Hao Kuro-Shin

Baza danych obejmująca wszelkie informacje na temat postaci graczy z każdej kategorii. Całość podzielona jest na sekcje przeznaczone kolejno dla bohaterów shinobi, towarzyszy głównych, samurajów, mieszkańców oraz npc. W tym dziale możecie odnaleźć wszystko na temat poszczególnych postaci, które przemierzają świat shinobi, a także tych które dawno go opuściły.
Awatar użytkownika
Hao Kuro-Shin
Posty: 2979
Rejestracja: czw, 20 sty 2011, 15:37
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Jōnin
Wiek Postaci: 25
Siła: San Kaishi ++
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi
Zręczność: San Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi ++
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Fūton: San Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=1269&p=16778#p16778
Kontakt:

Hao Kuro-Shin

Post autor: Hao Kuro-Shin » sob, 22 sty 2011, 14:10

Metryka:

Imię: Hao

Nazwisko: Kuro-Shin

Pseudonim:

Płeć: Mężczyzna

Ranga: Jōnin

Status: Shinobi

Klan: Kuro-Shin

Kekkei Genkai: Kurono Nuime

Natura Chakry: Suiton, Katon, Fuuton

Pochodzenie: Takigakure no Sato

Lojalność: Kirigakure no Sato

Aparycja i charakter:

Wiek: 23

Wzrost i waga: 178 cm / 75 kg

Aparycja: Całkiem przystojny młodzieniec o niesamowitym spojrzeniu. Jego wyjątkowość polega na tym, że zawsze jest ono bardzo spokojne. Często wyprowadzał tym wrogów z równowagi; ma to związek z jego charakterem, o którym będzie mowa później. Co skrywają jego zielone, głęboko patrzące oczy? Tego nie wie nikt prócz samego Hao. Wiadomo jednak, że często potrafi ono uspokoić przestraszonych lub roztrzęsionych przyjaciół. Dodatkowej siły przebicia dostarczają rysy twarzy, które doskonale komponują się ze spokojnymi oczami i brązowymi włosami. Włosami, które pomimo, że długie i często niepraktyczne w walce, są utrzymywane w nienagannej czystości. Z czasem jego spojrzenie stało się nieco bardziej poważne, jednak młodzieńcze rysy nadal wprawiają nieznajomych w zakłopotanie gdy dowiadują się, że pełni on funkcję Hachidaime MizuKage.
Członek klanu Kuro-Shin nie jest typem osiłka, jednak nie brakuje mu tężyzny fizycznej. Nie jest chudy, choć do najgrubszych też nie należy - budową ciała niczym się nie wyróżnia. Wyraźnie zarysowane mięśnie brzucha i klatki piersiowej świadczą o tym, że nie folgował sobie w treningach nawet podczas licznych podróży po świecie podczas "urlopu".
Szwy na ciele młodzieńca są tak samo widoczne, jak u innych członków tego szacownego klanu. Stara się je jednak ukrywać pod przewiewnymi ubraniami, które zazwyczaj zakrywają całą jego szyję, ramiona i uda. Jest tylko jedna, mała różnica w stosunku do reszty klanowiczów. Hao nigdy nie używał nici obok ust, toteż szwy są praktycznie niewidoczne (dostrzegalne dopiero po bardzo uważnym przyjrzeniu się z bliska). Jest to jak najbardziej świadome zagranie - chłopak uważa, że nie są mu one do niczego potrzebne, a wyglądają bardzo źle. Na plecach posiada jedną maskę, która odpowiada jednemu zdobycznemu sercu. Jest owalna, z krótkimi, czarnymi kreskami idącymi w poprzek krawędzi, kółeczkami w miejscu oczu, kropeczkami w miejscu nosa i ruchomymi ustami z czerwoną obwódką. Kiedy uwalnia swoją bestię, ta maska służy jej za "twarz".
Maska bestii ognistej - Shiko
Pokaż/Ukryj:
Maska bestii wietrznej - Kiyomi
Pokaż/Ukryj:
Ubiór: Co do zasady
Pokaż/Ukryj:
Biały strój w stylu Ezio. Górna część to cienki, skórzany pancerz na tors z kapturem opadającym głęboko na twarz (z charakterystycznym trójkątnym wycięciem). Na plecach cienka, ciemniejsza peleryna, a na ramionach biała, haftowana koszula (z nacięciami na przedramionach, niewidocznymi spod karwaszów). Kołnierz zazwyczaj zapięty, zakrywający szyję. Dolna część to pas z metalowymi elementami (w tym na przodzie płytka ze znaczkiem KiriGakure) i z miejscem na broń; niżej na uda opadają śnieżnobiałe jak reszta stroju kawałki tkaniny. Poza tym czarne spodnie i grube, porządne skórzane buty do kolan.
Kiedy nie pełni swoich obowiązków, nosi najczęściej jasne, krótkie spodenki i jasną koszulkę z długimi rękawami. Czasami zakłada na siebie biały płaszcz, który nie nagrzewa się i zapewnia względnie stałą temperaturę, chroniąc przed gorącem jak i przed zimnem.
Jego pełny strój bojowy obejmuje natomiast. metalowy pancerz Shinobi, rozbudowany ochraniacz na czoło i karwasze wzmacniane metalowymi płytkami z wysuwanymi ostrzami (aktualnie wymagające naprawy).

