Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

Jezioro Kinsho
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=89&t=778
Strona 48 z 49

Autor:  Shisetsu Jigoku [ Pn, 2 lip 2018, 17:08 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Fujko 193
Kozke 184

Treningów nie liczyłem :V

Autor:  Sanjuro Sadatake [ N, 10 lut 2019, 16:39 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Po powrocie do wioski przez kilka dni nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Ekscytacja po podpisaniu paktu ze ślimakami była tak duża, że kilka nocy rozmyślałem tylko i wyłącznie o tym, jakie cudowne stworzenia będę mógł przyzywać. Był to też dla mnie czas regeneracji. Przed podjęciem się kolejnego zadania pozwoliłem sobie na nic nierobienie. Przechadzałem się po wiosce, pomagałem staruszkom z zakupami, oglądałem wystawy sklepowe, sprzedawałem figurki z kryształu… innymi słowy – normalne życie normalnego Sanjuro.
Zatrzymałem się niedaleko jeziora, przy którym rosło wiele interesujących gatunków roślin. Nie zależało mi na tym, aby je zrywać – tym bardziej, że nie przyniosłem ze sobą nic, w co mógłbym je zapakować. Po prostu podziwiałem, oddychałem pełną piersią i puszczałem kaczuszki na wodzie. Pyk, pyk, pyk… W rozchodzących się kręgach było coś uspokajającego. Będę musiał w końcu kiedyś trochę potrenować. Może uda mi się odpowiednio zgrać ze ślimakami i w ten sposób nareszcie wezmą moją kandydaturę na jounina na poważnnie? Wizja awansu nawiedzała mnie co jakiś czas, ale nic z tym tak naprawdę nie robiłem. Teraz miało się to zmienić – ostatnia wyprawa dała mi niezłego kopa.

Autor:  Yamado Koori [ N, 10 lut 2019, 16:55 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Minęło kilka godzin podróży, ale w końcu udało mi się dotrzeć gdzieś gdzie mógłbym się zatrzymać. Tak naprawdę nawet dokładnie nie wiem gdzie się znajduję, jednak może w końcu się tego dowiem. Idąc sobie spokojnie napotkałem na swojej drodze jezior. Wyglądem nieco przypomina to moje w Kiri, ale jednak to nie to samo. Zauważyłem również znajdujące się przy nim rośliny, co może mnie informować o dość bogatej florze w tej okolicy. Tylko nie wiem jakich roślin leczniczych mam sie tu spodziewać. Po chwili usłyszałem jak coś zaczyna uderzać o taflę wody. Nie skupiłem się dokładnie ale wyglądało to jak jakiś kamyk? Spojrzałem na przypuszczalne miejsce jego wystartowania. Zauważyłem chłopaka, wyglądem przypomina mojego rówieśnika, ale dużo już dziwnych rzeczy widziałem więc i tym razem mogę mieć problem w rozpoznaniu sprawy. On chyba jeszcze mnie nie zauważył, ale wypadałoby wybadać sprawę czy jest zwykłym obywatelem czy może shinobim. Może to ktoś z tego "nowego ładu"? Muszę mieć się na baczności, jednak to chyba jedyny sposób by dowiedzieć się gdzie jestem. Postanowiłem szybko skupić chakrę w sobie i użyć umiejętności sensora do ocenienia całej sytuacji i czy ktoś znajduje się tuż obok nie go. Czy aby na pewno jest on sam. Po szybkiej i dokładnej analizie postanowiłem do niego podejść - dzień dobry - powiedziałem po czym dodałem - chciałbym się zapytać, gdzie teraz się znajduję? Dziwne pytania zadaję, ale przy tym może się on zorientować ze jestem nietutejszy.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Sanjuro Sadatake [ N, 10 lut 2019, 17:55 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Moje zachwyty nad naturą zostały przerwane przez nieznajomy głos. Obróciłem się w stronę jegomościa. Wyraźnie nie był z Iwagakure, gdyż jego pierwszym pytaniem było pytanie o lokalizację. Uśmiechnąłem się ciepło i czym prędzej odpowiedziałem:
- Cześć! Iwagakure… Jezioro Kinsho. W sumie niedaleko od wioski – być może było to z mojej strony trochę naiwne, ale zupełnie nie widziałem powodu, dla którego miałbym wprowadzić chłopaka w błąd. Świat był jaki był, a informacja często oznaczała śmierć albo życie, ale starałem się ze wszystkich sił nie popaść w tę paranoję.
- Musiałeś nieźle poskręcać, że dotarłeś aż tutaj… Skąd przybywasz? – nie wyglądał na jakiegoś przestraszonego chłopaczka. Wręcz przeciwnie – mimo nieznajomości terenu wydawał się w pełni opanowany i spokojny. Tym bardziej odetchnąłem z ulgą. Chyba nie był groźny.
- Jestem Sanjuro, a Ty? – przedstawiłem się, bo jakoś tak wolałem używać imienia mojego rozmówcy niż ciągle mówić tylko „ty, ty, ty…”.

