"Magiczne miejsce"

Wioska znajdująca się w Kraju Wody, w wielkiej dolinie z dostępem do morza, gdzie przez większość czasu unosi się gęsta mgła. Władzę sprawuje tu Mizukage. Wioska zasłynęła niegdyś z brutalnych egzaminu na gennina, gdzie studenci musieli zabijać się nawzajem, Miał on na celu stworzenie shinobi pozbawionego uczuć i skrupułów. Przez to wydarzenie posiada ona najbardziej krwawą historie ze wszystkich Ukrytych Wiosek. Po Czwartej Światowej Wojnie Shinobi bardziej otworzyła się na świat zaprzestając niegodnych praktyk. Z biegiem lat opinia o jej mieszkańcach zmieniła się, a nazwa Wioski Krwawej Mgły odeszła w niepamięć.

Moderator: Kenjimon

Awatar użytkownika
Haze
Posty: 73
Rejestracja: sob, 4 lut 2017, 03:18
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kiri
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 15
KP: viewtopic.php?f=36&p=248420#p248420
Lokalizacja: Prabuty

"Magiczne miejsce"

Post autor: Haze » wt, 9 maja 2017, 22:58

Jest to interesujące miejsce po za murami wioski, jakieś 10 - 15 minut spokojnego spaceru. Miejsce ma w sobie to coś, że chwile spędzane w nim zdają się płynąć wolniej, a krajobraz dookoła wydaje się być o wiele bardziej malowniczy niż ten jaki zazwyczaj mamy okazję oglądać w Mizu no Kuni. Wszystko sprowadza się do jego położenia na gęsto porośniętym trawą, małym, ale wysokim i stromym pagórku. Na samym szczycie mamy starą ławkę, kiedyś jej barwa musiała być niebieska, ale straciła kolor wraz z biegiem czasu. Jedną stroną zbocza płynie malutka rzeczka, a jej cichy szmer działa uspokajająco dla osób mogących go usłyszeć. Płynię krętą drogą i wpada do małego lasku u podnóża. Z drugiej strony znajduje się jedno z jezior których nie brakuje w okolicach Wioski Ukrytej we Mgle. Wszystko jest dobrym punktem obserwacyjnym na okoliczne tereny i czasami pozwala nam ujrzeć wspaniały widok śpiącego Kiri Gakure w blasku księżyca, oczywiście jeśli jesteśmy w stanie przejrzeć mgłę lub jej nie ma, a o to i na samym pagórku ciężko. Podczas pełni światło księżyca mieszającego się z mgłą tworzy trochę mroczną i tajemniczą atmosferę.
Szybciej odpowiem na PW niż GG.

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Michiyuuki » wt, 9 maja 2017, 23:07

Reakcja chłopaka na moje słowa wydawała się być jak najbardziej pozytywna. Sama w obecnej chwili pełna byłam obaw w stosunku do tego, co się stanie, z drugiej zaś strony przez wcześniejsze wydarzenia, kłębiłam w sobie wiele obojętności. Hiei Uchiha pokazał mi świat ze strony, której wcześniej nie znałam. Do głowy nie przyszłyby mi nigdy jakieś bliższe relacje międzyludzkie. Chciałam jedynie żyć w spokoju, nie robiąc sobie problemów. Przeszłość usłała mi trudną drogę w życiu, co chciałam nadrobić zaplanowaną przez siebie teraźniejszością. Cały swój czas skupiałam na treningach oraz na samodoskonaleniu swojej osoby. Nie chciałam nikomu wchodzić w drogę, a jednocześnie bronić przekonań mojego ojca, kiedy te zostaną przez kogoś podważone. Tak też i było tamtym razem, lecz pech chciał, że mój rozmówca miał lepsze argumenty. Ba, nawet wysunął mi dowody w postaci iluzji, którą wywołał u mnie paniczny strach. Wtedy udało mi się uwierzyć, że jego słowa o śmierci oraz obojętności na życie były jak najbardziej poważne. Jak nukenin chciał, tak mu zagrałam tamtego wieczora. Gdzieś tam w środku, jakimiś czeluściami próbowałam wierzyć w dobro tego świata i prawość łaski nad mordercami, lecz z każdym kolejnym dniem wszystko przestało trzymać się kupy. Szalę goryczy przechyliła misja, na której musiałam zabić człowieka. Wpadłam w szał, dałam się ponieść emocjom. Ja - spokojna, niewychylająca się z tłumu osoba, której nigdy w życiu nikt by o to nie podejrzewał. Choć pozory mogą mylić, w tym wypadku tak nie było, do czasu.
Moje rozmyślenia nad głębszymi tematami przerwał czarnowłosy. Obrócił wzrok w moją stronę i przemówił. Automatycznie uśmiechnęłam się do niego, a potem wysłuchałam słów, które do mnie kierował. Wydawał się być zadowolony z mojego gestu. Splecione ręce sprawiły mu dużo radości, aż dziwne, że taki mały gest znaczyć może tak wiele.
- To szpital, to normalne - skwitowałam krótko bez namysłu jego kwestię. Potem wysłuchałam kolejnych słów i poczułam, jak dłoń Haze zaciska się na mojej, splatając tym samym nasze ręce razem. Czułam, że szybko się nie rozłączymy. Wstałam razem za chłopakiem, zdecydowana o tym, że chcę jak najszybciej opuścić to podłe miejsce.
- W sumie to... mój też - stwierdziłam, spoglądając niebieskimi oczami na chłopaka. Jakoś nie spuszczałam go z oczu. Jego radość napawała mnie optymizmem oraz poprawiała mi humor. Zazdrościłam mu tego, że potrafił czerpać energię oraz radość z takich małych drobiazgów. Ja na nieszczęście nie posiadałam takiego daru.
- Zazdroszczą? Czego? - zapytałam po chwili, kiedy dotarło do mnie, co tak na prawdę kiryjczyk powiedział. Zachwycał się moją obecnością, jakbym była nie wiadomo kim. Schlebiało mi to, lecz z drugiej strony peszyło. Byłam pewna, że mówił tak tylko po to, aby sprawić mi radość i wcale tak nie uważał, a na pewno nie w tak dużym stopniu, w jakim to wszystko afiszował.
- Magiczne miejsce... - powtórzyłam cicho, przypominając sobie piękne widoki, kiedy to było mi dane podróżować na ptaku. Widoki z góry były przepiękne. Widziałam stamtąd wszystko, od szczytów gór, aż po jeziora, a nawet i lasy. Przenosząc się wspomnieniami na chwilę gdzieś indziej, postanowiłam wziąć głębszy wdech.
W końcu opuściliśmy szpital, wypisując się uprzednio. Haze postanowił zadać mi pytanie, które swoją drogą uświadomiło mi, że nie myślałam jeszcze na ten temat. Przymrużyłam oczy.
- Egzamin na Chunina? - zapytałam, jakby nie wiedziała o czym mowa. Po tym idąc tuż obok czarnowłosego, wyswobodziłam swoją dłoń, zastępując ją od razu drugą. Następnie wolnym przedramieniem obtuliłam się wokół jego całej ręki, by móc w jakiś sposób się do niego przytulić. W tym czasie miałam czas do namysłu.
- Właściwie nie myślałam jeszcze o tym. Najpierw chciałam skupić się na roli medyka i to w sobie bardziej wykształcić. Myślę, że jestem jeszcze zbyt słaba - stwierdziłam zgodnie z prawdziwą opinią. Potem przeniosłam wzrok na swojego rozmówce.
- A Ty? Jak się na to zapatrujesz, Haze? - dopytałam się. Pomyśleć, że połączyła nas głupia misja, na której musieliśmy dokonać rozlewu krwi. Normalnie pewnie każdy ruszyłby w swoją drogę, gdyby nie fakt, że trafiliśmy do szpitala. W sumie nie odważyłabym się zrobić pierwszego kroku w stronę chłopaka. Należałam raczej do osób, które czekały na sygnał od drugiej osoby. Wolałam nie ryzykować w relacjach międzyludzkich. Bywały nazbyt skomplikowane. Miałam z resztą okazję się o tym przekonać.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Haze
Posty: 73
Rejestracja: sob, 4 lut 2017, 03:18
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kiri
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 15
KP: viewtopic.php?f=36&p=248420#p248420
Lokalizacja: Prabuty

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Haze » śr, 10 maja 2017, 02:23