Cechy Charakteru: Hao jest młodzieńcem ze wszech miar spokojnym. W stosunku do innych ludzi jest raczej przyjazny, jednak wszystko do czasu. Nigdy nie daje sobie nadmuchać w kaszę, czego nauczyli go rodzice. Bardzo lubi obcowanie z naturą, która daje mu siłę. Można się pokusić o twierdzenie, że w jego głowie zrodził się swoisty kult sił przyrody, jednak rzecz jasna do pewnych granic i bez przesady. Biada temu, kto chce skrzywidzić zwierzę w jego obecności. Poza tym odznacza się wysokim poczuciem honoru, który według niego jest miarą tego, ile wart jest człowiek. Stara się być słowny i nikt jeszcze nigdy nie słyszał, by nie dotrzymał obietnicy. Może dlatego, że obiecuje bardzo rzadko?
Hao nie jest pamiętliwy, jak już wspomniałem, ale na jego życiu odcisnęło głębokie piętno to, co stało się z jego rodzicami i klanem w Sunie. Co prawda nie ma obsesji na tym punkcie, ale chętnie widziałby tę wioskę leżącą w gruzach. W każdym razie nie pała do niej sympatią.
Warto zwrócić uwagę na to, jak Hao klasyfikuje ludzi. Wszyscy jako ludzie są dla niego równi, jednak w myślach dzieli ich na dwie kategorie. "Materiał", czyli ludzie zwykli, którzy niczym się nie wyróżniają i ulegają pokusom oraz słabościom. Drugą grupą są "jednostki", do których zaliczają się geniusze i osoby wybitne, niepodporzodkowujące się ślepo innym oraz władzy. Do takich ludzi żywi wielki szacunek. Jedną z takich osób jest Takeshi Shiro, który zmarł na jego rękach.

Atrybuty fizyczne i duchowe:

Siła: San Kaishi ++
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi
Zręczność: San Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi
Kontrola Kekkei Genkai: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi +
Zasoby czakry: Duże ++
Kontrola Natur Chakry:
  • Suiton: San Kaishi
    Katon: San Kaishi
    Fuuton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi

Punkty Fabuły: 1480
Pokaż/Ukryj:
Umiejętności:


Umiejętność Dodatkowa: Era - Skrzela
W wodzie czujesz się jak ryba. Kiedy inni wytrzymują pod wodą ledwo 1,5 minuty ty wytrzymujesz 5 i ciągle nie odczuwasz zmęczenia. Gdy ktoś Cię podtapia to tylko głupio się śmiejesz.

Talent Wrodzony: Opcja druga (10)
Nin: S
Tai: B
Gen: C

Styl Walki: Dokuji: pośredni

Specjalizacja: Mistrzostwo Władania Mieczem

Styl: Sutairu Karui

Pakt ze Zwierzętami: Modliszki

Bijuu/Pieczęć/Inne:
Trzy serca:
  • ○ własne
    ○ od Shiko Raibaru - Katon
    ○ od Kiyomi Ayano - Fuuton
Inne Umiejętności:
1. Szybkie wiązanie pieczęci - poziom 1szy:
Pokaż/Ukryj:


2. Ukrywanie się - poziom 1 szy:
Pokaż/Ukryj:
3. Odbijanie pocisków - poziom 1szy:
Pokaż/Ukryj:



Ekwipunek:


Przy sobie:
I Przypięte do pasa lub w kieszonkach przy pasie:
  • - Me no Kishin
    Pokaż/Ukryj:
    - kompas,
    - dzwoneczki,
    - 4 małe bomby
    - 4 bomby dymne,
    - 3 bomby świetlne,
    - 8 wybuchowych notek (w tym 5 przywiązanych do Kunai),
    - mały zwój
II Pojemnik na broń przypięty do pasa
  • - 8 Kunai 1szego typu,
    - 8 Shurikenów,
    - 5 Senbonów,
III Na sobie:
  • - (palec) Ringu shinigami: Sukaru kishin(リング死神:スカル鬼神)
    Pokaż/Ukryj:
    - (palec) Suishō ōjo no ringu – Pierścień Kryształowej Księżniczki.
    Pokaż/Ukryj:
    - (przedramiona) Karwasze Mizukage
    Pokaż/Ukryj:
IV W pokrowcach
  • - Wakizashi (u boku)
    - katany Tategami, Meyio i Shō skrzyżowane na plecach.


Tategami i Meyio:
Pokaż/Ukryj:

Shō (勝 - Zwycięstwo):
Pokaż/Ukryj:

Pieniądze: 627 Rou


Depozyt:
  • - metalowy pancerz Shinobi
    - rozbudowany ochraniacz na czoło
    - biały płaszcz Shinobi
    - 55 Kunai pierwszego typu,
    - 2 Kunai drugiego typu,
    - Kunai trzeciego typu,
    - 32 Shurikeny,
    - 3 katany,
    - pokruszona katana,
    - tanto
    - bomba dymna,
    - 7 wybuchowych notek,
    - 6 bomb świetlnych,
    - 3 bomby dymne,
    - 4 paczki Makibishi (po 30 sztuk),
    - zwój Paktu z Modliszkami,
    - skalpel,
    - 2 x mały zwój,
    - 10 bandaży,
    - probówka,
    - strzykawka,
    - Demoniczny Shuriken Wiatru,
    - haridoku,
    - kusarigama
    - 10 metrów stalowej żyłki,
    - ochraniacze na łokcie,
    - paczka żelków,
    - rękawiczki z nacięciami dla klanu Douhito
    - notatnik Takeshiego Shiro
    - sakkat
    - lizak w kształcie kunaia
    - 2 dzwoneczki
    - kompas
    - atrament
    - 2 x maść na rany
    - 3 Pigułki ze skrzepniętą krwią
    - 23/25 Pastylki żywnościowe
    - 2 x 25/25 Pigułki wzmacniające
- 2 x sieć
- kamizelka ochronna,
- maska drugiego typu,
(wszystko to w domu).