Autor:  Yamado Koori [ N, 10 lut 2019, 18:09 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Chłopak od razu odpowiedział mi gdzie się znajduję, czyżby był mieszkańcem iwy? Wygląda na to ze dość daleko udało mi się zajść. Chłopak od razu kontynuował swoje pytania, nawet nie pozwalając mi się zbytnio zastanowić. Chyba nie jest on z "nowego ładu" nie wygląda na osobę która miałaby złe zamiary, poza tym jeśli będzie skupić chakrę do jakiegoś jutsu, zareaguję na to o wiele szybciej. Poza tym wyczuwam ze jest on z lekko niższym poziomem umiejętności niż ja, wiec raczej do konfrontacji pomiędzy nami nie dojdzie. Długo nie zwlekając z odpowiedzią powiedziałem - pochodzę z Kiri - po czym dodałem - jestem Koori. Miło mi ciepie poznać Sanjuro - uśmiechnąłem się po czym podałem mu prawą rękę do przywitania. Dość dziwnie się czuję, już dawno nie spotkałem kogoś w podobnym wieku, a w szczególności kogoś miłego. Nawet dobrze zrobiło mi się na sercu, mimo ze nie mogę zbytnio się przywiązywać do ludzi i miejsc, bo w każdej chwili wszystko może się zmienić. - Powiedz mi mieszkasz w tej okolicy? Wygadasz raczej na kogoś kto spędza w tym miejscu dość dużo czasu, bo czujesz się pewnie - uśmiechnąłem się czekając na odpowiedz chłopaka.

Autor:  Sanjuro Sadatake [ N, 10 lut 2019, 22:12 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

- Z Kirigakure? To kawałek musiałeś tutaj przejść – rzuciłem z uznaniem. Lubiłem rozmawiać z przyjezdnymi, bo zawsze mieli do przekazania wiadomości ze świata, a ja uwielbiałem słuchać i zyskiwać nową perspektywę bo starciu swojego zdania ze zdaniem kogoś innego.
- Mi także miło. Przybyłeś w te okolice z jakąś konkretną sprawą? To znaczy – nie chcę być wścibski, jak nie chcesz, to nie mów – nie chciałem, aby moje pytanie brzmiało niezręcznie, dlatego też szybko się zreflektowałem. Być może Koori, tak samo jak ja, szukał chwili wytchnienia. Cisza i spokój były na wagę złota. - Tak, mieszkam tutaj. Właściwie całe życie. Opuszczam Iwagakure tylko na konkretne polecenie Kage, albo gdy znajdę sposób, aby przysłużyć się wiosce – być może nie powinienem opowiadać o swoich zwyczajach obcej osobie, ale wtedy wydawało mi się to zupełnie niegroźne. - …jak przedstawia się sytuacja w ukrytej mgle? – zagadnąłem po dłuższej chwili ciszy. -…słyszałem, że ostatnio do władzy dotarł nowy Mizukage? Coś się mówi o tej całej nowej erze… – szczerze mówiąc taka koncepcja mocno do mnie przemawiała. Historia wiele nas uczyła, ale była także odpowiedzialna za wojny ciągnące się od początków świata. Już nawet nikt nie wiedział kto z kim i dlaczego. Jeśli znalazła się grupa, która była w stanie wywołać taki chaos jak swego czasu avataru… cóż. Pozostało płynąć z prądem. Było to najwidoczniej dokładnie to, czego świat potrzebował.

