstał i zabrał się za praktykę. Dał znak swojemu zwierzęcemu druhowi, aby był gotowy, po czym złożył pieczęć barana i skupił się. Chciał, aby niewielki obszar wokół niego, przypominał las w Kraju Wodospadu. Pantera jednak pokiwała przecząco głową, gdy powiedział jej, co powinna widzieć. Właściwie, to otoczenie kompletnie się nie zmieniło. Szkarłatnowłosy ponowił więc próbę, lecz tym razem zamknął oczy i próbował sobie coś wyobrazić. Nie miał już w głowie poprzedniego fragmentu lasu, chciał, aby Torai dostrzegł wnętrze domu jego ukochanej, w którym to nie był już szmat czasu. Młodzieniec usiłował przypomnieć sobie każdy szczegół, ściany zrobione z piaskowca, przytulny pokoik z kanapą. Łańcuch leżący pod stołem i największe i najwygodniejsze łóżko, jakie mógł sobie tylko wymarzyć. Pantera po chwili oznajmiła szarookiemu, że zobaczyła puste pomieszczenie. Nie było to tym, czego Tazaru oczekiwał, jednak nie poszło mu najgorzej. Postanowił więc spróbować jeszcze raz. Tym razem skoncentrował się jeszcze mocniej na pobliskim otoczeniu i wyobraził sobie, jak zmienia się ono w dom jego ukochanej. Starał się ze wszystkich sił ponownie przybliżyć sobie szczegóły tegoż wspaniałego dla niego miejsca i pokazać jego obraz swojemu przyjacielowi. Pantera stała jak wryta, nie wiedząc właściwie, co jej pan chce jej przekazać tymi obrazami. Po chwili Torai stwierdził, że zobaczył podobne pomieszczenie, ale było w nim kilka przedmiotów. Ogólnie ciężko było prosić drapieżnika o dokładny opis, bowiem sam nie za bardzo wiedział, jak się nazywają poszczególne meble.
- Może pokazywanie tobie domu, to jednak słaby pomysł. - powiedział młodzieniec zastanawiając się już nad kolejnym pomysłem. - Może przejdźmy się kawałek. - dodał po chwili i we dwójkę ruszyli przed siebie. Szli w kierunku najbliższego wzniesienia, w którym młodzieniec niedawno zauważył małą dziurę do wnętrza ziemi. Pomyślał, że to będzie dobre miejsce do przećwiczenia tej techniki. Pantera usiadła obok tejże dziury, a szkarłatnowłosy wziął się do pracy. Ponownie złożył pieczęć barana i wyobraził sobie zarośla, które miały zakryć otwór w ziemi. Zwierzak spoglądał ospałym wzrokiem na miejsce, gdzie miały być zarośla, lecz pokiwał przecząco głową. Widział tylko małą kępkę trawy lewitującą w powietrzu. Przy następnej próbie, młodzieniec wysilił się trochę bardziej i wykreował w swoim umyśle obraz tych samych zarośli, które strzegły przycisku otwierającego grobowiec rodu Akarai. Wtedy właśnie, Torai krzyknął, że faktycznie pojawiły się tam zarośla, jednak wyglądały bardzo sztucznie i łatwo było przejrzeć ten podstęp. Szkarłatnowłosy nie miał zamiaru się poddać i kontynuował swoje starania. Zastanawiał się, czym jeszcze mógłby zastąpić pobliskie otoczenie. Wtedy wpadł na pewien pomysł. Ponownie złożywszy pieczęć barana, wyobraził sobie skałę, położoną w miejscu dziury, obok której siedział Torai. Przy wykonywaniu techniki zamknął oczy i zaczął myśleć o wielkim kamieniu. Widział jego obraz w swoich myślach, jednak czy udało mu się stworzyć jego iluzję? Pantera jak na razie w ogóle nic nie mówiła, tylko siedziała w milczeniu i patrzyła.
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Chmurowe Szczyty”