Niewielki park

Moderator: Kenjimon

Awatar użytkownika
Murasaki
Posty: 1741
Rejestracja: śr, 28 gru 2016, 16:19
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Raimei
Wioska: KiriGakure
Ranga: T. Chunin [Jonin]
Wiek Postaci: 19
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Fūton: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11052
Lokalizacja: Szczecin/ Tomaszowo

Re: Niewielki park

Post autor: Murasaki » śr, 1 lut 2017, 22:53

- Przepraszam Sensei i obiecuję że się tego oduczę. Nie chcę być ślamazarnym płaczkiem tylko bezlitosnym zabójca we mgle. Wiem czym jest cierpienie i wiem jak wygląda śmierć wiem też jak ją spowodować. Będąc w Nume zabiłem człowieka nie tak jak bym chciał to zrobić ale przypadkowo. Jednak zadałem mu straszliwą śmierć której raczej nie życzył bym nikomu. Musze przestać bać się wybuchów i zrobię wszystko by nie były moją słabością.
Wytłumaczyłem się, a mój nowy nauczyciel poklepał mnie po głowie. Wiedziałem że to co mówi to bardziej rada niż typowy opieprz ale jednak poczułem że muszę się z tego usprawiedliwić.
- Nic nie szkodzi Sensei. Gdy tylko będę wstanie nauczyć się trudniejszych technik ruszymy pełną parą i nauczymy się wszystkiego co tylko będę w stanie i co ty będziesz chciał mi przekazać. Zamierzam ćwiczyć ile tylko będę miał sił by zdać każdy egzamin i pokonać każdego przeciwnika na mojej drodze. Nie poddam się nigdy, a z twoją pomocą uda mi się to dwa razy szybciej.
Wytwór mgły który stworzył mój mistrz zaczął zanikać i mój nauczyciel beznamiętnie patrzały w dal. Nie wiedziałem o czym myśli ani czy w ogóle o czymś myśli ale nie wyglądał na wesołego może powinienem coś wymyślić żeby poprawić mu humor? Nie znaliśmy się długo zaledwie kilka godzin. Ale poczułem silną więź z tym człowiekiem może to po prostu odczucie którego nigdy nie miałem. Mój ojciec odszedł albo zginął jak byłem mały nie wiedziałem co dokładnie ale w końcu ktoś się mną interesował i chciał mnie czegoś nauczyć. Muszę go rozweselić.
- Wiesz co Sensei? Może pójdziemy coś zjeść. Wygrałem w konkursie sto Ryu więc mogę się szarpnąć. Co ty na to Mistrzu? pozwolę nawet Ci wybrać co zjemy. Przy okazji pogadamy i dowiemy się więcej na swój temat.
Murasaki/Sharuru

Pieczętowania(2) | Wytrzymałość Psychiczna(1) | Szybkie Składanie Pieczęci(1) | Perswazja(1)
Iryōnin(Kabuto) | Ogrom Chakry

Obrazek

Awatar użytkownika
Kenjimon
Posty: 6279
Rejestracja: wt, 14 kwie 2015, 22:34
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: 7MM, Sekuto Chi
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Mizukage
Wiek Postaci: 25
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Roku Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi ++
Zasoby Chakry: Go Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Go Kaishi
Kontrola Fūton: Roku Kaishi
Kontrola Raiton: Yon Kaishi
Kontrola Doton: Yon Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?p=206069#p206069
Lokalizacja: Kaer Morhen

Re: Niewielki park

Post autor: Kenjimon » śr, 1 lut 2017, 23:02

Białowłosy przymknął oczy i się uśmiechnął. Ależ ten chłopak ma energię. Jest taki sam jak ja dziesięć lat temu. Ta sama zadziorność i determinacja.. Oby tylko nie był tak słaby psychicznie jak ja. Oby nie.. Przemyślał sprawę białowłosy shinobi, który i tym razem spoglądał w dal.
- Śmierć otacza nas zewsząd. My jako narzędzia, musimy robić co należy. Pamiętaj jednak, że życie masz jedno. Co do wybuchów.. Nie zaprzątaj sobie tym głowy teraz.. Mamy ciekawsze rzeczy do zrobienia. Spójrz tam.. - wskazał palcem na potok, parę metrów dalej. Widać tam było jak nurt strumyka pchał na przód patyk, a jeden mały kamyk, który rozgraniczał wodę na dwie części. Dzielił je na dwa nurty. - Widzisz? Patyk jest wielokrotnie większy niż ten kamyczek, jednak woda kieruje nim jak zechce, a kamyczek mimo wielkości opiera się i wodzie i patykowi. Bądź twardy na zewnątrz i w środku. Nie daj sobą manipulować. Chyba, że mnie, bo robię to dla wspólnego dobra, hehe - zaśmiał się delikatnie na koniec, wypowiadając te słowa, które miały być swoistą motywacją dla Sabatayi. Miło zaskoczony, usłyszał ofertę obiadu. Spoglądnął jeszcze raz w górę..
- Obiad? Więc to tak.. To mój brzuch tak burczy, a nie to niebo.. Zgadzam się. Prowadź Kippito.

z/t
- Saru no Kaido -
Pokaż/Ukryj:
Mistrzostwo technik klonowania [1 lvl], Szybkie Wiązanie Pieczęci [2 lvl], Wytrzymałość Psychiczna [2 lvl], Fūinjutsu [2 lvl], Aktorstwo[1 lvl], Tropienie [1 lvl]

Kenji|Shiroyasha|Myśl

Obrazek

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Niewielki park

Post autor: Akarai Tazaru » czw, 2 lut 2017, 10:47

Kippito Sabataya ~ 35 PF
Kenji Yami ~ 37 PF
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Kenjimon
Posty: 6279
Rejestracja: wt, 14 kwie 2015, 22:34
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: 7MM, Sekuto Chi
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Mizukage
Wiek Postaci: 25
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Roku Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi ++
Zasoby Chakry: Go Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Go Kaishi
Kontrola Fūton: Roku Kaishi
Kontrola Raiton: Yon Kaishi
Kontrola Doton: Yon Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?p=206069#p206069
Lokalizacja: Kaer Morhen

Re: Niewielki park

Post autor: Kenjimon » śr, 8 lut 2017, 17:49

Trening Fūton: Kaze no Yaiba Dodatkowo skupienie fabularne Energii Naturalnej potrzebnej do Sennin Modo (24h od wysłana posta zostaje pobrana potrzebna energia)