Autor:  Yamado Koori [ Pn, 11 lut 2019, 08:00 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Kiedy chłopak powiedział o tym ze musiałem dużo przejść uśmiechnąłem się lekko. Jednak nie skończył na pytaniach, nie ma co się dziwić, nowa osoba, w dodatku z innego kraju. Samego mnie ciekawi jego osoba - Nie, to nie jest tajemnica - lekki uśmiech ni zniknął z mojej twarzy, poprawiłem sobie włosy po czym odpowiedziałem - na tym terenie rosną różne rośliny których potrzebuje. Teraz Sanjuro poinformował mnie o tym ze mieszka w Iwie, zaciekawiła mnie ta osada, jednak nie wiem czy mógłbym tu zamieszkać, jakoś dla mnie zbyt kamienne są to tereny, chociaż to jeziorko to coś fajnego. Po chwili dodał to ze wykonuje polecenia od samego Kage - to dobrze ze jako T.Chuunin służysz osadzie... - w tym momencie chciałem ugryźć się w język. Przecież skąd to mam niby wiedzieć? Jako sensor wyczułem jego poziom chakry, jednak mogłem tego nie mówić, szybko dodałem obracając się w stronę jeziora - a co do twojego pytania co w Kiri to raczej normalnie. Tak nasz nowy Mizukage jest w porządku, a co do "nowej ery" to niestety nic nie wiem i pierwsze słyszę - może chodzi mu o nowy ład? Jednak coś mi tu nie pasuje, nie znam się na historii Iwy, a on wie ze został wybrany nowy Mizukage. W sumie to już dawne dzieje, ale jednak jest lepiej poinformowany ode mnie. Chyba jednak trzeba nabrać do niego dystansu. Powiedz mi często odpoczywasz w tej okolicy?

Autor:  Sanjuro Sadatake [ Pn, 11 lut 2019, 11:57 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

- Tak myślałem – nie byłby to pierwszy raz, kiedy ktoś odwiedza te rejony w celu zebrania różnego rodzaju ziół. Sam często zbierałem w tych okolicach. Co prawda już od dłuższego czasu nie babrałem się w ziołach, bo zwyczajnie straciłem tym zainteresowanie, aczkolwiek miałem w głowie kilka pomysłów, z czego jeden bardzo ambitny, ale brakowało mi jeszcze trochę umiejętności, żeby połączyć ze sobą wszystkie elementy swojego planu. No i ciągle brakowało mi kogoś, na kim mógłbym to testować. Jeszcze skończy się na tym, że sam siebie otruję.
- Staram się – odpowiedziałem z serdecznym uśmiechem. - …mam wrażenie, że coraz więcej osób szuka spełnienia poza wioskami – z jednej strony nie można się im było dziwić, bo jeśli jakaś wioska nie zapewniała perspektyw rozwoju, to człowiek szukał gdzie indziej. Z drugiej – jak można tak po prostu rzucić swoje rodzinne strony?
- A… to może jakaś fałszywa informacja rozeszła się po świecie… – wzruszyłem ramionami trochę zawiedziony. Liczyłem na to, że będę mógł wymienić informacje z kimś ze świata, ale najwidoczniej nie było mi dane. Mogłem zapytać Kyoru… może ona by wiedziała.
- Tak. Właściwie przychodzę tutaj, kiedy tylko mam okazję. Lubię tę okolicę – odpowiedziałem, przekrzywiając głowę. - …a jakich roślin tu szukasz? – najprawdopodobniej bez problemu byłbym w stanie wskazać mu odpowiednie miejsca. W końcu spędziłem tutaj całe życie.

