Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

"Magiczne miejsce"
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=73&t=11116
Strona 2 z 3

Autor:  Kenjimon [ Pn, 31 lip 2017, 18:13 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Ok.

Autor:  Saigo [ Pn, 31 lip 2017, 18:47 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

- Hm? - Hirako krótkim mruknięciem otrząsnął się nieco i zauważył dziwną, nową w otoczeniu postać.
- Hmmmmmm? - Zmierzył wzrokiem dziewczynę, która bardzo zdecydowanie podeszła do kwestii ochrony pomników przyrody, jakim bez wątpienia był ten stary rupieć... ta ławeczka.
- Mhmmmm... -Szybki rzut okiem i już wszytko wiedział. Czarny płaszcz, dba o przestrzeganie prawa, przyszła właśnie tutaj - lubi samotność... mimo wszystko nie ma jednak na sobie tej charakterystycznej maski... Dziadek już wiedział. To ANBU na urlopie!
- O matko, o matko, o matko, o cholercia... przepraszam... - Kolana się pod nim ugięły, gdy dziewczyna zagroziła mu pokiereszowaniem wszystkich desek. Zdecydowanie nie chciał zadzierać z ANBU. Te cholerniki będą gryźć Cię w pięty do samej granicy, jak tylko jednego z nich zaczepisz. Trzeba było szybko załagodzić sytuację. Uniósł się w powietrze i przeleciał nad ławeczką, aby oddzieliła ich od siebie, tak na wszelki wypadek.
- Ale Pani władzo... przecież nic się nie stało... ja to wszystko zaraz... naprawi się... - Biedny strachliwy Staruszek zaczął dukać i pieczołowicie głaskać nadłamane deseczki.
- Pójdę do więzienia? - Mina mu zrzedła.
- Nie mogę iść do więzienia... moja żona, moje dzieci... mam ich wszystkich na utrzymaniu... nie mogę, proszę... - Prawie roześmiał się na koniec. Wrócił na ławkę i usiadł wygodnie. Odpalił papierosa. (umiejętność dodatkowa Aktor :))
- A zresztą, wszystko mi już jedno. - Rzucił niedbale w przestrzeń, wydmuchując dym. Co mogą mu zrobić? Znowu połamać mu nogi? Wszczepić mu do głowy tykającą bombę? Już jedną miał, druga nie zrobi żadnej różnicy.
- Uciekaj stąd, zanim zrobisz sobie krzywdę... - Zerknął na nią groźnie, wciąż jednak mając na palcu pierścień ze świętym mikołajem, co mogło jednak zepsuć nieco efekt.