Dreptaliśmy sobie powoli w to malownicze miejsce, a ja starałem się jak najwięcej korzystać z aktualnej sytuacji i napawać się miłym towarzystwem dziewczyny, tym bardziej że prowadzenie ze rękę było dla mnie nowością, czymś czego jeszcze nie miałem okazji zaznać. Zaśmiałem się cicho słysząc jak dziewczyna pyta o powody zazdrości, nie uważałem, że muszę cokolwiek mówić, ruch ręką był wystarczającym gestem.
- Ehh, wybacz mi, ale zawsze wyobrażałem sobie jak to jest tak beztrosko spędzać czas w towarzystwie ładnej dziewczyny, a do tego kunoichi która już pokazała pazur... - blondwłosa mogła dostrzec malutki błysk w moim oku gdy mówiłem drugą część zdania, oczywiście moje słowa nawiązywały do misji i paru intensywnych akcji jakie miały na niej miejsce. Może i uroda oraz krwawe morderstwa przeważnie nie szły w parze, to moim zdaniem dawały całkiem ciekawe połączenie tworząc dziewczynę która jest kobieca, ale ma również zacięcie do tego brutalnego zawodu.
- No tak, całkowicie zapomniałem o Twoim pragnieniu zostania medykiem... Warto byłoby mieć kogoś takiego po swojej stronie... - myślami sięgnąłem do czytanych książek i znajdujących się w nich wzmiankach na temat przebiegu egzaminu - Podobno niektóre zadania można wykonywać w drużynach, a że oboje jesteśmy w Kiri... - tutaj mrugnąłem porozumiewawczo - A nawet i bez tych całych medycznych zdolności chętnie zapatruje się na dalszą współpracę z Tobą, oczywiście jeśli Tobie odpowiada towarzystwo takiego gaduły jak ja. - zaśmiałem się krótko na sam koniec. Powoli zbliżaliśmy się do celu naszej wędrówki, chciałem pokazać Lilaine tą ławkę na którą kiedyś przypadkiem wpadłem - widać bezcelowe włóczenie się po okolicach własnej wioski chociaż raz na coś się przydało.
- Niestety, ale właśnie obawiam się tego samego o czym mówisz... To jeszcze nie ten poziom, muszę się wiele nauczyć i wiele przejść. Zapewne napotkamy tam geninów posiadających o wiele większy staż w zawodzie niż nasz, no przynajmniej niż mój... Czeka mnie wiele godzin treningu i pewnie kilka naprawdę ciężkich pojedynków oraz misji nim zdecyduje się na taki krok... - przez krótką chwilę myślałem, że już dosyć tego trzymania się za rączki, ale Lilaine jedynie delikatnie zmieniała swoją pozycję, tak jak wcześniej pozwoliłem jej się dowolnie wpasować samemu dopasowując przy tym swoje ułożenie tak aby swobodnie nam się dalej spacerowało. Opatulając ją ręką przy okazji delikatnie przycisnąłem ją do swojego boku, nie chciałem być tym biernym mimo iż nie miałem doświadczenia w takich sprawach. Cała ta niekrępująca bliskość była przyjemną rzeczą, pozwala milej spędzić czas i zapomnieć o trudach poprzedniego dnia, po za tym sama świadomość, że drugiej osobie to nie przeszkadza i najwidoczniej dobrze się bawi spędzając ze mną czas tylko i wyłącznie poprawiała mój nastrój, który jak na kogoś kto nie tak dawno beztrosko przelewał krew i walczył z narażeniem życia miewał się całkiem dobrze.
- Już prawie jesteśmy, zawsze lubiłem obserwować okolicę z tego miejsca... - wyrzuciłem z siebie na jednym tchu gdy zaczynaliśmy wspinać się na pagórek. Krótką chwilę zajęło nam zdobycie szczytu, przez pewien moment obawiałem się, że nie będziemy mieli gdzie usiąść, ale już zapomniałem, że ławkę dało się zauważyć będąc dopiero niemal na samej górze. Na krótką chwilę oderwałem się od dziewczyny muskając delikatnie jej szyję gdy oswobadzałem swoją kończynę
- I co o tym sądzisz Lil-chan? - zadałem towarzyszce pytanie robiąc zamaszysty ruch ręką aby pokazać możliwe do podglądania krajobrazy - Może to i nie wiele, ale nie znam więcej takich miejsc... Po za tym te wygląda na już dawno zapomniane, a wpadłem na nie sam... - zrobiłem trochę zmartwioną minę, tak naprawdę nie wiedziałem czy kunoichi się tutaj spodoba, nie znałem jej osobistych preferencji. Nie miałem dużego wyboru więc padło na jakieś ustronne miejsce z dala od gwaru, tłoku i tak widocznego w Kiri pędu ludzkiego życia.
- Na pociesznie dodam, że nocą będzie piękny obraz śpiącej wioski, wydaję mi się tak bardzo innej wioski niż tą którą znam... Spokojniejszej... No wiesz taka sielanka. - ostatnie zdanie wypowiedziałem całkiem innym tonem porzucając na chwilę to całe filozoficzne gadanie. Zrobiłem kilka kroków w stronę błękitnookiej i delikatnie pociągnąłem ją w stronę ławki proponując abyśmy sobie usiedli. Obserwując reakcję Lilaine starałem się delikatnie objąć ją w pasie i ponownie przycisnąć do siebie pozwalając jej przy tym swobodnie oprzeć głowę o którąkolwiek z części mojego ciała.
- Nie wiesz może... - przerwałem na chwilę nie bardzo wiedząc jak ubrać to wszystko w słowa - No wiesz, czy zachowanie takie jak nasze... Tak postępują pary? Czy to tak naprawdę nic wielkiego... - delikatnie zmieszany wolną ręką potarłem skroń i niezależnie od otrzymanej odpowiedzi zacząłem bawić się jednym z blond kosmyków kunoichi falując go i skręcając w loka, robiłem to z niewinnym uśmiechem na twarzy.
Ostatnio zmieniony czw, 11 maja 2017, 02:40 przez Haze, łącznie zmieniany 1 raz.
Szybciej odpowiem na PW niż GG.

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Michiyuuki » śr, 10 maja 2017, 06:38

