Kotlina między skałami

W tej części terytorium Wioski Skał księżyc jarzy się najjaśniej niż gdziekolwiek na świecie. Daje to efekt jakby być w tym miejscu na wpół dzień, z racji, że jest tak oświetlone. Szczególnie trzeba uważać na północne wiatry, które dochodzą tutaj i rozciągają się na całą długość równiny. W Księżycowej Równinie oczywiście mają miejsce niewysokie skały, które są nie tylko strome, ale także zawodne. Z pozoru niektóre wyglądają na solidne, lecz po chwili mogą się zapaść. Od czasu do czasu słychać przez wiatry jakby śmiechy, bądź gwizdy, które odbijają się echem od skał.
Awatar użytkownika
Garasu-ya Sekiei
Posty: 2118
Rejestracja: śr, 20 paź 2010, 20:10
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 14
KP: viewtopic.php?f=36&t=746
Konto Główne: viewtopic.php?f=36&p=285122#p285122
Kontakt:

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Garasu-ya Sekiei » pt, 5 lip 2013, 17:47

Sekiei jedynie spojrzał na poczynania ucznia i pokiwał głową.
- Nieźle, technika będzie Ci odpowiadać, w sam raz na Chuunin exam... Wybierasz się? Ja pewnie będę tam sędziował, więc możemy iść... I przy okazji, masz się do mnie zwracać sensei, jeśli chcesz bym Cię czasem uczył...
Garasu-ya Zabrał swoje rzeczy i przestawił sobie lekko kark dociskając go wnętrzem dłoni, do Yuki no kuni był kawał drogi, ale i tak wątpił by miał jakiś wspólny temat z Ashim, obaj byli zimnokrwiści, tylko oboje cechowali się dziwnymi cechami charakteru, Sekiei wymagał szacunku odpowiedniego randze a Ashi był gburem, który zawsze wiedział lepiej. No nic, czas ruszać! Ciekawe co ciekawego wydarzy się w Yuki?

// Ja i Ashi z/t do Yuki no Kuni, 2h.

//Proszę o przyznanie PF, kilka pewnie wpadnie :D
Obrazek

Shirudo Tatakai
Posty: 480
Rejestracja: pn, 24 sty 2011, 18:58
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Chunnin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=1289&p=17198#p17198
Kontakt:

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Shirudo Tatakai » pn, 16 lut 2015, 14:27