Autor:  Michiyuuki [ Pn, 31 lip 2017, 21:26 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Wynikło z tego wszystkiego jakieś nieporozumienie. Spoglądałam na nieznajomego spod zmarszczonych brwi, a on wydawał się być zaskoczony moim widokiem. Zupełnie jakby nie zobaczył mnie tu wcześniej, albo zobaczył ducha. W zasadzie rzadko kiedy się ktoś tu kręci, przynajmniej sama nie miałam okazji nikogo zobaczyć. W pewien sposób było to uzasadnione. Sama usiłowałam sobie to wszystko ułożyć. W zasadzie nigdy nie reagowałam do nikogo złością, jednak dewastowanie mojego ulubionego miejsca wpędziło mnie w złość. Nie zdołałam się ugryźć w język i ot co z tego wyszło.
Mężczyzna począł dukać jakieś słowa. Jego wypowiedzi był częste, chaotyczne i do tego zlepione razem tworzyły nielogiczną całość. Sprawiło to, że sama całkowicie pogubiłam się w sytuacji. Mimo tego postanowiłam zachować powagę na twarzy i obserwować tego ninje z wielką dokładnością.
- Kim jesteś? - zapytałam, kiedy mnie przepraszał. Potem przeskoczył przez ławkę, jakby chciał się obronić. Czy ja na prawdę wyglądałam tak groźnie? Nie sądziłam, aby to wszystko było na poważnie. Przynajmniej tak to wyglądało - jak jeden wielki żart zrobiony z obu stron.
- Czy Ty... aby na pewno dobrze się czujesz? - zapytałam i uniosłam jedną brew do góry. Wtedy mój rozmówca roześmiał się na koniec swojej kwestii, by na koniec spoważnieć. usiadł luźno na rozwalonej ławce i odpalił papierosa. Jego zachowanie skojarzyło mi się od razu z Nukenin'em, którego obecnie nie chciałam mieć w głowie. Pomachałam nią na boki, aby odrzucić negatywne myśli. Czy ja zawsze muszę trafiać na postrzelonych ludzi?
Ostatnia wypowiedź sprawiła, że poczułam, jak przez moje ciało przechodzi fala gorąca. Byłam w sytuacji niemalże bez wyjścia. Zapewne znowu z kimś zadarłam i zrobiłam to całkowicie nie specjalnie. Na pewno było jakieś wyjście z tej sytuacji, ale dobrym pytaniem było, czy będę potrafiłam je odnaleźć.
- Krzywdę? To Ty wyglądałeś jakbyś miał sobie zaraz zrobić krzywdę kawałkiem drewna - odszczeknęłam się, a potem stanęłam prosto. Moja mina spogodniała, a właściwie była całkowicie obojętna. Nie przestawiała nic nadzwyczajnego, zupełnie jakby nie przemawiało przeze mnie nic konkretnego. Za to mój rozmówca był inny. Spoglądał groźnie i chciał wystraszyć.

Autor:  Saigo [ Pn, 31 lip 2017, 22:06 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Nie zamierzała odpuścić, twarda sztuka. Dziadek nie do końca jeszcze rozumiał jakie wiatry ją tu przywiały, jednak nie sądził aby wypytywanie miało jakikolwiek sens. Dlatego też postanowił najpierw odpowiedzieć na kilka pytań. Już tak dawno ktoś interesował się nim tak po prostu, że zapomnial jak przyjemne może być to uczucie. Tym bardziej, że Staruszek zawsze lubił być w centrum zainteresowania.
- Mam na imię Hirako. Zatrzymałem się tutaj żeby nieco potrenować. I czuję się świetnie, dziękuję za troskę... - Odparł wywyższającym się tonem, nawet na nią nie spoglądając.
- A Ty, moja mała? Jaki masz cel w zaczepianiu nieznajomych? Większość z nich lubi być sama, zwłaszcza gdy wybiera na relaks miejsce takie jak to. - Pytanie za pytanie. Zanim jednak zaczekał na odpowiedź odniósł się do ostatniej kwestii, która nieco go rozbawiła.
- To chyba najbardziej krwiożercza ławka z jaką przyszło mi się mierzyć... - Zachichotał cicho, lecz szybko spoważniał.
- No więc? Czego TY tu szukasz? - Wydmuchnął dym i wstał żeby rozprostować stare kości. Cały czas dziwił go te bezsensowny płaszcz, który nosiła. Widać nie zmała się na modzie tak dobrze jak Dziadek. A może jeszcze nie dorosła?

Autor:  Michiyuuki [ Wt, 1 sie 2017, 06:49 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