Kiryjczyk, opuszczając swojego nowego towarzysza - młodego członka klanu Sabataya, który postanowił stworzyć z białowłosym drużynę - zdecydował wrócić się chociaż na chwilę do parku. Wchodząc, zauważył jak wiatr delikatnie kołysze gałązkami drzew, a liście, które nań były - wraz z wiatrem pędzą przed siebie. To dało do myślenia białowłosemu shinobi, który potrafił przecież manipulować wiatrem, gdyż Fūton nie był mu obcy. Znając jedną z podstawowych technik, chciał poznać coś o wiele bardziej skomplikowanego. Postanowił więc skupić się na technice, która pomoże mu w walce z wrogiem na niewielkim dystansie. W końcu to w takim się specjalizował i w tej chwili na niej najmocniej skupiał. Jak wykorzystać w takim razie potęgę tego wszechobecnego żywiołu do walki? Najtrudniejsze było skupić chakrę i 'uruchomić' ją podczas ferworu walki. Było to niezwykle trudne i ciężkie do zrealizowania - szczególnie, że zależało fioletowookiemu mistrzowie miecza na tym, by miała jak najmniej lub w ogóle nie potrzebował pieczęci. Coś na to jednak mógł poradzić.. Młodzieniec wpadł na pomysł, który jedynie musiał przetestować, mimo wszystko należało zająć się najpierw koncentracją i skupieniem ciemno-czarnej energii, która biegła w kanalikach chakry słynnego już w pewnych okolicach (Cha no Kuni) shinobi. Fioletowooki przeszedł z fazy przemyślania techniki do jej próby stworzenia.
Pomimo tego, zajął się kontynuacją, wcześniej zapoczątkowanego treningu. Swoje schludne kimono, a dokładnie górę, zdjął i położył tuż obok siebie. Sam, z gołą klatką piersiową, postanowił uklęknąć na obydwa kolana oraz usiąść na swoich piętach by się zrelaksować. Dłonie położył na swoich kolanach i wziął głęboki oddech. Przymykając oczy, spoglądał tylko jak słońce chowało się za horyzont, zaiste, piękny widok, jednak nie tym się interesował w obecnej chwili. Ważniejszym, było dla niego doskonalić swoje umiejętności. Zdecydował się na małą manipulację własną chakrą. Jej koncentracje zaczął w jej epicentrum, tam, gdzie pokłady ciemno-czarnej energii wyglądały na najpełniejsze i zdawało się jej być najwięcej. Wtedy, otworzył swe fioletowe oczyska i pragnął zaskoczyć siebie samego. Zdecydował się przesłać bardzo dużą część skupionej chakry do lewej dłoni, która nie dzierżyła zazwyczaj miecza. Ta, która była wolna od ‘roboty’. Dzięki temu zabiegowi, mógł skupić się na ominięciu pieczęci i wykonaniu techniki jeszcze szybciej niż do tej pory mógł o tym marzyć. Złożył więc z dłoni – a dokładnie wysunął palec środkowy i wskazujący – razem. Następnie, całą skupioną chakrę w tejże dłoni, zdecydował się transformować w element wiatru, który miał napędzić całe powietrze, które krążyło przed białowłosym szermierzem. Efekt miał być prosty – po wyprostowaniu palców ku górze, wiatr miał zaatakować przeciwnika, który znajduje się niezwykle blisko niego samego. Miało to być ostrze, które zabije raz, a dobrze. Wystarczyło się tylko zbliżyć, na odpowiednią odległość do przeciwnika. Jednak jaki był efekt takowego działania?
Mimo wszystko, białowłosy miał jeszcze jeden cel postawiony przed sobą – zdecydował się na koncentrację naturalnej energii, którą chciał w sobie zachować na później – na czarną godzinę. Usiadł więc na kolanach, a następnie zamknąwszy oczy, wysunął przed siebie ręce i przez parę dobrych minut, a nawet godzin, siedział tak, pobierając energię, która krążyła wokół niego w celu skupienia jej do Sennin Modo..
Pokaż/Ukryj:
- Saru no Kaido -
Pokaż/Ukryj:
Mistrzostwo technik klonowania [1 lvl], Szybkie Wiązanie Pieczęci [2 lvl], Wytrzymałość Psychiczna [2 lvl], Fūinjutsu [2 lvl], Aktorstwo[1 lvl], Tropienie [1 lvl]

Kenji|Shiroyasha|Myśl

Obrazek

Awatar użytkownika
Shisetsu Jigoku
Posty: 5401
Rejestracja: czw, 8 paź 2015, 17:45
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Wasure Akuma no Ken
Wioska: Ishi
Ranga: Nukenin C+
Wiek Postaci: 16
Siła: San Kaishi ++
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Doton: Ichi Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11818&p=281853#p281853

Re: Niewielki park

Post autor: Shisetsu Jigoku » śr, 8 lut 2017, 18:38

90%, Infrastruktura behawioryzmu wpływa negatywnie na impotencje podaży w kryminologi.
Obrazek
Pokaż/Ukryj:
Ogrom Czakry, Demoniczny Skryba.
Perswazja 2
Sztuka kamuflażu 2
Szybkie pieczęci 2
Wytrzymałość psychiczna 2
Pieczętowanie 2

Awatar użytkownika
Kenjimon
Posty: 6279
Rejestracja: wt, 14 kwie 2015, 22:34
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: 7MM, Sekuto Chi
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Mizukage
Wiek Postaci: 25
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Roku Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi ++
Zasoby Chakry: Go Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Go Kaishi
Kontrola Fūton: Roku Kaishi
Kontrola Raiton: Yon Kaishi
Kontrola Doton: Yon Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?p=206069#p206069
Lokalizacja: Kaer Morhen

Re: Niewielki park

Post autor: Kenjimon » śr, 8 lut 2017, 18:50

Po niedługiej przerwie, białowłosy dokończył swój trening panowania nad jutsu, które koncentrowało się na ataku Fuutonem. Był to niezwykły pokaz, jak łatwo i szybko można zacząć kontrolować element powietrza, tak ofensywny i zgrabny żywioł. Szermierz Siedmiu Mistrzów Miecza Wioski Ukrytej we Mgle, postanowił jeszcze raz skupić swoją chakre w dłoni, zamknąć oczy i spokojnie poprowadzić ją w swoje palce, skupiając ten efekt przed sobą, w odległości nie większej niż dwa metry. Cała wyzwolona chakra, która została wcześniej przetransformowana w element wiatru - miała na celu zlikwidowanie celu, który w oddali mógł nawet nie spodziewać się takiego ataku. Było to o tyle sprytne, że walcząc we mgle, taki powiew jej nie zmiótł, a zajął się skutecznie przeciwnikiem, który prawdopodobnie nie wiedział o obecności swojego przeciwnika, ukrywającego się gdzieś.. Bardzo.. Bardzo blisko..
- Saru no Kaido -
Pokaż/Ukryj:
Mistrzostwo technik klonowania [1 lvl], Szybkie Wiązanie Pieczęci [2 lvl], Wytrzymałość Psychiczna [2 lvl], Fūinjutsu [2 lvl], Aktorstwo[1 lvl], Tropienie [1 lvl]

Kenji|Shiroyasha|Myśl

Obrazek

Awatar użytkownika
Shisetsu Jigoku
Posty: 5401
Rejestracja: czw, 8 paź 2015, 17:45
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Wasure Akuma no Ken
Wioska: Ishi
Ranga: Nukenin C+
Wiek Postaci: 16
Siła: San Kaishi ++
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ichi Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi ++
Kontrola Doton: Ichi Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11818&p=281853#p281853

Re: Niewielki park

Post autor: Shisetsu Jigoku » śr, 8 lut 2017, 18:51

Obrazek
Obrazek
Pokaż/Ukryj:
Ogrom Czakry, Demoniczny Skryba.
Perswazja 2
Sztuka kamuflażu 2
Szybkie pieczęci 2
Wytrzymałość psychiczna 2
Pieczętowanie 2

Awatar użytkownika
Kenjimon
Posty: 6279
Rejestracja: wt, 14 kwie 2015, 22:34
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: 7MM, Sekuto Chi
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Mizukage
Wiek Postaci: 25
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Roku Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi ++
Zasoby Chakry: Go Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Go Kaishi
Kontrola Fūton: Roku Kaishi
Kontrola Raiton: Yon Kaishi
Kontrola Doton: Yon Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?p=206069#p206069
Lokalizacja: Kaer Morhen

Re: Niewielki park

Post autor: Kenjimon » czw, 16 lut 2017, 18:49

Przesiadujac samotnie, na skraju mostku, bialowlosy szermierz z kraju wody nagle został zaczepiony przez jedną osobę w czarnym płaszczu. Był to jeden z jego współpracowników z ANBU. Otrzymując wiadomość, kiwnal głową i dał mu krótkim słowem do zrozumienia, że jest gotów i wykona otrzymany rozkaz od swojego cienia.
- Przyjąłem. Ruszam więc natychmiast. - powiedział, zakładając swój bielutki płaszcz ANBU na mundur i zniknął we mgle..