//Nauka techniki Hando Ouda

Ten trening nie zaczynał się dla Shiroiego tak, jak inne. Po długiej podróży w poszukiwaniu samego siebie już mógł śmiało stwierdzić że zaprzepaścił swoje szanse na dynamiczny rozwój na którym zależało mu najbardziej. Od momentu, w którym rzekomo słaby gennin pokonał rywali na egzaminie na chunnina w głowie zrodziło się wiele pomysłów, na które odpowiadało tylko lenistwo. Często zdarzało się mu zwiększać tężyzne fizyczną, jednak zupełnie zaniedbał naukę tego co wyróżniało cżłonka klanu Chimei od całej reszty zwykłych żśołnierzy i miały czynić go potężniejszymi niż całe armie- techniki shinobi.
Teraz, usiadł w otoczeniu nagich, surowych skał po turecku i rozpoczął medytację, z głową wypełnioną trzema technikami które musiał pojąć. I nie zrobi nic z rzeczy które zamierzał dopóki ich nie posiądzie.
W fizycznym kontakcie doświadczenie miał największe, jako żołnierz. Wiedział też, że jego limit chakry nie jest największy więc pierwszy wybór na ciekawe techniki które znalazł spadł rzecz jasna na stosunkowo proste, choć skuteczne i jakże pasujące do jego stylu walki Hando Ouda.
Medytacja miała na celu oczywiście wspomóc proces zbierania czakry, czyli rzecz która Akumie zabierała najwięcej czasu, a była niezbędna do funkcjonowania każdego jutsu.
Zamknął oczy, wysyłając żądanie do centralnego ośrodka układu czakry. Tam coś zazgrzytało, a energia z której dawno nie miał okazji korzystać powoli zaczęła się uwalniac i rozlewać. Poczuł mrowienie w tych punktach przez które czakra przepłynęła. Nie spieszył się. Wiedział że pośpiech będzie mu potrzebny dopiero kiedy będzie zmuszony użyć tego ofensywnego jutsu na przeciwniku. Teraz jednak wszystko powinno zostać wykonane idealnie. Ciało musi zapamiętać ilość czakry, ruch mięśni i układ dłoni, żeby być przygotowane.
Czakra zaczęła się przelewać przez wewnętrzny układ, a mrowienie ustało. Czuł siłę wypełniającą go, jednak nie była duża jak podczas egzaminu na chunnina kiedy stosował na Kaijinie destrukcyjne Nan Kaizou. Tak jak wtedy układ czakry musiał wydobyć z siebie ryczący sztorm i zasilić całe ciało bladoniebieską energią do której nie był przyzwyczajony, i wymusić jej zwiększone użycie tak teraz bardziej na myśl przychodziło jezioro wiosną, po którym delikatny wietrzyk gonił niewielke fale. To ładne porównanie najlepiej unaoczniało stopień skomplikowania taijutsu jakim było Hando Ouda. Albinos przymknął oczy i pozwolił na powolne pulsowanie zebranej czakry. Osiągnął maksymalny poziom skupienia.
Teraz czakrę trzeba było ukształtować stosownie do własnych potrzeb. Przypomniała mu się naturalna zdolność do wchodzenia na drzewa lub ściany. Polegała ona na tym że minimalna ilość czakry przyklejała podeszwy jego butów do powierzchni i pozwalała się na niej utrzymać. Tutaj, po przeczytaniu opisu techniki potrzebny był podobny zabieg, tylko zamiast zastosować czakrę do utrzymania się na powierzchni trzeba było wspomóc ręce i odepchnac ją od siebie. Niby zaprzeczenie, ale większośc procesu wykonywania wyglądała podobnie.
Zaczął powoli przesyłać czakrę do ramion, przedramion i w końcu dłoni. Robił to etapami, żeby czakra została w pełni wykorzystana i zadna jej cześć nie uległa rozproszeniu. Każda kropla bladoniebieskiej energii była mu potrzebna przy kolejnych próbach oraz następnych jutsu.
Wnętrze dłoni z wolna zaczęło się pokrywać bladoniebieską poświatą, co sugerowało że czakra zbierała się we właściwym miejscu. Arubino mógł już otworzyć oczy. Jego czakra została dostarczona w odpowiedniej ilości i w odpowiednie miejsce. O pomyłce nie mogło być mowy, zwłaszcza kiedy tak jak chimei chciało się coś zmienić w życiu.
Chunnin wstał i powoli podszedł do najbliżej stojącego oderwanego kawałka skały o stosunkowo gładkiej powierzchni. Zupełnie nie w jego interesie było poranić sobie dłonie o zadziory skały i jej ostre kawałki. Stanął przed swoim aktualnym przeciwnikiem, co ten przyjął z kamiennym spokojem. Jak na skałę przystało. Rozstawił nogi jak przy rozpoczęciu walki na piesci i złączył nadgarstki i dłonie których wnętrza wystawił w kierunku głazu.
Hando Ouda- krzyknął, wyrzucając przed siebie złączone dłonie, wkładając w to całą siłę potężnych pleców i barków. To wykrzykiwanie nazwy techniki przy jej używaniu było zupełnie niepotrzebne, jednak mózg znacznie bardziej koncentrował się na niej co podobno wpływało na jakośc wykonania.
Dłonie uderzyły o zimny kamień, uwolniona czakra zmiotła z niego pył skalny. Ashi natomiast, jak to miał w zwyczaju jeszcze nie oglądął wyników swojej pracy. Najpierw musiał spróbować jeszcze raz. Skoczył w bok, stając naprzeciw kolejnej skały, tym razem jednak czakrę zaczął kumulowac w locie. Medytacja była bardzo dobrym pomysłem, jednak sekret skuteczności tego jutsu miał polegać na szybkości jego wykonania. Stąd teraz trzeba było połaczyć szybkość i jakość. Niby nic trudnego.
Albinos dynamicznie, podobnym ruchem jak poprzednio wyrzucił dłonie od razu, kiedy jego stopy dotknęły podłoża w pozycji bojowej i podczas gdy dłonie z prędkością błyskawicy leciały ku skale przed nim on przedzierał się przez proces przesyłania czakry do dłoni. Tak jak poprzednio, tylko tym razem zrobił to na tyle szybko że mrowienie poczuł dopiero w przedramionach. Nie zdążył nawet zauważyć bladoniebieskiej poświaty na wnętrzu złączonych nadgarstkami dłoni i pac. Dłonie sięgnęły kamienia.
Potem Shiroi widowiskowym saltem odskoczył do tyłu i przyjrzał się postępom. Ślady uderzenia powinny być bardziej zauważalne niż czakra, która podczas uwalniania zmiotła pył z kamieni na których trenował. Jutsu było na tyle proste, że musiało mu się udać.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

Awatar użytkownika
Isei Abumi
Posty: 810
Rejestracja: ndz, 1 cze 2014, 14:16
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: T. Chuunin
Wiek Postaci: 22
KP: viewtopic.php?f=36&t=8376

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Isei Abumi » wt, 17 lut 2015, 16:45

85% iii pisz ciągiem proszę :3
Już prawie Ci się udało! Już witałeś się z Gąską, aż tu nagle cios został źle zrównoważony i straciłeś równowagę.
Obrazek

//Them//

Awatar użytkownika
Isei Abumi
Posty: 810
Rejestracja: ndz, 1 cze 2014, 14:16
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: T. Chuunin
Wiek Postaci: 22
KP: viewtopic.php?f=36&t=8376

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Isei Abumi » wt, 17 lut 2015, 17:04

Garaś 15 PF
Shiroi 12,5 PF
Obrazek

//Them//

Shirudo Tatakai
Posty: 480
Rejestracja: pn, 24 sty 2011, 18:58
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Chunnin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=1289&p=17198#p17198
Kontakt:

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Shirudo Tatakai » wt, 17 lut 2015, 18:31

