[S] Krew z krwi.

Od S. Jounina
Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

[S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » czw, 27 lip 2017, 15:27

Aby młode pisklę nauczyło się latać, rodzice muszą wyrzucić je z gniazda. I choć to instynkt decyduje o przetrwaniu zwierzęcia, to nigdy nie jest ono pozostawione same sobie. Co jednak w przypadku, gdy dziecię zostanie brutalnie odcięte od rodziców? Gdy jego gniazdo gniazdo zostanie zniszczone jednym, silnym podmuchem wiatru? Kim będzie ptak, który nie potrafi otworzyć skrzydeł?
Światło księżyca prowadziło go na północ Kraju Ognia. Wskazywało drogę do miejsca, które kiedyś mógł nazywać domem. Minęło blisko dwanaście długich lat, od kiedy ostatni raz pojawił się w swojej rodzinnej miejscowości. Nie wiedział czemu tam szedł. Ostatnie miesiące w życiu AKasemisa były wypełnione pustką, zupełnie rozmywały się, gdy próbował sobie przypomnieć co konkretnie robił. Ostatnie co pamiętał, to Kraj Stali i walka z Awatarami, a potem...? Bezcelowa tułaczka. Ta wyprawa do miejsca narodzin również była pozbawiona sensu. Jego rodzice od dawna nie żyli. Ich śmierć zrobiła z niego sierotę, żebraka, złodzieja, nieletnią dziwkę, która była gotów oddać swoje ciało za kromkę chleba. Potomek Madary, członek znamienitego rodu Uchiha, kurwa ukrywająca się przed całym światem, żyjąca w strachu przed odkryciem tajemnicy. Tego nauczyli go jego rodzice - nigdy nie przyznawać się, że jest się posiadaczem Sharingana. Chęć osiągnięcia potęgi, zdobycia Dojutsu wśród Shinnobi była ogromna. Gotowi byli zabić nawet swoich braci z wioski, byleby stać się silniejszą osobą. Czy to dlatego zginęli jego rodzice? Urzędnik poinformował chłopaka, że zginęli na misji, lecz nigdy nie widział ich ciała. Nie wątpił, że byli martwi. Nigdy by nie zostawili swojego ukochanego syna, ich oczka w głowie. Jacy by nie byli, kochali czarnowłosego ponad życie. Nie opuściliby go z własnej woli. Nie to co Liść, nie to co Uchiha, nie to co inni ludzie z jego rodzinnej wioski. Rodzice go kochali.
Zacisnął pięści i wziął głęboki oddech. Siorbnął nosem, powstrzymując się od uronienia łzy. Był dorosłym mężczyzną, wojownikiem, któremu od dawna nie przystoi mazać się. Jednak w samotności, pośród drzew, gdy nikt wiedział, stawał się małym, zagubionym chłopcem.
Pośród liści drzew był bezpieczny. Wiedział, że spotkanie ze starym światem będzie bardzo bolesne, jednak co miał do stracenia? Koji, Hokage, już dawno o nim zapomniał. Kyoru, jego niedoszła miłość zniknęła, ulotniła się niczym piasek zdmuchnięty na wietrze. Akasemis powoli zatracał się we własnej marności, w przekonaniu o bezsilności i bezcelowości jego istnienia. Wszyscy których kochał, opuszczali go.
Radość, smutek, gniew. Błędne koło, karuzela samodestrukcji, którą napędzał własnymi działaniami. Nienawiść do świata, do ludzi, do samego siebie rosła w nim coraz bardziej i bardziej. Ale przecież to jest właśnie brzmię spoczywające na jego barkach od pierwszego wdechu.
Przekleństwo Sharingana. Ich siła i ich słabość. Coś, z czym musiał zmierzyć się on - Akasemis Uchiha.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Michiyuuki » czw, 27 lip 2017, 21:19

[quote]Wyprawa S dla Akasemis Knetsu
2/60+
[/quote]

Zbyt długa samotność dawała Ci się we znaki. Nie pamiętasz, kiedy ostatni raz widziałeś się z jakimkolwiek człowiekiem. A kiedy ostatnio zamieniłeś z kimś choćby słowo? Pogrążony w przeszłości, nie myślałeś o niczym innym. Szukałeś odpowiedzi na nurtujące Cię pytania i starałeś się stłumić narastający ból. Demony z przeszłości nie chciały dać za wygraną, przez co byłeś zmuszony to robić. Każdy człowiek czasem potrzebuje się zagubić. Wtedy żyje swoimi problemami oraz wspomnieniami, usiłując zrozumieć rzeczy, które go spotkały. Wspomnienia - te bolesne, ale i te radosne. Zwykle tych pierwszych jest znacznie więcej. Odkształcają naszą psychikę, pozostawiając w niej dziury na szalenie długi czas; czasem nawet na zawsze. Lecz czy te dobre chwile są w stanie zrekompensować ból, jaki musieliśmy przetrwać? Niestety nie zawsze jest ich na tyle dużo, by mogło to coś zmienić. Przestajemy patrzyć na to, co było pozytywne, skupiając się tylko na negatywnych aspektach życia. Staramy wyprzeć je ze świadomości, choć zdajemy sobie sprawę, że tak na prawdę nigdy to się nie uda.
Podążając swoją drogą, zdecydowałeś się ruszyć na długą tułaczkę. Może to chociaż rekompensuje trudną przeszłość, jakiej musiałeś doświadczyć. Powrót w rodzinne strony nic nie zmienił. Rozdrapał jedynie rany, które wydawały się być już zagojone. Blizny jednak pozostały zerwane, a teraz musiały zregenerować się na nowo. Pomagał w tym mrok. Ciemność oraz samotność, które otulały Twoje ciało. Broniły przed ludźmi, którzy krzywdzą tylko jeszcze bardziej. Czy kiedyś będzie nadzieja na lepsze jutro? Może tu znajdziesz swoją odpowiedź.
Pogoda dzisiejszego dnia wydawała się wyjątkowo dopisywać. Temperatura odczuwalna dla ciała wynosiła około trzydziestu stopni, zaś słońce prażyło na niebie od samego rana. Schowany jednak między koronami drzew nie odczuwałeś tego tak mocno. Chłodny wiatr kołysał liśćmi, dając cudowne orzeźwienie oraz nadając wyjątkowy klimat tej chwili. Jednak czego właściwie szukałeś w tym miejscu. Świątynia Ognia - kiedyś wspaniałe, wielkie miejsce. Niegdyś tętniło życiem, lecz walka z Avatarami stworzyła pustki nawet w takim miejscu. Stałeś teraz przed wielką budowlą. Na jej górę prowadziły schody. Stopień za stopniem dłużył się, tworząc swojego rodzaju drogę bez końca.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » wt, 1 sie 2017, 19:52