Zt
- Saru no Kaido -
Pokaż/Ukryj:
Mistrzostwo technik klonowania [1 lvl], Szybkie Wiązanie Pieczęci [2 lvl], Wytrzymałość Psychiczna [2 lvl], Fūinjutsu [2 lvl], Aktorstwo[1 lvl], Tropienie [1 lvl]

Kenji|Shiroyasha|Myśl

Obrazek

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: Niewielki park

Post autor: Michiyuuki » śr, 5 kwie 2017, 23:08

Trening zręczności, niech początek nie zmyli

Park był miejscem w sam raz po to, aby odnaleźć trochę spokoju oraz samotności. Mimo, że przez większość życia byłam sama i miałam w pewnym momencie tego dość, zaczęłam teraz za tym tęsknić. Ostatnio jedynie obowiązki i obowiązki, pora było to zmienić. Chciałam pozostać bez osób trzecich oraz poświęcić ten czas na trening. Właśnie dlatego rozejrzałam się czerwonymi oczami za jakimś spokojnym miejsce dookoła. W alejce między drzewami znalazłam ukrytą polną ścieżkę, z której raczej mało kto korzystał. Wkradłam się za rośliny, a następnie ruszyłam nią, aby zobaczyć co czeka mnie za lasem krzewów. Na miejscu zastałam malutką polanę z kłodami i ogniskiem. Wygląda na to, że ktoś tu sobie urządzał całkiem niezłe zabawy. No cóż, takich miejsc też ludzie potrzebowali. Na szczęście teraz nikogo tu nie było, a ja mogłam się rozgościć i nacieszyć możliwością bycia samą.
Odłożyłam plecak pod drzewem i zaraz obok niego usiadłam. Miejsce samo w sobie wyglądało na dawno nieodwiedzane. Czyżby grupa siedzących tu ludzi o nim zapomniała? W sumie jeżeli zachowywali się głośno, całkiem prawdopodobne, że ktoś ich w końcu nakrył i stąd wygonił. No, ale to teraz nie było ważne. Powinnam się skupić na tym, po co tu przyszłam.
Skrzyżowałam nogi, by usiąść w pozycji lotosu, a swoje ręce umiejscowiłam luźno na kolanach. Następnie zamknęłam oczy i zdezaktywowałam więzy krwi, aby przypadkiem nie rozproszyły mojej uwagi. Chciałam medytować, bardzo to lubiłam, a na zręczność to była chyba najlepsza metoda. Wzięłam pierwszy głęboki wdech, a potem go powolutku wypuściłam. Poczęłam robić tak raz za razem, by unormować swoje bicie serca i uspokoić trochę organizm. Przez ostatnie wydarzenia byłam ciągle pobudzona, więc czułam, że właśnie tego mi było trzeba. Kolejny wdech i wydech sprawił, iż poczułam większy spokój. Jedynym co mi teraz przeszkadzało, były moje myśli, których nie mogłam odgonić na dalszy plan. Wiesz jak to jest, kiedy masz świadomość, że coś osiągniesz już za niedługo? Jesteś tego pewien, wiesz, że dzieli Cię od tego tylko ciężka praca. Nie możesz się doczekać, aż w końcu dostaniesz tą upragnioną rzecz. Właśnie tak miałam teraz. Moje myśli krążyły wokół własnego, powietrznego wierzchowca i nie mogłam przestać myśleć o podróżach w jakie on mnie zabierze. Świat był taki piękny, jeszcze tyle rzeczy miałam do zobaczenia. Byłam ciekawa wszystkiego, czego jeszcze nie znałam. Kultury, cudowne widoki, nowe potrawy oraz ludzie, chciałam to wszystko mieć już teraz. Niestety wiedziałam, że jeszcze nie jestem dostatecznie silna, by móc osiągnąć tak wiele. Musiałam trenować, ale kiedy starałam się to robić, zanikałam w świat marzeń.
Pomachałam głową na boki, aby odgonić od siebie potulne myśli i wrócić do rzeczywistości. Uchyliłam oczy i ciężko westchnęłam. W taki sposób nic nie osiągnę, muszę spróbować jeszcze raz. W końcu w akademii ninja mi się udało. Ponownie wzięłam głęboki oddech, a potem następny. Powietrze przeze mnie wypuszczane, poczęło normować mi powolutku ciche serca i inne funkcje organizmu. Przymknęłam oczy, powoli oczyszczając swój umysł ze wszystkich zebranych tam myśli. Musiałam się wewnętrznie skupić, a to wymagało dużej koncentracji. W końcu się udało. Poczęłam szukać źródła swojej chakry, które znajdywało się w klatce piersiowej. Kiedy je poczułam, moje ciało przeszła przyjemna fala ciepła. Rozchyliłam usta z wrażenia, by wydobyć z siebie ciężki oddech. Niebieska energia powolutku zaczęła rozchodzić się po całym moim ciele. Czułam, jak przepływa przez moje żyły i daje siłę do działania. Dzięki niej mogłam wykonywać techniki, wzmacniać ciosy, a czasem nawet przecinać różnego rodzaju rzeczy. Tej ostatniej techniki medycy bardzo często używają do swoich operacji. Miałam tego świadomość, dlatego chciałam przygotować się i na takie ewentualności. Widok krwi, czy flaków nie był mi straszny, choć jeszcze czasem wywoływał mdłości oraz wymioty. Myślę, że to jedynie kwestia wprawy i przyzwyczajenia.
Wzięłam kolejny głęboki wdech i skupiłam się ponownie na energii. Moja uwaga nieco spadła przez rozkojarzenie związane z zastosowaniami chakry. Po moich żyłach ponownie poczęła rozpraszać się niebieska esencja życia, koncentrując się w każdym najmniejszym fragmencie ciała. W końcu powolutku uchyliłam oczy, a potem wstałam. Czułam, że teraz mogę znacznie więcej, niż wcześniej. Ruchy będą szybsze, a sprawność fizyczne jeszcze większa. Postanowiłam to sprawdzić i wejść po ścianie najbliższego z drzew. Wykonałam pieczęć tygrysa, która miała mi pomóc skoncentrować większy strumień energii w stopach, tak też się stało. Po tym rozejrzałam się i wybrałam drzewo, które znajdywało się kilka metrów ode mnie. Rozbiegłam się w jego stronę, a następnie poczęłam wspinać się po jego korze. W ręce widniał już mój kunai, którym zamierzałam zaznaczać miejsce, do którego udało mi się dobiec. Z początku były to zaledwie metry, ale spróbowałam kolejny i kolejny raz. Za każdym razem odległość powiększała się o kilkadziesiąt centymetrów. To pokazało mi, że przede mną jeszcze więcej pracy.
Postanowiłam oddalić się z powrotem w stronę plecaka i zrobić sobie małą przerwę. Na razie zanadto się nie zmęczyłam, ale nie zamierzałam przestać na tym teraz. Z plecaka wyciągnęłam kulkę ryżową oraz wodę, którymi uzupełniłam energię w organizmie. Schowałam wszystko, co niepotrzebne ponownie do plecaka i wróciłam do treningów.