Albinos zauważył za późno swój błąd. Próbował zrobić całą sekwencję zbyt szybko i umknęła mu sprawa podstawowa- ułożenie nóg i ciała. W Taijutsu niestety bez tego było się skazanym na porażkę. Zbyt szybko doskoczył do kolejnego kamienia i zachwiał się. Już tego błędu nie popełni.
Doskoczył do nienaruszonego kamienia po jego prawej stronie i podkurczył dłonie do klatki piersiowej. Ponownie rozstawił nogi, lewa zakroczna a prawa wykroczna. Długo uczył się przyjmować tę nienaturalna pozycje niemal instynktownie. Ludzie którzy znali się na walce w zwarciu wiedzieli, że wykroczna noga zawsze jest słabsza, i spodziewali się ataku z drugiej strony. U Ashiego, dzięki treningowi to nie działało. Takie ustawienie sprawiało że przeciwnik machinalnie szykował się do zablokowania kopnięcia z lewej strony. Nadchodziło ono jednak z prawej, co było zaskakujące choć traciło się na sile uderzenia. Z rękami obowiązywała ta sama zasada. Tutaj jednak nie to było istotne.
Wysiłek został podjęty po raz trzeci, a ciało zaczęła wypełniać moc którą odizolował po, jak myślał, sukcesie techniki. Po raz kolejny poszczególne tenketsu zaczęły pulsować, gdy czakra kierowana od razu do rąk przepływała przez nie. Barki, potem mięśnie, przedramiona i łonie. Tym razem zmienił coś jeszcze. Wzmocnił nieco mięśnie przedramion, żeby nie odczuwać w nich bólu po uderzeniu prostych rąk oraz łokcie żeby nie nabawić się kontuzji gdyby tym razem źle wymierzył odległość bądź siłę uderzenia. Chwilę wsłuchiwał się w równomierny szum zbieranej czakry, i gdzieś podświadomie, ledwo wyczuwalnie czuł jak bladoniebieska energia wnika w maź stawową i ją wzmacnia, oplata stawy jak ochraniacze i ściska mięśnie podobnie do bandaży. Tak musiało to działać. złączył dłonie kciukami i nadgarstkami. Miało to sens. Mimo, że pozycja nie była tak wygodna jak dłonie nieco odsunięte od siebie to zmniejszał się obszar nacisku co bezpośrednio rzutowało na sile uderzenia. Powszechna była zasada że kobieta w szpilkach bardziej zniszczy drewniane molo niż średniej wielkości słoń. Chociaż tutaj rzecz jasna działało to na mniejsza skalę.
Zmierzył skałę przed nim groźnym spojrzeniem, które miało oznaczać "tym razem dostaniesz za swoje głupi kamyku". Ten rzecz jasna samymi groźbami się nie przejął, trzeba więc było przejść do czynów. Wypchnął, wkładając to całą siłę mięśni pleców i barków ręce przed siebie, jakby przed czymś się zasłaniał. Nie, bardziej to wyglądało jakby coś od siebie odpychał, a na tym polegała ta dziwna i prosta zarazem technika taijutsu. Przypomniała mu się walka z szermierzem z Kiri o nazwisku Kaguya. Walkę nieomal przegranej przez własne błędy, która mogłaby zamknąć mu drogę do egzaminu na chunnina gdyby w decydującym momencie nie wzbudził w sobie dodatkowych umiejętnościach i nie wspomógł się w walce z bólem przeklętą pieczęcią. Czy Hando Ouda dałoby radę naruszyć żebra kogoś z tak osobliwym Kekkei Genkai jak manipulacja wyjątkowo odpornymi kośćmi?
Faktem jednak pozostawało, że Akahito mimo umiejętności podobnych bądź nawet przewyższających umiejętności Akumy zginął na tym egzaminie. Białowłosy zaś przeżył i awansował razem z jednym z geniuszy ówczesnego świata shinobi, kiedyś przyjaciela i towarzysza, teraz wroga którego miecz nieomal przerwał związek z tym światem młodego Chimei, Takeru Kurosawa. Musiał mu dorównać i zemścić się za to, jak zdradził go, za porwanie kolejnego z byłych przyjaciół z CE, Hirako i za jego tortury. Tak jak musiał dogonić wielu z jego towarzyszy. I stanąć przy nich ponownie, ramię w ramię, tym razem nie mając powodów do wstydu. Zawsze jego noże wycinały mu drogę wśród wrogów, ale przeżywał tylko dzięki szczypcie umiejętności, tonie szczęścia i silnych sojusznikach. Teraz już wiedział że na tym świecie musiał polegać sam na sobie. I musiał stac się prawdziwym, potężnym shinobi.
- Hando Ouda- Tym razem czakra uwolniona z dłoni Ashiego Chimei nie tylko zmiotła pył ze skały, ale i zmierzwiła nieco włosy Albinosa. Ale postępy były widoczne. Czy na tej skale pojawiło się pęknięcie...?
Obrazek

Awatar użytkownika
Isei Abumi
Posty: 810
Rejestracja: ndz, 1 cze 2014, 14:16
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Kirigakure no Sato
Ranga: T. Chuunin
Wiek Postaci: 22
KP: viewtopic.php?f=36&t=8376

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Isei Abumi » wt, 17 lut 2015, 18:43

100% :3
Obrazek

//Them//

Shirudo Tatakai
Posty: 480
Rejestracja: pn, 24 sty 2011, 18:58
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Chunnin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=1289&p=17198#p17198
Kontakt:

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Shirudo Tatakai » śr, 18 lut 2015, 18:28