Nim zdołaliśmy dotrzeć na samo miejsce, minęło sporo czasu. Niespodzianka, do której prowadził mnie Haze mogła być tak na prawdę wszystkim. Nie zastanawiałam się zbytnio nad możliwościami, jakie miałam do wyboru. Nawet szczerze o tym nie pomyślałam, skupiłam się całkowicie na rozmowie z chłopakiem. Rozmawialiśmy na temat egzaminu na chunina. Kiedyś rozmyślałam jak to będzie posiadać wyższą rangę, niż przeciętny mieszkaniec wioski, lecz na tym się skończyło. Całkiem niedawno zaczęłam swoją przygodę, jako ninja i myślę, że zbyt szybkie wspinanie się po drabinie hierarchicznej rang nie było dobrym pomysłem. Przejście takiej selekcji na pewno otworzyłoby nowe możliwości oraz drogi, zaś z drugiej strony sprawiłoby mi nie lada wyczyn, by dogonić poziomem nowych pobratymców.
- To nie był pazur... to po prostu... - w tym momencie zamilkłam, nie chcąc kończyć zdania. Uśmiechnęłam się delikatnie do chłopaka, wiedząc, że ten po prostu zrozumie moją dalszą ciszę. Najdziwniejsza była pasja, z jaką to wszystko opowiadał brunet. Już w pierwszej chwili ujrzałam, że wcale nie boi się mnie, a moje wyładowanie frustracji na misji nie odpycha go, a wręcz przeciwnie. Im większy upust emocjom dawałam, tym bardziej mu się to podobało.
- Dlaczego Ci się tak to podoba? - zapytałam, zaintrygowana całą tą sytuacją. Zamiast rozmyślać nad różnymi wariantami, po prostu usłyszę opinię rozmówcy na ten temat, a wtedy na pewno przyjdzie mi lepiej go zrozumieć.
Z tyłu głowy dalej siedziało mi nie do wierzenie, które wcale nie zamierzało jej dopuszczać. Zupełnie jakbym nie dotarło do mnie, że poznałam kogoś takiego, jak kiryjczyk, który prowadził mnie pod rękę.
- Medykiem postanowiłam zostać jakiś czas temu - dodałam, zmieniając całkowicie temat z wcześniejszego. Przy okazji pogubiłam swoje niepotrzebne myśli. Pozwoliłam geninowi mówić, lubił to robić, a ja lubiłam słuchać. W pewien sposób się dopełnialiśmy i cieszyłam się, że nie przeszkadza mu taki balans rozmów. Chociaż muszę przyznać, że również nie stroniłam sobie od słów.
- Dalsza współpraca? - zapytałam sama siebie w myślach, przypominając sobie nasze poczynania na misjach. W sumie mogłaby to być swojego rodzaju przygoda, lecz czy uczucia, jakie się pojawiły nie staną nam na drodze? To jasne, że jeszcze wczoraj chłopak zawahałby się w wyborze między mną, a wioską. Dzisiaj pod wpływem nowej euforii zapewne jego postępowanie byłoby jasne i uzasadnione. Nie musiałam go dobrze poznawać, aby się tego domyślić. Martwiły mnie konsekwencje takich czynów, ale nie mogę od razu myśleć o negatywnych aspektach tego wszystkiego. Czy ja sama wybrałabym tak jak mój rozmówca? Miałam taką burzę hormonów w ciele, że nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony grał rozsądek, a z drugiej uczucia.
- Może po prostu się nie doceniasz? - zapytałam w odpowiedzi na opinię Haze. Uważałam, że potrafi więcej, aniżeli myśli, a to co wykonał na misji to jedynie zalążek jego prawdziwych umiejętności. Większość ludzi już miała to do siebie, że oceniali siebie o wiele za nisko, aniżeli miało to swoje odbicie w rzeczywistości. Ja zdawałam sobie z pewnych rzeczy sprawę, dzięki czemu umiałam przybrać obiektywne spojrzenie w wielu dziedzinach, także i w tej.
- Nie widziałam co umiesz, ale dałeś radę, kiedy ja po prostu w świecie zemdlałam jak... - dodałam po chwili, przerywając, aby nie wydobyć z siebie niecenzuralnego słowa. Spojrzałam na chłopaka, który wcześniej mnie puścił. Teraz siedzieliśmy na ławce i mogłam podziwiać widoki. Niespodziewanie poczułam rękę bruneta na swoim pasie. Zerknęłam na niego, zaś ten ochoczo przyciągnął mnie do siebie. Spowodowało to u mnie swojego rodzaju ekscytację i to dosyć sporą. Wzięłam głębszy wdech, jakby wylano na mnie wiadro zimnej wody. Przy tym wszystkim przeszły mnie niezłe ciarki. Po kilku sekundach opuściła swoją głowę, aby położyć ją na ramię chłopaka. Siedzieliśmy tak i mogliśmy obserwować powoli zasypiające miasto. Tętniące życie powolutku zamierało, pozostawiając przy świadomości jedynie strażników oraz kilka ostępów od codziennej reguły. Światła pogasły, a słońce zaszło za horyzont, nim całkowicie mogliśmy się tego spodziewać. To moja kolejna noc poza wioską.
W końcu chwila milczenia została przerwana przez chłopaka. Zapytał mnie o opinię w związku z miejscem, w które mnie zabrał. Spojrzałam na niego kątem oka, nie ruszając dalej głową.
- Bardzo mi się tu podoba... a widok, jest piękny - stwierdziłam z delikatnym uśmiechem. Po tym uniosłam głowę, a swoimi ustami złożyłam niespodziewany pocałunek na policzku zmartwionej twarzy Haze. Miałam nadzieję, że doda mu to otuchy. Potem głową wróciłam z powrotem na miejsce, skupiając się całkowicie na widokach, jakie oferował nam pagórek poza wioską. Na ostatnie słowa, wypowiedziane przez mojego rozmówcę przytaknęłam głową. Nastała kolejna cisza, którą chciałam się napawać. Tym razem nie przeszkadzał mi fakt tego, że nie jestem sama. Mimo towarzystwa mogłam się odprężyć i zapomnieć o wielu rzeczach. To oznaczało, że dobrałam sobie dobrego kompana na dzisiejszy wieczór.
Nagle cała harmonia została zbita przez bruneta, nie umiejącego usiedzieć w ciszy. Taki był jego urok i wcale nie miałam mu tego za złe. Chciał się wygadać i zapewne na to wszystko działały też uczucia, które mu teraz towarzyszyły. Wysłuchując pytania, dalej wpatrywałam się w piękny, ciemny widok. Moje oczy nawet nie wiadomo kiedy na powrót stały się czerwone, co dawało mi predyspozycję do kontroli sytuacji oraz tego czy jesteśmy bezpieczni.
- Właściwie to.... nie wiem. Myślę, że zbyt mało czasu minęło, aby podejmować takie decyzję. Nie myśl o tym, po prostu siedź i rozkoszuj się widokiem - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, choć obawiałam się, że mogę skrzywdzić swoimi słowami chłopaka. Nasze zachowania były bardzo spontaniczne, dlatego na ich podstawie nie mogłam określić naszych relacji. To wymagało rozdzielenia się oraz przemyślenia wszystko, albo po prostu trochę większego czasu. Aby dodać więcej otuchy kiryjczykowi, przytuliłam się do niego mocniej.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Haze
Posty: 73
Rejestracja: sob, 4 lut 2017, 03:18
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kiri
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 15
KP: viewtopic.php?f=36&p=248420#p248420
Lokalizacja: Prabuty

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Haze » czw, 11 maja 2017, 02:34

Dreptając tak dyskutowaliśmy o tym czy o tamtym mogąc skupić się na błahostkach i luźnej rozmowie pozwalając sobie zapomnieć na krótki czas o prawdziwym świecie, byciu ninja i takich tam sprawach i mimo iż tematy naszej pogawędki zbytnio od tego nie odbiegały to i tak pozwalały się od tego wszystkiego odciąć, przynajmniej w moim wypadku. Na urwane zdanie o pazurze i uśmiech również odpowiedziałem tym samym.
- Dlaczego?.. Nie wiem czy jestem w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie, ale to wszystko pozwala ujrzeć Twoją osobę w trochę innym świetle... - westchnąłem ciężko delikatnie kręcąc głową - Nie wiem czy będziesz w stanie mnie zrozumieć, a także nie chciałbym abyś cokolwiek źle odebrała... Kiedy wiesz, że pomimo bycia niewinnie wyglądającą dziewczyną jesteś... Bardziej niebezpieczna niż bezbronna. - nie planowałem też cały czas sypać komplementami, nieważne że mogły być trafione i prawdziwe, takie ciągłe słodzenie wydawało mi się trochę tandetne. Z tego wszystkiego zacząłem coraz ostrożniej dobierać słowa, jak już sobie wcześniej pomyślałem aby Lilaine nie uznała mnie za taniego podrywacza, żarty chyba jednak były dozwolone.
- Tylko następnym razem pamiętaj, że złość piękności szkodzi, Lil-chan. - kolejny raz mrugnąłem do kunoichi - Po za tym... Nie przeszkadza Ci kiedy używam tego zdrobnienia? - zwrot zagościł już w moim słowniku na stałe, a ja tak naprawdę nawet nie wiedziałem czy nie przeszkadza on niebieskookiej. Na wzmiankę o obraniu drogi medyka już jakiś czas temu mimowolnie zerknąłem na Inazumę i pomyślałem o moim własnym wyborze - drodze szermierza. Przez krótką chwilę zastanawiałem się jak to jest z pozostałą częścią shinobi - czy mają obraną ściężkę rozwoju od początku czy wszystko przychodzi im z czasem, ale później sprawa wydała mi się zbyt mocno powiązana z osobistymi preferencjami i typem shinobi, zbyt wiele zależnych... Potrząsnąłem delikatnie głową przywołując się do porządku tym samym wracając do rozmowy.
- Nie doceniam się? Niee, to raczej nie to, po prostu geninem jestem całkiem od niedawna... A co do samej walki to nic Cię tak naprawdę nie ominęło... - rzekłem trochę nijakim głosem - Zemdlałaś, bo najwidoczniej przeholowałaś z zużyciem chakry... Być może i mi groziłoby to samo, ale ja zwyczajnie... - zrobiłem krótką przerwę, a na mojej twarzy odmalował się kwaśny uśmiech - Po prostu nie znam technik które pozwolą mi się z niej tak szybko wyprztykać... A Twoja mgła, ataki dystansowe i... - urwałem nie wiedząc jak tak naprawdę nazwać niecodzienną umiejętność jaką posiada dziewczyna, nie chwaliła się swoim darem, a ja nie zamierzałem naciskać - mogłem jedynie snuć jakieś podejrzenia, ale póki blondwłosa stała po mojej stronie to raczej nie musiałem się niczym przejmować - Zdolności obserwacyjne... Wyrobiły nam dobry i stabilny grunt w tamtej potyczce... - na szczęście dziewczynie nie uciekła w panice kiedy już usiedliśmy na ławkę i wydawała się dobrze znieść kolejne delikatne zbliżenie. Nie wiedziałem czy Lilaine naprawdę tak się tutaj podobało czy może po prostu tak mi powiedziała aby nie było mi przykro, jednak delikatny pocałunek która złożyła na moim policzku nie pozwolił mi długo się nad tym zastanawiać. Po raz kolejny już dzisiejszego dnia moje oblicze zabarwiło się szkarłatem, mogłem tylko liczyć, że towarzyszka niczego nie zauważy, na twarzy zaś zagościł mimowolny uśmiech. Wolną dłonią delikatnie przejechałem miejsce które dotknęły usta błękitnookiej.
- To było... Niespodziewane... I przyjemne. - starałem się nie dać po sobie poznać jak bardzo zaskoczyła mnie teraz kunoichi. Gdzie się podziała tamta nieśmiała dziewczyna która nie tak dawno jeszcze chowała twarz w poduszkę? To samo jednak można było powiedzieć o mnie, ale nadal było mi trochę wstyd, że to nie ja wychodzę z coraz śmielszymi gestami, ale to może lepiej? Skoro zwykły buziak w policzek wprowadzał mnie w takie zmieszanie...
- Podejmować decyzję? - skoro wcześniej byłem zmieszany, to teraz już ten poziom sięgał zenitu. Papląc coś bez sensu jak się okazało wyszedłem z pewną sugestią, krótką chwilę zajęło mi dokładne zrozumienie to co dziewczyna miała na myśli - Oh... Właściwie to... - stwierdziłem, że jednak nie chcę ciągnąć dalej tego tematu, najprawdopodobniej wszystko skomplikowałoby się jeszcze bardziej. Chcąc nie chcąc zaliczyłem poniekąd pierwszego kosza w życiu, jednak obecna sytuacja nie do końca kazała mi to tak odbierać.
- Jeśli mam być szczery to nie rozkoszuje się widokiem nawet w małej części tak jak Twoim towarzystwem... - chciałem zerknąć w oczy dziewczyny aby spróbować odczytać z nich jakieś towarzyszące jej emocję, ale widząc ich czerwoną barwę szybko zaniechałem zgadywanek - No chyba, że mówiąc widok masz na myśli te śliczne oczy... - tym razem to moja twarz znalazła się niebezpiecznie blisko twarzy Lilaine a spokojny ton zmienił się na jeszcze spokojniejszy szept - Tyle możliwości... Co może oznaczać ta czerwień... Podobno oczy są zwierciadłem duszy. -
Szybciej odpowiem na PW niż GG.