Autor:  Yamado Koori [ Wt, 12 lut 2019, 14:06 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Chłopak niby tajemniczy niby nie, czego mógłbym się spodziewać o osobie z innej osady? Sam nie wiem. Prawdopodobnie wie coś na temat nowej ery ale co to takiego już nie raczył wytłumaczyć. Mimo ze dużo czasu spędzam poza osada to i tak mam problem z bieżącymi informacjami. Nawet jak sam Mizukage został wybrany to dowiedziałem się o tym znacznie później. Niby przywiązany do osady jestem ale jednak nie. Następnie zostało mi zadane pytanie związane z roślinami. Poprawiłem swoje okulary po czym odpowiedziałem - Nie mam jakiś konkretnych na myśli. Na terenie kraju Wody zebrałem już prawie wszystkie gatunki, a chciałbym zbadać i sklasyfikować ich o wiele więcej. - poprawiłem swoje okulary po czym dodałem - widzę że zainteresowało to Ciebie, czy przypadkiem może też je zbierasz? - możliwe jest to ze jest kolejnym medykiem. Najdziwniejsze jest to ze dość często ich spotykam na swojej drodze. Nie wiem czy mam się cieszyć czy nie, w końcu to większa konkurencja do stania się kimś wielkim i wspominanym przez lata.

Autor:  Sanjuro Sadatake [ Wt, 12 lut 2019, 19:22 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Koori wydawał się całkiem sympatycznym człowiekiem. Rozmowa toczyła nam się od pytania do pytania. Miło było od czasu do czasu nie poruszać tematów globalnej skali, tylko tak po prostu pogawędzić sobie o pogodzie, zainteresowaniach i roślinkach. To naprawdę pomagało nie zwariować w czasach, kiedy niczego nie można było być pewnym.
- Świetnie! – rzuciłem podekscytowany. Co prawda od dawna nie zbierałem już ziół, bo nie miałem potrzeby nic z nich wytwarzać. Nie miałem nawet za bardzo pomysłu na nic odkrywczego. Przynajmniej na razie.
- Tak się składa, że już dawno nie zbierałem, ale tak… Widzisz, zdarza m się pracować w szpitalu bądź leczyć ludzi gdzieś na szlaku, więc muszę wiedzieć, co i jak – posłałem mu serdeczny, pogodny uśmiech. Lubiłem mówić na głos o tym, że pomagałem ludziom. Sprawiało to, że jakoś tak bardziej czułem sens życia.
- …a Ty? – zagadnąłem z pewną rezerwą -…mam nadzieję, że nie jesteś jakimś domorosłym trucicielem? – nic bym mu pewnie nie zrobił, ale zawsze bardzo mnie to smuciło, gdy inni wykorzystywali dary matki ziemi do tak nikczemnych rzeczy.

Autor:  Yamado Koori [ Wt, 12 lut 2019, 19:33 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