//Nauka techniki Jishin no Furure

Arubino z satysfakcją przyglądał się niewielkiemu pęknięciu na skale, zaciskając zęby w paskudnym uśmiechu i dłoń w pieść. Skoro ta technika niewielkim nakładem czakry jest w stanie naruszyć skałę, żebra przeciwników też raczej się jej nie oprą. Czyli jego wybór był trafiony.
Teraz przyszła kolej na koleje jutsu, które znalazł gdzieś w odmętach notatek które robił jeszcze będąc geninem. Kolejne proste i szybkie jutsu, ale przystosowane do nawiązania walki nawet będąc otoczonym przez dużą grupę przeciwników. Jishin no Furure, mimo że nie zadawało fizycznych obrażeń, według wiarygodnego opisu potrafiło zatrzymać przeciwnika potraktowanego falą czystej czakry, zatrzymać go, zachwiać nim i wybić go z rytmu. Czyli coś, co takie paskudne tygryski jak Ashi lubiły najbardziej. Ponownie zszedł do parteru, stosując bardzo skuteczny „przykuc słowiański” i złożył pieczęć tygrysa dla łatwiejszego gromadzenia czakry. Wycofana czakra, chociaż nie tak jak wcześniej, ospała, wylała się zalewając tenketsu najbliższe centralnemu układowi. Tym razem jednak plan ćwiczeń był inny, niż próby do skutku. Poczuł mrowienie w barku i przedramieniu prawej ręki kiedy gromadzona czakra znajdowała sobie drogę do dłoni. A kiedy wspomniana część ciała zaczęła jarzyć się bladoniebieską poświatą położył sobie na dłoni szczelnie zamknięty woreczek z bardzo drobnym piaskiem. Skoncentrował się na nim. Celem było zebranie takiej ilości czakry żeby rozerwała woreczek a piasek w nim zgromadzony niesiony czakrą rozwiał się równomiernie na wszystkie strony równymi okręgami. Gwarantowało to tyle, że ic nie zostanie pominięte, a technika nawet za plecami Chimei będzie działała z pełną mocą. W ten sposób mógł zatrzymać wroga który zachodził go od tyłu bez potrzeby odwracania się.
Ćwiczenie nieco przypominało mu akademię. Do tej pory raczej skupiał się na efektach techniki, licząc na nieco szczęścia w samym procesie tworzenia tego efektu od podstaw. Tutaj uznał że nie ma czasu i powinien jak najszybciej wrócić do współzawodnictwa zresztą shinobi, którzy przez jego opieszałość wyprzedzali go o lata świetlne. Powoli i mozolnie łączył drobinki piasku i powietrza z czakrą. Raz nauczony takiego zabiegu, podczas uderzenia otwartą dłonią w ziemię będzie to robił instynktownie, sprawiając że fala uderzeniowa czakry rozejdzie się na powierzchni gruntu, nieco pod nim i nieco nad nim zwiększając jej działanie do maksimum.
Znajomość elementu ziemi pomagała mu w tym, ale nie tak bardzo jak myślał. Piasek w woreczku wymykał się rozkazom, przesypywał na boki przy najmniejszym ruchu dłonią i zabawę trzeba było wznawiać. Wiedział, że nie musi tego robić ale zależało mu na idealnym wykonaniu nowego jutsu. Może nawet lepszym niż oryginału. Dłoń zaświeciła mocniej, musiał przesłać do niej więcej czakry. Zacisnął zęby ze skupienia, starając się nie niecierpliwić. Woreczek z piaskiem powoli nabierał regularnych kształtów, co świadczyło że czakra rozprowadzana była w dłoni równomiernie.
Uznał, że jutsu jest już gotowe. Uwolnił dynamicznie czakrę, starając się rozesłać ja w różnych kierunkach, tak jak fale na wodzie po wrzuceniu do niej kamienia. Niestety, gołym okiem widział że nie osiągnął zamierzonego efektu Piasku najdalej od niego było najmniej i był on przerzedzony. Musiał więc zaczynać wszystko od początku.
Ponownie złożył znak tygrysa, strzepując resztki piasku ze skórzanej rękawiczki. Przymknął oczy i zaczął się koncentrować. Teraz przychodziło mu to łatwiej, cała czakra nie zdążyła się rozproszyć i jego zadanie było umniejszone. Kiedy otworzył oczy jego dłoń już z wolna zaczynała nabierać charakterystycznej poświaty. Wyciągnął prawą dłoń przed siebie, lewą położył na niej identyczny woreczek jak ten zniszczony przed chwilą. I ponownie całą uwagę skupił na nim. Wlewał czakrę do jego wnętrza mieszając ją z powietrzem i piaskiem. Wypełniał czakrą całą przestrzeń w woreczku, nasycał ją. W pewnym momencie musiał przestać, ponieważ zebrał jej zbyt dużo i błękitna energia zaczęła pożerać tlen i zmniejszyło się ciśnienie, a woreczek się zapadł. W ułamku sekundy naprawił błąd, ale nieco zezłościło go że źle dobrał ilość czakry, mimo że była dokładnie opisana. Czyli jego koncentracja nie była tak dobra jak sądził...
Woreczek nabrał regularnych kształtów, teraz więc trzeba było po raz kolejny uwolnić zgromadzoną w nim energię. Dla lepszego operowania czakry złożył pół pieczęci tygrysa na wysokości ust i wziął głęboki wdech. A potem wstrzymał oddech i aktywował technikę. Woreczek pękł zgodnie z oczekiwaniami, a okręgi piasku wyglądały znacznie lepiej niż wcześniej. Jednak taki oszukany efekt techniki był mizerny, ponieważ przy jej wykonaniu należało uderzyć jednak dłonią o ziemię. Proste ćwiczenie jednak nakreśliło mu, co powinno się dziać podczas wykonania techniki.
Strzepnął piasek z dłoni i wyszczerzył się. Zgiął rękę w łokciu, jakby chciał uderzać kogoś leżącego na ziemi i zaczął koncentrować czakrę w dłoni. Pamiętał, jak zbierał ją w woreczku, teraz pozwolił jej płonąć w zgięciu dłoni i zwiększać swą siłę. Nadał jej też trochę rotacji, żeby od razu, dynamicznie powstały okręgi wokół niej. Zatrzymał przepływ czakry kiedy wiedział, że jej ilość jest wystarczająca. Teraz istotna była sama technika uderzenia. Zgromadzoną czakrę należało „zgnieść” o ziemię z dużą siłą, sprasować ją, zmiażdżyć żeby poza uwolnieniem techniki jej wybuch i nieoczekiwanie uwolniona energia zwiększały siłę. A do tego dłoń jeszcze musiała ściśle przylegać do podłoża, żeby czakra nie uciekła przez jakaś szczelinę pomiędzy dłonią a ziemią. Cofnął dłoń jeszcze trochę i, wkładając w uderzenie całą siłę ramion i pleców wbił zgromadzoną moc w ziemię i natychmiast podskoczył do góry, żeby z wysokości zobaczyć jak fale z czakry się rozchodzą. Obserwował pył skalny, nieduże, drżące od rozchodzącej się czakry małe kamyki i błękitne okręgi czakry. To musiało być to.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