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Michiyuuki » czw, 11 maja 2017, 21:54

Temat naszej misji ponownie sie rozwinal, ale tym razem w innym kierunku. Zaczelismy mowic o moim charakterze, a raczej o tym jak zla czesc mnie przejela w tamten czas kontrole nad umyslem i dala upust zlosci. Mi osobiscie nie bylo to na reke, ani sie nie podobalo. Kierowanie sie emocjami bylo oznaka slabosci oraz niedojrzalosci, tym bardziej w tak kluczowym momencie jak wyprawa. Wazylo sie tam nasze zycie, dlatego kazdy ruch musial byc przemyslany. Gdybym pozostala w amoku kilka sekund dluzej, wszystko mogloby wygladac inaczej. Przeciwnicy zdolaliby do nas dotrzec, a w otwartej walce zapewnie nie mialabym tyle szans, ile we mgle, ktora stworzylam. Wysluchalam wytlumaczenia chlopaka, obserwujac go przy tym.
- To byla moja gorsza strona, ktorej nie chcialabym Ci pokazywac - odpowiedzialam, a na mojej twarzy wymalowal sie smutek. Postanowilam odrzucic zle mysli i skupic sie na dobrym towarzystwie, jakie teraz mialam. Nagle jak grom z jasnego nieba cos wskoczylo mi do glowy.
- Po prostu lubisz dziewczyny z temperamentem... - dodalam po chwili i usmiechnelam sie cwaniacko na wznak tego, ze rozgryzlam chlopaka. To bylo w pewnym sensie dziwne, ale szczerze cieszylo mnie to, ze ktos potrafi takie stany we mnie zaakceptowac. Zmienne nastroje nigdy mi nie sluzyly i odpychaly wszystkich ludzi, ktorzy znalezli sie blisko mnie. Moze tym razem bedzie inaczej.
Kolejna kwestia chlopaka sprawila, ze unioslam jedna brew do gory i spojrzalam na niego z lekkim zazenowniem.
- Nie martw sie... mojej pieknosci juz raczej zaszkodzic sie bardziej nie da - odpowiedzialam po czym wystawilam Haze jezyk w gescie dokuczenia. Skoro lubil, jak to okreslil pazur, to bede mu go co jakis czas dostarczac w postaci wrednosci.
- A co do Lil... nie, ktos juz mnie tak nazywal - odpowiedzialam z delikatnym usmiechem, choc mial w sobie nutke smutku przez wspomnienia, jakie to u mnie wywolalo. Moze dzieki brunetowi zamienie je na cos bardziej milego.
Zaraz po tym zeszlismy na temat egzaminu. W zasadzie skakalismy z jednej anegdoty na druga, co w tym przypadku calkowicie mi nie przeszkadzalo. Rozmowa szla plynnie i nie bylo ani momentu ciszy a to dobry znak. Temu wszystkiemu towarzyszylo przytulanie, co umilalo ta chwile jezcze bardziej.
- Ja osobiscie zdalam egzamin na genina jakis miesiac temu - stwierdzilam wzruszajac ramionami. Kiedy przewertowalam cale swoje zycie od tego momentu, moglam spokojnie stwierdzic, ze w ten czas zdarzylo sie wiecej, niz przez cala moja mlodosc, choc do latwych nie nalezala.
- A oceniasz moje umiejetnosci na nie wiadomo jaki poziom. Poza tym, jezeli chcesz, moge Cie czegos nauczyc. Ty tez mi mozesz cos pokazac. Co Ty na to? - zaproponowalam z delikatnym usmiechem. Staralam sie podczas rozmowy utrzymywac kontakt wzrokowy, ale tez rozgladac sie dookola, by zadbac o nasze bezpieczenstwo. Siedzielismy poza wioska, a tereny wykraczajace za mury nie podlegaly juz ochronie. O swoje zycie tutaj musielismy dbac sami.
- Ja mam takie umiejetnosci, a Ty inne. Swiat na ym polega. Gdyby wszyscy byliby tacy sami, swiat bylby nudny - stwierdzilam po raz kolejny wzruszajac ramonami. W ten czas obrocilam wzrok na uspiona juz wioske. Widok prezentujacy sie przed nami byl na prawde imponujacy i czulam, ze bedzie to moje nowe ulubione miejsce. Jezioro, nad ktore zwyklam chadzac bylo oddaone o kilka godzin, a to miejsce o co najmniej piec razy mniej. By udowodnic prawdziwosc mojego stwierdzenia, obdarzylm kiryjczyka buziakiem w policzek. Nie sadzilam, ze moze zareagowac zawstydzeniem, ale szczerze mi sie to spodobalo. Na ten widok usmiechnelam sie delikatnie i mialam juz poglaskac go po policzku, ale ten zrobil to za mnie. Postanowilam oprzec glowe na jego ramieniu, by dalej podziwiac widoki.
- A wlasciwie... czy chcialbys bysmy byli para? - zapytalam bardzo cicho i niepewnie, co z pewnoscia nie ucieknie uwadze bruneta. Potem skierowalam spojrzenie w strone rozmowcy, a jego twarz zblizyla sie znacznie do mojej. Serce zaczelo bic mi jak oszalale, a fala goraca przeszla przez cale moje cialo. Automtycznie rozmychylilam delikatnie usta, by wypucic gorace powietrze, a moje teczowki zadrzaly.
- J-ja... - chcialam odpowiedziec, ale zabraklo mi jezyka w gebie. Chwila zrobila sie zbyt wznosla, bym mogla sobie na to pozwolic. Oczekiwalam na dalsze reakcje chlopaka, chcialam wiedziec co bedzie dalej.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Haze
Posty: 73
Rejestracja: sob, 4 lut 2017, 03:18
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kiri
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 15
KP: viewtopic.php?f=36&p=248420#p248420
Lokalizacja: Prabuty

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Haze » ndz, 14 maja 2017, 14:45