A i owszem, nalezalam co upartych. Co wiecej, bronilam swoich wartosci na prawde mocno. Ostatnio prawie przyplacilam za to zyciem, lecz to nie sklonilo mnie daleh do zmiany zdania. Uwazalam bowiem, ze jest to cos, czego nie nalezy wpajac innym, ale w sytuacji dyskusji nalezy ich bronic.
Ten tu wydawal sie na prawde dziwny. Jego nietypowe uczesanie sprawialo, ze na pierwszy rzut oka sie taki wydawal. Ale zeby kask na glowie od razu wyroznial tak skrajnych ludzi? Postanowilwm wyrwac sie z zamyslen i wrocic do mojego rozmowcy. Odrzekl, ze przybyl tu trenowac, choc srednio chcialo mi sie w to wierzyc po tym, co zrobil z moim ulubionym siedziskiem.
- Hm, dlatego dewastujesz moje ulubione miejsce? - ponownie unioslam brew do gory, wydajac z siebie zapytanie. Niedlugo potem padlo pytanie o moja wizyte w tym miejscu. Wlasciwie poprzednia kwestia chyba to wyjasnila, lecz postanowilam na nie i tak odpowiedziec.
- To odludne miejsce i znajduje sie blisko wioski. Lubie tu przychodzic, by potrenowac, podobnie jak Ty - wtedy tez rozciagnelam sie i pomyslalam, ze chetnie bym gdzies usiadla. Szkoda, ze przez tego calego Hirako nawet nie bylo gdzie. Hm, ciekawe jakby Haze zareagowal na to, co stalo sie z tym miejscem. On lubil je jeszcze bardziej, anizeli ja, w koncu sam mi je pokazal.
- Coz, gdybys nie byl taka psuja, pewnie zostawilabym Cie w spokoju. Wygladasz na dziwaka - wzruszylam ramionami, a potem skrzyzowalam je na klatce piersiowej. Uaktywnilam moj tsujitengan, obracajac sie wczesniej tylem do chlopaka. Potem skupilam swoj wrok na wiosce.

Autor:  Saigo [ Wt, 1 sie 2017, 07:23 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Dziadek wszedł w komuś w paradę? Ale fajnie! Rozmowa przybrała taki obrót, że to Hirako czuł inicjatywę po swojej stronie.
- Dewastuję? Ahhh, no tak... tak, dlatego dewastuję. Jak nie ja to ktoś inny, a nie zamierzam odstępować komuś tej przyjemności, hi hi hi... - Zachichotał głupio, po czym zaciągnął się znowu. Póki co jednak nic jeszcze nie zostało zniszczone. Dzięki naszej małej bohaterce.
- Ta, rzeczywiście ładnie. Mógłbym tu wziąć ślub z moją małą Yumiko... szkoda, że ma dopiero cztery lata... - Dziadek rozmarzył się na myśl o ślubnym kobiercu. Może już czas się ustatkować? Ale przecież nie znał żadnej zacnej dziewoi. Yurei widział ostatnio jakieś kilka lat temu, ale jej bliżej było do jego brata, niż nawet siostry. Taki kompan od kieliszka. Zadek miała ładny.
Otrząsnął się jednak z tych rozmyślań, pewnie i tak nikt przy nim długo by nie pożył - przy Dziadku Pechowcu.
- A więc mieszkasz w wiosce... Kiri... i do tego trenujesz... - Dziadek spojrzał na nią, teraz już odwróconą plecami. Wstał z ławki i zbliżył się kilka kroków. Skradał się i skradał...
- Czy Ty przypadkiem nie jesteś... jakąś małą słodką kunoichi? - Zrobił bardzo sympatyczną minkę, jakby patrzył na jakieś małe, rozczulające kociątko albo szczeniaczka.
- Dlatego ten płaszcz... teraz wszystko jasne. Wszyscy nosicie takie brzydkie płaszcze... Ah te tajemnice! Jak ja uwielbiam tajemnice! Sam jestem tajemniczy, wiesz? No trenuj dziecko, dziecko, nie będę Ci już przeszkadzał. Usiądę sobie na ławce i popatrzę tylko, nie przejmuj się mną... - Dziadek wrócił na swoje miejsce i odpalił papierosa od poprzedniego peta. Zaraz zobaczy co potrafi ta mała. Może wtedy będzie mógł ocenić z kim naprawdę ma do czynienia.
- Dziwak? Ja przynajmniej nie chodzę w czarnym worku, modowa melepeto... - Obruszył się udawanie, a potem szeroko uśmiechnął.
- No już, już. Trenuj. Ah, i jeszcze imię... powiedz jak masz na imię, słodziutka... - Ponaglał swoją nową koleżankę. Obserwował ją pilnie, czekając aż zacznie.