Awatar użytkownika
Jun Dokusatsu-sha
Posty: 3562
Rejestracja: wt, 4 mar 2014, 14:08
Płeć: Mężczyzna
Wioska: kirigakure no Sato
Ranga: chunnin
Wiek Postaci: 13
KP: viewtopic.php?p=213613#p213613

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Jun Dokusatsu-sha » śr, 18 lut 2015, 18:34

zaliczone.
ALE pisz ciągiem ALBO będzie źle. pamiętaj; entry są dla lamusów
Obrazek

Shirudo Tatakai
Posty: 480
Rejestracja: pn, 24 sty 2011, 18:58
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Chunnin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=1289&p=17198#p17198
Kontakt:

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Shirudo Tatakai » śr, 18 lut 2015, 21:17

Nauka techniki Bokashi

Ashi z zadowoleniem i duma przyglądał się kręgom na ziemi rozchodzącym się na 10 metrów od miejsca uderzenia w kilku regularnych falach uderzeniowych. Opadł prawie w to samo miejsce z którego wyskoczył i odetchnął głęboko. Mimo, że trening dawał już mu się nieco we znaki, Nie zamierzał kończyć dopóki nie skreśli ostatniej pozycji z listy „to do” na dzisiaj. Genjutsu, sztuka ninja której zazwyczaj nie stosował. Dopiero strząsając kurz z notatek przekonał się do niej, a zwłaszcza do jednej z technik oferowanych przez ninpou atakujące umysł a nie ciało- Bokashi. Technika pozwalała rozpłynąć się w powietrzu. Rzecz jasna nie fizycznie, a w umyśle przeciwnika. Co jednak dawało niewyobrażalną przewagę taktyczną nad przeciwnikiem. A tego Albinos nie mógł nie doceniać. Tego treningu nie dało się jednak przeprowadzać samodzielnie, usiadł więc pod skałą na której ćwiczył Hando Ouda i czekał, paląc papierosa i bezmyślnie przyglądając się rozmywającym się kształtom utworzonym przez naturę z wydmuchiwanego dymu. Długo oczywiście nie czekał. Posłał wiadomości do kilku starych towarzyszy z oddziału zwiadowców i ledwo dopalił a usłyszał świst powietrza, a przed nim stanął któryś z niższych rangą żołnierzy. Chimei skinął tylko głową i wstał. Pamiętał, że chudzielec przed nim nie mógł mówić. Chyba sam sobie odgryzł język podczas tortur żeby nie zdradzic informacji o systemie obronnym Iwagakure, ale większość wkładała tę historię między bajki a miejskie legendy. Faktem pozostawały jego ponad naturalne zdolności w walce wręcz i to, że posługiwał się dziwnym ninjutsu pozwalającym na manipulacje włosami. Oraz że był wyjątkowo podatny na genjutsu, czyli idealny do treningów tej sztuki. Ashi wstał, pstryknął niedopałkiem gdzieś w bok i podniósł się wolno. Jego towarzysz, którego imienia zupełnie nie mógł sobie przypomnieć stał już w postawie obronnej, z uniesionymi rękami, a Arubino przypominał sobie naukę Utsusemi no jutsu. Tam wysyłał do umysłu przeciwnika sygnał o fałszywych otaczających go dźwiękach, co było stosunkowo proste zwłaszcza jak patrzyło się na to z perspektywy czasu. Tutaj jednak musiał wmówić zmysłom człowieka przed nim ze właśnie na jego oczach zniknął. I mimo że obie techniki polegały na czymś względnie podobnym to poziom trudności był nieporównywalnie większy. Wbił wzrok w przeciwnika. W genjutsu, według opisu, rzeczą bardzo ważną było nawiązanie kontaktu wzrokowego co Chimei właśnie zrobił. Przez chwilę dwaj mężczyźni mierzyli się spojrzeniami. Akuma starał się nagiąć wolę, złamać mężczyznę naprzeciwko tak, by jak najłatwiej dotrzeć do jego mózgu i się w nim na jakiś czas umościć i zrobić tam trochę bałaganu. Jak szeroko wiadomo niewiele osób jest w stanie wytrzymać okrutne spojrzenie czerwonych, demonicznych oczu Sześciorękiego. Tak było i w tym przypadku. Skutecznie zaatakował wole walki przeciwnika i sprawił, że szczupły nastolatek mimowolnie spuścił wzrok nieco. W tym