Był dzieckiem płomieni, ogień oplatał jego serce, skwar nie był mu straszny. To nie wysoka temperatura sprawiała problemy, no a przynajmniej nie bezpośrednio. Drzewa, dające przyjemny cień, chroniące przed zdradzieckimi promieniami słońca, były tak samo zbawienne, jak i przeklęte. W gęstym lesie panowała duchota, a każdy oddech był męczący. Tylko nieliczne podmuchy zimnego wiatru dawały nadzieję na przeżycie kolejnych minut bez rozpłynięcia się.
Akasemis wybierał drogę jak najmniej męczącą, poruszając się po lesie unikał gwałtownych wzniesień, najczęściej poruszał się pasami przeciwpożarowymi - specjalnymi ścieżkami niepokrytych drzewostanem. Pomijając wszystkie korzyści płynące z kontrolowania pożarów, takie pasy były zaskakująco dobrymi ścieżkami w upalne dni. Otoczone z obu stron drzewami, tworzyły swojego rodzaju korytarz powietrzny. Podążając tą drogą było naprawdę... znośnie.
Lecz wszystko co dobre, w końcu musi się skończyć. Przyzwyczaił się do tego, toteż nie zdziwił się, że gdy w końcu opuścił las, żar buchnął mu prosto w twarz, malując na jego ustach grymas zdenerwowania. Westchnął głęboko.
- Czasami żałuję, że nie potrafię władać Suitonem... - wymruczał pod nosem, ocierając pot spływający po jego czole. Był niepocieszony pogodą panującą w Kraju Ognia, ale czego mógł się spodziewać, wyruszając przed siebie w środku lata? Poniekąd powinien być wdzięczny za napotkane warunki atmosferyczne. Fizyczne wkurwienie było o wiele lepsze, niżeli psychiczne. Zajęty marudzeniem, nie miał czasu pogrążać się w beznadziejności swojego położenia psychicznego.
- Tyle czasu minęło, a oni nadal nie odbudowali klasztoru... - słusznie zauważył, stawiając pierwszy krok na ogromnych, zdających się nie mieć końca schodach. Spojrzał w górę, widząc ogrom zniszczenia pozostawiony przez niszczycieli. Prychnął pod nosem i pewnie ruszył przed siebie. Walczył z Awatarami, wraz z Mizuno Uchihą, swoim dalekim krewnym, zmietli z powierzchni ziemi Guren - Awatara odpowiedzialnego za atak na Konohę. Knetsu nie bał się już. Wiedział, że jest potężnym wojownikiem, że da sobie radę w każdej sytuacji. I choć zagrożenie już minęło, to skutki pojawienia się nowego Wroga będą odczuwalne w nastrojach społeczeństwa przez wiele, wiele lat. Dopóki nowe pokolenie nie odbuduje każdego skrawka ziemi zniszczonego przez nieprzyjaciela, dopóty ludzie nie pojmą, że nie ma się już czego bać.
Czarnowłosy nie rozumiał dlaczego Koji, obecny Hokage, ciągle zwleka z odbudową Kraju Ognia. Zajął się Konohą, a resztę odłożył na drugi plan. Odbudowywał stolicę, a resztę pozostawił samej sobie. Świadectwo Awatarów, czy może zwykła niekompetencja?
Pokiwał głową i westchnął cicho, starając się odgarnąć od siebie nieprzyjemne myśli. Nie chciał się mieszać w politykę, to nie jego sprawa. Mu pozostało już tylko iść przed siebie.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Michiyuuki » wt, 1 sie 2017, 22:30

[quote]Wyprawa S dla Akasemis Knetsu
4/60+
[/quote]

Słońce, skwar, lato. Hm, czy nie ma nic piękniejszego, niż wysoka temperatura? Promienie słońca, padające na jasne skóry podróżników. Ci jednak woleli kryć się w cieniu drzew lub chować swoje oblicza pod kapturami, by nie pokazać go nikomu. Tym razem padło na las oraz jego korony. Posadzenie drzew w odpowiednim układzie rzeczywiście było świetnym pomysłem. Dzięki temu tworzono nowe szlaki kupieckie, czy też wędrowne. Wiatr mógł spokojnie kołysać każdą gałązkę, ale dawać także orzeźwienie w na prawdę upalne dni, takie jak ten. Gorzej, kiedy granica się skończy i będzie trzeba wyjść na pole oświetlone przez jasność. Tak na prawdę nie było na co narzekać. Temperatura była na prawdę optymalna i właściwie gdzie nie gdzie bywało gorzej. Za przykład wystarczy podać znaną na cały świat Pustynię Nara. Chodzący tamtymi ścieżkami ludzie bardzo często nie mogli odnaleźć żadnej oazy, by zaznać chwili spokoju. Zero drzew, właściwie nazwa bardzo nieadekwatna do miejsca, bo cienia to nie było tam żadnego. Zmęczyć można było się dopiero po godzinie, może dwóch marszu, które miał za sobą właśnie nasz bohater. Ale właściwie gdzie szedł i po co? Przed jego oczyma zza horyzontu wyrosła Świątynia Ognia. Jedno z bardziej znanych oraz szanowanych miejsc na terenie tego kraju. Niegdyś potęga, pilnowana przez setki żołnierzy. By wejść tam, trzeba było na prawdę być kimś. Wieczna kontrola oraz ochrona tego miejsca sprawiała, że stało się niemalże fortecą nie do podbicia. Jednak wszystko co piękne, kiedyś musi mieć swój koniec. Tak też było i z tym miejscem. Dzisiaj przypominało jedynie ruinę. Avatary zniszczyły tą lokację, jak każdą inną, którą spotkały na swojej drodze. Ale czy właściwie było nad czym ubolewać? Świątynia to tylko budynek. Kiedyś wielki i majestatyczny, dzisiaj w połowie swojej okazałości przypominało jedynie ruiny dawnej świetności.
Postanowiłeś nie zatrzymywać się na schodach i pójść dalej. Zakląłeś pod nosem na panujące tu warunki. Niestety wszystko przemija, a czas tego miejsca się skończył. Choć stopnie wydawały się nie mieć końca, udało Ci się pokonać je w niecałe półgodziny. Trzymałeś dobre tempo, dzięki czemu nawet nie zauważyłeś, kiedy ten czas Ci na prawdę zleciał. Przy górnej bramie stało dwóch strażników. Jeden z nich spojrzał się na Ciebie, kiedy dzieliło was zaledwie kilka metrów. Drugi również obserwował, ale nie wychylał się za bardzo.
- Kim jesteś i co Cię tu sprowadza? - zapytał suchym tonem, przepełnionym złością. Komu w taką pogodę chce się trzymać wartę i to jeszcze w pół rozwalonej świątyni. Większość wojowników zginęła w jej obronie, lecz Ci, którzy zostali, trzymali pieczę po dziś dzień, by przypadkiem nie spadło na nią kolejne nieszczęście. Wyglądało na to, że bez krótkiej rozmowy oraz kontroli się nie obędzie.
- Chcę Cię przeszukać. Wybacz, lecz środku ostrożności wymagają od nas pewnych procedur - poinformował po chwili, licząc na to, że zrozumiesz jego zamiary. Wszystko po to, aby trzymać ludzką nadzieję na lepsze jutro w ryzach. Nikt nie chciał już ryzykować utraty czegoś więcej. Ludziom i tak przyszło zapłacić bardzo dużo. Może nawet i za dużo.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » pt, 4 sie 2017, 14:59