Efekty medytacji dalej dawały o sobie znać, dlatego stwierdziłam, że mogę od razu przejść do wspinaczki. Ponownie oddaliłam się na kilka metrów od drzewa, a potem wzięłam głęboki wdech. Poczęłam biec najszybciej jak umiałam w kierunku pnia, po którym następnie zaczęłam się wspinać. Udało mi się unieść o dwa metry dalej. Kolejne próby sprawiły, że dobiłam niemalże do czubka drzewa, mierzącego kilkanaście metrów. Byłam z siebie dumna, bo efekty były coraz lepsze. Mimo tego potrzebowałam teraz odpoczynku. Zeskoczyłam stopniowo drzewa po jego gałęziach, a następnie zasiadłam obok plecaka. Wyciągnęłam wodę z plecaka, aby upić z niej kilka łyków i zaczęłam cieszyć się ciszą, panującą dookoła mnie.
Minęła chyba godzina, kiedy stwierdziłam, że dosyć odpoczynku. Kopanie ogródka dało mi się również we znaki, dlatego zregenerowanie organizmu było wskazane. Teraz, kiedy nie odczuwałam już wyczerpania, mogłam przejść do konkretów. Moim dzisiejszym celem była zręczność. Zamierzałam potrenować rzuty do celu i składanie pieczęci. Wcześniejsza koncentracja chakry przyśpieszy moje ruchy, a przy tym pomoże mi się skupić na celu. Wstałam i wyciągnęłam z kabury kunai. Obróciłam się w stronę drzewa, na którym wcześniej trenowałam, a po tym zręcznie wydziergałam na wysokości swojej głowy małą tarczę. Zawierały się w niej trzy okręgi, jeden większy od drugiego i umiejscowione jeden w drugim. Miała to być imitacja swojego rodzaju tarczy. Odeszłam na kilka metrów od swojego celu i poczęłam rzucać bronią. Wpierw jeden nóż, potem drugi i trzeci – tak do wyczerpania zapasów. Po pięciu średnio trafnych próbach musiałam powrócić po ostrza, aby z powrotem dobyć je do dłoni. Niestety ograniczenia w asortymencie wiązały się z ciągłym powrotem po zapasy. Po raz kolejny odeszłam na około pięć metrów od tarczy. Pierwszy rzut poszedł mi słabo, bo trafił między trzeci, a drugi okrąg. Przybrałam minę niezadowolenia, a swój wzrok skupiłam na środku celu. Chciałam za wszelką cenę oddać tam swój strzał. Kolejna próba zakończyła się fiaskiem, bo kunai trafił podobnie, lecz z drugiej stronę. W końcu aktywowałam swoje więzy krwi, które miałam nadzieję, że pomogą mi z celnością. Niestety nic z tego, to jedynie rozdrażniło moje skupienie, a ostrze wbiło się na granicy trzeciego okręgu.
Wyglądało na to, że im bardziej próbuję się skupić, tym gorzej mi idzie. Wzięłam kilka wdechów, mających na celu mnie uspokoić. Cały ten trening zaczął wyprowadzać mnie z równowagi. Zamiast się uczyć, odczuwałam narastającą złość. Musiałam ją uspokoić oraz nie kierować się uczuciami, nie w takim momencie. Moje ostatnie podpowiedzi ze strony serca zresztą dobrze się nie skończyły. Prawie zginęłam. Automatycznie w wyobraźni pojawiła mi się wizja bliskości Uchihy i tego jak opadam na ziemię ze strachu. Pomachałam przecząco głową na boki, aby odgonić złe myśli, a tym samym skupić się na chwili obecnej. Nabrałam do płuc dużo powietrza i spojrzałam na tarczę, widniejącą przede mną. Dobyłam do ręki jeden kunai, a rzucając go, jednocześnie wypuściłam miarowo i powoli powietrze z płuc. Broń trafiła na równi z pierwszym okręgiem, co dawało do tej pory najlepszy wynik. Ja jednak tak szybko się nie poddam i w końcu trafię w środek tarczy. Wykonałam kilka kolejnych rzutów w podobny sposób, by przy wypuszczaniu z ręki ostrza, wydychać powietrze. Efekty moich ćwiczeń nie zmieniały się, jednak wszystkie mieściły się w granicy najmniejszego okręgu. To był dla mnie dobry znak. Wewnętrzna złość opadła, a ja zaczęłam powoli być z siebie dumna.
Podeszłam do drzewa po raz kolejny, aby wydobyć z kory noże. Pozwoliłam sobie zatrzymać się tuż przed tarczą i rozejrzeć dookoła. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to, że polana nie jest, aż taka mała. Znajdywała się nawet dalej ścieżka, która prowadziła w jeszcze bardziej tajemnicze miejsca, niż to, w którym się znajdywałam. Postanowiłam nie zagłębiać się w to bardziej, a skupić się na chwili obecnej. Kiedy wszystkie pięć kunai znajdywały się w mojej ręce, ruszyłam z powrotem, aby oddalić się od drzewa. Obróciłam się na pięcie, a następnie utworzyłam odstęp około pięciu metrów między sobą, a celem. Zamachnęłam się, i rzuciłam tym razem dwoma broniami naraz. Oczywiście można było się domyślić, że tylko jedna z nich trafiła w tarczę. Nigdy wcześniej nie próbowałam ataku dwoma broniami, a to w przyszłości również może mi się przydać. Nie czekając długo dobyłam kolejnych ostrzy, lokując je między palcami, a następnie cisnęłam nimi w tarczę. Każde z nich trafiło na jej krańce. Westchnęłam bezradnie i pomachałam głową na boki. Chyba muszę skupić się na razie na jednym. Akurat został mi ostatni oręż, więc pozwoliłam sobie zamachnąć się nim w tarczę. Kunai trafił w sam środek.
Pozbierałam wszelaką broń, jaką wcześniej trenowałam i postanowiłam przejść do dalszych czynności. Rzucanie więcej, niż jednym orężem naraz pozostawię sobie na kiedy indziej.
Pochowawszy wszystko, poczęłam składać pieczęci. Chciałam, aby nie było to coś trudnego, dlatego zdecydowałam się na stworzenie dwóch swoich replik. Jedno z prostszych genjutsu, aczkolwiek wymagających złożenia kilku pieczęci. Już po chwili stały obok mnie dwa moje klony. Wszystko spojrzały się na siebie od stóp do głowy, a zaraz potem zniknęły. Druga próba, lecz tym razem towarzyszyły jej trzy klony. Postanowiłam, że za każdym razem liczbę swoich sobowtórów będę powiększać o jeden. W taki sposób będę mogłam kontrolować ile wykonałam powtórzeń.
Moje ręce już po raz piąty skrzyżowały się w formacji tych samych pieczęci, pozwoliło mi to zapamiętać ich kolejność bezbłędnie. Obok mnie zawitało ponownie sześć Lilaine, by zaraz potem zniknąć. Odetchnęłam z ulgą, rozmyślając chwilę nad moją taktyką. Jeżeli będę trenować w kółko to samo jutsu, składanie pieczęci, czy zwinność dłoni wcale nie ulegnie zmianie. Będę musiała na następny raz obmyślić lepszą taktykę, lecz na razie wystarczy tyle, ile sobie wyćwiczyłam.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Inabi Shirane
Posty: 549
Rejestracja: pn, 7 maja 2012, 14:49
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: ADAM MAŁYSZ
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Chuunin
Wiek Postaci: 21
Siła: Ichi Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ichi Kaishi
Zasoby Chakry: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ichi Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ichi Kaishi
KP: viewtopic.php?t=4670