Na wzmiance o złej stronie sam zacząłem się zastanawiać jak wygląda moja, jak głęboko siedzi i czego potrzeba aby ją wydobyć. Widząc smutek dziewczyny zrozumiałem, że wcale nie była dumna z powodu tego wybuchu, najwidoczniej uważała to za swego rodzaju słabość
- Wiesz... Myślę, że każdy ma taka swoją stronę, grunt to się w niej nie zatracić... - przez chwilę wyobraziłem samego siebie ganiającego beztrosko z kataną za bezbronnymi ludźmi - Myślę, że właśnie tak shinobi stają się nukeninami... Nie wiem czy byłbym w stanie ściągnąć na siebie uwagę wioski i żyć jak wyrzutek... - wszystko to wydawało się jakąś abstrakcją - dlaczego ludzie decydowali się na taki, a nie inny los... Utarczki z prawem to jedno, ale samowolne odejście? Uważałem Kiri Gakure za dom dla wszystkich shinobi Kraju Wody i najbardziej odpowiednie miejsce do spędzenia swojego życia, ale z drugiej strony moja droga całkiem niedawno się rozpoczęła...
- Chociaż perspektywa nieograniczonej wolności wydaje się całkiem kusząca... Nie wykonujesz misji, łazisz sobie gdzie chcesz i możesz trenować ile dusza zapragnie... - w moim przypadku nie miało to żadnego znaczenia, tak czy siak byłem cholernie leniwy więc zapewne po ucieczce zaszyłbym się gdzieś aby sprawdzić czy ludzie także mogą zapaść w sen zimowy. Potrząsnąłem delikatnie głową chcąc odrzucić te niezdrowe myśli od siebie, nie powinienem się tak naprawdę nad tym w ogóle zastanawiać. Nie chciałem również aby Lilaine pomyślała sobie o mnie coś złego więc skomentowałem całą sprawę krótko:
- To nie jest warte swej ceny... - mimo to w głowie nadal siedziały mi myśli czy tak nie byłoby dla mnie lepiej, dopiero gdy przypomniały mi się moje siostry ostatecznie doprowadziłem się do porządku. Nigdy bym was nie zostawił... Widząc wytknięty język uśmiechnąłem się zawadiacko. Słysząc, że już ktoś tak wcześniej nazywał dziewczynę zacząłem się zastanawiać czy dana osoba była z nią blisko i czy może też była członkiem jej rodziny. Tylko miesiąc, a ja mam wrażenie, że jestem tyle do tyłu... Czyżbym był aż tak leniwy?
- Oceniam Cię tak bo... W starciu z tą mgłą nie miałbym żadnych szans i byłbym całkowicie bezbronny... - wypowiedzenie tych słów właśnie mi uświadomiło na jakie trudności mogę trafić później, pewnie nie raz i nie dwa przeciwnik zaskoczy mnie swoimi unikalnymi i niespotykanymi umiejętnościami, chyba naprawdę będę musiał się ostro zabrać za trening.
- Wspólny trening to naprawdę dobry pomysł! - w moim głosie dało wyczuć się sporą dozę entuzjazmu - Nie tylko będziemy mogli uczyć siebie nawzajem tego co potrafi już jedno, ale... - przerwałem na krótką chwilę, można było dostrzec, że głęboko się nad czymś zastanawiam. A co jeśli kiedyś będę musiał z nią walczyć? Czy istnieje jakaś szansa, że staniemy po przeciwnym stronach barykady? Czy chce odkrywać swoje karty? Eh, chyba jestem przewrażliwiony...
- Ale podczas nauki nowych rzeczy możemy wymieniać się własnymi spostrzeżeniami i doświadczeniami, to na pewno przyśpieszy naukę... - czułem się bardzo swobodnie tak siedząc i dyskutując na przeróżne tematy, to był naprawdę mile spędzony czas po misji, przez krótką chwilę nawet myślałem, że mógłbym tu zostać... Słysząc pytanie jakie zadała mi kunoichi moje serduszko zaczęło pukać trochę szybciej i mocniej. Jej ton być może i sugerował mi, że nie jest to tylko i wyłącznie ciekawość, nie bardzo wiedziałem co mam odpowiedzieć. No i jeszcze nadszedł ten moment, że na twarze niemal się stykały. Patrzyłem w oczy dziewczyny co jakiś przelotnie starając się zerknąć na jej usta, dobrze wiedziałem co powinienem teraz zrobić. Zamknąłem oczy i... Wróciłem do poprzedniej pozycji.
- Przepraszam, nie powinienem... - wolna ręką zacząłem pocierać skroń. Źle się czułem najpierw napędzając samemu całą akcję by na sam koniec wycofać się, niemal stchórzyć. Wiedziałem też, że usta Lilaine pewnie przyśnią mi się dziś i nie tylko dziś, sam tak właściwie nie wiedziałem o co mi chodzi.
- Jesteś wspaniałą dziewczyną, piękną - do tego świetnie się bawię w Twoim towarzystwie... - zrobiłem krótką przerwę i głęboko zaczerpnąłem powietrza - Ale znam Cię ledwie jeden dzień i tak naprawdę nic o sobie nie wiemy... Rozumiesz moje podejście? - smutno zwiesiłem głowę i kontynuowałem - Mam obawy, że przy głębszym i bliższym poznaniu któreś z nas... - przelotnie zerknąłem na kunoichi aby zobaczyć jej reakcję - To znaczy ja... Nie wiem co mam powiedzieć, brakuje mi słów... Chciałbym powiedzieć, że to mi się nie spodoba i mógłbym Ciebie tylko zranić... - z czasem głos przeszedł w szept - Chociaż pewnie robię to nawet teraz... Wybacz, ale zawsze ceniłem sobie szczerość i mam nadzieję, że Ty też ją w tym przypadku docenisz... No i po za tym te słowa niczego nie przekreślają... - na sam koniec wysunąłem rękę z objęć dziewczyny i ukryłem twarz w obu dłoniach. Wszystko w środku mi się gotowało, nie wiedziałem czy dobrze zinterpretowałem zachowanie dziewczyny i czy nie papląc tyle nie wyszedłem na idiotę, ale przynajmniej sumienie miałem czyste mówiąc tylko i wyłącznie prawdę.
Szybciej odpowiem na PW niż GG.

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Michiyuuki » ndz, 14 maja 2017, 20:31

Czując delikatny podmuch wiatru, zamknęłam oczy, by ten mógł przyjemnie muskać moją twarz. Słuchając chłopaka oraz jego wywód na temat złego wcielenia każdego człowieka, stwierdziłam, iż może mieć rację. W końcu każdy przeżył kiedyś coś, co pozostawiło piętno na jego psychice. Ludzie własnie przez cierpienie przestawali ufać innym, stawali się samotnikami i najczęściej schodzili na złą ścieżkę. Chociaż czy to była prawda? Ucieczka nie dawała jedynie poczucia wolności, ale i adrenalinę z powodu ciągłej nagonki za tak zwanymi "wyrzutkami". Mi osobiście taka sprawa całkiem się podobała, ale nie chciałam podejmować decyzji odnośnie tego, co stanie się ze mną jutro, albo nawet za pół roku. Życie potrafi być bardzo zaskakujące, a jedna minuta może zmienić wszystko. Uświadomiło mi to poznanie Haze.
Dopiero, kiedy brunet skończył swój cały długi wywód, postanowiłam zawrzeć głos w tej sprawie, choć nie wiedziałam, czy ten tego ode mnie wymaga.
- Moim zdaniem jest - skwitowałam krótko, a swoje spojrzenie w ten czas utkwiłam gdzieś w oddali. Podziwiałam zachód słońca widzialny jedynie w połowie przez mgłę. Dzięki czerwonym oczom mogłam widzieć znacznie więcej, to i z tego korzystałam. Światła w domach powoli zaczęły się zapalać, tworząc swojego rodzaju sieć światełek, które przyciągały spojrzenie jeszcze bardziej.
Wszystkie swoje doświadczenia w temacie ucieczki z wioski opierałam na podstawie nukenina, z którym miałam styczność. Widać po nim było, że na wolności jest już parę ładnych lat, ale potrafi sobie poradzić. Mężczyzna nie bał podejść do mnie jako pierwszy, by poszukać sobie towarzystwa do rozmowy. Z drugiej strony przepełniony był pustką, a jego postać pozostała owiana wielką tajemnicą. Tacy ludzie mięli w sobie coś, co chciałam poznać.
Potem całkowicie urwaliśmy temat i rozprawialiśmy o treningach. Nie wiedzieć czemu miałam ochotę poznać trochę umiejętności kogoś innego, by w końcu móc się z nim zmierzyć. Haze wydawał się być mniej więcej na moim poziomie Oczywiście zupełnie odmienne style walk sprawiały, że mi mierzyć się było łatwiej we mgle, a mu w otwartym starciu. To tworzyło swojego rodzaju blokadę, którą miałam nadzieję jakoś usunąć.
- W sumie moglibyście zacząć nawet teraz... - stwierdziłam krótko, ponownie podsumowując jak to ja wszystko. To w naturze mojego rozmówcy leżało gadać bez końca, ja byłam typem myślicielki, który rozgadać się potrafi tylko, jak kogoś lepiej pozna, ale i wtedy to skrajne przypadki. No, ale może lepiej tego nie próbujmy.
W końcu doszło do momentu kulminacyjnego, w którym kiryjczyk przybliżył swoją twarz do mojej. Nasze sera zaczęły mocno bić, a usta zaraz miały złączyć się w pocałunku. Nic bardziej mylnego, gdyby wszystko szło gładko w ułożonym planem wydarzeń, to nie byłoby moje życie. Tutaj zawsze musiało stać się coś niespodziewanego, dlatego zachowanie chłopaka wcale mnie nie zdziwiło. Utwardziło mnie jedynie w przekonaniu tego, o czym myślałam wcześniej. Mimo wszystko nie wiadomo czemu, poczułam swojego rodzaju smutek. Próbowałam jednak go stłumić, bo to co właśnie zrobił shinobi dobrze o nim świadczyło. Uśmiechnęłam się delikatnie jakby nigdy nic.
- Widzisz, to o tym mówiłam - stwierdziłam i oswobodziłam się z uścisku, który łączył nasze ciała. Wpatrzyłam się w dal, starając się opanować panujące we mnie emocje. Skutek z każdą sekundą przybierał na sile, ale czyż nie zrobiłam chłopakowi przed chwilą tego samego? sama stwierdziłam, że nie wie co między nami jest i na razie nie chcę się nad tym zastanawiać. Westchnęłam i spojrzałam w jego kierunku, kiedy tłumaczył się ze swojego występku.
- Masz całkowitą rację i nie powinieneś się za to winić. Nie znasz mnie, a ja nie znam Ciebie. Wchodzenie w takim stanie w głębsze relacje, z którymi będziesz wiązał przyszłość jest bardzo ryzykowne - stwierdziłam i wstałam, kiedy ten ukrył twarz w dłoniach. Nie wiedziałam czy powinnam go pocieszać, czy po prostu pozostawić samemu sobie, jak sama na jego miejscu bym chciała. westchnęłam cicho, spoglądając na kiryjskie domy, widoczne z oddali.
- Wiesz Haze, uważam, że jesteś bardzo dobrą osobą i zasługujesz na to, co najlepsze. Eliminowanie pochopnych zachowań bardzo się chwali wśród ludzi - dodałam na koniec, nie wiedząc, co mogłabym właściwie dodać. Samej było mi głupio, że doszło do sytuacji, w której to brunet robi pierwszy krok, a potem mnie spławia, ale właściwie wiele w tym wszystkim zrobić nie mogłam. starałam się na wszystko patrzyć obiektywnie i tak, by pomóc.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Haze
Posty: 73
Rejestracja: sob, 4 lut 2017, 03:18
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kiri
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 15
KP: viewtopic.php?f=36&p=248420#p248420
Lokalizacja: Prabuty