Świątynia Ognia - miejsce niedostępne, niemalże niemożliwe do zdobycia. A jednak - teraz stało przed nim zniszczone, zapomniane. Może to właśnie ta tajemniczość, ta niedostępność, sprawiły, że chłopak skierował się właśnie tutaj. Może dopiero atak Awatarów pozwolił Akasemisowi dostać się tutaj bez żadych zbędnych pozwoleń. W sumie i tak nie miał nic lepszego do roboty - gdzieś musiał się podziać, więc dlaczego nie tutaj?
Pół godziny nudnego, monotonnego marszu. Przed siebie, na ślepo, bez celu. Wszystko to wydawało się takie... pozbawione sensu. Pasjonujące jak flaki z olejem. To miała być alegoria tej jego wędrówki? Wspinaczka po schodach?
- Jakiś kijowy ten symbol... - wymamrotał w myślach, ciągle kierując się w górę. W końcu jednak udało mu się dotrzeć na szczyt. - Jestem idiotą, mogłem tu po prostu wlecieć... - zdał sobie sprawę po chwili. Ale w sumie to co by to zmieniło? Co najwyżej szybciej zaspokoiłby swoją ciekawość. Jednak od widoku zrujnowanej świąyni było tutaj coś znacznie bardziej interesującego. Dwóch strażników ciągle czuwało przy bramie klasztoru. A raczej przy tym, co z niej zostało.
Czarnowłosy zerknął na nich. Nigdy nie rozumiał dlaczego ktoś w ogóle zgłasza się do chęci sprawowania warty. Przecież to było tak cholernie nudne. A jednak - mężczyźni stali na straży, a sądząc po ich twarzach, to zdawały się trzymać ich tam nie rozkazy, a własna chęć ratowania tego, co przetrwało.
- Ciekawość. Chciałem dowiedzieć się, jak tragicznie ma się sprawa Klasztoru. Myślałem, że świątynia upadła zaraz po ataku Awatarów. Z tego co się orientuję, to Hokage nie wysłał żadnej odsieczy. Jestem zaskoczony, że ktoś przetrwał, spodziewałem się raczej zastać kości i gruzy. - słowa, które wypowiadał, choć mogły brzmieć szorstko, były bardzo prawdziwe i tylko głupiec byłby skłonny kłócić się z posiadaczem Sharingana. Potęga Awatarów była ogromna, to cud, że ktoś przeżył. Może akurat tych strażników nie było wtedy na miejscu? Tego nie wiedział, a zresztą nie wypadało mu pytać. - Akasemis Knetsu, zabójca Guren. - przedstawił się, nie omieszkając przy tym oświadczyć, że pokonał Awatara, który przecież zniszczył Konohę, ale również Świątynie Ognia. - Możecie mnie przeszukać. Jestem Shinobi z liścia, więc chyba wiecie czego się spodziewać. - powiedział bez zbędnych ceregieli. Zresztą chyba tylko ślepa osoba nie zauważyłaby Hiramekareia, jednego z siedmiu legendarnych mieczy, na jego plecach. Zresztą cały on był chodzącym arsenałem.
Zastanawiało go, czy strażnicy pozwolą mu wejść do środka. Mógł tam wejść siłą, tylko po co? Ci strażnicy nic mu nie zrobili, a nie miał też żadnego powodu aby forsować bramę. Mógł oddać broń. Zresztą... jako Uchiha i tak nie mogli odebrać mu jego najpotężniejszego oręża - oczu.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Michiyuuki » ndz, 6 sie 2017, 15:47

[quote]Wyprawa S dla Akasemis Knetsu
6/120+
[/quote]

Postanowiłeś wyruszyć właśnie tu, do Świątyni Ognia. Niegdyś monument nie do zdobycia i wielka chwała kraju, lecz teraz pozostały z niej jedynie ruiny oraz to, co można było z nich uratować. Czy miejsce to mogło być w pewien sposób odzwierciedleniem przeżyć naszego bohatera? Zapewne tak. Każdy w życiu miał swoje dobre chwile, lecz przychodzi czas, kiedy wszystko się wali i trudno znieść porażkę życiową. Właśnie tak było teraz - schody, które symbolizowały trudną drogę do pokonania oraz to zagadkowe miejsce, które nie wiadomo co teraz w sobie kryło. Uchiha postanowił to sprawdzić i udał się na górę. Tam rozpoczęła się rozmowa z jednym ze strażników. Środki ostrożności kazały mu się przedstawić oraz przejść do przeszukania. Na całe szczęście ninja nie miał nic przeciwko temu, a do wojowników wydawał się być przyjaźnie nastawiony.
- Klasztor nie stoi otworem dla każdego. To dalej ważne miejsce, które z czasem zostanie odbudowane i ponownie będzie tak świetne, jak kiedyś - odpowiedział od razu bez wahania z nadzieją w głosie strażnik, który jak dotąd się nie odzywał. Wierzył w swoje słowa oraz w to, że ten azyl ponownie odzyska swoją dawną, legendarną potęgę.
- Paru z nas przeżyło, jednak jest nas na prawdę niewiele. Właściwie każda pomoc się przyda, jeżeli będziesz chętny, zapewne jakoś Ci się odpłacimy - dodał po chwili drugi po czym wysłuchali tego, jak się nazywasz. każdy z nich spojrzał po sobie z wielkim zdziwieniem.
- Zabiłeś... jednego z awatarów? - zapytał zdziwiony, a potem przełknął ślinę. Na samo wspomnienie o niepokonanej Guren włosy na rękach stawały mu dęba. teraz już nie żyła, lecz mężczyzna pamiętał czasy, kiedy bronił tego miejsca, jak każdy z jego braci. To było trudne zadanie, a to, że żył było jedynie prezentem od losu, jaki dostała jego rodzina i on sam.
- Myślę, że ktoś będzie chciał z Tobą porozmawiać... - stwierdził po czym otworzył bez przeszukiwania wielkie drzwi, które były bramą do świątyni. Po tym wszedł o środka, dbając, byś zrobił to zaraz za nim. Droga nie trwała zbyt długo, lecz przebiegła w ciszy. Nasz bohater podczas wędrówki mógł obserwować ruiny oraz miejsca, które kiedyś tętniły życiem. teraz w większości przypadków były to nie pozałatane dziury po walce, kości oraz wiele popiołu. Miejsce rodem z nawiedzonej historii.
W końcu weszliście do wieży, na której górę prowadziły kręte schody. Strażnik zatrzymał się przed nimi i wskazał głowę na górę.
- To tam, wszystkiego się dowiesz na miejscu. Jeżeli chcesz, pomożesz rozejrzeć się po okolicy, ale nie każ mu czekać długo. Jego nadzieja powoli gaśnie - powiedział i upewniwszy się, że nie masz żadnych pytań, wrócił na miejsce swojego posterunku. Zostałeś teraz sam. Miałeś do wyboru, albo kazać czekać tajemniczej osobie, która chciała z Tobą porozmawiać, albo pójść do niej od razu. Pytaniem było, co teraz powinieneś uczynić?
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » czw, 23 lis 2017, 17:31