Przepisy:

Asortyment Technik:

Ninjutsu:
E:Bunshin no Jutsu; Henge no Jutsu; Nawanuke no Jutsu; Kai; Kawarimi no Jutsu
D:Shunshin no Jutsu; Dekata Ki; Dekata Mizu; Fukumi Hari; Fubaku Hojin
C:Kage Bunshin no Jutsu; Kuchyiose no Jutsu; Mokumoku no Sochi
B:Rasengan; Bakuretsu Kage Bunshin no Jutsu; Doku Kiri; Nikutai Kassei; Kodate no Jutsu; Sanzengarasu no Jutsu
A:
S:
TaiJutsu:
E: Tokken
D: Konoha Senpuu
Genjutsu:
E: Utsusemi no Jutsu
D: Nemuri; Kokohi; Ruoda Ibaki
C: Bokashi; Kuroichi; Jigoku Gouka no jutsu
B:
A:

Suiton:
D: Mizuame Nabara; Mizutensou no Jutsu; Mizu Kawarimi no Jutsu
C: Mizurappa; Suijinheki; Mizu Kamikiri; Kirigakure; Mizu Bunshin; Suigadan; Mizu Bunshin no Jutsu
B: Suishuu Gorugon; Suiryuuben; Takokara Fukai; Daibakufu no Jutsu; Suiro no Jutsu;
A:
S:

Raiton:
D:
C:
B:
A:

Katon:
D:
C: Goukakyuu no Jutsu; Housenka no jutsu; Kasumi Enbu no jutsu
B: Housenka Tsumabeni
A:
S:

Fuuton:
D:
C: Daitoppa; Kami Oroshi; Hien;
B: Jūha Reppū Shō, Kamikaze; Jūha Shō
A: Kaze no Yaiba
S:

Klanowe (Kuro-Shin):
D: Yarimasu Kuro-ito (poziom 3.); Kaijo Kuro-ito; Shushoku no jutsu
C: Tōnan Dākuhāto; Namida Kuro-ito
B: Tōnan Dākuhāto: Bakuwaru; Hōkai Kuro-Ito; Hikōki no shishi
A:
S:

Sutairu Karui:
C: Kumo-Ryū Uragiri; Kumo-Ryū Mikazukigiri; Kaengiri; Tsurugi no Yofun
B: Haretsu; Mikazuki no Mai

Nindo:

Osiągnięcia: Elitarny Sensei; Kage; Rekordzista; Wieczny Genin; Umiejętny farciarz; Jestem lubiany; Pisarz (2k), Kolekcjoner osiągnięć; Fotogeniczna Bestyja; Wiecznie Żółty/Brązowy; Sędzia

Choroby:

Fobie:

Ranga Dodatkowa:

Zgodność z Naturalną Energią: 64% (rzucał Taharii 13 X 2013r.) - no teraz po tym durnym nerfie 0%

Wypełnione Misje:


Rangi D - 8
Rangi C - 13
Rangi B - 4
Rangi A - 3
Rangi S - 1

Specjalne Wydarzenia:
Ostatnio zmieniony sob, 23 lis 2019, 13:54 przez Hao Kuro-Shin, łącznie zmieniany 181 razy.

Awatar użytkownika
Hao Kuro-Shin
Posty: 2979
Rejestracja: czw, 20 sty 2011, 15:37
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Jōnin
Wiek Postaci: 25
Siła: San Kaishi ++
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi
Zręczność: San Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi ++
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Fūton: San Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=1269&p=16778#p16778
Kontakt:

Re: Hao Kuro-Shin

Post autor: Hao Kuro-Shin » śr, 9 maja 2012, 16:01

Historia:




Akt Pierwszy: Dorastanie.


Scena pierwsza: Mama.

Hao był bardzo przywiązany do Mamy, która pomimo należenia do tak elitarnego klanu nie była Shinobi, ale trudniła się gotowaniem na potrzeby administracji wioski. Kochał ją jak tylko może dziecko najbardziej i otaczał ogromną czcią. Nigdy nie pozwoliłby, by ktokolwiek ją obraził - pomimo, że był tylko dzieckiem. Często, kiedy miał problem, to właśnie do niej przychodził, prosząc o radę. Jednak w większości przypadków to ona wyczuwała, że coś mu dolega lub coś go trapi i pierwsza zaczynała rozowę. Nigdy się nie myliła, może dlatego, że był on jej jedynym synem?
Wiąże się z tym ciekawa historia - pewnego dnia, podczas wizyty w sklepie z Mamą, doszło do ostrej wymiany zdań z grubiańskim jegomościem, który potrącił ją na ulicy. Dziewięcioletni ówczas Hao bardzo się tą sytuacją przejął. W pewnym momencie uruchomił swoje Kekkei Genkai, i gdyby nie interwencja rodzicielki, z pewnością zraniłby Szwami Negatywnej Energii owego chamskiego przechodnia.
Nie dało się jednak uniknąć pewnych nieprzyjemności w życiu. Często był przez nią karcony za lenistwo i to, że nie potrafiłw porę powstrzymać języka. Czasami wpadał przez to w niemałe kłopoty, na co ona odpowiadała mu zawsze tym samym: "nie wiesz, kiedy zamilczeć". W sumie więc relacje z Mamą były bardzo dobre, jednak niepozbawione pewnych niedoskonałości z winy młodziaka.

Scena Druga: Ojciec.

Ojciec był zawsze wzorem postępowania dla Hao i podobnie jak żona nie był Shinobi, zajmował się szyciem namiotów. Nigdy jednak chłopak podziwu nie okazywał. Ani on, ani Ojciec nie czuli konieczności rozmawiania o własnych uczuciach - były to relacje typowo męskie, które opierały się na twardych konkretach, a nie na gadaniu. Czasami jednak dochodziło do poważnych sporów, kiedy to Ojciec ganił Syna za różne uchybienia. Nie był jednak niesprawiedliwy - potrafił wiele zrozumieć i jeszcze więcej wybaczyć. Nie zmieniało to jednak faktu, że ograniczał ilość wypowiadanych słów do niezbednego minimum. Tej cechy młody Kuro-Shin po nim nie odziedziczył - czasami lubiał sobie porozmawiać z kimś na różne tematy, sporadycznie nawet z Tatem.