momencie Shiroi przypuścił szturm. W przestrzeń pognał impuls woli i pragnień, wlokąc za sobą niewidoczną nitkę łączącą umysł Ashiego z umysłem młodzieńca. Rzecz jasne nic nie jest idealne. I tym razem tak nie było. Pierwszy impuls, nie do końca sformowany nie sięgnął celu. Dopiero jak Albinos sprecyzował swoje oczekiwania i wysłał impuls ponownie niemal usłyszał pacnięcie z jakim czakra zatopiła się w korze mózgowej przeciwnika. Teraz czekała chunnina lwia część pracy. Mózg to ciekawe, i wbrew pozorom rozległe miejsce pełne dziwnych, tajemniczych i mrocznych zakamarków w które lepiej się nie zagłębiać. Jeśli nie chce się zrobić krzywdy sobie albo komuś. Chimei czuł się jak grotołaz. Z latarką i kilofem przemierzał mózg przeciwnika w poszukiwaniu ośrodków dowodzących zmysłami. Przeciskał się przez zwoje mózgowe, umiał błyskające impulsami elektrycznymi zakończenia nerwowe. Aż w końcu dotarł do ośrodka wzroku. Tutaj czakra Ashiego rozbiła namiot, zakasała rękawy i złapała za nerwy przesyłające obraz z oka do mózgu. Tu trzeba było się napracować. Powoli i sukcesywnie Umysł Ashiego za pomocą czakry narzucał przeciwnikowi wyimaginowany obraz tego, jak potężny iwijczyk w wojskowym ubraniu dosłownie rozpływa się w powietrzu. Rozmywa się, znika dosłownie na oczach wszystkich. Jakby wielki mikser zaczął go zabierać, kawałek po kawałku gdzieś od wysokości lewego biodra. I tutaj nie obyło się bez problemów. Oczy jednak są bardzo ważnym organem służącym postrzeganiu świata, zwłaszcza dla shinobi. Nie obyło się więc bez problemów. Czakra Akumy, mimo że dominująca musiała się natrudzić żeby sprostać zadaniu. Nerwy oczywiście opierały się ingerencji, starając się zwalczyć niecodzienną sytuację. Mózg traktował starania Shiroiego jako halucynację i bronił się, co skutkowało tym że przeciwnik wytężał wzrok. W końcu jednak uległ i jego oczom ukazał się, czy może raczej powoli przestawał się ukazywać, shinobi. Ale to, że Biały Demon zniknął nie załatwiało całego problemu. Fakt, że dla czyjegoś mózgu ktoś wyparował nie eliminował całkowicie problemu. Ashi nie zniknął przecież fizycznie. Istotne więc było żeby nic w otoczeniu się nie zmieniało, żaden patyk nie został złamany, kamyk poruszony, nie podnosił się pył spod nóg czy nie uginała się trawa. Czakra utrwaliła więc w płacie czołowym obraz otoczenia pozbawiony tylko Ashiego- co dawało gwarancję że przeciwnik nie zauważy jak chunnin będzie się przemieszczał aby „pojawić się” gdzieś indziej. No i trzeba było wyciszyć kroki. Resztki czakry zwinęły więc obóz i udały się w dalszą podróż, przez zwoje mózgowe i liany synaps do ośrodka słuchu. Tam został rozbity już ostatni obóz. Czakra ponownie wniknęła do nerwów i zaczęła siać zamęt. Utrwalała odgłosy otoczenia- wizg wiatru w otworach skalnych, szum pyłu skalnego podnoszonego powiewami, szuranie kamieni kiedy nieostrożne zwierzę kilka z nich strąci, krzyk drapieżnych ptaków polujących na jaszczurki i myszy. Wszystko, poza możliwymi dźwiękami niepożądanymi. Wykluczył z zakresu słyszalności skrzypienie skórzanych elementów ubioru, szczęk oporządzenia i broni, odgłos kroków, ludzki oddech, zgrzytanie kamieni pod podeszwami i tym podobne. A potem ruszył, obserwując reakcję przeciwnika. Jeśli udało mu się, właśnie teraz chudy młodzieniec powinien się rozglądać za Białym Demonem, zaskoczony. I w żadnym przypadku nie podążać wzrokiem za niewidzialnym i nie rzucającym cienia shinobi. Ogrom pracy został wykonany w ułamku sekundy, jaki jest potrzebny do aktywacji techniki w umyśle przeciwnika. Miał nadzieję, że nie stracił tego krótkiego, choć ważnego kawałeczka życia.
Pokaż/Ukryj:
Obrazek