Klasztor nie stał otworem dla każdego.
- On w ogóle nie stoi. To ruina. - słusznie spostrzegł Akasemis. Strażnik tej niegdyś pięknej i tajemniczej budowy również nie wyglądał na osobę pełną wigoru i radości. Gdyby czarnowlosy chciał, zapewne mógłby go zmieść z powierzchni ziemi w sekundę. Ale po co? Nie był wrogo nastawiony do nikogo, kto pochodził z Kraju Ognia. Jednak nawet pomimo ich niewielkiej siły, wciąż tlił się w nich ogień. Nadzieja na lepsze jutro, nadzieja, która nie umiera wraz z poległymi w bitwie towarzyszami. Oni ciągle wierzyli w lepsze jutro i starali się zrobić wszystko, aby odbudować swój dawny dom.
Uchiha zerknął na nich i skromnie kiwnął głową, potwierdzając, że walczył i pokonał Awatara. Miał na swoim koncie więcej zwycięstw - walki z Nukeninami, walki z Kage, walki z ludźmi dotkniętymi przeklętą pieczęcią, aż w końcu walki z Bijuu. Może kiedyś ktoś spisze jego heroizm, jednak on sam nie miał w tym momencie potrzeby opowiadać o swoim życiu. Robił to do czego został stworzony. Walczył. Tak, jak na Shinobi przystało. Tak jak w sercach strażników tliła się nadzieja, tak w nim buchał ogień. Ogień, który choć czasem słabł, to nigdy nie przestał płonąć.
Mężczyźni oznajmili mu, że nie zamierzają się poddawać i chcą odbudować świątynię. Poprosili go również o pomoc.
- Pomogę wam na tyle, na ile mogę. Jednak moje umiejętności nie budują, lecz niszczą. - powiedział lekko poetycko, lecz jak najbardziej prawdziwie. Sharingan nie był limitem krwi, który mógł stworzyć cokolwiek. Uchiha zostali stworzeni do nienawiści i choć potrafili burzyć mury, to odbudować musiał je kto inny. Byli idealnymi żołnierzami, lecz kiepskimi pracownikami. Mimo wszystko Akasemis zgodził się podążać za prowadzącymi go strażnikami. Choć z pewnością chciał pomóc pozbierać się kapłanom, to nie można powiedzieć, że nie zaciekawili go swoją tajemniczością. Wręcz przeciwnie. Sprawili, że miał jeszcze większą ochotę odkryć tajemnice tego miejsca i poznać tego, który tym wszystkim kieruje.
Przeszli więc przez drzwi i ruszyli przed siebie...
Wystrój, a raczej jego brak, dopełniało wszechobecne zniszczenie. Lecz to nie same ruiny były najmniej przyjemnym widokiem, a walające się wszędzie kości i popiół, z pewnością resztki tego, co zostało z obrońców. Akasemis nie do końca rozumiał co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Czy nie mieli tylu mnichów by posprzątać to wszystko? Czy może zostawili to ku pamięci poległych? Trudno mu było ocenić.
W końcu jednak dotarli do schodów. Niezliczona ilość stopni ciągnęła się ku górze, wieży, która czekała na niego niecierpliwie. To w niej miał się znajdować tajemniczy jegomość, który miał poinformować Akasemisa o wszystkim. Chłopak zdecydował, że nie będzie kazał na siebie czekać. Sam nie lubił, gdy ktoś się spóźniał, dlatego tym bardziej nie zamierzał tracić czasu na wątpliwą przyjemność zwiedzania ruin klasztoru. Skinął głową na pożegnanie strażnikom i skierował swe nogi ku miejscu spotkania.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Michiyuuki » czw, 23 lis 2017, 21:02

[quote]Wyprawa S dla Akasemis Knetsu
- post 4 -
[/quote]


Klan Uchiha to zapewne jeden z bardziej autodestrukcyjnych rodów w historii ninja, o jakiej świat miał okazje usłyszeć. Nie ma co spekulować tu o nieodkrytych sprawach, bo takie nas nie obchodzą. Pod uwagę wybieramy tylko te specjalne, o których dowiedział się cały świat. Te ciemnowłose typki miały w sobie coś, co od zawsze przyciągało mrok. Ich dziady, jak i ojcowie szemrali się w niebezpieczne sprawy tylko po to, by osiągnąć więcej i więcej. Wraz z genami to przechodziło również na ich dzieci i wnuki. Każdy z posiadaczy Sharingan'a miał na swoim koncie coś, z czego normalny człowiek dumny by nie był. Twierdził, iż musi pokonać swoją dumę, a potem zrobić coś wbrew ludzkości. Za to wszystko dostawał siłę i wolność.
Akasemis krążył z każdą minutą coraz dalej po terenie klasztoru. Rozglądał się po nim i rozmyślał, dlaczego szczątki poległych wojowników nie są jeszcze ruszone z miejsca. Dlaczego panujący tu pył, brud oraz śmierć nie zostały jeszcze zapomniane. Wioski już dawno pozbierały się z żałoby i były już w niemalże świetnym stanie. Lecący szybko czas im służył, lecz nie każdemu to był na rękę. Brunet w końcu zmuszony był przerwać przemyślenia, bowiem jego oczom ukazało się wejście do komnaty. W owej znajdywała się spora biblioteka, wielki stół, a dookoła nieco dużo krzeseł. Na skraju jadalni stał fotel większy, niż inne. Gościł w sobie mistrza, do którego miałeś się udać. Postać postawiona była w cieniu, tak, aby nasz bohater nie mógł jej dostrzec. Jej twarz skrywana była pod kapturem.
- Akasemis Knetsu... - wymamrotał męski głos. Miał w sobie sporo chrypy i zdradzał, że jego właściciel nie był już najmłodszych lat. - Nie spodziewałem się właśnie Ciebie w naszych skromnych progach. Pomagałeś walczyć nam z Avatarami, po których ciężko jest nam się pozbierać. Chciałbym, abyś coś dla nas zrobił - dodał po chwili przerwy. Podczas rozmowy ciągle gestykulował rękoma, jednak swojego oblicza dalej nie śmiał pokazać. Wyglądało na to, że wszystko ma przejść w tajemnicy. Lecz zanim Jounin usłyszy coś więcej, musi wyrazić swoje zdanie na ten temat.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » pt, 8 gru 2017, 12:44