Autor:  Michiyuuki [ Wt, 1 sie 2017, 09:23 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

// nauka Shīru no Jutsu (Fuin, D) - 6PR

Mężczyzna doprawdy zachowywał się dziwnie. Dużo mówił, ale nie był za to zbytnio miły. Coś za coś, jak to mawiają. W sumie sama nie zaczęłam rozmowy serdecznym tonem, dlatego też nie miałam co się temu dziwić. No, ale z drugiej strony usprawiedliwiał mnie fakt, że ten wandal dewastował miejsce, w które lubiłam przychodzić. Ta ławka wiązała się dla mnie z pewnymi wspomnieniami, które chciałam zachować już na zawsze. Jak na razie w końcu były to jedne z lepszych chwil, jakie udało mi się przeżyć w krótkim życiu.
- Wątpię, by ktoś inny chciał to robić. Nikt tutaj raczej nie ma w zwyczaju zachowywać się tak bestialsko wobec czegoś, co nie może Ci oddać - syknęłam, stojąc obrócona już tyłem. Mężczyzna zaśmiał się głupio, a potem kontynuował swoją wypowiedź. Jego ton głosu brzmiał, jakby był ciągle charakteryzowany w specjalny sposób. Miał skrzekliwą barwę i do tego denerwujący wydźwięk. W odróżnieniu od sytuacji inny sposób mówienia. Gdybym miała rację, mój rozmówca miałby całkiem ciekawą umiejętność. Westchnęłam na wspomnienie o bólu głowy, jaki obudził mnie dzisiejszego dnia. Złapałam się dłońmi za skronie, a następnie poczęłam je masować.
Moją czynność przerwał wątek o ślubie z... czterolatką. Mężczyzna albo się zgrywał, albo rzeczywiście miał coś nie tak pod kopułą. A co, jeżeli jest równie psychiczny jak Nukenin, jakiego spotkałam niedawno?
- Tak, jestem z Kirigakure - przytaknęłam i odwróciłam głowę, by móc spojrzeć kątem oka na nieznajomego. W zasadzie czy na prawdę tu trenował? Jeżeli tak, był shinobi zupełnie jak ja. Ale dlaczego doczepił się do mojego płaszcza? Pochodziliśmy z kraju, w którym niemalże ciągle pada. To chyba normalne, że nie chcę mieć ciągle przemokniętego ciała. Chociaż z drugiej strony byłam odporna na choroby i niskie temperatury. Za wiele nie były mi w stanie zrobić.
Odwróciłam spojrzenie ponownie na wioskę, gdyż i tak mogłam dostrzec dzięki więzom krwi kiryjczyka.
Myślałam w tym czasie o kolejnej technice, jakiej chciałabym się nauczyć. Wybór był dosyć spory, a ja musiałam opanować i tak je wszystkie. Postanowiłam odświeżyć swoją medytację sprzed kilku godzin, lecz nieco w inny sposób. Wzięłam głęboki wdech, a potem miarowo wypuściłam powietrze. Miało to na celu wyrównanie oddechu oraz rytmu serca. Potrzebowałam się skupić się na energii wewnętrznej, a do tego wszystkiego była potrzebna jasność umysłu. Właśnie z tego względu odrzuciłam od siebie wszystkie niepotrzebne myśli. problemy oraz niepokojące mnie problemy poszły w odstawkę, zaś mój organizm całkowicie się wyciszył. Ponowny wdech i wydech - wszystko miarowe. Rozpoczęłam podróż po swoim ciele. Rozpoczęłam od rąk i po każdej niteczce, przemieszczałam się, aby w końcu dotrzeć do źródła swojej chakry. Kiedy byłam już na prawdę blisko, mężczyzna ponownie zaczął mówić, poganiając mnie tym samym. Całe skupienie upadło, a praca poszła na marne. Obróciłam się w jego kierunku z zażenowaną miną.
- Właśnie próbowałam... - powiedziałam dosyć cicho, ale na tyle, aby ten mnie usłyszał. Po tym miałam już zrezygnować, ale do głowy wpadła mi jedna myśl. A gdybym tak nauczyła się jakiejś techniki związek z pieczętowaniem? Takowa też mi się może przecież przydać, a nie wymaga ode mnie tyle skupienia, co ninjutsu, czy też iluzje.
Usiadłam po turecku na ziemi, a z mojego plecaka wydobyłam zwój. Tuż obok położyłam kunai, zaś pusty rulon otworzyłam. Nie do końca wiedziałam jak się do tego zabrać. Wiedziałam jedynie, jakie pieczęci są ode mnie wymagane, ale jak w ogóle skupić chakrę, aby broń została zapieczętowana w innym wymiarze? Postanowiłam skupić się na kawałku pergaminu. Ułożyłam na jego środku kilka ostrzy do rzucania, a następnie splotłam ręce w pieczęci barana. Starałam się być skupiona tylko na tym oraz zachować spokój.
- A moje imię brzmi Lilaine - dorzuciłam na końcu, przypominając sobie, że mężczyzna chciał je poznać. W końcu sam mi się pierwszy przedstawił, miał też prawo wiedzieć z kim rozmawia.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Tetsuo Hoshigaki [ Wt, 1 sie 2017, 09:26 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Ok.