- Hahaha trucicielem ja? Hahaha - zaśmiałem się kiedy chłopak podkreślił coś takiego. Mimo ze mam na sobie fartuch lekarski to wyglądam jak bandyta. Spojrzałem na swoje ciuchy po czym skręciłem głowę w prawą stronę by zobaczyć czy może z tyłu nie jestem brudny. Po czym poprawiłem kołnierz fartucha i postanowiłem usiąść sobie po turecku. - Usiądź, co będziemy tak stali - powiedziałem po czym poprawiłem swoje włosy. Ciekawi mnie to ze ktoś staje się medykiem na tak zaawansowanym poziomie - widzę ze jesteś medykiem, który ma zamiar ratować ludzkie życie. Ale pamiętasz oczywiście o przysiędze lekarskiej? - zapytałem w prost jakbym miał jakieś pojęcie na ten temat. W końcu to nie szata zdobi człowieka, dużo świrów się błąka w różnych strojach. Ostatnio próbowałem osiągnąć jakieś postępy w tworzeniu trucizn, ale nie były one zbyt efektywne w sumie nowe rośliny trujące mógłby mi się przydać.
Pracuje on w szpitalu, tak ja wcześniej. W sumie dawno nie odwiedzałem swojego oddziału, jestem ciekawy czy byli by zadowoleni z mojego powrotu do kadr szpitalnych.

Autor:  Sanjuro Sadatake [ Wt, 12 lut 2019, 20:25 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Zawtórowałem mu w śmiechu. No tak, właśnie tak zareagowałby każdy typowy truciciel. Umówmy się - psychopata nie mówi ci od razu, że jest psychopatą. Chyba że to jakiś wyjątkowy przypadek. Na ogół ludzie maskują swoje złe intencje. Być może tak właśnie było w przypadku tego chłopaka? - ...ile masz lat? - wypaliłem ni z gruchy, ni z pietruchy. Miałem taką dziwną tendencję, że porównywałem się do innych i kiedy spotykałem kogoś znacznie silniejszego, a ta osoba była młodsza ode mnie, to robiło mi się strasznie wstyd. Zawsze żyłem w przekonaniu, że ciężko trenuję, a młodsi silniejsi udowadniali mi, że nie mam pojęcia, o czym mówię.
- ...coś tam wiem o truciznach, ale zdecydowanie lepiej czuję się, zaradzając im - odpowiedziałem po chwili zastanowienia. Jako shinobi nie mogłem wykluczyć ewentualności, że kiedyś będę musiał użyć swojej wiedzy do uknucia podstępnego planu, którego głównym punktem będzie użycie jakiejś śmiertelnie niebezpiecznej trucizny. Poza tym wielu ninja walczyło w ten sposób i nie dało się tego uniknąć.
W końcu klapnąłem sobie na trawce. Także usiadłem po turecku. W tej pozycji jakoś lepiej mi się myślało.
- Jeśli będę w stanie ci pomóc, to chętnie to zrobię. Może nie dzisiaj, ale gdybyś potrzebował jakichś wskazówek, co do znajdujących się tutaj roślin, to daj znać, a ja postaram się to ogarnąć - miałem znajomych, którzy powiedzieliby mi teraz, że bratam się z obcym ninja, który wykorzysta zasoby Iwy, żeby wbić mi nóż w plecy. Wierzyłem jednak w nieuniknione przeznaczenie i każdego dnia starałem się dobrze robić to, co do mnie należało. Bez wybiegania za bardzo w przyszłość.

Autor:  Yamado Koori [ Wt, 12 lut 2019, 20:42 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