Re: Niewielki park

Post autor: Inabi Shirane » śr, 5 kwie 2017, 23:15

Dam te 100%. Ogólnie o wiele więcej było treningu przypominającego kontrolę chakry (rozumiem, że sie pomyliłaś i spróbowałaś to jakoś pomieszać, no ale za duży zapał do pracy zaliczam.)
Wytrzymałość psychiczna, lvl 1
Odbijanie pocisków, lvl 1

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: Niewielki park

Post autor: Michiyuuki » czw, 6 kwie 2017, 00:29

Trening techniki Fukumi Hari (Nin, D)

Po długim treningu chciałam trochę odpocząć. Usiadłam pod drzewem, które upodobałam sobie już wcześniej. Plecak odłożyłam na bok, a potem oparłam się o trzon plecami. Odetchnęłam z ulgą i spojrzałam w górę. Moim oczom ukazały się bujne kolory zielonych drzew. Mimo mgły byłam w stanie dostrzec dużo ze względu na moje wiecznie aktywne więzy krwi. Właściwie szkarłatny kolor rzadko ustępował miejsca naturalnej barwie moich tęczówek. Przez to mało kto wiedział jaki naprawdę jest. Swój wzrok skupiłam głównie na skrawku nieba, przenikającym między falującymi na wietrze liśćmi. Uwielbiałam podziwiać naturę w każdej okazałości, a to był moment, w którym mogłam to robić. Nie zawsze znajdywałam czas na rarytasy oraz rzeczy, z których na co dzień mogłabym czerpać radość. Zbyt bardzo pochłonięta byłam dumną, która nakazywała mi ćwiczyć. Bardzo chciałabym, aby ojciec był ze mnie dumny oraz widział, jak moja siła rośnie w oczach. Byłam przekonania, że póki każdego dnia staję się coraz silniejsza, jest dobrze. Nie wyobrażałam sobie zrobić przerwy w służbie jako kunoichi. Służyłam dla wioski oraz dla dobra ogółu. Nie dało się tak tak po prostu rzucić. Obiecałam to ojcu, a ja słowa dotrzymuję.
Nagle do głowy wpadła mi pewna myśl. Z początku przymrużyłam oczy, analizując ją dokładnie, a potem nabrałam gwałtownie powietrza, zaś powieki poszły z powrotem do góry.
- No tak! - stwierdziłam w głowie sama do siebie, przypominając sobie o pewnej sprawie. Czym prędzej sięgnęłam po plecak, z którego po chwili wydobyłam niewielkich rozmiarów zwój. Była to jedna z niewielu rzeczy, jakie udało mi się zabrać z domu mojego porywacza. Większość z przedmiotów została mi zabrana, albo po prostu je zgubiłam. Ten zwój za to był mały, poręczny i nie sposób było go zgubić. Mówią, że jeżeli coś jest właśnie takie, łatwo o zaniechanie. Ta zdobycz była dla mnie mimo wszystko zbyt ważna, bym mogła sobie pozwolić na coś takiego.
Patrząc chwilę na przedmiot, zastanawiałam się jakby wyglądało to wszystko, gdyby żyła moja rodzina. Zapewne siedziałabym teraz w ogrodzie z ojcem i przyjmowała mądrości, aby nauczyć się jak najwięcej. W końcu od małego byłam pojęta. Niestety czasu nie cofnę, a mojej rodziny tu nie ma. Właśnie dlatego jakoś muszę sobie radzić sama.
Odwiązałam sznurek, który pętelką zabezpieczał rulon po czum odwinęłam zwój. W środku widniał opis jednej z prostszych technik z dziedziny ninjutsu, dzięki której w niespodziewanej chwili będę mogła się obronić. Jutsu nie należało do zbyt trudnych, ani nie wymagało żadnych pieczęci. Jedynym, co trzeba było zrobić to skumulowanie w płucach małej ilości chakry, która pozwalała na wyplucie z ust czegoś na zasadzie senbon. O samym procesie nie wiedziała zbyt wiele, dlatego stwierdziłam, że najpierw zgłębię wiedzę teoretyczną. Nim się obejrzałam, zagłębiłam się w lekturę.
Dowiedziałam się, że technika ta nie należy do skomplikowanych i uczą się jej raczej ninja na moim poziomie rozwoju. Jak już wcześniej wspomniałam, polega ona na skumulowaniu w płucach niewielkiej ilości niebieskiej energii, która następnie zamienia się w prowizoryczne igły. Podobna broń, zwana senbon mieści się od wielu lat w arsenale broni, jednak to z czym mam do czynienia tutaj jest nieco lepsze. Po pierwsze nitki zbudowane z chakry są znacznie silniejsze oraz bardziej ostre, a po drugie ich szybkość znacznie się zwiększa. Takim jutsu mogę zadać o wiele poważniejsze obrażenia, aniżeli zwykłą bronią, ale ma to swój jeden minus. Mianowicie muszę trafić w odpowiednie punkty. Na moją korzyść działały tutaj klanowe umiejętności, bo dzięki nim mogłam dostrzec układ chakry każdego przeciwnika.
- Hm, a gdyby tak zablokować igłą punkty tenketsu? Ciekawe czy by się udało... - przeszło mi do głowy podczas czytania. Kolejnym plusem, jaki udało mi się wychwycić był brak pieczęci, co znacznie ułatwiało sprawę, tym bardziej we mgle, na której bazowała się moja taktyka. Nim się obróciłam, treść zwoju się skończyła, a ja musiałam przejść do ćwiczeń praktycznych.
Mawia się, że wystarczy o czymś przeczytać, by się czegoś nauczyć, niestety tutaj sprawa nie wyglądała tak prosto. Swój trening postanowiłam rozpocząć od kumulowania niewielkiej ilości chakry w płucach, jak było zalecane w instrukcji. Następnie starałam zamienić się ją na źródlane igły i wypluć ze swoich ust w ziemię. Nie chciałam nikomu zrobić krzywdy, dlatego właśnie trawę postanowiłam obrać sobie za cel. Wspominałam już, że to nie będzie takie proste? No tak, bo zamiast igieł z moich ust wydobyło się wielkie nic. Mimo, iż byłam świadoma trudności zadania, brak nagłych efektów wywoływał u mnie brak motywacji. Westchnęłam ciężko, nie wiedząc co mam począć.
Po raz kolejny wzięłam do płuc większy wdech, a następnie ze swojego źródła chakry pobrałam nieco energii, aby potem skumulować ją w płucach. Starając się uformować małe igiełki, wypuściłam mocno przed siebie powietrze. Z ust wyleciało tym razem coś na wzór giętkich patyczków. Kilka kolejnych prób niestety zakończyło się podobnie.
Kiedy traciłam już motywację, ale nie zaprzestawałam treningów, za którymś razem poczułam, że za tą próbą mi się uda. Wzięłam głęboki wdech i jak zawsze skupiłam niewielkie skupisko niebieskiej energii w klatce piersiowej. Tym razem z moich ust wyplułam trzy średniej ostrości igiełki. Były bardzo krótkie i zapewne nie zrobiłyby wielkiej krzywdy, ale to zawsze jakiś początek. Na mojej twarzy wymalował się lekki uśmiech triumfu, który zachęcił mnie jedynie do dalszych prób.
Z każdym kolejnym wydechem czułam coraz większe zmęczenie, ale i pewność, że lada chwila uda mi się opanować technikę, której tak bardzo chciałam się nauczyć. Każda z igiełek zawierała w sobie małe pokłady chakry, które gdyby podsumować stanowiły całkiem spory zapas. Niestety energia nie potrafiła się tak szybko regenerować, jak wydawać, co utrudniało znacznie sprawę. Próba za próbą pokazywały mi mimo tego, że jutsu umiem coraz lepiej. Opanowanie go na pewno zajmie mi jeszcze trochę czasu i kilka prób, ale to zawsze motywacja, która podjudza tylko moją nadzieję.
W końcu nim się obejrzałam, igły stały się bardziej ostre, wytrzymalsze i szybsze. Czasem nawet nie mogłam nadążyć za prędkością z jaką leciały, lecz to mi akuratnie nie przeszkadzało. W pewnym momencie nawet za cel zamiast trawę, obrałam sobie drzewo. Odsuwałam się w różnych odległościach, aby sprawdzić jak długą drogę są w stanie przebić. W końcu myślę, że po kilku godzinach treningu w końcu mi się udało.
Pokaż/Ukryj:
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