Scena trzecia: Wioska.

Hao czuł od dzieciństwa dziwną siłę, która odpychała go od Suny. Nie potrafił powiedzieć dlaczego kiedy zbliżał się do niej, towarzyszyło mu uczucie irytacji. Z czasem jednak przyzwyczaił się do niego i praktycznie nie zwracał na nie uwagi. Ukończył tu Akademię i zdał egzamin na Genina (bez większych problemów - zawsze był najlepszym uczniem). Tutaj też trudnił się sztuką Shinobi, wykonał kilka misji niższych rang. Nie czuł miłości do wioski, może dlatego, że rodzicie kazali mu nie obnosić się ze swoim pochodzeniem (Nukkenin Kakuzu nigdzie nie przynosił sławy klanowi). Nigdy też chłopak nie zastanawiał się nad tym, czy w obliczu zagrożenia wioski próbowałby ją bronić (ewentualne "tak" mogłoby być podyktowane chęcią ochrony rodziców). Generalnie wioska nie wywoływała w nim żadnych emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych... Do czasu.


Scena czwarta: Inni.

Chłopak nigdy nie zawiązywał trwałych przyjaźni, może dlatego, że odczuwał lekką niechęć od rówieśników, którzy nie mieli ochoty zbytnio zbliżać się do członka dziwnego klanu o dziwnym Kekkei Genkai. Od nauczycieli nigdy bezpośredniej wrogości nie doznał, jednak... czuł, że może być inaczej. Nie zmienia to faktu, że nie czuł się zbytnio dyskryminowany. Może dlatego, że życie sprawiło, że miał skórę nieco grubszą od innych?




Akt drugi: Tsunami.


Scena pierwsza: Cisza przed burzą.

To był zwykły dzień, jakich wiele w SunaGakure i w życiu Hao. Wstał wcześnie i po kilkudziesięciu miinutach był gotów do drogi na misję. Rodzice zajmowali się tym co zawsze: Ojciec szył namioty, a Matka odpoczywała, tego dnia wzięła sobie urlop. Kuro-Shin opuścił więc swój dom na obrzeżach wioski w dobrym humorze, jak prawie zawsze. Myśli zaprzątała mu misja, która miała być śledztwem. Nie zauważył, że na horyzoncie zbierają się burzowe chmury...
Czas podczas misji zleciał szybko. Okazała się bardzo ciekawa. Polegała na wytropieniu złodzieja broni z Akademii. Kuro-Shin jednym ze swoich spostrzeżeń w sposób walny przyczynił się do rozwiązania zagadki, miał więc powody do zadowolenia. Wracając do domu zastanawiało go, dlaczego jego serce bije mocniej, niż zawsze, jakby był przestraszony. Im bliżej domu, tym większe było napięcie... Kiedy Hao stanął w progu, zrozumiał, dlaczego czuł się inaczej, niż zwykle...


Scena druga: Uderzenie.

-Nie przewidywałeś, że tamten tak szybko wróci! - powiedział jeden z dwóch bandytów stojących naprzeciwko Ojca i Matki Hao.
-Dobrze, z nim też sobie poradzimy - powiedział drugi, po czym odwrócił się w stronę Hao. Chłopak po chwilowym szoku dobrze ocenił sytuację - nie można dać napastnikom ani chwili na zastanowienie. Wyciągnął więc z pochw na plecach dwie Katany i zaczął szarżować na drugiego bandytę, który wydał mu się być dowódcą. Tamten także wyciągnął miecz i... nastąpiły dwa odgłosy charakterystycznego uderzenia metalem o metal. Posypało się nieco iskier i zanim Hao spostrzegł, już był pozbawiony mieczy. Popatrzył na Ojca.
-Uciekaj i sprowadź pomoc! - powiedział stanowczo z takim wzrokiem, że młody Kuro-Shin aż się wzdrygnął. Nie zwykł kwestionować poleceń Taty, nawet gdyby wydały mu się one całkowicie bezsensowne. Tak też zrobił i tym razem: wybiegł z domu. W duchu modlił się za rodziców.
Kiedy dopadł do bramy wioski (jego dom znajdował się na uboczu i najbliższym miejscem z Shinobi była właśnie brama), skierował się pędęm do najbliższego strażnika, a właściwie do całej ich grupki. Siedzieli oni obok budki, opierając się o śniany wąwozu.
-Proszę o po... - nie dokończył. Wszyscy spali! W powietrzu unosił się zapach alkoholu. Hao wpadł w furię i już miał przyłożyć pierwszemu z brzegu, kiedy zobaczył innego strażnika kilkanaście metrów dalej. Wydawał się być trzeźwy, więc chłopak podbiegł do niego i wyjaśnił mu całą sytuację po krótce.
-A, więc biją Kuro-Shin? Cha, cha... - zaśmiał się, co wprawiło Hao w osłupienie - a bo to mało ludzi, którzy chcą ich wykończyć? Ja nie zamierzam nadstawiać za nich karku, szczególnie, że muszę pilnować bramy, a tamci się popili. idź do biura KazeKage... - powiedział arogancko. Kuro-Shin rozzłościł się i chciał uderzyć tamtego, który jednak bez problemu sparował tamten cios. Po tej próbie Hao pędem udał się do domu.
-Zanim wrócę od KazeKage minie tyle czasu, że na pewno bedzie po wszystkim... Spróbuję sam ich pokonać! - myślał Hao biegnąc do domu.


Scena trzecia: Szacowanie strat.