Przed Akasemisem ukazała się sylwetka kogoś, kto zapewne był wielkim mistrzem tego klasztoru. Mężczyzna z jakiegoś powodu jednak nie ujawniał swojej twarzy, zupełnie jakby zależało mu na anonimowości.
- Trafiłem do punktu skupu ciał? - zapytał sam siebie w myślach, dość ironicznie podsumowując zachowanie obcego mężczyzny. Mimo wszystko nie było tajemnicą, że Klasztor Ognia od wieków pozostawał w izolacji, a kontakt mnichów ze światem zewnętrznym ograniczał się do niezbędnego minimum.
Zapach kurzu i pyłu skalnego docierał do nozdrzy czarnowłosego, jednak każdy kolejny krok przybliżał go do celu. W końcu znaleźli się pod drzwiami, a po przejściu przez nie dotarł na miejsce spotkania.
Miejsce w którym się znajdował, łudząco przypominało Bibliotekę Przeznaczenia. Pośrodku stał duży stół, wokół niego ustawione krzesła. Dokładanie tak samo jak w miejscu, które kiedyś nazywał domem. Tym razem zapach zniszczonych murów, został zastąpiony zapachem starych ksiąg. Nauka, treningi, gorące źródła, - przez myśl przeleciały mu wszystkie chwile spędzone tam z obecnym Hokage, później zaś z Kazekage. Uśmiechnął się, zdając sobie sprawę, że dzielił łoże z najbardziej wpływowymi głowami tego świata. Tak szybko jak uśmiech się pojawił, tak szybko zniknął. Już po chwili potomek Uchihów spoważniał. Rozglądając się wokół, widząc co się dzieje na świecie, można było jednoznacznie stwierdzić, że zamiast relaksować się, powinien był zmusić władców do walki. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak bardzo nie wykorzystał okazji, kiedy miał jeszcze wpływ na Kage i mógł nimi manipulować. Może chociaż wtedy udałoby się zrobić coś dobrego dla ludzkości. Ale na to było już za późno.
Siedzący w fotelu jegomość zasłonięty był kapturem, lecz głos zdradzał jego płeć. Był starszym mężczyzną o lekko ochrypłej barwie. Nie żeby Akasemis spodziewał się czegoś innego. W końcu wielki kapłan zaczął przemawiać, choć jego słowa nieco zaskoczyły Pogromcę Awatarów.
- Widzę, że mnie znasz. Nie myślałem, że moja... sława... - przewrócił oczami. Nigdy nie cieszył się, że największym jego sukcesem jest zabijanie ludzi. - ... dotrze nawet tutaj. Zresztą... kto inny, niżeli samotny wędrowiec, zainteresuje się ruinami? Bo raczej nie Kage, którzy siedzą w swoich luksusowych biurach, ciepłych domach, mających w nosie to, co się dzieje na świecie. Już na Szczycie Kage widziałem pokaz ich niekompetencji. Zaprezentowali swoją siłę. Najtwardsi Kage, złamani jak zapałki... - gdyby nie on, Mizuno oraz Kenji, to świat zapewne teraz by płonął. Gdyby nie Akasemis, na wolność wydostałby się Bijuu zagnieżdżony w ciele Hokage. Ostatnim czego by chcieli, to ogoniasty niszczący Tetsu no Kuni. Z ich powodu zniszczony został Kraj Stali, a oni sami uciekli, jak tchórze, jak śmiecie, nie Shinobi. Chłopak Zacisnął pięści, ale już po chwili wziął głęboki oddech i powoli rozluźnił ciało. - Ale to przeszłość. - dodał, kończąc temat z swojej strony. - Zatem mów czego potrzebujecie, pomogę... - rzucił okiem na postać spowitą cieniem. - ... ci. Jak właściwie mam cię nazywać? Czemu skrywasz swą twarz pod kapturem? - w końcu musiał wiedzieć jak ma się zwracać do swojego "pracodawcy". Teoretycznie mógł do niego doskoczyć, zerwać mu kaptur i zobaczyć, któż to ukrywa swe lico przed światem. Ale po co? Co on by z tego miał? Był ciekawy, po co cała ta tajemnicza otoczka, ale nie miał zamiaru robić głupstw. Przyszedł tutaj pomagać, a nie rozrabiać. Na rozrabianie z pewnością jeszcze przyjdzie czas - w końcu pochodził z klanu Uchiha. Oni zawsze pakowali się w kłopoty.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Michiyuuki » pt, 8 gru 2017, 19:33

Mężczyzna, kryjący się za kapturem uśmiechnął się szczerze, kiedy Akasemis zareagował na swoją sławę. Pojęcie to było dosyć mocno złożone, ale czy tak na prawdę Jounin znany był tylko i wyłącznie z morderstw? Wiele ludzi straciło życie z jego ręki, lecz brunet nie pomyślał ile dobrego zrobił dla świata. Jego natura od początku skazana była na klęskę. Pochodzenie oraz miejsce, w jakim się urodził, nałożyło na niego samoistnie piętno przegranej. Ród Uchiha znany był ze swojej pychy, ale i również z podążania mroczną ścieżką. Chyba jeszcze ten świat nie widział nikogo z ów jegomości, by zachowywali się inaczej.
- Tu nie chodzi o Twoją sławę, czy nawet o to, że Cię znam - odrzekł mężczyzna na początek, wtrącając się w środek zdania swojego rozmówcy. Odczuł bowiem potrzebę przywrócenia go do pionu. Może posiadam wysoką rangę oraz posiadał wiele osiągnięć na swoim koncie, ale to nie pozwalało mu na takie zachowanie przy kimś tak ważnym, jak zarządca Klasztoru Ognia. Szczególnie teraz, kiedy miejsce to było taj zrujnowane i potrzebowało wiernych rąk do pomocy. Po tym odchrząknął, oparł widoczną część lica na dłoni po czym wsłuchał się w dalsze rozmowy nieszczęśliwego bękarta.
- Cienie wiosek nie mają nic wspólnego z tym miejscem! - wręcz wstał oburzony tym, co wypowiedział właśnie Uchiha. Z drugiej strony było widać, że ceni sobie wygłoszone zdania. Oznaczało to, że rozmówca starca posiada silny charakter i nie boi się mówić wprost, nawet o wysoko postanowionych. - Być może Hokage mógłby ruszyć palcem, by nam pomóc. W końcu klasztor leży na terenie Kraju Ognia. Inne, sprzymierzone kraje mało mają cokolwiek wspólnego z nami. - dodał po chwili. Właściwie w jego głowie mogłoby teraz kłębić się wszystko. Jounin nie znał swojego rozmówcy, dlatego nie wiedział jakie poglądy przez niego przemawiają. Podświadomość jednak powinna mu podpowiadać, że ktoś myślący w nieodpowiedni sposób nie zasiadłby na takim stanowisku oraz nie mógłby teraz toczyć z nim tej rozmowy.
- To Ty nam pomogłeś i to od Ciebie potrzebujemy w dalszym ciągu pomocy - w zasadzie jego długo monolog zakończył się tymi właśnie słowami.
Po daniu upustu swojej złości, postanowił z powrotem zasiąść na eleganckim, aczkolwiek również wygodnym krześle. Potem westchnął i słuchał dalej tego, co powie mu brunet. Co jakiś czas wydawał z siebie pomruki, aż w końcu usłyszał pytanie o swój kaptur. W końcu ściągnął go bez słowa, by okazać swoje oblicze. Na jego twarzy można było dostrzec wbrew pozorom małą ilość zmarszczek. Większość to były te mimiczne, które posiadają nawet młodsi. Wiek zdradzały długie, siwe włosy. Nie można było określić ich dokładnych gabarytów, ponieważ wszystkie razem związane w luźnego kuca, wsuwały się pod płaszcz.
- Wielu wrogów chce wykorzystać nasz stan. Nie bez powodu nie zdołaliśmy odbudować tyle, co inne nacje. Mamy paru wrogów, których trzeba się pozbyć i właśnie to jest problem, z którym chcę, abyś nam pomóc - te słowa wypowiedziane były z powagą oraz wielką dumną w głosie. Starzec nie brzmiał na desperata. Nawet w najtrudniejszych warunkach potrafił zachować odpowiednią godność. Wstał i z podniesioną głową podszedł do Akasemisa. Pochwycił go za ramiona.
- Ja, zarządzający Klasztorem proszę Cię o pomoc, czy jesteś na to gotowy? - zapytał się na koniec, by się upewnić. Przy tym wszystkim utrzymywał kontakt wzrokowy.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » sob, 9 gru 2017, 00:50