Awatar użytkownika
Mao Atatsuke
Posty: 4731
Rejestracja: pn, 3 wrz 2012, 22:02
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konohagakure
Ranga: S. Jounin
Wiek Postaci: 32
Siła: Yon Kaishi
Wytrzymałość: Yon Kaishi
Szybkość: Yon Kaishi ++
Zręczność: Go Kaishi
Kontrola Chakry: Yon Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: Yon Kaishi ++
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: Yon Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=11534&p=284866#p284866

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Mao Atatsuke » śr, 18 lut 2015, 21:35

Niech będzie. Zaliczone.

Awatar użytkownika
Kowai Terumi
Posty: 4091
Rejestracja: śr, 13 lip 2011, 11:08
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi +
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: San Kaishi +
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi +
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2587

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Kowai Terumi » ndz, 15 sty 2017, 17:13

Kowai wraz z białowłosą martwą dziewuszką ruszyli z Iwy na jej obrzeża i w końcu dotarli do celu gdzie miał rozpocząć się trening mający na celu wzmocnienie ich ciał i jednocześnie jeszcze bardziej zwiększając ich potencjał bojowy w postaci mega arsenału technik. Zatrzymali się po środku pustkowia. No i zaczął się trening. Kowai zaczął gromadzić w sobie energię z całego ciała w jego brzuchu. Tam w postaci ruchu wirowego jakby odseparowywała od siebie energię dotonu, która będzie mu niebywale potrzebna podczas kolejnego etapu tej jakże przydatnej techniki, bo w końcu zaczął myśleć o sobie jako o shinobi typowo infiltracyjnym. Jednocześnie w swojej głowie tworzył swoją kopię kształtując ją w postaci niewielkiej kukiełki z bladoniebieskiej energii. Dbał o każdy szczegół swojego wyglądu poczynając od włosów oczu i ich ukryciu za przeciwsłonecznymi okularami. Wszystko to miała spowijać maska. Ciuchy również miały mieć odwzorowany każdy swój charakterystyczny element włączając w to wszystko szwy, które są oryginalne jak i te miejsca, które były starannie łatane. Nawet pancerz noszony pod spodem miał odznaczać się w ten charakterystyczny sposób. Spodnie oraz płaszcz. Rokudaime po wykonaniu tej niewielkiej kopii zaczął ją powoli przesyłać w dół do stóp gdzie właśnie gromadziła się ziemna energia. Oczywiście cały czas jest bardzo mocno skupiony na tym, aby ta „figurka” się nie zniekształciła. Gdy tylko dotrze na miejsce owa marionetka, a po drodze zostanie idealnie sklonowana łączy się niewielką niteczką z energią natury ziemi. W tym momencie przychodzi czas na to, aby ten już bardzo doświadczony młodzieniec wykonał powoli i starannie każdą z zapamiętanych pieczęci. Najpierw małpa, po tym kolejno smok, wąż, pies oraz wół. Tak wykonana kombinacja pozwoli Terumiemu uwolnić zgromadzoną energie i wtłoczyć ją pod ziemię a tam już miała zadziać się magia, bo energia dotonu pobierając informację z niebieskich kukiełek miała zacząć się rozprężać w postać klonów w ilości pięciu i jednocześnie do tej materializacji pobierać ziemisty pył. Czy to wyszło chłopakowi pochodzącemu z kraju Ziemi?
Dochū Eigyo no Jutsu.
Typ: Pomocnicza.
Koszt Nauki: 15 Punktów Rozwoju.
Pieczęci: Małpa → Smok → Wąż → Pies → Wół.(5)
Opis: Wyżej wspomniana technika z pewnością mogłaby przyprawić o bóle głowy niejednego shinobi, któremu przyszłoby się z nią mierzyć. Nie należy do ofensywnych ani defensywnych, jej działanie jest czysto mylące, można powiedzieć coś na zasadzie Genjutsu. Ale przechodząc do konkretów - na czym polega Dochū Eigyo no Jutsu? Owa technika ponownie bazuje na klonach. Spod ziemi bowiem wychodzą repliki użytkownika bądź jego przyjaciół, które udają ataki w kierunku przeciwnika. Nie zadają obrażeń, nie potrafią nawet dotknąć oponenta - ich jedynym zadaniem jest zmylenie go oraz ukrycie "oryginału" wewnątrz tego całego teatrzyku. Klony da się zniszczyć, jednak co z tego, jeśli po pokonaniu jednego spod ziemi wychodzą dwa nowe? Cała armia replik użytkownika, a wśród nich jeden zabójczy oryginał, który tylko czeka na moment by dopaść wroga wykorzystując przy tym szatańsko osiągnięty element zaskoczenia. Czy to nie brzmi dumnie? Jutsu to wymaga sporych pokładów chakry, która zużywana jest tylko podczas wykonania techniki. Powstawanie nowych kopii po pokonaniu poprzednich jest już kwestią samej techniki i zachodzi samoistnie, bez potrzeby ingerencji użytkownika. Technika może być zdezaktywowana wtedy, kiedy wykonujący stwierdzi, że już się nie przyda. Wszystko jednak nie może trwać dłużej niż trzy tury podczas walki. Po tym czasie kopie same zapadają pod ziemię.
Obrazek
Szybkie składanie pieczęci lvl.2
Ukrywanie się lvl.1
Tworzenie Pieczęci lvl.1
Tropiciel lvl.1
Wytrzymałość psychiczna lvl.1

Awatar użytkownika
Nakata
Posty: 3635
Rejestracja: ndz, 12 lip 2015, 20:00
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 25
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Fūton: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi +
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=12813
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Nakata » ndz, 15 sty 2017, 17:16

100%
Inne Umiejętności:
Pokaż/Ukryj:
Ocenione treningi 27/20

Awatar użytkownika
Kowai Terumi
Posty: 4091
Rejestracja: śr, 13 lip 2011, 11:08
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi +
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: San Kaishi +
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi +
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2587

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Kowai Terumi » ndz, 15 sty 2017, 18:48