Awatar użytkownika
Murasaki
Posty: 1741
Rejestracja: śr, 28 gru 2016, 16:19
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Raimei
Wioska: KiriGakure
Ranga: T. Chunin [Jonin]
Wiek Postaci: 19
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi +
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Fūton: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11052
Lokalizacja: Szczecin/ Tomaszowo

Re: Niewielki park

Post autor: Murasaki » czw, 6 kwie 2017, 10:09

Bardzo ładny trening. 100%
Murasaki/Sharuru

Pieczętowania(2) | Wytrzymałość Psychiczna(1) | Szybkie Składanie Pieczęci(1) | Perswazja(1)
Iryōnin(Kabuto) | Ogrom Chakry

Obrazek

Awatar użytkownika
Kenjimon
Posty: 6279
Rejestracja: wt, 14 kwie 2015, 22:34
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: 7MM, Sekuto Chi
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: Mizukage
Wiek Postaci: 25
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Roku Kaishi
Zręczność: Yon Kaishi ++
Kontrola Chakry: San Kaishi ++
Zasoby Chakry: Go Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Go Kaishi
Kontrola Fūton: Roku Kaishi
Kontrola Raiton: Yon Kaishi
Kontrola Doton: Yon Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?p=206069#p206069
Lokalizacja: Kaer Morhen

Re: Niewielki park

Post autor: Kenjimon » sob, 10 cze 2017, 12:11

Siła na Yon Kaishi

Był słaby. Za słaby na czasy, które nadchodziły. Białowłosy doskonale sobie zdawał z tego sprawę, stąd rozpoczął swój arcytrudny trening, który miał na celu wzmocnić jego naturalne ciało i siłę. To był cel – stać się o wiele silniejszym, dzięki czemu sama walka Samehadą czy też uderzenia zyskają na klasie i sile. Przeszedł do swego treningu, a jego małpa, potężna i spokojna imieniem Dankou – obserwowała z bliska. Czas zacząć od rozgrzewki, cała siła musi być dobrze rozłożona, przecież jeden nierozgrzany mięsień i nic się nie powiedzie co zostało zaplanowane. Nie przeszkadzał mu brak jednej nogi, która została zastąpiona protezą. Nie miał na to wpływu, jednak wpływając na nią chakrą, mógł ją wielokrotnie obciążyć, przez co wymagane było wręcz by użył podczas treningu więcej siły – wszystko na razie wychodziło na plus. Podczas rozgrzewki, trochę ruchów głową, a w międzyczasie obroty nadgarstkami, tak by stawy nie zostały podrażnione. Obroty rękami z podskokami z jednej nogi na drugą, oburącz i na przemian, w przód i w tył. Wymachy rękami przód, tył, przód, tył i podskoki w miejscu obunóż. Po krótkiej, aczkolwiek intensywnej rozgrzewce, białowłosy członek Siedmiu Mistrzów Miecza, podszedł do swojej małpy i poprosił o asystę w ćwiczeniu, które było dość nietypowe. Kenji przygotował klocek oraz ściągnął swój mundur i biały płaszcz kapitana ANBU, kładąc łokiec z jednej strony i wyzywając goryla na pojedynek ręka w rękę. Goryl ze szczęścia mało nie wyszedł z siebie, prezentując podobną siłę co białowłosy w tym czasie. Położył ogromną łapę, którą przywarł do ręki białowłosego. Rozpoczęła się runda i walka na czystą siłę fizyczną. Białowłosy z tak wielką łapą goryla zaplanował odpowiednio rozłożyć masę, przechylając się nieco w stronę, w którą napierał. Dłoń zacisnął w pięść i skierował również w stronę, gdzie musiał przesiłować goryla. Jeden i drugi nie wymiękali, podczas gdy fioletowooki zacisnął potężnie zęby, wytrzeszczył oczy i napierał z całej pizdy. W parku, w którym przebywali słychać tylko było jęki i okrzyki ‘pure power’ walki. Goryl nie wymiękał, jednak powoli opadał z sił. Szermierz i powiernik Samehady, zdecydował się napiąć każdy mięsień w organizmie, wkraczając na pełne obroty, tak, że aż sam zaskoczył się efektem. Przechodząc do pełni swojego potencjału, cisnął gorylem o ścianę wodospadu, która była tuż niedaleko. Jako zwycięzca pojedynku, planował unieść dłonie w górę, jednak nie mógł tego zrobić z prostego powodu. Był zbyt zmęczony, a mięśnie pulsowały jak zwariowane. Mógłby się podłączyć pod sieć elektryczną i z tego napięcia produkować prąd. Otarł pot z czoła, dziękując gorylowi, którego tym razem prosił o przyniesienie głazu. Sam przeszedł do pozycji, w której robi się pompki. Dankou przynosząc głaz o wadze co najmniej samego shinobi, położył go na plecach młodzieńca, który zmęczony jak diabli, rozpoczął swoje serie. Początkowo robił je dość lekko, uginając łokcie w szerokim rozstawie rąk, tak by mięśnie mogły się odpowiednio rozciągnąć. Dochodził nosem do poziomu trawy i odrzucał się w górę. Dupa wypięta przy prostych jak drut plecach i powtarzał kolejne etapy. Pierwszy krok w kierunku rozwijania siły został spełniony, po parunastu pompkach odpuścił i chwile odsapnął. Teraz złoży dłonie w tej samej pozycji nieco bliżej by mięśnie mogły wykorzystać więcej siły, jednocześnie zaplanował robić je w trzech etapach, mianowicie zejście do poziomu powyżej zgięcia w łokciu, następnie niżej i ostatni etap to przy samej ziemi i z powrotem to samo. W każdym z etapów przytrzymanie powietrza wraz z pozą przez trzy sekundy tak by wstrzymać organizm, a mięśnie wysilić jak najbardziej to możliwe, wręcz do granic możliwości. Po dwunastu seriach świetnego ćwiczenia oraz męczarni postanowił wstać i poskakać z nogi na nogę by otrząsnąć się z wysiłku oraz przetrzeć czoło. Po pompkach, zrzucił z siebie głaz, telepiąc się jak osika. Goryl nie czekając długo, postanowił wrzucić go do jeziorka, które było zimne jak diablo. Lecąc, białowłosy krzyczał tylko niecenzuralnie „KURWAAAA”, lecąc i bezwładnie wpadając do wody. Zimna ciecz zadziałała na niego hartująco, przez co nie czuł tak wielkiego bólu, a mięśnie jeszcze bardziej mogły się utwardzić. Wszystko wskazywało na to, że jego trening, który praktykował co rusz mógł przynieść pożądane efekty – celem było zwiększenie objętości mięśni, co wiązało się bezpośrednio z przyrostem siły fizycznej, której tak cholernie potrzebował.
- Saru no Kaido -
Pokaż/Ukryj:
Mistrzostwo technik klonowania [1 lvl], Szybkie Wiązanie Pieczęci [2 lvl], Wytrzymałość Psychiczna [2 lvl], Fūinjutsu [2 lvl], Aktorstwo[1 lvl], Tropienie [1 lvl]