Autor:  Saigo [ Wt, 1 sie 2017, 10:16 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Zaczęło się! Zaczęło się! Zaczęło się! Dziewczyna na początku coś wymamrotała, ale Dziadek skwitował to krótko:
- Dobra, dobra - Powiedziała to zbyt cicho, za cholerę nie usłyszał czego od niego chciała, ale nie dał tego po sobie poznać.
- Lilka! Jak ładnie <3 - Ucieszył się na myśl o pięknym kwiatku, o którym tylko słyszał, a nawet nie wiedział jak wygląda.
- Lubię lilie! Są takie delikatne i w ogóle! Najbardziej mi się podobają te... zielo... nie, nie, nie... czerwo... nie, nie, te też nie... niebieskie! Najbardziej lubię niebieskie. Uważam, że mają bardzo ładny niebieski kolor... - Rzucił okiem na Lilkę, która zaczęła coś wyczyniać. Przygotowywała się wcześniej, ale dopiero teraz spojrzał.
- A co Ty wyczyniasz? - Dał upust swojej ciekawości. Pochylił się nieco nad nią i zwojem, aby dokładnie zobaczyć, ale nie przeszkadzać. Obserwował jej próbę.
- I jak Ci idzie? Chcesz to zapieczętować? Wiesz co... cholera... dałbym Ci jakąś wskazówkę, ale nigdy nie byłem w tym dobry... - Rzeczywiście, Dziadek lubił po prostu dać komuś w mordę przy pomocy taijustu, do reszty nie miał talentu i nawet nie chciał mieć. To jednak potrafił. Z trenowanej techniki wywnioskował, że dziewczyna raczej nie jest jouninem. Podwinął mankiety koszuli i mocniej zacisnął wargi na papierosie.
- Czekaj, to było jakoś tak... - Prawie połamał sobie palce, gdy starał przypomnieć sobie jak wygląda pieczęć barana.
- Dokładnie złóż ręce, a nie jak żaba... - Parsknął śmiechem na swój własny żart. Świetny!
- Teraz tylko przelej chakrę do zwoju, a dopiero potem do broni. Skup się na zmieszaniu tych dwóch ośrodków, aby stały się jednością i ziuuuuum! Samo wejdzie, zobaczysz! - Chyba... Dziadek wciąż nie wiedział, czy czegoś nie pokręcił... może najpierw do broni a potem do zwoju? Dobra tam, niech spróbuje, najwyżej wymyśli coś, że to znowu jej wina.
Przy pomocy Keijugana pofrunął z powrotem na ławkę i wylądował na niej lekko od razu w pozycji siedzącej. Uważał, że to naprawdę epicka technika. Czekał na wdzięczność, kwiaty i podziękowania. Wyraźnie czekał.