Starszy mężczyzna wtrącił się w zdanie, dość skutecznie przywracając Akasemisa do porządku. Dziadek nie pieprzył się w tańcu i jasno powiedział Akasemisowi o co chodzi, lekko sprowadzając go na ziemię. Nie pozwalał mu nadto się wywyższać, choć według samego potomka Madary, nic takiego nie robił. Po prostu uważał, że był lepszy niż większość ludzi na tym świecie, zwłaszcza tych którzy zmierzyli się z Awatarami. W końcu oni umarli, a on nadal żyje. Pytanie tylko, jak długo.
Chłopaka nieco zaskoczył sposób, w jaki starszy pan wyrażał się o Kage. Akasemis nie darzył Cieni zbytnim szacunkiem, jednak w głosie przywódcy Klasztoru Ognia kipiała złość. Widać było, że jest wściekły, jednak poniekąd sam był sobie winien. Chciałby pomocy od Wiosek, jednak lata izolacjonizmu zrobiły swoje. Jego godność, jego honor, nie pozwalały mu na zwrócenie się bezpośrednio do przywódcy Liścia. Mimo wszystko Knetsu rozumiał, jakie uczucia targają jego rozmówcą. Akasemis westchnął i odgarnął do tyłu opadając na oczy włosy. Cała ta rozmowa dostarczyła mu wspomnień, choć niestety tych negatywnych. W końcu podobnie jak Uchiha, mężczyzna stracił ludzi, których nazywał rodziną. Choć w przypadku Akasemisa były to więzy krwi, to doskonale zdawał sobie sprawę, jak boli strata osób bliskich jego sercu. Mimo wszystko staruszek w jednym miał przewagę - on wiedział jak zginęli jego podwładni. Wiedział, kto za tym stoi. A Knetsu? On od parunastu lat nie znał odpowiedzi na swoje pytania. Choć po takim czasie... chyba już przestał je zadawać.
Trzeba było przyznać, że postawa starca robiła wrażenie. Był krnąbrny, nieugięty, pewny siebie. To wzbudzało respekt do niego, a Akasemis szanował ludzi, którzy wierzą w swoje racje. Przez całą rozmowę utrzymywali kontakt wzrokowy, jeden nie ustępując drugiemu.
W końcu poznał cel swojej misji, cel, który tak bardzo pragnął osiągnąć przywódca Klasztoru Ognia. Lekko rozchylił powieki ze zdziwienia, a na jego twarzy wyrósł lekki uśmieszek.
- Zemsta... - hah! Tego Knetsu się nie spodziewał. Mnisi zawsze kojarzyli mu się z pokojowymi, wręcz pacyfistycznymi odludkami, których ulubionym zajęciem jest pędzenie wina i przepisywanie w kółko tych samych ksiąg. Jakże się musiał mylić - wszak dopiero teraz ukazała się prawdziwa natura Mędrców Ognia. - Ogień który daje nam życie, może je też odebrać, huh? - powiedział bardziej sam do siebie, niżeli do starca. Ręka aż sama rwała się do miecza, taki nawyk Shinobi. Każda misja to krew i śmierć. Ale takie przecież było ich życie, taki był ich CEL życia. Zabijać. Do tego byli szkoleni od małego.
- Pomogę wam. Powiedz kto, co i jak. - oznajmił bez zbędnych ceregieli.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Michiyuuki » pn, 11 gru 2017, 17:45

Rozmowa dwójki mężczyzn przeciągała się. Właściwie Akasemis wszedł na wierzę tylko po to, by porozmawiać o sprawie, jaką miał do niego w obecnej chwili Klasztor Ognia. Dokładniej na powiernika tego obowiązku wybrała go sobie osoba, która zarządzała tutaj wszystkim dookoła. Był to mężczyzna, sprawujący tu rządy od kilkunastu dobrych lat. Żaden z nowych, czy też obecnie panujących Cieni nie pamięta zmiany przywódcy Świątyni Ognia i to całkiem słusznie. Bowiem od wielu lat władzę sprawuje jednak ta sama osoba. Podejmuje decyzje najlepsze dla tego miejsca oraz strzeże go jak oka w głowie. Pilnuje swojego domu nawet za cenę życia, choć z drugiej strony musi na siebie uważać, by dalej móc sprawować tu pieczę. Niestety z Awatarami nie dał sobie już tak łatwo rady. Ale nie ma co się dziwić, było to coś okropnego. Wielki rozlew krwi wołał wręcz głośno, że przejął kontrolę nad obecnym światem. Zamieszanie to wywołało strach we wszystkich nacjach, a co gorsza - tylko nieliczni mięli odwagę, by cokolwiek z tym zrobić.
W końcu członek rodu Uchiha przemówił, wyrażając sobie zdanie na temat obecnej sytuacji, jaka miała miejsce. Klasztor może rzeczywiście zawsze kojarzył się z pacyfistycznym nastawieniem. Mnisi szkolili wielu ludzi w aspekcie panowania nad swoją naturą, która składała się z jing i yang. W końcu według najlepszych tylko spokój ducha przyniesie ukojenie duszy oraz pozwoli zapanować nad wszystkimi aspektami naszego życia.
- To nie do końca tak. Widzisz, pozostałości po Awatarach były ciągle aktywne, zaś teraz.... - mężczyzna przerwał, wzdychając głośno. Potem obrócił wzrok ze swojego rozmówcy i wstał. Dopiero, kiedy spojrzał z wieży na zniszczenia, które miały miejsce w całej świątyni, mógł kontynuować: - Teraz ktoś próbuje przywrócić je do życia i nas zniszczyć. Jeżeli teraz nic z tym nie zrobisz, grozi nam powtórka z rozrywki. Rozumiesz? - wytłumaczył mu, a na koniec obrócił się w jego kierunku, by zapytać. Starzec nie chciał, aby Akasemis myślał, iż zlecane mu są złe zadania. Klasztor musiał w końcu powstać na nogi, lecz w takich okolicznościach to nie miał miejsca. Ilekroć coś już było odbudowane, ponownie ktoś to niszczył.
W końcu zapadła decyzja o podjęciu zadania, co niesamowicie ucieszyło starca. Na jego twarzy chyba pierwszy raz od dłuższego czasu pojawił się uśmiech.
- Świetnie. Udaj się w Góry Katsugai na tereny Mizu no Kuni. Tam, w małej osadzie Droppou znajduje się mój człowiek, który jest szpiegiem. Śledzi losy tych, którzy spiskują przeciwko nam. Złoży Ci raport oraz da dalsze rozkazy. Możesz na niego liczyć w każdym aspekcie - poinformował starzec, a potem przeczesał swoje kosmyki tak, aby wszystkie kierowały się do tyłu. Odchrząknął i wskazał głową na wejście, które znajdywało się za jouninem.
- To Guren... moja prawa ręka, ruszy z Tobą - do pomieszczenia weszła dziewczyna o bardzo długich, zielonych słowach, które sięgały, aż za połowę ud. Co więcej, jej oczy wyglądały jak gotujące się złoto. Większość twarzy spoczywała pod maską, zaś ubiór wskazywał na wysoką rangę oraz sporo doświadczenia.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » wt, 12 gru 2017, 23:40