Kenji|Shiroyasha|Myśl

Obrazek

Awatar użytkownika
Akarai Tazaru
Posty: 3953
Rejestracja: ndz, 22 lis 2015, 16:50
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kumogakure no Sato
Ranga: Jōnin, Raikage
Wiek Postaci: 28
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: San Kaishi
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi
Kontrola Raiton: San Kaishi
kontrola_suiton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=259381#p259381

Re: Niewielki park

Post autor: Akarai Tazaru » sob, 10 cze 2017, 12:13

100%
▌Wytrzymałość Psychiczna - Poziom 2 ▌Szybkie Wiązanie Pieczęci - Poziom 2 ▌Czytanie Śladów - Poziom 1 ▌
▌Kowal - Poziom 1 ▌Perswazja - Poziom 1 ▌Sztuka Pieczętowania - Poziom 1 ▌Sztuka Kamuflarzu - Poziom 1 ▌


Obrazek

Awatar użytkownika
Michiyuuki
Posty: 1118
Rejestracja: śr, 15 mar 2017, 18:13
Płeć: Kobieta
Ranga: Chunin
Wiek Postaci: 17
Siła: Ni Kaishi
Wytrzymałość: Ni Kaishi
Szybkość: Ni Kaishi
Zręczność: Ni Kaishi
Kontrola Chakry: Ni Kaishi ++
Zasoby Chakry: Ni Kaishi +
Potencjał Genjutsu: Ni Kaishi
Kontrola KG: Ni Kaishi
Kontrola Doton: Ni Kaishi
kontrola_suiton: Ni Kaishi
Walka Wręcz: Ni Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&p=252514#p252514