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Haze » śr, 17 maja 2017, 01:03

Słysząc opinie dziewczyny na temat tego całego uciekania przekrzywiłem tylko delikatnie głowę bacznie przyglądając się jej przy tym. Wydawała mi się kimś kto raczej nie będzie miał ochoty opuszczać Kiri Gakure, ale najwidoczniej błędnie ją oceniłem.
- Ciekawe... - powiedziałem cicho, ale chyba już bardziej do siebie. Skakaliśmy po tematach tak jak zwykle, aż w końcu nadszedł czas na finał, a raczej jego fiasko. I nawet słysząc słowa Lilaine abym się nie obwiniał nie zrobiło mi się ani trochę lepiej.
- Ryzyko?.. Oh, to nie do końca tak... - podniosłem głowę i zajrzałem w oczy dziewczynie, starałem się utrzymywać cały czas kontakt wzrokowy, może dzięki temu wyczyta moje szczere intencje i nie będzie osądzać prawdziwości mych słów, nie byłem do końca pewien czy mi wierzy
- Wiesz, gdyby nam się nie układało to zwyczajnie moglibyśmy się rozstać... Oboje jednak jesteśmy shinobi, wiemy z czym to się wiążę, niemal cała gama wyrzeczeń... - ostatnią część zdania wypowiedziałem smutnym głosem i cicho westchnąłem - Jak wyglądałyby misję który wykonujemy wspólnie, czy bardziej zażyłe relację mogłyby zaważyć na jej losach? A gdyby któremuś z nas stałaby się krzywda, co wtedy poczęłoby drugie z nas? - smętnie pociągnąłem nosem. Przypomniała mi się od razu tak często płacząca matka albo kręcący się bez celu, radości i życia ojczym...
- Może uznasz mnie za dziwaka, ale... Mam wrażenie, że związki dają więcej cierpienia niż radości... - słaby uśmiech wpełznął mi na twarz. Sam tak naprawdę nie byłem pewien swoich słów, czy ja właśnie powiedziałem, że życie z drugą połówką ma być gorsze niż to w samotności?
- Ale z drugiej strony... Kiedy tak sobie siedzieliśmy to czułem się naprawdę dobrze... Nie żeby tylko zależało mi na bliskości cielesnej. Mam nadzieję, że chociaż trochę mnie rozumiesz... - podrapałem się po czubku głowy w geście wyrażającym zakłopotanie - Naprawdę musisz mi wybaczyć, nie jestem dziś sobą... Po za tym odkąd wstałaś zrobiło się trochę zimniej... - delikatnie zasugerowałem aby kunoichi wróciła na ławkę - Jeśli już ktoś ma stać to niech będę to ja... Nie wiem co ze mną nie tak, ciągle zmieniam zdanie, tak jakby... Eh. - głośno wypuściłem z płuc powietrze i smętnie opuściłem głowę na dół.

// tak trochę brak weny :/
Szybciej odpowiem na PW niż GG.

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Michiyuuki » pt, 19 maja 2017, 09:47

Sama od początku nie żywiłam żadnych uczuć w stosunku do Haze, lecz mu jakoś miałam za złe, że robił wobec mnie to samo. Nie potrafiłam odnaleźć się w tej relacji oraz w tym, czego tam na prawdę od życia chcę. Do głowy powróciło mi wspomnienie mojego ojca, o którym śniłam w trakcie pobytu w szpitalu. No właśnie, tylko czy to wszystko mi się śniło? Jeśli tak, dlaczego akurat padło na mojego ojca i scenę rozmowy z nim? Czyżbym aż tak bardzo chciała stąd już odejść do niego w zaświaty? Wiele pytań pojawiało się na mojej drodze, a na żadne z nich nie mogłam znaleźć odpowiedzi. Wątki najbardziej pogmatwane w moim życiu pozostawały bez odpowiedzi, co frustrowało mnie jeszcze bardziej. To, co stało się z moją rodziną było swojego rodzaju sekretem, który sama zdołałam poznać tylko w połowie. Właściwie wiedziałam tylko tyle, ile samej wydedukowałam, bądź podsłuchałam. Teraz kiedy dokonałam zemsty, myślałam, że powrót do Kirigakure będzie dla mnie wybawieniem od wspomnień. Okazuje się jednak, że udaje mi się spotkać ludzi, zamieszkujących koszmarną osadę z mojego dzieciństwa, bądź takich, którzy w pewien sposób rozkopują ze mnie sentyment, by na koniec go pogrzebać jednym zdaniem. Westchnęłam cicho, starając się poukładać emocje w głowie. Tworzyło się z nich wielkie pole bitwy, podczas, gdy na mojej twarzy wciąż widniał spokój i obojętność.
Moje rozmyślenia przerwał Haze, starający się dalej wytłumaczyć z zaistniałej sytuacji. Doprowadził między nami do pewnego rodzaju zbliżeń, a potem odrzucił jak zwiędły kwiat. Zaczynałam się zastanawiać czy nie powiedziałam po prostu czegoś nie tak. W końcu załapaliśmy kontakt wzrokowy. Widok tęczówek chłopaka napawał mnie pozytywną energią, ale zarazem przyprawiał mnie o złość i ból głowy. W końcu odwróciłam spojrzenie, by skupić się na pięknym widoku. Potem wstałam. Tak słuchało mi się lepiej wywodów bruneta. Tłumaczył, że moglibyśmy się rozstać, przez co problem by zniknął. Potem jednak sam sobie zaprzeczył, stwierdzając, że nie wie o co tak na prawdę mu się rozchodzi.
- Nie wiem, co wtedy. Nigdy z nikim nie byłam - stwierdziłam, wzruszając ramionami jakby obojętna na to wszystko. Potem przybrałam delikatny, niewinny uśmiech i obdarzyłam nim chłopaka. Jego słowa na temat tego, że czuje się dobrze w moim towarzystwie choć trochę brzmiały pokrzepiająco i pocieszająco.
- Zatem możemy zostać przyjaciółmi, nie widzę w tym nic złego - stwierdziłam po chwili, rzucając szelmowski uśmiech. Kiedy kiryjczyk wspomniał o tym, że mu zimno odkąd wstałam, spojrzałam się wpierw na niego, a potem na miejsce, o którym była mowa. Moja połowa ławki była pusta i wyglądała samotnie zajęta jedynie przez jedną osobę. W mojej głowie pojawiła się ponownie gamma myśli krążąca wokół sytuacji, jaka przed chwilą miała miejsce.
- Tak jakby co? - zapytałam nagle, bo chłopak nie dokończył zdania, którego byłam bardzo ciekawa. Postanowiłam pójść do ławki i usiąść tuż obok. Następnie obróciłam się w jego kierunku, utrzymując uśmiech na ustach. W głowie miałam wiele scenariuszy na rozwinięcie się tej sytuacji. Po tym co przeszłam, spodziewałam się nawet, że Haze zaraz rzuci się na mnie, by wydłubać mi oczy i pozostawić mnie na pastwę losu dzikich zwierząt. Starałam utrzymać się z brunetem kontakt wzrokowy, ale nie za bardzo nachalny.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Haze
Posty: 73
Rejestracja: sob, 4 lut 2017, 03:18
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kiri
Ranga: Genin
Wiek Postaci: 15
KP: viewtopic.php?f=36&p=248420#p248420
Lokalizacja: Prabuty

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Haze » pn, 22 maja 2017, 01:33