Hao wpadł do domu i zastał już tylko zwłoki rodziców... Bandyci wbili jedną jego Katanę w Mamę, a drugą w Tatę. Ten moment był dla Hao wstrząsem, jednak nie tak silnym, jak mogłoby się wydawać (na przykład nie tak silnym, jak analogiczna sytuacja dla Sasuke). Popatrzył na nich i stał się spokojny. Wiedział, że zginęli szybko i że teraz jest im dobrze, bo byli dobrymi ludźmi. Został sam, ale był na to przez nich przygotowany. Teraz jednak trzeba było zmienić parę rzeczy, a inne uporządkować...
Chłopak wypadł z domu i zauważył napastników uciekających w kierunku głównej bramy. Musieli zauważyć, że brama nie jest dobrze strzeżona. Coś się jednak Kuro-Shinowi nie zgadzało, ale nie miał czasu o tym myśleć rzucił się za nimi pędem z Kunai w ręku. Uciekali oni obładowani kosztownościami z ich domu (nie było ich dużo - głównie pieniądze). Kiedy już był niedaleko nich, jakieś 10 metrów, poczuł, że zaraz ich dostanie. W końcu musieli przebiec obok tego strażnika! Może to i dobrze, że został w przy bramie? Po chwili biegu za bandytami dostrzegł przed nimi sylwetkę owego strażnika. Zbliżali się do niego, a on stał i nie robił nic. Im bliżej niego, tym irytacja młodzieńca wzrastała. W końcu stała się rzecz bardzo dziwna - przebiegli obok niego! Brązowowłosy rozszerzył oczy, ale nie zwolnił biegu - popatrzył tylko na Shinobi, który niezwykle aroganckim spojrzeniem skwitował całą sprawę. Teraz najważniejszym zadaniem jest schwytanie bandytów, jednak... Hao zaczął się męczyć. Wygląda na to, że na początku specjalnie dawali mu się zbliżyć, aby teraz zostawić go samego na piaskach pustyni okalającej SunaGakure...
Tak też się stało. Hao nie mógł uwierzyć w to, że coś takiego miało miejsce.
- Jak, jak oni mogli tak po prostu wejśc do wioski, a później z niej uciec? Dlaczego strażnik nie zareagował? Pewnie był w zmowie... A tamci? Czemu się popili? Może to tylko zaaranżowana sytuacja, może oni po prostu zostali uśpieni, a zapach to efekt jakiegoś GenJutsu...? Ale to wszystko nie mogło się wydarzyć "ot tak". Musiało się to odbyć za pozwoleniem władz wioski. Nic już nie wskóram - myślał.
- NIE WRACAM TAM!!! - krzyknął, co zdarzało mu się niezwykle rzadko... Zdjął z czoła opaskę SunaGakure i wyrzucił ją za siebie. Zapadała noc, a Hao sunął przed siebie, w nieznanym sobie kierunku... Jak się miało okazać, na spotkanie przeznaczenia: na wschód.




Akt trzeci: Wędrówka.


Scena pierwsza: Kaze no Kuni.

Nasz bohater przemierzał bezkresne piaski pustyni co jakiś czas napotykając a to wioskę, a to karawanę, gdzie żebrał o nieco jedzenia i picia. O ile te pierwsze były raczej skłonne do pomocy żebrakowi, o tyle karawany były skąpe i rzadko kiedy ich członkowie dawali cokolwiek. W takich podłych warunkach doszedł do Kawa no Kuni, dokąd zresztą nie było daleko. Kiedy dopadł do pierwszej rzeki wykąpał się i napił z niej mnóstwo wody. Znowu czuł, że żyje. Ale co teraz robić?
- Muszę iśc przed siebie i nigdzie nie zatrzymywać się na dłużej. Iść, gdzie mnie nogi poniosą, na spotkanie przeznaczenia. - myślał. Tak też zrobił. Wyruszył na wędrówkę, która miała być początkiem wielu z jego poglądów.


Scena druga: Kawa no Kuni.

Po kąpieli, która była swoistym przywitaniem się z tym Krajem, Hao ruszył w dal, dalej idąc przed siebie. Wiedział już, że idzie na wschód, gdyż za każdym razem, kiedy się budził, słońce było dokładnie tam, gdzie on zamierzał iść. Na tych ziemiach nie było nic ciekawego, co najwyżej godne podziwu przywiązanie tutejszych ludzi do rzek. Można by rzec, że wytworzył się swoisty ich kult, jednak nieoficjalny. Oczywiście, było coś denerwujacego w tym, że co parę kilometrów trzeba było szukać mostu lub wynajmować prom do przekroczenia rzeki (w końcu przechodząc Kawa no Kuni z zachodu na wschód idzie się prostopadle do wszelkich rzek), jednak Kuro-Shin nie narzekał. Nie miał tego w zwyczaju. Ani razu też po śmierci rodziców nie ubolweał nad swoją sytuacją. Wiedział jedynie, że coś się zmieniło i od tego, czy zdoła się do zmian przystosować zależy to, czy przeżyje.
Takie i inne myśli zaprzątały głowę Hao podczas przemierzania Kawa no Kuni. Konieczność mozolnego przekraczania rzek wydłużyła czasowo podróż 2-3 razy, bo przecież kraj ten nie jest w cale szeroki. Można by rzecz, że dla młodzieńca stał się to kraj medytacji i zastanawiania nad życiem i sobą. Jak się jednak okazało, jeszcze wiele przed nim, o czym miał się przekonać niedługo po przekroczeniu granicy Kawa no Kuni i Mori no Kuni, co właśnie zrobił...


Scena trzecia: Mori no Kuni.