Akasemis przysłuchiwał się uważnie słowom mistrza Klasztoru Ognia. Z tego co mówił starzec wynikało, że zagrożenia związane z Awatarami wcale nie ustało. Zostało jedyne odroczone, uśpione, odłożone w czasie. Po zachowaniu mężczyzny było widać, że temat ten dalej go trapi. Już po chwili wyjaśniło się, o co chodziło przywódcy.
Knetsu jak nikt inny wiedział, czym może się zakończyć ponowne wskrzeszenie Awatarów. To śmiertelnie niebezpieczna pułapka, w którą uwikłani musieli być najpotężniejsi ludzie na tym globie. Czy ktoś taki jak Uchiha mógł się z nimi mierzyć w sile? Tego nie wiedział nikt, nawet on sam. Ta misja, te zlecenie miało dopiero pokazać jak wielka potęga drzemie w Shinobi z Konohy.
- Rozumiem. - odrzekł dwudziestolatek, patrząc ze współczuciem na zarządcę klasztoru. Doskonale zdawał sobie sprawę, że musi zgodzić się na pomoc. Tu nie chodziło tylko o Klasztor i michów. Za żadne skarby nie można było dopuścić do ponownego odrodzenia tych kreatur. Takie wynaturzenia nie miały prawa stąpać po ziemi. - Zastanawia mnie, jaki ktoś może mieć cel w przywróceniu ich do życia? - zapytał. - Przecież te bestie potrafią tylko niszczyć i zabijać wszystko co ma chodź ślady życia. - wiedział, że facet najprawdopodobniej nie zna odpowiedzi, jednak i tak musiał podzielić się swoją opinią o całej tej sytuacji. Powtórne przywołanie Awatarów na ten świat byłoby dla niego zagładą.
Posiadacz Sharingana w końcu uzyskał informacje o tym, gdzie ma podążać.
- Mizu no Kuni... - powiedział ze smutkiem w głosie. Nienawidził tego kraju. Szaro, brudno i ponuro. No i jego najgroźniejsi przeciwnicy - Zabójcy we Mgle. W starciu z nimi jego oczy były bezużyteczne, nie władał też żadną techniką, która potrafiłaby rozwiać twór ich jutsu. To jednak nie mogła być żadna wymówka, ażeby tam nie podążyć.
Chłopak skinął głową na pożegnanie i zerknął na Guren. - Ciekawie imię... - pomyślał, mierząc dziewczynę od stóp do głowy. Miał ochotę skomentować jej wygląd, jednak powstrzymał się od tego. - Długie, zielone włosy... mistrzyni kamuflażu po prostu. Przecież jak ktoś ją złapie za te kłaki w walce... - odrzucił wszystkie mysli i uśmiechnął się. - Zatem żegnaj, życz nam powodzenia. - ostatni raz rzucił do mistrza i wyszedł z klasztoru.
Ich celem była Droppou, niewielka osada położona w Mizu no Kuni.
- A więc, Guren... - rozpoczął. - Mam na imię Akasemis. - przedstawił się dziewczynie i przeszedł dalej. - Wiesz coś o tym szpiegu? Jak wygląda, gdzie mamy go znaleźć? Bo jak nie, to będziemy mieli problem. Wejście do małej wioski i wypytywanie o kogoś przez dwójkę Shinobi brzmi tak źle jak to tylko możliwe... - westchnął głęboko. - A tak w ogóle, to jeżeli mamy wspólnie walczyć, powinniśmy wiedzieć w czym jesteśmy najlepsi. Ja specjalizuję się w walce mieczem, używam Katonu i Genjutsu. A Ty? - zapytał swoją towarzyszkę podróży. - A tak w ogóle... od kiedy na służbę u mnichów przyjmowane są kobiety? I to jeszcze na tak wysokiej pozycji? - podrapał się po głowie - Nie żebym miał coś przeciwko, po prostu... od zawsze myślałem, że w klasztorze dozwolony jest pobyt przedstawicieli tylko jednej płci. - z reguły była to prawda, toteż Akasemis miał prawo być zaskoczony. Niezależnie jednak od odpowiedzi, pozostało im ruszać przed siebie.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Michiyuuki » śr, 13 gru 2017, 01:26

Zadanie zostało wytłumaczone, a do pomieszczenia weszła młoda, zamaskowana dziewczyna. Nie można było dokładnie określić jej wieku, lecz widać było po niej wiele lat doświadczenia. Mierzyła sobie około metra siedemdziesięciu, zaś jej figura była bardzo smukła, jak i kobieca. Średniej wielkości biust nie przeszkadzał w codziennych treningach oraz starciach z przeciwnikami. Włosy spięte były w wysoki kucyk, umożliwiający różnego rodzaju manewry. Jak na razie trzymała się z boku i nic nie mówiła. Rozmowa toczyła się między Akasemisem oraz starcem, który dowodził Klasztorem Ognia. Z ust Jounina padło doskonałe pytanie, na które niestety nikt nie mógł znać odpowiedzi.
- Zapewne taki sam jak sam sens istnienia Awatarów. Chce zniszczyć świat, albo przejąć nad nim kontrolę - stwierdził starzec, jedynie gdybając. Świetnie zdawał sobie sprawę z tego, że żadne z nich nie zna odpowiedzi na to pytanie. A szkoda, bo zapewne każdy byłby jej równie ciekawy.
- Awatary to stworzenia, które sieją zniszczenie, lecz w odpowiedni sposób wykorzystane, są potężną ręką w dłoniach ludzi... szczególnie, jeżeli ma się nad nimi kontrolę - wtrąciła się nagle dziewczyna, stojąca tuż za chłopakiem. Wtem została przedstawiona swojemu nowemu towarzyszowi. Obejrzał ją od stóp, aż po głowę, komentując w myślach. Ona również zrobiła to samo, nie spuszczając go z oczu przez bardzo długi okres czasu. Dopiero na koniec podeszła bliżej swojego mistrza, uklęknęła na kolano, a na koniec skinęła głową z szacunkiem.
- Pozwól, że wyruszymy... będę informować Cię o wszystkim na bieżąco - stwierdziła, a ten delikatnie ułożył dłoń na jej głowie. To znak aprobaty z jego strony oraz pozwolenie na to, by mogła odejść. Po tym Guren wstała, a swój wzrok skierowała na młodego Uchihę. Wpatrywała się tak w niego kilka sekund po czym ruszyła, mijając go bez słowa. Liczyła bowiem, że brunet ruszy za nią.
W końcu kierowali się krętymi schodami w dół. Wydawało się ich tym razem znacznie mniej, niż kiedy Akasemis wchodził na górę. Co jakiś czas przez oka można było podziwiać majestatyczne ruiny świątyni. Za każdym razem dziewczyna wpatrywała się w każde zniszczenia z nieobecnością w twarzy, lecz nie przerywała swojej drogi. Ciszę przerwał dopiero jej partner.
- Akasemis Uchiha... mistrz mi opowiadał o Twoich podbojach - skomentowała krótko, by pozwolić dalej mu mówić. Wyglądało na to, że to on był tym bardziej rozmownym kompanem, zaś ona jedynie szła i słuchała tego, co miał do powiedzenia. Kolejna jego kwestia poszyła bardzo ważne szczegóły dotyczące misji.
- Spokojnie, wiem wszystko, co potrzebne na ten temat - stwierdziła, pokonując ostatni stopień. Potem odczekała, aż mężczyzna jej dorówna kroku, by mogła na niego spoglądać.
Kiedy szli tak dalej, brunet dalej nie przestawał wypytywać jej o wszystkie kwestie związane z misją oraz ich współpracą. Widać, że bardzo zaangażował się w powierzone mu zadanie, co jak najbardziej się chwaliło.
- Specjalizuję się w walce wręcz oraz władam trzema żywiołami: wodą, elektrycznością oraz ziemią - jej ton był nieco zachrypnięty. Zupełnie jakby dawno nie używała, aż tyle głosu do rozmowy. Dalsze kroki postawione przez dwójkę sprawiły, iż opuścili oni zupełnie teren świątyni. Mijając zaś dwójkę ostatnich strażników, dziewczyna usłyszała pytania o jej pobyt tutaj.
- Właściwie masz rację, kobiety w zakonie to rzadkość, ale mistrz przygarnął mnie, kiedy jeszcze byłam mała. Szkolona byłam przez najlepszych wojowników, by móc chronić swój dom... - stwierdziła, a potem obróciła się przodem ostatni raz do Świątyni Ognia. Było to miejsce, w którym się wychowywała oraz spędziła najlepsze lata swojego życia. Teraz niestety to wszystko było ruiną, a ona nic nie mogła na to zrobić. Jej złote oczy wyraźnie posmutniały. Wydobyła z siebie westchnienie, a potem zebrała się w garść.
- Ruszajmy, nie ma czasu do stracenia... - skomentowała, a potem złożyła kilka pieczęci. Swoją dłoń przybliżyła do ziemi, a następnie w tym miejscu wybuchł kłęb dymu. Po chwili waszym oczom ukazał się sporych rozmiarów pies. Większy był, aniżeli kucająca dziewczyna. Stojącemu Akasemisowi za to sięgał dużo za pas. Swoim wyglądem przypominał owczarka niemieckiego z nieco krótszą sierścią. Uszy zwierzaka były wyraźnie postrzępione przez liczne walki.
- Witaj mordko - wstała i od razu przywitała z uśmiechem swojego sierściucha. Wilko podobne zwierze najpierw przywitało się z właścicielką, a potem nastroszyło do góry uszy, przyglądając się pogromcy Awatarów. - Spokojnie, to nasz przyjaciel... Akasemis... - wytłumaczyła mu, głaszcząc go w tym samym czasie. Właściwie po jej słowach czworonóg znacznie się uspokoił, a nawet i zaczął merdać ogonem.
- To Kazan, mój pomocnik... właściwie to potrafię jeszcze nieźle tropić. W końcu pochodzę z klanu Inuzuka - dodała po chwili, uśmiechając się znacznie szerzej. Wtem ujawniła swoje nadnaturalnie długie kły, dosyć charakterystyczne dla tego klanu. Czerwone znamiona na policzkach, ukryte musiały zostać pod maską.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Akasemis Knetsu
Posty: 2485
Rejestracja: sob, 23 kwie 2011, 18:15
Płeć: Mężczyzna
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi +
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Katon: Yon Kaishi
Kontrola Raiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2054