Słysząc, że nie tylko ja do tej pory nie miałem okazji poznać osoby z którą mogłem coś zbudować uświadomiłem sobie, że świat jest nieprzyjemny nie tylko wobec mnie, a jeszcze bardziej zainteresował mnie ten gest, to wzruszenie ramion. Czy naprawdę nie ruszało jej to w żadnym stopniu? Czy może to tylko ja miałem problem z odczytywaniem towarzyszących jej emocjom.
- Wiesz... Podziwiam Twoją siłę psychiczną, tak jakby takie... "Ciężkie" tematy w ogóle Cię nie dotykały, nie to co mnie... - i chociaż uważałem, że moje fundamenty są silne to takie spotkania jak te pokazywał mi jak bardzo się myliłem. Przez głowę mi nawet nie przeszło aby zgrywać jakiegoś lodowatego twardziela, ale smętne pociąganie noskiem najwidoczniej mogłem sobie darować... Problem w tym, że to wszystko było niekontrolowane, tylko czy tak naprawdę to wszystko wymagało zmiany? Może to właśnie sprawiało, że jestem jaki jestem, a zbyt dużych pretensji do siebie nie miałem - nie licząc właśnie sytuacji takich jak ta aktualna. Do tego uśmiech którym obdarowała mnie Lilaine zaraz po swoim geście obojętności, tak jakby chciała mi dodać otuchy w tej mojej słabości co tylko jeszcze bardziej mnie dobijało.
- Przyjaciółmi? Tak, to całkiem niezła decyzja... Tylko, że... - przerwałem nie chcąc mówić wszystkiego, może nie powinien być jednak tak całkowicie szczery i odkrywać wszystkie swoje karty już prawie na samym początku naszej znajomości?
- Tak masz rację, nie ma w tym nic złego. - na uśmiech odpowiedziałem tym samym starając się przy okazji odwrócić uwagę rozmówczyni od momentu w którym na chwilę urwałem chcąc wygłosić jakieś obiekcję. Widząc, że kunoichi postanowiła wrócić na swoje miejsce poczułem się trochę lepiej, najwidoczniej nie sprawiłem jej aż tyle przykrości żeby zniechęcić ją nawet do spoczęcia na jednej ławce. Ale czy słusznie tak się tym przejmowałem, jeszcze jakiś chwilkę temu poniekąd podziwiałem jej obojętność, więc jak to w końcu było? Cóż za dziwny dzień dzisiaj miałem, nie potrafiłem odpowiednio się skoncentrować i wykonać wszystkie akcje tak jak je sobie zaplanowałem, do tego nie mogłem rozgryźć swojej rozmówczyni, a co gorsza nie mogłem rozgryźć nawet samego siebie!
- Wiesz... Zastanawiam się czy to Twoja sprawka i tych hmm... Zbliżeń. Nie potrafię się doprowadzić do porządku... - spokojnie utrzymywałem kontakt wzrokowy z dziewczyną smutnie się przy tym uśmiechając - Tak jakbym nie mógł się zdecydować czy też może przełamać... Ciężko mi stwierdzić... Te wszystkie miłe gesty... - na krótką chwilę chwyciłem dłoń blondwłosej chcąc jej pokazać co mam na myśli - Bardzo mi się to podoba, a nie jestem pewien czy powinienem to robić... Ale z drugiej strony, skoro daje to tyle przyjemności... - pokręciłem głową dając wyraz swojemu zrezygnowaniu.
Szybciej odpowiem na PW niż GG.

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Michiyuuki » śr, 24 maja 2017, 20:28

Do wszystkiego starałam podchodzić z obojętnością, dawało mi to poczucie nietykalności na świat, której nikt nie mógł mi odebrać. Nie raz denerwowałam się lub załamywałam, ale walka uodporniła mnie na otaczający świat, dzięki czemu tyle rzeczy nie robiło na mnie wcale wrażenia. Własnie tak to wyglądało od boku i w pewien sposób może rzeczywiście taki skutek odnosiło. Niestety to, jak wszystko inne ma drugą stronę monety. Robiłam tak, ponieważ bez uodpornienia, jakie sobie zbudowałam nie dałabym sobie rady w życiu. Przynajmniej sama takie wrażenie odnosiłam. W środku na pozór silna kobieta w rzeczywistości była krucha jak dmuchawiec wiany przez wiatr. Każda najmniejsza rzecz mogła ruszyć moją silną wolę, ale ja i tak bym tego nie pokazała. Stwierdzenie chłopaka w pewien sposób nie zrobiło na mnie wrażenia, ale jego pewne aspekty wręcz mnie zszokowały. Przybrałam oburzony wyraz twarzy, w którym można było odczytać również smutek.
- Silą psychikę? - przerwałam mu nieco pretensjonalnie w środku zdania. Pozwoliłam swoim emocjom wypłynąć po części na wierzch, by brunet zobaczył, że wcale nie jestem taka obojętna na wszystko.
- To, że czego nie pokazuję, nie znaczy, że to na mnie nie działa - dodałam po chwili już o dużo spokojniejszym głosem, jakbym chciała wytłumaczyć Haze, że wcale nie ma racji. Po wszystkim podobałam od siebie pocieszającym uśmiech w geście przeproszenia za wcześniejszy ton. Takie zachowanie wobec innych nie było odpowiednim, tym bardziej w takich sytuacjach.
Po tym nastąpiła odpowiedź na moją propozycję przyjaźni. Z początku niepewny chłopak zaraz odnalazł w sobie entuzjazm i pochwalił mój pomysł. Spojrzałam na niego nieco podejrzliwie, by dać mu sygnał, że jego zachowanie nie umknęło mojej uwadze.
- Haze... chyba powinieneś przemyśleć niektóre rzeczy, by o czymś zadecydować, nie ma pośpiechu - odrzekłam, posyłając mu większą dawkę uśmiechu. W między czasie pozwoliłam sobie zerknąć na otoczenie, skupiając największą część wzroku na uśpionej wiosce. Była noc, a my siedzieliśmy sami na opuszczonej ławce. Gwiazdy wraz z księżycem były już niezwykle wyraźne na niebie. Nawet nie zauważyłam, kiedy sie tak ściemniło. Sylwetka chłopaka wydawała się mniej wyraźna, jednak bliska odległość nie przeszkadzała w dostrzeżeniu jego mimiki twarzy.
Rozmowa zeszła na niego bardziej poważny ton, dlatego też moja mimika stała się trochę bardziej poważna. Wysłuchałam tego, co chłopak ma do powiedzenia i tkwiłam tak chwilę w ciszy. Dopiero, kiedy uśmiechnął się zrezygnowanie, oparłam się wygodnie o ławkę. Te stwierdzenia pozwoliły mi zrozumieć lepiej sytuację i dać na nią nowy ogląd.
- Skoro zgodziłeś się na bycie przyjaciółmi - uśmiechnęłam się lekko z przekąsem, aby mu dokuczyć. Po tym spojrzałam na gwiazdy i cicho westchnęłam. Byłam w stanie zrozumieć niezdecydowanie oraz zakłopotanie w takich sytuacjach. Brunet nigdy wcześniej nie miał takiego kontaktu z inną osobą. Poznaliśmy się zaledwie wczoraj, a dzisiaj przytuleni siedzieliśmy na ławce. Tak krótki czas nie jest wystarczający, by wysnuć jakieś poważne wnioski.
Z drugiej strony gdzieś w głębi tlił się pewnego rodzaju żal za to, że zostałam odrzucona. Moja wewnętrzna duma, której zwykle nie ukazywałam, przemawiała teraz i przejmowała kontrolę nad moją złością. Postanowiłam wstać, by nieco rozruszać kości. Następnie wzięłam głębszy oddech świeżego powietrza. Już dawno minęła północ i w zasadzie było strasznie późno. Chyba pora wracać na włosi wioski, by zabrać się za kolejne obowiązki. Spojrzałam na siedzącego Haze.
- Dziękuję Ci za towarzystwo przez ostatnie dni, lecz na razie muszę wracać. Czuję, że tak będzie lepiej - stwierdziłam i uśmiechnęłam się do niego delikatnie. Potem obróciłam się, aby po raz ostatni móc podziwiać piękną panoramę wioski. Zapewne długo nie zapomnę, ani tego widoku, ani tego towarzystwa. Przede mną długa droga, dlatego pora ruszać. Machnęłam na pożegnanie brunetowi i oddaliłam się z naszego magicznego miejsca.

z/t
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Saigo
Posty: 1149
Rejestracja: ndz, 22 lip 2012, 12:32
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwagakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 29
KP: viewtopic.php?f=36&t=5581

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Saigo » pn, 31 lip 2017, 16:02