Hao przekroczył granicę państw, które różniły się od siebie generalnie tylko liczbą rzek. Mori no Kuni był pokryty w dużej mierze lasami, co jednak chłopakowi nie przeszkadzało. Cień chronił go przed słońcem, które na szczytach drzew i na polanach musiało się dawać ostro we znaki. Chłopak zastanawiał się nad różnymi rzeczami obserwujac dodkładnie środkowisko, w jakim się znajduje, ludzi, jakich mija i budynki, jakie sporadycznie się przewijały. Wędrówka schodziła spokojnie...
Aż do pewnego momentu. Kuro-Shin szedł spokojnie traktem w lesie, kiedy do jego uszu doszły dźwięki osób, które były czymś wyraźnie zajęte. Dochodziły z lasu, niedaleko drogi. Chłopak postanowił rzucić okiem na sytuację, gdyż instynkt podpowiadał mu, że dzieje się coś złego.
- Mamy go! - wrzasnął jeden z trzech chłopców, którzy wydawali się być rówieśnikami naszego bohatera. Stali pochyleni nad czymś, jeden z nich miał coś w rękach. Hao podszedł bliżej. To był ptak! Z tego, co zdążył zauważyć Kuro-Shin, gołąb.
- Cha - cha! Teraz go załatwimy! - powiedział drugi i wyjął nóż. Ptak wyrywał się niesamowicie, jednak nie był w stanie się uwolnić. Hao rozszerzył oczy i zmarszczył brwi.
- Jak można...?! - przemknęło mu przez myśl i już znalazł się z pomocą techniki Shunshin obok gościa trzymającego nóż. Zamachnął się i po kilku sekundach i ładnym chrupnięciu niczego nie spodziewający się chłopak leżał na ziemi ze złamanym nosem. Nie czekając na jego upadek, Hao obkręcił się na pięcie i z drugim zrobił to samo, tym razem trafiając w policzek. Sadysta wypuścił gołębia z rąk, który mógł się cieszyć wolnością. Nagle jednak sprawy przybrały inny obrót.
- Taaaaatooooo!!! - wrzasnął trzeci, nietknięty chłopak. Hao zdziwił się - jak można być w pobliżu i dopuszczać do czegoś takiego? Chciał porozmawiać z ojcem chłopaka(chłopaków?), jednak męzczyzna okazał się być Shinobi. Chłopak zobaczył tylko Kunai lecący w jego stronę, który wbił mu się w ramię i poczuł uderzenie w brzuch, po którym stracił przytomność.
Hao obudził się po kilku godzinach, pobity i pozbawiony broni prócz jednego Kunai. Wstał, otrząsnął się, otrzepał i pomyślał zadowolony, że pomimo porażki zdołał uratować zwierzę. Tamci zapewne dobrze się zastanowią, kiedy następnym razem będą chcieli skrzywdzić zwierzę. Chłopak skierował się tym samym traktem, którym podążał wcześniej. Szedł tak kilka dni, po drodze lecząc rany. To właśnie wtedy zrodziła się w nim pogarda dla ludzi dręczących zwierzęta i ogromny szacunek dla natury. Właśnie wtedy stał się sadystą dla sadystów.


Scena czwarta: Hi no Kuni

Nasz bohater przekroczył granicę Mori no Kuni i Hi no Kuni. Generalnie nie robił nic innego, oprócz podziwiania tego wspaniałego kraju. Jako, że w szkole uczył się dobrze, wiedział dużo o tym kraju i o KonohaGakure. Nie skierował się prosto na wschód. Odwiedził wioskę Tanzaki, stolicę hazardu tego kraju oraz samą Konoha. Nie bawił tam długo - wiedział, że może mieć nieprzyjemnosci i być potraktowany jako szpieg. Wszędzie, gdzie był musiał ukrywać szwy, ponieważ nie mógł w żadnym wypadku zdradzić tego, że jest z klanu, z którego wywodził się tak sławny i niebezpieczny Nukkenin, Kakuzu. To jego zresztą usunęli Shinobi z Konoha. Nie miał im tego za złe, wręcz ich za to podziwiał. Odwiedził centrum wioski, widział rzeźby kolejnych HoKage i arenę pojedynków. Po kilkudniowym pobycie skierował się znowu na wschód, po drodze rozważając to, jak można dojść do trwałego pokoju.
- Pokój narzucony jest tak samo nieskuteczny, jak nieskuteczna jest wymuszona modlitwa czy wymuszona pomoc. Liczy się chęć ludzka i nic więcej. Z tego więc powodu to własnie ludzie powinni tworzyć pokój, dobrowolnie. Musi być przy tym zachowana zasada dobrowolności i prawdy oraz swobody wypowiedzi. Jeśli będziemy mówili o wszystkim zgodnie z prawdą, ludzie prędzej czy później dorosną do pokoju. Prawda boli, ale też buduje i często daje ulgę. Nikt, kto nie boi się tego, co powie drugi człowiek, nie zamyka mu ust!




Akt czwarty: Takeshi Shiro.


Scena pierwsza: Preludium - Most Naruto.

Podróż przez Hi no Kuni przeszła chłopakowi spokojnie i bez żadnych niebezpiecznych przygód tak samo, jak w Kawa no Kuni. Miał czas, aby zastanowić się nad wieloma sprawami, niektóre jednak nie były rozstrzygnięte dalej. Od wyruszenia w drogę minęło już kilka miesięcy. Chłopak poznał wiele miejsc, spotkał wielu ludzi, jednak z żadnym się bliżej nie zapoznał... Dalej był samotny. Jak się jednak okazało, ten stan miał się niespodziewanie zmienić.
Kuro-Shin stwierdził, że powinien odwiedzić Kraj Fal, który był areną pierwszej poważnej misji wielkiej drużyny nr 7 z Konoha. Odczuwał wewnętrzną postrzebę przejścia się Mostem Naruto. Jak postanowił, tak uczynił. Jak się okazało, był to kluczowy punkt jego wyprawy...
Hao z daleka dostrzegł linię brzegu, która wyraźnie była przecięta w jednym punkcie, który wydawał się jaśniejszy od innych. Tam też rozpoznał Most Naruto, który przecinał fale kanału jak wielki miecz jakiegoś tytana. Chłopak spokojnie udał się w tamto miejsce. Tereny te były niedalekie Mizu no Kuni, więc czasami pojawiała się tu gęsta mgła. Jednak chłopakowi zdała się ona dziwna: mógł zobaczyć, że ma ona lokalny zasięg. Kiedy zbliżył się bardziej, dostrzegł niesamowitą rzecz: mgła się rozproszyła!