Re: [S] Krew z krwi.

Post autor: Akasemis Knetsu » śr, 13 gru 2017, 14:11

Wraz z Guren wyruszli w kierunku Mizu no Kuni. Tym, co zaskoczyło Akasemisa była znajomość jego prawdziwego nazwiska. Klasztor Ognia musiał być bardziej poinformowany, niżeli mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.
- Widzę, że Mistrz wie więcej niż niejeden wysoko postawiony urzędnik... - zerknął na kobietę, nie zaprzeczając. I tak nie było po co - w końcu by się dowiedziała, że jest posiadaczem Sharingana. Czarnowłosego trochę irytowało zachowanie zielonowłosej dziewczyny. Wydawała się taka... zbyt pewna siebie. Szła odważnie, nie oglądając się za siebie. Knetsu wręcz musiał za nią pędzić. Kobieta zachowywała się zupełnie tak, jakby nie miała czasu do stracenia. A może rzeczywiście tak było? Może zagrożenie ze strony Awatarów było tak wielkie, że nie można było sobie pozwolić na zwłokę?
Chłopak nie skomentował przynależności kobiety do zakonu. Gdy była mała, to w Kraju Ognia nie było przecież wojny. Mnisi-zabójcy... - Ten klasztor to chyba jakaś paramilitarna organizacja... - wzruszył ramionami. Wojownicy, szpiedzy, obrońcy wszechświata. Tego się totalnie nie spodziewał, chociaż trzeba przyznać, był pozytywnie zaskoczony. Szkoda, że nie zdołali obronić jej domu. Ale taki już los tego świata - codziennie ktoś umiera. A my musimy żyć dalej.
Dziewczyna złożyła charakterystyczne pieczęci, a po chwili z kłębów dymu wynurzył się piesek. No... nie taki znowu piesek. Pies. Psiur wręcz. Bardzo ładny, o ile można tak powiedzieć o takim bydlaku, który swoimi kłami zapewne przebijał metalowe pancerze. Większy niż dziewczyna, a Akasemisowi, który przecież nie był krasnoludkiem, sięgający do pasa. To dopiero zwierzę!
- Owczarek niemiecki... - słusznie zauważył Knetsu. - Zawsze mnie ciekawiło skąd ta nazwa. Niemiecki? Jest jakaś Wioska ukryta w Niemczech? Nie słyszałem nawet o takim kraju... - nie miał jednak czasu na zajmowanie się takimi głupotami.
- Cześć, Kazan. - przywitał się radośnie z pieskiem. Swoją drogą uwielbiał wszelkie psowate. Gdyby wiódł trochę spokojniejszy tryb życia, z pewnością adoptowałby jakiegoś szczeniaka i wychował na dobrego pieska. Niestety, ciągła podróż nie pozwalała mu na ustatkowanie się. W pewnym sensie zazdrościł Inuzuce, że ma takiego wspaniałego towarzysza. I do aportowania, i do mordowania! - Cóż, mój klan już znasz. Winszuję rozeznania w sytuacji. Miałem Klasztor Ognia za mocno izolujący się. - odrzekł, ponownie wyrażając swoje zdziwienie. - Ponownie mnie zaskoczyłaś. Myślałem, że klan Inuzuka będzie się upominać o swojego potomka. Chociaż... cóż. Dwadzieścia lat temu z Konohy wyparowała trójka Uchiha i niezbyt dużo sobie z tego zrobili. Zastanawiam się, czy Liść trafi wreszcie na kompetentnego przywódcę. - Koji Hyuuga, choć bliski Akasemisowi, nie nadawał się na to stanowisko. Przynajmniej według Uchihy. - Masz racje, nie powinniśmy tracić czasu. Jeżeli chodzi o przywołańce, to jestem powiernikiem paktu jastrzębi. Chociaż muszę przyznać, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz wzywałem je do walki. Zazwyczaj pomagały mi w podróży. - oznajmił, ruszając dalej przed siebie. - Chodźmy. - poprawił ubranie i przyspieszył kroku. Czas naglił. Nie miał zamiaru się zatrzymywać, wręcz przeciwnie - starał się nadążyć za Guren. Skoro tak jej zależało, to Akasemis próbował pomóc jej w jej celu. Miał nadzieje, że w Mizu no Kuni uzyskają dalsze informacje o misji.
[list][*]Wytrzymałość psychiczna - poziom 2[/list][list][*]Odbijanie pocisków - poziom 2[/list][/size][/color][/b]

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ranga S”