Re: Niewielki park

Post autor: Michiyuuki » ndz, 11 cze 2017, 16:41

/ Trening Hana Shuriken (D, Nin) - 8PR

Zbyt dużo towarzystwa jak na ostatnie dni dawało mi się we znaki. Nie było tak, że nie lubiłam ludzi. Po prostu ceniłam sobie samotność oraz prywatność. Nie musiałam się z niczym kryć, miałam dużo czasu dla siebie oraz swoich spraw. Przede wszystkim byłam niezależna i nic mnie nie ograniczało. Życie samotnika zawsze w pewien sposób mnie pociągało, lecz w ostatnim okresie czasu chwilami się nie poznawałam. Kiedyś otaczałam się ludźmi, byłam szczęśliwa oraz się uśmiechałam. Teraz żyjąc w cieniu pesymistycznych myśli prowadziłam codziennie taki sam żywot. Liczyło się, by odbyć trening i udać się na misję. Skupiłam się na samorozwoju w takim stopniu, że zaczęłam powoli gubić samą siebie. Mimo tego z drugiej strony wiedziałam, że z moimi ambicjami czeka mnie ogrom pracy, którego nikt inny za mnie nie odbędzie. Byłam jeszcze zbyt słaba, by móc pozwolić sobie na przyjacielskiego wierzchowca. Byłam również zbyt słaba, by poradzić sobie z losowo napotkanym człowiekiem na swojej drodze. Ostatnim czasem miałam jedynie szczęście, że nieznajomy z klanu Uchiha miał kaprys, aby mnie oszczędzić. Plułam sobie ciągle za to w twarz. Zareagowałam płaczem, strachem, nawet nie mogłam drgnąć. Czy to było działanie techniki, w jaką objął mnie Hiei? Czy może na prawdę jestem taka słaba? Oczywiście w mojej głowie o wiele bardziej pasowała opcja numer dwa. Ta najbardziej sensowna i mniej irracjonalna. Dająca przede wszystkim poczucie, że się jeszcze nie zwariowało. Ale czym właściwie jest zwariowanie w tym świecie? Śmierć oraz walki są tu na poziomie dziennym. Powinny stać się normalnością, która nie robi na nas żadnego wrażenia. Ja nie umiałam zaakceptować śmierci i tego, że muszę zabijać, aby przetrwać. Przekonania, w których wychowywał mnie kochany ojciec zawsze utwierdzały mnie w przekonaniu, że muszę nieść pomoc oraz dobro, nie zabijać.
Wędrówka zajęła mi na prawdę sporo czasu. Ale podczas niej zamyśliłam się na tyle mocno, że nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam na miejsce. Park naszej wioski to było jedne z piękniejszych i wbrew pozorom spokojniejszych miejsc. Zawsze przybywałam tu do mojego specjalnego miejsca, by trenować. Było to moje na tyle ulubione zajęcie, że potrafiłam pojawiać się tu codziennie. Jak zawsze przechadzając się jedną z bocznych ścieżek, obserwowałam mijających mnie ludzi. Zwykle były to rodziny, spacerujące w środku ładnego dnia. Dzisiejsza pogoda wyjątkowo stroniła od deszczu i niskiej temperatury, dzięki czemu atmosfera tląca się dookoła stawała się też lepsza. Jak zawsze doszłam do swojej ławki, za którą znajdywało się przejście do małego lasku. Rozejrzałam się dookoła, by upewnić się, że nie zwracam na siebie uwagi. Kiedy miałam już pewność, że nikt mnie nie obserwuje, skuliłam się i ruszyłam liściastym tunelem. Musiałam przejść tak kilkanaście metrów, by następnie wyjść z drugiej strony drogi. Znajdywał się tam mały lasek, a na środku niego niewielka polana. To własnie był mój azyl, stroniący od ludzi. Miejsce wyglądało jak wtedy, kiedy zostawiłam je następnym razem. Oznaczało to, że nikogo tu nie było.
Odłożyłam plecak gdzieś na bok po czym zajęłam miejsce pod jednym z drzew. Sięgnęłam do środka swojej torby po czym wyciągnęłam z niej zwój. Była to pozostałość po moim poprzednim domu w Amegakure. Jedna dobra rzecz, którą kojarzę z tamtym miejscem. Zaraz po zemście na swoim sensei'u, zabrałam parę potrzebnych mi zwojów i uciekłam cała zakrwawiona. Byłam w zbyt dużym szoku, by móc zrobić coś innego. Dziwię się nawet, że byłam w stanie pamiętać o czymś tak ważnym.
W zawartości uprowadzonego przedmiotu znajdywały się opisy najprostszych technik, których zamierzałam uczyć się na własną rękę. Na razie nie chciałam mieć nowego nauczyciela, dlatego postanowiłam pozostać samoukiem. Choć będzie mi trudniej, wiem, że dam radę. Uciekinierzy również musieli sobie jakoś radzić poza terenami wioski, a zapewne tacy na moim poziomie rozwoju również się znajdą.
Po otwarciu zawiniętego rulonu, przeczytałam dokładnie jego zawartość. Technika była całkiem podobna do tej, której uczyłam się ostatnio. Tamta polegała na skoncentrowaniu się na przedmiotach, leżących naokoło Ciebie. Zwykle były to kamienie, bądź inne tego typu rzeczy, które napełniały się naszą chakrą. Następnie zaczynały lewitować, zaś sam użytkownik mógł nimi dowolnie sterować. Służyło to za swojego rodzaju pociski, którymi można rzucać w przeciwników. Tym razem technika pozwalała skoncentrować źródło chakry w kwiatkach, znajdujących się naokoło naszej osoby. Następnie płatki roślin przybierały sporo na ostrości oraz zaczynały skręcić się szybko wokół własnej osi. Tworzyło to swojego rodzaju shurikeny, które można było posłać w przeciwnika. Plusem tej techniki przede wszystkim było to, że wymagała jednej, bajecznie prostej pieczęci.
Nie czekając długo po zapoznaniu się ze zwojem, postanowiłam wstać i zająć się częścią praktyczną. Schowałam zwój z powrotem do plecaka, by na koniec zająć miejsce gdzieś na środku polany. Wypatrzyłam kwiaty, rosnące dookoła mnie w wysokiej trawie. Następnie dłońmi wykonałam wymaganą pieczęć szczura. Zamknęłam oczy i skupiłam się na niebieskim źródle energii. Wysłałam nieco z niego do stóp, by następnie powędrowała do najbliżej znajdujących się kwiatków. W głowie wiedziałam w pewien sposób gdzieś one leżą oraz mogłam je czuć. To było dziwne uczucie, wywołujące dreszcze na moim ciele. Ten fakt kompletnie mnie rozproszyło, a pierwsza próba zakończyła się fiaskiem. Westchnęłam głęboko i pomachałam głową na boki, by odrzucić niepotrzebne myśli. Cholera, za dużo tego wszystkiego krążyło po mojej wyobraźni. Musiałam oczyścić umysł i skupić się na tym, co robię teraz.
Wzięłam głębszy wdech i ponownie przystąpiłam do złożenia pieczęci szczura. Skupiłam się na źródle swojej chakry, a następnie wysłałam ją stopami w grunt, by dotarła do kwiatów. Te powolutku zaczęły się kręcić, przez co były w stanie oderwać się od łodygi. Ich płatki wyraźnie się zaostrzyły, a obrót wokół własnej osi sprawił, że zaczęły lecieć coraz wyżej. W końcu uchyliłam oczy, spoglądając na latające kwiaty. Te oczywiście zaraz potem straciły na swojej jakości i opadły na ziemie. Byłam jeszcze zbyt mało skoncentrowana, by móc sterować roślinami. A może moim błędem było to, ze przesyłałam im zbyt mało chakry? Całkowicie prawdopodobne, dlatego w następnej próbie zwiększę nieco jej ilość. Jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Tym razem więcej energii zostało zaczerpnięte ze źródła i pomknęło do leżących na ziemi kwiatów. Te oczywiście powoli zaczynały się kręcić i unosić, ale nie był to oszałamiający efekt. Shurikenów było zaledwie kilka, a do tego ich szybkość lotu pozostawiała wiele do życzenia. Postanowiłam, że chyba pora trochę odpocząć. Miałam za sobą nieprzespaną noc i do tego zaczynała powoli boleć mnie głowa. Trening w takim stanie nie był dobrym pomysłem, ale wiedziałam, że nie odpuszczę sobie, póki nie nauczę się czegoś nowego. Teraz, kiedy widziałam efekty, musiałam nabywać nowe umiejętności i nie zwalniać tempa. Przez taki czyn mogłabym zaniechać swój samorozwój, a o tym kompletnie nie było mowy.
Usiadłam sobie pod drzewem, dobywając do ręki z plecaka małą wodę. Odkręciłam butelkę i upiłam z niej kilka łyków, by nawilżyć oraz orzeźwić trochę organizm zimnym napojem. Odetchnęłam z ulgą i uniosłam głowę ku górze. Moim oczom ukazały się korony drzew, między którymi wybijało się szare niebo, oświetlone przez promienie słabego słońca. Nie nie gdzie pojedynczo latały ptaki ciemnego zabarwienia, śpiewając przy tym radośnie. Lepszego miejsca chyba nie mogłam sobie wymarzyć na odpoczynek. Było tu cicho, spokojnie i mogłam skupić się na swoim celu. Wszystko to sprawiało, że wróciła mi motywacja do trening. Od razu odłożyłam butelkę do torby i wstałam, by wrócić do wcześniejszego zajęcia.
Zamknęłam oczy i poczęłam oddychać powoli oraz głęboko. Miało to wyrównać moje bicie serca oraz wyciszyć myśli, co pomoże mi w skupieniu się na treningu. Po tym złożyłam pieczęć szczura i skoncentrowałam się na źródle chakry. Nieco z niego wysłałam do stóp, by dostarczyć energii do życia swoim shurikenom. Kwiatki poczęły obracać się wokół własnej osi i lewitować. Szczerze nie jestem już pewna ile takich prób miałam, ale z każdą kolejną liczba kwiatków oraz moja kontrola nad nimi rosła. W końcu całkowicie udało mi się opanować kolejne jutsu, a ostre płatki wbiły się głęboko w drzewo.
Postanowiłam, że na razie jestem zadowolona z efektu swojej pracy i na razie mogę nieco odpocząć. Pochwyciłam w rękę swój plecak, a następnie opuściłam polanę, by nikt nie odkrył jej istnienia. Zajęłam miejsce na ławce, przed roślinnym tunelem i usiadłam na najbliższej ławce. Postanowiłam teraz dobrać jedną z moich małych książek medycznych i ją poczytać.
° Wytrzymałość psychiczna poziom 2 ° Szybkie pieczęci poziom 1 ° Sztuka pieczętowania poziom 1 °
° Notki poziom 1 ° Tworzenie trucizn poziom 1 ° Czytanie śladów poziom 1 °
° Tworzenie pułapek poziom 1 ° Perswazja poziom 1 ° Odbijanie pocisków poziom 1 °


Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Główna Ulica”