Technika ziemnego klonowania iluzją powiodła się Terumiemu w stu procentach. Musiał wziąć się więc za kolejną w życiu technikę. Tym razem musiał włożyć w to nieco więcej wysiłku ponieważ miał zrobić coś co na dobrą sprawę pokonało go w kraju bagien, czyli trującą mgłę. Technika ta była dla Kowaia czymś w sumie ważnym ponieważ brakowało mu trochę technik pokrywających jakiś znaczny obszar i na dobra sprawę po części chroniącym jego plecy, bo kto chciałby przebywać w takim trującym zadymieniu, które dodatkowo może go zabić? No właśnie nikt nie chciałby tam się znaleźć. Co prawda wzrok zarówno chłopaka jak i oponenta są w tej mgle wyłączone, ale w sumie co to robi Kowaiowi, który nie ma też zbytnio zamiaru chować się w tej truciźnie? No chyba, ze jakąś sytuacja go do tego zmusi. W sumie to nie czas na takie dywagacje. Kowai więc zaczął gromadzić w swoich płucach bladoniebieską energię. Ta wirując tym razem miała działać bardziej jako wirówka oddzielająca trujące składniki powietrza od jego zbawiennego działania. Nie szukał tu co prawda związków arsenu itd. Tu jego celem głównym był po prostu dwutlenek węgla. Po jego oddzieleniu miał rozbić obecne w związku wiązania jonowe i odseparować pojedyncze atomy tlenu w postać wolnego rodnika. Tak rozbite cząsteczki tlenu łączą się z sobą w postać biatomowej cząsteczki czystego tlenu. Rokudaime doskonale zna tą mechanikę dzięki swojemu medycznemu wykształceniu jako Shinobi medyk. W każdym razie tak zbierany tlenek węgla dwa miał zbijać się w masywną kule gazu utrzymywaną w miejscu i nie pozwalającą się rozprzestrzenić przez właśnie jego chakrę. Dodatkowo chłopak wyłapywał inne związki typu właśnie arsen czy lotne związki cyjankowe i wytwarzał z nich w swoich płucach śmiercionośną mieszankę, która jako, że będzie stymulowana chakrą na zewnątrz szybko ma zostać wręcz sklonowana de Novo po za jego dziwnym ustrojem oraz nieszkodliwa w żaden sposób dla niego jako użytkownika tej przeklętej śmiercionośnej broni. Jak tylko uzyska pożądany przez siebie efekt znowu zacznie składać pieczęci w bardzo pieczołowity sposób i z wszelką starannością jednocześnie jeszcze bardziej pogłębiając swój wdech, aby przy złożeniu pieczęci świni wypluć mieszankę z maksymalnie dużym impetem w stronę przeciwną niż wieje aktualnie wiatr i podziwiać efekty swojego treningu na Księżycowej równinie.
Nazwa: Doku Kiri.
Typ: Ofensywna.
Koszt Nauki: 19 Punktów Rozwoju.
Pieczęci: Pies → Szczur → Smok → Świnia.(4)
Opis: Dosyć silne Ninjutsu przeznaczone przede wszystkim dla tych bardziej doświadczonych Shinobi, o większej kontroli chakry niż przeciętni ninja. Po wykonaniu czterech wyżej wymienionych pieczęci i skoncentrowaniu dosyć sporych ilości chakry w płucach użytkownik najzwyczajniej w świecie wypuszcza z ust chmurę gęstego dymu o barwie fioletowej. Owa mgła, powstała na skutek zmieszania chakry wykonującego z powietrzem posiada jednoznaczne właściwości, których domyśleć się można już teraz. Każdy kto nawdycha się wydalonej z organizmu użytkownika mieszanki chakry z powietrzem początkowo odczuwa zawroty głowy, po dłuższym przebywaniu w obrębie trującej chmury pojawiają się mdłości, a na końcu omdlenia. Długi czas wdychania mikstury powoduje nic innego jak... Zatrucie oraz całkowite przesiąknięcie organizmu za pomocą trucizny oraz - co wiąże się bezpośrednio z poprzednim - śmierć. Ilość wypuszczonego dymu zależna jest od ilości chakry jakie wykonawca włoży w wykonanie jutsu, wahają się od średnich do tych bardzo wysokich... Ale czego nie robi się by pokonać przeciwnika? Podsumowując - jest to technika bardzo pomocna, a w ciasnych pomieszczeniach prawie nie do uniknięcia. Jej skutki są różne - jednak zawsze działają na korzyść użytkownika. Chyba, że ma ze sobą jakichś przyjaciół... Wtedy nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. Bez obaw! Sam wykonawca jest odporny na działanie trującej chmurki, a ta rozprasza się po pięciu turach przebywania w powietrzu. każda technika Fuutonu mocno działająca na otoczenie może skrócić ten czas, albo po prostu zmienić położenie naszej fioletowej mgiełki.
Obrazek
Szybkie składanie pieczęci lvl.2
Ukrywanie się lvl.1
Tworzenie Pieczęci lvl.1
Tropiciel lvl.1
Wytrzymałość psychiczna lvl.1

Awatar użytkownika
Nakata
Posty: 3635
Rejestracja: ndz, 12 lip 2015, 20:00
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 25
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi
Zasoby Chakry: Yon Kaishi
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: Yon Kaishi
Kontrola Fūton: Yon Kaishi
Kontrola Katon: San Kaishi +
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=12813
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Nakata » ndz, 15 sty 2017, 18:52

70%
Inne Umiejętności:
Pokaż/Ukryj:
Ocenione treningi 27/20

Awatar użytkownika
Kowai Terumi
Posty: 4091
Rejestracja: śr, 13 lip 2011, 11:08
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Iwa
Ranga: Jounin
Wiek Postaci: 20
Siła: San Kaishi
Wytrzymałość: San Kaishi +
Szybkość: San Kaishi
Zręczność: San Kaishi
Kontrola Chakry: San Kaishi +
Zasoby Chakry: San Kaishi +
Potencjał Genjutsu: San Kaishi
Kontrola KG: San Kaishi +
Kontrola Katon: San Kaishi
Kontrola Doton: San Kaishi
Walka Wręcz: San Kaishi
KP: viewtopic.php?f=36&t=2587

Re: Kotlina między skałami

Post autor: Kowai Terumi » ndz, 15 sty 2017, 19:10

Niestety mgła była zbyt mało gęsta. Terumi nie mógł sobie na to pozwolić, aby nie pokrywała odpowiednio całego zasięgu. No cóż. Trzeba było ponowić swoje wysiłki. Rokudaime Tsuchikage w tym celu znowu wziął głęboki wdech i zaczął kumulować w bladoniebieską energię nazywaną chakrą. Jednocześnie składał również pieczęci potrzebne do wykonania tej techniki. Kowai oddzielał tym samym już wcześniej wytworzone związki od powietrza i amplifikował je w swoich płucach do odpowiednich prekursorów. Dodatkowo pojawiające się rodniki tlenowe miały tym razem zostać wykorzystane w mieszance jako zapalnik do reakcji łańcuchowej, która spotęguje efekt trującej mgły. Następnie zaczyna dynamicznie wypluwać z siebie powietrze już zaopatrzone w związki trujące jak i w chakrę. Dodatkowo bladoniebieska energia miała za zadanie skopiować trujące cząsteczki i wprawić w elektrofilowy atak cząsteczki singletowego tlenu. Czy tym razem uda się młodzieńcowi zaobserwować pożądany efekt? To okaże się dosłownie za chwilę gdy całość mgły wyleci z jego wyćwiczonych w dmuchaniu czymkolwiek płuc.
Obrazek
Szybkie składanie pieczęci lvl.2
Ukrywanie się lvl.1
Tworzenie Pieczęci lvl.1
Tropiciel lvl.1
Wytrzymałość psychiczna lvl.1

ODPOWIEDZ

Wróć do „Księżycowa Równina”