Autor:  Michiyuuki [ Wt, 1 sie 2017, 12:03 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

// nauka techniki Fūka Hōin (Fuin, D) - 11PR

Starałam się skupić na trening, jednak to nie było takie proste. Nieznajomy ciągle gadał, przez co nie mogłam się kompletnie skupić. Westchnęłam, siedząc po turecku, kiedy się nade mną pochylał. Chyba miał niezłą frajdę z przeszkadzania mi, albo nie było po prostu tego świadom. I pomyśleć, że sam kilka minut temu wspominał coś o tym, że ludzie przychodzą w takie miejsca, ponieważ chcą poćwiczyć sobie w samotności. najwyraźniej dzisiejszego dnia nie było mi to przeznaczone. Postanowiłam jednak nie marnować czasu i skupić się na samorozwoju. Wzięłam głęboki wdech, a potem powoli oraz miarowo poczęłam go wypuszczać. Wszystko po to, aby się uspokoić. potem posłuchałam wskazówek, danych przez kiryjczyka i skupiłam chakrę w zwoju. Połączyłam energią również z bronią i... udało się! I to za pierwszym razem. Zrobiłam zdziwioną minę, kiedy broń zniknęła, a na jej miejscu pojawił się biały obłok dymu. Oznaczało to, iż moja próba zakończyła się powodzeniem.
- No i widzisz? - zapytałam, spoglądając na faceta ściętego na garnek. Potem uśmiechnęłam się ze satysfakcją. Postanowiłam odpowiedzieć na jego wszystkie jak dotąd niedokończone wątki.
- Lilie nie mają koloru niebieskiego, takowe chyba nawet nie istnieją, przynajmniej nigdy się nie spotkałam - odpowiedziałam całkowicie poważnie, nie przejmując się tym, że mężczyzna po prostu może sobie robić ze mnie niezłe żarty.
Zaraz po tym rozpoczęłam naukę kolejnej techniki. Poprzednia poszła szybko i łatwo, dlatego nie widziałam sensu w przerwie. Jeżeli Hirako przynosi mi szczęście oraz może mentorować, wykorzystam to.
- Dziękuję za pomoc, teraz pora na kolejną - stwierdziła po czym schowałam zwój z zapieczętowaną wcześniej bronią. Następne jutsu również należało do szereg Fuinjutsu, jednak było dużo bardziej wymagające. Dzięki niemu mogłam zapieczętować technikę i aktywować ją w odpowiednim momencie. Chociaż brzmi to dosyć dziwacznie, albo i szalenie, takie zabiegi często mogą być przydatne.
- Jako ninja chciałabym opanować podobną technikę... tym razem dotyczy ona technik... Chcę nauczyć się je pieczętować w zwoju. To chyba nic trudnego - wytłumaczyłam mężczyźnie, który pochylał się nade mną. Potem dobyłam kolejny, tym razem większy zwój na ziemi. Rozwinęłam go, spojrzałam się na Chunina i uśmiechnęłam się.
- Myślisz, że dam radę sobie sama? - machnęłam głową na zwój, zachowując na twarzy stoicki sposób wraz z delikatnym, niewinnym uśmieszkiem. W rezultacie chciałam zobaczyć jedynie jego reakcję. Problemem stała się jedynie sprawa tego, co powinnam zapieczętować.
- Żartowałam, wiem, że dam sobie radę - dodałam po chwili, co by facet się nie denerwował. Potem rozejrzałam się dookoła, a moim oczom ukazał się kawałek drewna zdewastowany wcześniej przez mojego rozmówcę. To podsunęło mi do głowy pewien pomysł.
Wstałam sprawnie po czym wykonałam pieczęć potrzebne do jednej z technik klanowych. Dookoła nas zaczęła pojawiać się powoli bardzo gęsta mgła, przez którą nie sposób było coś zobaczyć. Właśnie to chciałam zapieczętować w zwoju, leżącym przede mną. Następnym, co zrobiłam, było skrzyżowanie palców w kolejnych czterech znakach, uaktywniających chakrę. Starałam się skupić na zwoju, by cała mgła została przelana do niego.