- Czy w sumie to takie ważne ile mam lat? - nieco zdziwiło mnie jego pytanie które tak naprawdę nie wiem skąd się wzięło. Czy on bierze mnie na jakieś spytki? Może mu się podobam? Nigdy nie byłem adorowany, nie odczuwam miłości do ludzi więc nie wiem nawet jakie to uczucie. Nie chcę zostawać w głuchej ciszy wiec postanowiłem odpowiedzieć - w tym roku skończyłem 16 lat, a ty? - teraz usiadłem nie co inaczej. W prostowałem swoje nogi i podparłem się rękoma za swoim ciałem. W sumie, pogoda tutaj tez jest dość ciekawa, co może wpływać na lepszy trening. - Wiesz co powiem ci tak, nie wiem czy mogę nazwać się trucicielem, ale kilka trucizn udało mi się stworzyć do walki z przeciwnikami. Jednak to dość stare dzieje - popatrzyłem w górę, niebo wydaje się takie spokojne i ciche, po czym spojrzałem na chłopaka. - Miło z twojej strony że chcesz mi pomóc, nie mam wobec ciebie złych zamiarów, ale na przyszłość musisz uważać komu chcesz zaufać - powiedziałem to starając się trzymać powagę w swoich słowach. Niestety w tych słowach wpadły do mojej głowy wspomnienia które na moje nieszczęście nie są zbyt szczęśliwe. Z chęcią bym je wymazał z pamięci, albo zniszczył tego który je wywołał w takiej ilości. - Powiem ci że w sumie cieszy mnie fakt ze poznałem medyka, przynajmniej wiem ze nie jestem sam. Niby podobni a inni, mam nadzieję ze sojusze pomiędzy naszymi osadami będą trwały wiecznie, a my nie staniemy do walki przeciwko sobie - wróciłem do normalnego siedzenia, po czym otrzepałem dłoń o dłoń z ziemi i trawy po czym mu ją podałem mówiąc - jeśli kiedyś staniemy na czele naszych osad, albo będziemy kimś znaczącym w osadzie nie będziemy walczyć pomiędzy sobą, co ty na to? Taka lekarska umowa... - w sumie nie wiem czy chłopak się zgodzi na coś takiego czy nie. Ciekawi mnie też jego reakcja na moje słowa, mam w sumie już dość walki o wpływy. Jestem zmęczony tym wszystkim co mnie tu spotyka na tym ziemskim padole.

Autor:  Sanjuro Sadatake [ Śr, 13 lut 2019, 15:22 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Nie pomyślałem, że pytanie o wiek może go w jakikolwiek sposób urazić. W końcu nie był dziewczyną. Sayuri – mojej towarzyszki z ostatniej wyprawy poza tereny Iwagakure nie zapytałem o to, ile miała lat. Może i dobrze, bo zaraz okazałoby się, że jest jakąś antyczną ślimaczą wojowniczką, zamieszkującą tereny ślimaczego lasu od zarania dziejów. I wtedy to by dopiero było.
- Ja piętnaście – odpowiedziałem. Koori był rok starszy i na tę wieść trochę się rozchmurzyłem. Nie wydawał się szczególnie potężny. Przynajmniej nie na tyle, bym poczuł w jego obecności zagrożenie. Czasami zdarzało mi się spotykać wojowników, którzy mieli taką siłę, że nawet nie musieli nic mówić, a ja wiedziałem, że zabiliby mnie skinięciem palca, gdyby tylko mieli taki kaprys.
- Nie czuj się urażony, tak tylko zapytałem. To właściwie nieważne – dodałem w końcu. Przecież nie będę mu tłumaczył, że porównuję się właściwie z każdym napotkanym człowiekiem. Pewnie pomyślałby, że jestem jakimś oszołomem.
- No tak, to oczywiste. Czasem trzeba – niestety, w takim świecie żyliśmy. Rozległa wiedza dotycząca organizmów ludzkich pomagała nam ratować życie, a czasami pomagała nam je zakończyć. Co prawda mocniej wspierałem tę pierwszą grupę, ale nie wykluczałem możliwości, że życie kiedyś pokieruje mnie w taki sposób, że będę musiał otruć kogoś z zimną krwią.
- Nah, wiem! – zaśmiałem się radośnie -…tak już mam, że najchętniej to bym się ze wszystkimi zaprzyjaźnił. Ale nie daj się zwieść pozorom, tanio skóry nie sprzedam – przeczesałem włosy dłonią, przenosząc spojrzenie na własne stopy.
- A to nie pracowałeś wcześniej w szpitalu? Czy coś? – o ile dobrze kojarzyłem fakty, szkolenie na Iryonina przebiegało mniej-więcej tak samo niezależnie od zwyczajów panujących w danej wielkiej wiosce. Koori musiał zatem trochę popracować w szpitalu i na pewno znał innych medyków. Chyba ze tak naprawdę nim nie był.
- …też mam taką nadzieję, ale nie oszukujmy się – żaden sojusz nie trwa wiecznie. Tak samo jak żadna wojna – na ogół skupiałem się na pozytywach, aczkolwiek nie brakowało mi umiejętności trzeźwej oceny sytuacji. Za kilka albo kilkanaście lat znowu będziemy musieli robić wszystko, by zdobyć jakąkolwiek przewagę na rzecz wioski, w której się urodziliśmy. Tak działał świat.
Propozycja Kooriego mocno mnie zdziwiła. Nigdy nie myślałem o sobie w kategoriach ważnej osoby. A na pewno nie kogoś znanego. Znaczący byli potężni wojownicy, a mi trochę do takich brakowało. W życiu nie przypuszczałbym także, że mógłbym zostać Kage. Nie odnalazłbym się w tych wszystkich politycznych meandrach i zawiłościach dyplomatycznych. Miałem pewne zdolności, które pozwalały mi rozporządzać małymi drużynami, ale to na tyle. Nie można było porównywać tego z całą wioską.
- Hah! Wysoko mierzysz! – rzuciłem radośnie -…w porządku! Jeśli kiedyś tak będzie, to nie będziemy walczyć! – kto wie, może to był bardzo ważny sojusz? Albo tylko czcze gadanie dwóch nastolatków. Wytarłem dłoń z trawy o spodnie, a następnie podałem mu ją.
- …a co jeśli Kage każą nam wytruć tego drugiego? – przekrzywiłem głowę, patrząc mu głęboko w oczy. Wszystko było możliwe.