// siła z ichi na ni

Sceneria, w której przyszło mu się znaleźć była iście magiczna. Całe Mizu no Kuni, przez ten swój specyficzny mglisty klimat było terenem niezwykłym. Wyłączając Kiri, w którym to za dawnych czasów Hirako opanowywał podstawy szermierki z Kyuudaime Mizukage, było raczej pusto i nadzwyczaj spokojnie. Zaraz po swojskich górach, te spokojne równiny były jednym z jego ulubionych miejsc. Staruszek nie zamierzał jednak spędzić tutaj czasu wyłącznie na relaksie. Znalazł sobie jedno swoje miejsce, które na kilka najbliższych godzin posiadł na wyłączność. Niewielki skrawek trawy w pobliżu rzeki, nic specjalnego. Było tu o wiele więcej miejsca, lecz Blondyn nie zamierzał zakłócać spokoju bardziej, niż było to konieczne.
Hirako rozpoczął swój trening od krótkiej rozgrzewki. Po długiej przerwie jego stawy i mięśnie nieco odrętwiały, nie pamiętały praktycznie niczego z czasów świetności, podczas to których Hirako był regularnie pokonywany, bity i poniżany. Cóż... widocznie jego organizm postanowił wyprzeć ten fakt z pamięci. Kilka prostych skłonów z kontrolowanym wydechem, skręty tułowia i krążenia wszystkimi stawami miały za zadanie przygotować kończyny do przyszłego wysiłku i zminimalizować ryzyko kontuzji. Nie trwało to długo, Dziadek niezbyt lubił poświęcać czas na bzdury, a za takie uważał te wszystkie wygibasy. Padł na ziemię z rękami wyciągniętymi przed siebie. Kilka pompek na początek powinno skutecznie przyspieszyć oddech i krążenie. Jakże było mu ciężko! Ten Staruch kompletnie wypadł z obiegu sprawnych shinobi. Jego ostatnia walka? Kiedy to było? Chyba w tamtym obozie niewolników gdzieś w jakimś zadupnym kraju? Eh, nawet nie chciał sobie przypominać. Mięśnie powoli tężały, a sam Hirako czuł na twarzy pierwsze rumieńce. Zmienił nieco ćwiczenie i z dwóch rąk przeniósł się na jedną. Teraz było o wiele trudniej, zwłaszcza jeśli chodzi o złapanie równowagi. Huh, to wszystko było naprawdę dziwne. Dlaczego wciąż próbował? Jego życie było w rozsypce odkąd pamiętał, a mimo to dalej trenował, robił te bezsensowne pompki, przysiady, uderzał kolejny i kolejny raz. Zmienił rękę, udając, że dalej mu zależy. Powoli zaczynał słyszeć swój oddech, w koszuli robiło mu się coraz bardziej gorąco. Wstał z ziemi, rozluźniając mięśnie. Co teraz? Rozejrzał się dookoła, lecz nie zobaczył niczego, co mogłoby mu się przydać w treningu. Tylko jakaś stara ławka... ławka... ławka... ławka... Da się podnieść tą ławkę?
- Hi hi hi - Wandal zarechotał złowieszczo, gdy przyszło mu na myśl, że może zepsuć ten piękny krajobraz. Dziadek nosił w sobie jakieś demoniczne nasienie, które nie pozwalało mu mordować, ale lubił niszczyć ładne rzeczy, psuć miłe atmosfery i oglądać jak ktoś inny cierpi. Przyłożył rękę do ławeczki i (w razie potrzeby wspomagając się Keijugan no jutsu) szarpnął ją do góry.
- Hue hue hue hue hue - Machał nią sobie jak idiota, stojąc na szycie malowniczego pagórka, zupełnie nic nie robiąc sobie z uroku i malowniczości tego miejsca. Nagle chwyt nieco się rozluźnił i biedna ławeczka wyślizgnęła mu się z ręki, z impetem i łoskotem lądując na ziemi.
- Cholerstwo... - Zamachnął się i kopnął ją kilka razy. Ponownie podniósł i postawił normalnie. Usiadł na niej...
- Ufff... muszę chwilę odsapnąć. Pewnie też się zmęczyłaś, co? - Troskliwie pogłaskał ją po desce.
- W ogóle to uważam, że nie powinno się zostawiać samopas takich ładnych ławeczek, ktoś mógłby Cię zniszczyć... - Wyszeptał jej prosto w oparcie, po czym położył swoje wymęczone członki prosto na jej dobrotliwym siedzeniu i zmrużył oczka w krótkim odpoczynku

Awatar użytkownika
Nakata
Posty: 3635
Rejestracja: ndz, 12 lip 2015, 20:00
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 25
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Fūton: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi +
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=12813
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Nakata » pn, 31 lip 2017, 16:26

Oto ja Nakata, pierwszy tego imienia akceptuje ten trening!
Inne Umiejętności:
Pokaż/Ukryj:
Ocenione treningi 27/20

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: "Magiczne miejsce"

Post autor: Michiyuuki » pn, 31 lip 2017, 18:07

// nauka techniki Kokohi no Jutsu (Gen, D) - 3PR

Miejsce spotkania mojego i Haze. "Magiczne miejsce", jak miał w zwyczaju je nazywać. To tu chłopak przyprowadził mnie po swoim wyznaniu zauroczenia. Odbyło się to wszystko po misji, na której walczyliśmy o życie. Pierwsze, poważne zadanie, które polegało na rozbiciu szajki rabusiów. Osiedlili się w jakiejś małej osadzie, której uprzykrzali życie. My mięliśmy ich po prostu się pozbyć. Tamtego wieczoru doszło do wielkiego rozlewu krwi. Potem wraz z brunetem wspominaliśmy różne sceny, rozmawiając o naszych taktykach bojowych. Reszta poszła szybciej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać i nim się obróciliśmy, łączyła nas przyjaźń oraz wspólne cele. Niestety towarzystwo ludzi na dłuższą metę jest dla mnie męczące. Jestem zbyt samolubna i introwertyczna. Bywa czasem nawet tak, że nieświadomie od siebie kogoś odpycham. Właśnie tak było i tym razem.
Usiadłam na naszej wspólnej ławce. Swoje dłonie umiejscowiłam po bokach, by móc wygodnie się oprzeć. Wzięłam głęboki wdech, orzeźwiając swoje płuca rześkim powietrzem. Moje spojrzenie zamarło na pięknym krajobrazu kiryjskiej wioski. Teraz, kiedy miałam chwilę wolnego, chciałam odpocząć i nacieszyć się ładnym widokiem. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że nie mogłam na niczym się skupić. Najpierw spotkanie z Taizo, a potem wielka dziura w pamięci. Obudziłam się dopiero w szpitalu, lecz do tej pory nie umiałam sobie nic przywrócić. Zupełnie jakby ktoś ukradł kawałek mojego wspomnienia i chciał je przede mną zataić. Skąd wziął się tanto oraz dziwna zapłata? Pamiętam, że chciałam zgłosić się do Mizukage po misje, lecz teraz nie miałam nawet na to siły.
Samotność była odpowiednią chwilą do doszlifowania swojej wiedzy. Przecież musiałam trenować, aby rozwijać swoje zdolności. Kenji nie chciałby, bym stała w miejscu i obijała się. Potrzebował mojej pomocy do pewnych celów i żeby to było możliwe, musiałam stać się silniejsza. Właśnie dlatego z biblioteki rodzinnej wykradłam jeden ze zwojów. Właściwie to go tylko pożyczyłam i zamierzałam potem zwrócić na miejsce. Dokument zawierał opis jednej z technik genjutsu. Po ostatnich zdarzeniach była pewna, że nie byłam wystarczająco silna, by stawić czoła światu. Musiałam w końcu to zmienić.
Wydobyłam zwój z głębi plecaka, a następnie odblokowałam zawleczkę, która pilnowała, by ten się sam nie rozwinął. Rulon został przeze mnie otworzony i następnie zaczęłam go czytać. Jutsu, które chciałam opanować, było iluzją. Polegało na stworzeniu kosmetycznych zmian w otoczeniu. Może to niewiele pomoże w walce, jednak dobrze wykorzystane, może na prawdę zmylić przeciwnika.
Nie czekając dłużej na okazję, postanowiłam przystąpić do nauki. Technika wymagała trzech pieczęci, które właśnie złożyłam. Za cel obrałam sobie stare drzewo, oddalone o dobre kilka metrów od ławki. Chciałam, aby ze starego, spróchniałego, zapomnianego przez świat drzewa, zamieniło się w nowe oraz zdrowe. Jak można było się domyślić - pierwszy raz jak zawsze nie wypalił. Postanowiłam się jednak nie poddawać i spróbować dać sobie kolejną szansę. Moje dłonie ponownie związały się ze sobą w odpowiednie znaki, a moja uwaga skupiła się całkowicie na miejscu. Wpatrzyłam się w szczegóły, jakie drzewo posiadało. Było na tyle stara, że niektóre jego gałęzie były już wybrakowane, zaś cały dół obrośnięty był przez dzikie pnącza. W mojej wizji było odnowione, liście miały inny kolor oraz nie było porośnięte przez rośliny. Starałam się, by wizja była jak najbardziej realna. Miałam nadzieję, że mi się uda.
Rozproszył mnie dźwięk dobiegający z daleka. Był to jakiś chłopak. Znajdywał się dosłownie kilkanaście metrów ode mnie i dewastował ławkę, na której lubiłam przesiadywać. Nim jakkolwiek zareagowałam, było już za późno, a siedzisko było zniszczone. Zmarszczyłam brwi i poczęłam iść w tamtym kierunku.
- Hej, może ja Ciebie tak potraktuję, co?! - zawołałam, zupełnie jak nie ja. Byłam zła, że jakiś oszołom śmiał się wtargnąć na moją ziemię, a potem jeszcze bezcześcić ją, rechocząc się przy tym głupio. Oj nie, co to, to nie.
Pokaż/Ukryj:
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kirigakure no Sato”