Pokaż/Ukryj:

Autor:  Tetsuo Hoshigaki [ Wt, 1 sie 2017, 12:04 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Ok.

Autor:  Saigo [ Wt, 1 sie 2017, 13:19 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Samozaparcie Lilki było naprawdę niezłe. Niewielka pomoc ze strony Hirako chyba nieco ociepliła jego wizerunek, jednak schody zaczęły robić się przy następnej. Ryotenbin nie dysponował już bowiem niczym więcej, jeśli chodzi o arsenał technik pieczętujących.
- Pieczętowanie technik? Nigdy nie słyszałem. Chętnie bym pomógł, ale wiesz, to już maksimum moich możliwości... - Z zaciekawieniem wlepił wzrok w zwój i ręce dziewczyny.
- Matkooo... skąd mam wiedzieć, czy Ci się uda? Za pierwszym razem nikomu się nie udaje, nie obiecuj sobie... - Spojrzał na nią... Dopiero teraz rzuciły mu się w oczy jej czerwone ślepia.
- Łaaał... oczy Ci się świecą... - Hirako po raz pierwszy widział takie dziwności. Technika ze zwojem przestała mieć znaczenie. Wstał z ławki i natychmiast zbliżył się, aby lepiej się przyjrzeć.
- Co potrafisz? Widzisz w ciemności? Potrafisz zobaczyć kłamstwa? Strzelasz laserami? Może genjutsu? Termowizja? A może to choroba? Swędzi? Boli? Szczypie? Łzawi? Krwawi? Może łaskocze? Byłaś z tym u lekarza? Twoja mama też tak miała? Myślisz że to na stałe? - I jeszcze jakieś tysiąc pytań więcej cisnęło mu się na usta, gdy coraz bardziej zaczął wgapiać się w nią, aż zaczęła niknąć we mgle. Co?
- Ah, rozumiem. - Zamierzała zapieczętować własną technikę. W sumie to nieco lekkomyślnie z jej strony, że pokazuje coraz to więcej ze swoich umiejętności. Dziadek użył swojej echolokacji, dopóki nie odzyska widoczności. Po prostu nie chciał zupełnie tracić z nią kontaktu. Powinno to jednak trwać tylko chwilę, dopóki nie uda jej się wykonać jutsu. I rzeczywiście, ku zaskoczeniu Dziadka, udało jej się!
- Łaaaał... - Nie był pod aż takim wrażeniem udanego jutsu, lecz znowu mógł dostrzec jej oczy.
- Chciałbym takie... - Czerwone, świecące oczy, to dopiero bajer! Prawie taki dobry jak latanie!
- Co teraz, co teraz będziesz robić Lilka? - Był już nawet nieco podekscytowany tym całym przedstawieniem. Dziewczyna miała pewien potencjał, a nowy gadżet, który Hirako zobaczył dopiero teraz sprawił, że chciało się ją oglądać w akcji.