Autor:  Yamado Koori [ Śr, 13 lut 2019, 15:49 ]
Tytuł:  Re: Jezioro Kinsho

Sanjuro jednak podął mi rękę co wzbudziło we mnie dość dużą satysfakcję. Uśmiechnąłem się lekko kiedy ten zapytał o to ze mielibyśmy się wytruć. - Przecież jesteśmy medykami, chwilowe zatrzymanie akcji serca jak i przywrócenie jego funkcjonowania nie jest dla nas problemem - puściłem jego dłoń po czym dodałem - poza tym wioska nie zabrania samego myślenia. Zrobisz tak jak będziesz uważał - poprawiłem swoje okulary. Dużo myśli naszło mi do głowy, a jeśli on tak naprawdę ma jakieś złe plany? Osoba o raczej spokojnej chakrze nie powinna być negatywnie do czegoś takiego nastawiona, poza tym w jego słowach nie wyczuwam kłamstw. Jestem zbyt blisko żeby mógł mnie okłamać, no chyba ze jest dobrym aktorem jak ja i ma dość dobrą psychikę. Ludzie to często tajemnicze i bardzo zwodnicze osoby. - wracając do twojego pytania, to tak pracowałem w szpitalu. Niestety nie należało to do najprzyjemniejszych obowiązków w osadzie. Mimo ze ratowało się ludzkie życie to i tak nie sądziłem ze to aż tak ciężka i niewdzięczna praca - lekko się zasmuciłem a mój prawy kącik ust opadł. - Cóż mogę powiedzieć, pomoc przy operacjach była nawet satysfakcjonująca jak pacjent wychodził zdrów, niestety nie często się to zdarzało. Natomiast chyba najgorzej wspominam prace w prosektorium, gdzie na trupach uczyłem się nacięć i oczywiście zapachy były piękne - aż się skrzywiłem i mną wstrząsało jak sobie przypomniałem o tym wszystkim - brrr... może nie mówmy o tym - uśmiechnąłem się lekko mimo ze się skuliłem. - Mam nadzieję ze ty masz lepsze przeżycia z pracy w szpitalu?

Strona 48 z 49 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/