Scena druga: Zapoznanie.

Hao wbiegł na most. Zobaczył kilka osób, dokładnie pięć i jedną osobę leżącą na ziemi. Obok niej stał Shinobi, po bliższym rozpoznaniu widać było po ochraniaczu, że jest z KiriGakure. Trzymał dwa miecze, jeden we krwi - najwidoczniej zabił owego gościa. Tamci czterej stali w niedalekiej odległości i chyba zauważyli obecność Hao. Cofnęli się nieco. Chłopak przeanalizował sytuację i zaczął biec w kierunku nieznajomego Shinobi KiriGakure. Aby tamten nie wziął go za wroga, w momencie przebiegania niedaleko tamtych rzucił w jednego z nich jedynym pozostałym Kunaiem. Zrobił to tak niespodziewanie, że tamten prawie oberwał - z trudem ominął jego ostrza. Kiedy dobiegł do Shinobi z Kiri, zapytał:
- Co tu się dzieje?
- A ty to niby kim jesteś? - odpowidział czujnie nieznajomy.
- Hao Kuro-Shin z... - zawachał się - no właśnie, z nikąd. Jestem wędrownym Shinobi, ale nie Nukkeninem. Potrzebujesz wsparcia?
- Byłoby miło - powiedział tamten - a tak przy okazji, jestem Takeshi Shiro. Ci goście to niebezpieczni przestępcy. Jestem tu na misji: według danych Kage miało być ich dwóch, a jest czterech. Napadli mnie szybciej, niż ja ich zlokalzowałem. Potrafisz się posługiwać mieczem?
- Pewnie; dobrze trafiłeś - powiedział Hao, po czym przyjął jeden miecz od Takeshiego. Zwrócili się w kierunku napastników.
- Jeden z nich jest Chuuninem a reszta to Genini. Resztę wyjaśnię ci po walce, jeśli przeżyjemy - powiedział trzeźwo Shiro.
Walka była bliska rozpoczęcia.


Scena trzecia: Starcie.

- Ja biorę dwóch z lewej, a Ty tamtych - powiedział cicho Takeshi do Hao.
- Zgoda - odpowiedział tamten zdając się na doświadczenie partnera. Shinobi ruszyli na siebie. Hao zaatakował prostym ukośnym cięciem z prawej do lewej, które zostało z trudem zablokowane przez przeciwnika. Drugi w tym czasie nie próżnował - rzucił z odległości kilku metrów dwa Kunai w Kuro-Shina, które zostały łatwo sparowane. W ostatniej jednak chwili nasz bohater zorientował się, że na jednym z nich była wybuchowa notka. Uskoczył dwa kroki i zasłonił się rękami. Ładunek wybuchł nieco go odrzucając, jednak nie robiąc mu nic poważnego. Takeshi znikł mu z oczu, jednak przed wybuchem dostrzegł, że ma niewielką przewagę nad przeciwnikami, głównie dzięki użyciu swojego klanowego Hyoutonu. Nasz bohater musiał być jednak skupiony na walce, bo niedługo po otrząśnięciu się po wybuchu musiał sparować kolejne dwa Kunai i uniknąć ognistego pocisku, jaki jeden z napastników wystrzelił w jego stronę. Wrogowie nie byli zgrani - atakowali dokładnie z dwóch przeciwnych stron, toteż kiedy Hao się odsunął, pocisk drasnął drugiego z nich, na którego zaraz po tym rzucił się chłopak. Wykonał dwa szybkie cięcia i wybił Kunai z ręki przeciwnika, który upadł na ziemię. Hao wiedział, co się szykuje za nim, toteż szybko złożył pieczęcie (Katanę w międzyczasie wbił w ziemię) i zaraz po odwróceniu wypuścił w kierunku wroga kleistą maź. Plan się udał - przeciwnik wpadł w pułapkę i ugrzązł. Kuro-Shin miał wolną rękę i postanowił wykończyć tego, który już zdążył się podnieść. Podniósł ręce do góry i na przeciwnika spadł potężny cios. Ledwo zdołał go uniknąć. Wtedy Hao spostrzegł kątem oka zamiaray tamtego, który siedział w mazi: rzucił 3 Kunai, których nasz bohater uniknął. Los chciał, że jeden z nich trafił kompana rzucającego w rękę. Hao postanowił skończyć sprawę z wrogiem uwięzionym techniką Suitonu i rzucił obok niego dwie wybuchowe notki. Tamten nie miał szans na ucieczkę. Dwa potężne wybuchy zatrzęsły mostem. Chłopak mógł zająć się rannym przeciwnikiem. Obejrzał się za siebie i zobaczył, że Takeshi także poradził sobie ze słabszym przeciwnikiem, teraz jednak cofał się pod naporem owego gościa na poziomie Chuunina. W jednym momencie odkoczyli od siebie, Chuunin złożył pieczęcie i... znowu pojawiła się gęsta mgła! W tej sytuacji sojusznicy zbliżyli się do siebie odwróceni plecami i czekali na atak. Nic nie było widać.
- Co teraz? - zapytał Hao.
- Czekamy. Na pewno nie odpuszczą. Spróbuję zrobić coś z tą mgłą. Powinienem nieco rozrzedzić tę mgłę poprzez zamrożenie wody i zamienienie jej w lód, jednak musimy uważać. Pamiętaj: jest ich dwóch. - powiedział i stanął w lekkim rozkroku skupiając się i zaczynając nieco rozrzedzać mgłę. Hao stał skupiony i wytężał zmysły.
W momencie z boku wyłonił się ów Genin, z którym walczył Hao, próbując wbić Kunai w Takeshiego. Hao zrobił szybki i długi krok blokując cios i zrównując się z napastnikiem. Odepchnął go kopniakiem i szybko ciął w tors. Tamten nie potrafił już uniknąć następnego uderzenia, którym był sztych. Ostrze weszło w brzuch. Hao odwrócił głowę i zobaczył, że Chuunin biegnie na Takeshiego. Mgła już prawie się rozproszyła. Tak czy inaczej, nasz bohater nie mógł zdążyć z pomocą kompanowi. Już miało nastąpić uderzenie, kiedy Takeshi poderwał się i szybkim cięciem dosięgnął przeciwnika. Dostał w brzuch, podobnie jak tamten Genin od Hao.
Stało się jednak coś niezwykłego - przeciwnik "puffnął", a za plecami Takeshiego pojawił się prawdziwy napastnik! Mimo, że Hao biegł do Shiro przez cały ten czas, nie zdołał go obronić. kunai wbił się w plecy bardzo głęboko, prawdopodobnie przebił płuco. W momencie tym Kuro-Shin dopadł już do wroga i potężnym uderzeniem uciął mu głowę. Potoczyła się ona dalej, podobnie jak ciało, które przy okazji zostało kopnięte przez wściekłego Hao. Złapał spadającego Takeshiego i ułożył go na ziemi.