Autor:  Tetsuo Hoshigaki [ Wt, 1 sie 2017, 18:15 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Spędzaliście razem czas jak dwa gruchające gołębię w tym pięknym, wręcz magicznym miejscu, a waszym głównym zajęciem była spokojna rozmowa oraz treningi Lilaine, która postanowiła nadrobić parę zaległości. Bez żadnego zawahania można było rzec, iż był to nie tylko ładny dzień, lecz także efektywnie spędzony, gdyż odpowiednich ćwiczeń nigdy dość... W ten sposób mijały wam kolejne minuty w błogich nastrojach i nic nie wskazywało na to, iż miałoby to ulec jakiejkolwiek zmianie. Jednak jak to często bywa, nie wszystko w życiu musi być usłane różami i właśnie ktoś odważył się zniszczyć cały nastrój spotkania. W pewnym momencie usłyszeliście jakiś cichy dźwięk, ewidentnie dochodzący gdzieś z dala, poniżej waszego uroczego pagórka. Wydawać by się mogło, iż było to coś w rodzaju pisku kobiety, lecz już po kilku chwilach ucichł, zostawiając was w nieprzyjemnej niepewności. Zapewne w głowach świadków takiego niecodziennego wydarzenia zawsze rodzi się pytanie, czy być może im się jedynie nie wydawało, lecz dwie osoby słyszące w tym samym czasie tego rodzaju szaleńczy pisk dochodzący z lasu nie mogły się mylić. Czy zdecydujecie się sprawdzić owo zdarzenie i być może pomóc zbłąkanej niewieście, czy jednak dojdziecie do wniosku, iż nie ma najmniejszego sensu interweniować?

--------------------
Niech jedna osoba z Waszej dwójki założy nowy temat w Kirigakure o tytule ,,[Fab. C] Na ratunek niewieście!" i możemy ruszać z zabawą :D

Autor:  Michiyuuki [ Cz, 10 sie 2017, 16:48 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

Spotkanie z dewastatorem ławek okazało się wcale nie taką złą lekcją. kto by pomyślał, że zwykła kłótnia może zapoczątkować taką znajomość oraz przygodę. Usłyszeliśmy krzyk dziewczyny, przez co nie byłam w stanie do końca stwierdzić, co się w obecnej sytuacji działo. Oczywiście od razu pomknęliśmy na ratunek, ale co potem się zdarzyło to zupełnie inna sprawa. Ponownie trafiłam na przeciwnika, który zdawał się nie robić sobie zbyt wiele z mojej mgły. Pech chciał, że miał umiejętności, które pozwalały mu zlokalizować moje położenie. Co więcej, mógł bez problemu odbijać moje pociski i jeszcze kontratakować. To pokazało mi, że mój rozwój wcale nie był tak szybki, jak myślałam. Nie posiadałam w swoim arsenale nic, co pomogłoby mi go dotkliwie zranić, albo chociaż ukrócić jego pole działania. Własnie dlatego postanowiłam wzbogacić się o kilka żywiołowych jutsu. Nigdy nie wiadomo co w życiu Cię spotka, a te zawsze mogą się przydać. na pierwszy ogień poszła pierwsza, dosyć podstawowa technika, którą każdy użytkownik wody powinien znać. Miała mnóstwo swoich odpowiedników w innych dziecinach, jednak zdecydowałam się poznać i ją. Jedynym co musiałam zrobić, by wytworzyć wodne shurikeny to chwila skupienia i machnięcie dłońmi. Taka prostota sprawia, że trudność techniki ma się nijak do jej zastosowania. Nie tracąc czasu, skupiłam swoją chakrę w dłoniach, poświęcając temu całą swoją uwagę. Następnie swoimi dłońmi starałam się wytworzyć shurikeny, którymi następnie ciskam w najbliższe drzewo. Niestety pierwsza próba nie była jak zawsze udana, dlatego nie rezygnując z kolejnej próby, powtarzam czynność, kumulując całe swoje skupienie na rzeczy, jaką robię obecnie.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Shisetsu Jigoku [ Cz, 10 sie 2017, 16:48 ]
Tytuł:  Re: "Magiczne miejsce"

k

Strona 2 z 3 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/