Scena czwarta: Obowiązek.

- Takeshi, co mogę dla ciebie zrobić? - zapytał ni w pięć ni w dziewięć Hao. Pytanie okazao się być jednak na miejscu.
- Opowiem ci historię mojego życia... Miałem wspaniałych rodziców, dobrych kolegów... Do Akademii chodziłem razem z Douhito Izuro, a moim Sensei był Washichi Uchiha... Później poznałem Ansatsu, oraz innych wspaniałych Shinobi... Moim Sensei została Amira Uzuki, podczas wyprawy do Wioski Śnieżnej... Chciałbym, ekhe, ekhe - zakaszlał Takeshi, z którego uchodziło życie - żebyś im wszystkim powiedział, co nas tu spotkało... Mapa, gdzie znajduje się domek jest w moim plecaku... Poznałem też też Simeona, Najczcigodniejszego MizuKage oraz Seiso, Szlachetnego HoKage... Chciałbym, żebyś w miarę możliwości przekazał im, co się stało... A, jest jeszcze Keiko Hoshikagi, ona też powinna wiedzieć... Widzę, że jesteś pojętnym Shinobi. Mam nadzieję, że będziesz się w życiu kierował zasadami, którymi ja się kierowałem... Honor, przyjaźń i wierność... To tak ogólnie... A co do reszty, to weź moje Katany - w tym momencie wypuścił z ręki Tategami, którą walczył. Zaczął lekko mrużyć oczy - a także moją opaskę...
- Płaszcz też zachowam, na pamiątkę po tobie! - powiedział żywo Hao, jednak hamując łzy i wzruszenie. Nie miał w zwyczaju bardzo uzewnętrzniać swoich uczuć i emocji.
- Dobrze... Co do innych rzeczy, weź Rou, które mam przy sobie. Jeśli nie masz wioski, fajnie by było, gdybyś zaciągnął się na służbę w KiriGakure...
Hao nie odpowiedział nic, bo nie był pewien, czy byłaby to dobra decyzja. W każdym razie zdecydował się rozważyć tę ewentualność. Powiedział tylko:
- Moim obowiązkiem jest spełnienie tego, co teraz powiedziałeś. I przysięgam ci, że tak będzie!
Takeshi uśmiechnął się i zamknął oczy. Po chwili wyzionął ducha.
Hao po zabraniu jego plecaka i płaszcza pochował go niedaleko Mostu Naruto, w Kraju Fal. Zastanawiał się, czy czegoś jeszcze nie zapomniał zrobić. Kiedy wszystko było dobrze, po krótkiej modlitwie opuścił grób Takeshiego Shiro.


Scena piąta: U Bram Kiri.

Hao skierował się do portu w Kraju Fal. Był on podporządkowany Mizu no Kuni, toteż z transportem tam nie było problemu. Uiścił należytą opłatę Kapitanowi statku i wypłynął.
Podczas rejsu zastanawiał się, co powininen robić. Wiedział tylko, że natknął się na wspaniałego Shinobi, który musiał być mu bardzo bliski w poglądach, zachowaniu i zasadach, jakie wyznawał. Cały czas trzymał w kieszeni płaszcza jego opaskę...
Po zejściu na ląd Hao odbył niedługą podróż do KiriGakure, na piechotę. Dał mu się we znaki specyficzny klimat, który jednak szybko polubił. Jako Kuro-Shin władał Sutionem i w wodzie czuł się najlepiej, więc w Sunie nie było mu zbyt dobrze pod tym względem. Chłopak cieszył się tak dużą wilgotnością powietrza, jaka się tu utrzymywała. Wszechobecne mgły też były bardzo, ale to bardzo na rękę...
W końcu, po 7 miesiącach od tragedii straty rodziców, Hao dotarł do kresu swej wędrówki.
Stanął u bram Kiri Gakure no Sato...





Konkursy-loterie:
Styczeń 2013 - uda mi się wyjść cało z największych tarapatów na następnej misji.
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Karty Postaci”