Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

Zacieniona, piaskowa łąka
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=91&t=6503
Strona 6 z 7

Autor:  Ayatsuri Joutei [ Cz, 14 kwi 2016, 21:05 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Ayatsuri uśmiechnął się. Chłopak z początku jeszcze nie do końca umiał zastosować jego rady, ale zanim zdążył dorzucić coś jeszcze, Keisuke próbował dalej i proszę bardzo - udało mu się. Ta technika będzie dla niego dobrym atutem na przyszłość.
-Całkiem nieźle, jak na genina oczywiście. Mam nadzieję, że to ci się przyda. A teraz muszę się pożegnać, ale jakbyś kiedyś chciał nauczyć się jeszcze czegoś, to z chęcią pomogę. Wioska teraz potrzebuje silnych ninja. - po tych słowach skinął głową geninowi i się oddalił.

z/t

Autor:  Kenjimon [ Cz, 14 kwi 2016, 21:29 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Joutei 7 PF
Kozaretsu 5 PF

Autor:  Sabaku no Hissori [ Pn, 11 lip 2016, 00:55 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Żar lał się z nieba a ja nie miałem zamiaru dzień w dzień prać zapoconych ubrań. Rozejrzałem się sprawdzając czy nikt przypadkiem nie idzie po czym usadowiłem się wygodnie w cieniu. Do ust wsunąłem lizak o smaku jagody i z zadowoleniem odetchnąłem gdy tylko plecy i głowa znalazły odpowiednie oparcie w postaci niewielkiej studzienki dostarczającej okolicznym mieszkańcom wody. Gorąco. Brzmiało to bardziej jak sapnięcie niż rzeczywiście wypowiedziane słowo. Zwilżyłem usta śliną jednakże łatwy dostęp do wody kusił niemiłosiernie. Odchyliłem podbródek zerkając ponad siebie tak jakbym utwierdzał sam siebie w przekonaniu, iż konstrukcja nadal tam jest. No i muszę wstać. Obróciłem się sprawnie na brzuch uważając by nie walnąć głową w coś twardego. Prawa wysunęła się w kierunku korby. Palce wraz z dłonią zacisnęły się na uchwycie podczas gdy reszta mięśni pracowała aby poruszać mechanizmem w taki sposób aby wiadro przyczepione na końcu liny opadło poniżej linii wody. Czując delikatną zmianę oporu przytrzymałem korbę w miejscu aby przelewająca się ciecz nie pociągnęła liny za bardzo w dół. Po co miałem wykonywać dodatkową pracę wyławiania wiadra? Szybkie, koliste ruchy w przeciwnym kierunku naprężyły powróz. Już tylko chwila dzieliła mnie od zbawiennego ochłodzenia. Wyciągnąłem jedną rękę aby złapać za uchwyt. Chłodny płyn znalazł się najpierw w mych dłoniach po czym wylądował na twarzy i włosach. Kolejna porcja dotarła zaś do ust gasząc moje niesamowite pragnienie. Tyle wystarczy. Reszta wyciągniętej wody skończyła ponownie w studni. Odwróciłem się próbując ponownie umościć swój tyłek.

Autor:  Sanjuro Sadatake [ Pn, 11 lip 2016, 01:13 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Twoją pracę, a raczej już jej końcówkę przerwał ogromny ptak, który został przysłany do ciebie z wiadomością.
- Hissori z klanu Sabaku? - zaskrzeczał. W dziobie trzymał jakiś zwój, ale zamiast ci go dać, połknął zawiniątko, a następnie kontynuował:
- Jesteś wzywany do namiotu rady starszych. Jako jeden z niewielu nie bierzesz udziału w bitwie, która właśnie ma miejsce w Kanionie Shinobi, zostanie ci przydzielone inne zadanie, wskakuj. - ptak zamierzał posłużyć ci za formę transportu. Wyboru nie miałes; rozkaz jest rozkazem. Polecieliście we wspomniane przez ptaszysko miejsce, nie marnując czasu... Ptak wypluł ci na ręce lekko obzyzlany dokument, który jednak mogłeś spokojnie odczytać...

Autor:  Arui [ Pt, 9 gru 2016, 20:04 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Saika przyszedł tu prosto z biblioteki. Niedługo chciał iść na kolejną misję C więc musiał się do niej chociaż odrobinę przygotować. Postanowił więc przećwiczyć kolejną technikę wykorzystujący posłuszny mu żelazny piasek. Znalazł więc jakiś cichy zakątek i przygotował sobie materiał do ćwiczenia. Kiedy po kilku chwilach na ziemi leżało już trochę żelaznego piasku chłopak zaczął myśleć co dokładniej przećwiczyć. Jakiś sposób by zwolnić przeciwnika byłby ok, tylko co? Hmm, może zasypanie go piaskiem i przylepienie go do każdego metalowego przedmiotu? Tak, to może się udać. Saika miał plan, teraz pozostało mu go tylko jakoś przećwiczyć. Rzucił więc jednego ze swoich kunai przed siebie. Teraz musiał tylko jakoś przymocować do niego swój piasek. Najpierw po prostu go nim obrzucił. Ten niestety zachował się zgodnie z prawem grawitacji i po prostu spadł po kunaiu na ziemie. Wyglądało na to, że coś jest nie tak. Chłopak więc zaczął główkować i postanowił piasek przymocować do kunaia za pomocą chakry. Sposób niby był działał, ale chłopak ciągle musiał skupiać się na utrzymywaniu piasku na przedmiocie. Nie było to dlaniego zbyt korzystne więc postanowił wymyślić jakiś inny sposób. Do głowy wpadło mu by namagnesować kunaia, a piasek sam wtedy musiał by się go trzymać. Jak pomyślał tak zrobił. Następnie przyszedł czas na kolejne obrzucenie kunaia żelaznym piaskiem. Tym razem ten jednak trzymał się na nim bez problemu. Ale przecież jeśli przeciwnik będzie miał na sobie więcej broni to nie dam rady namagnesować wszystkiego oddzielnie. Muszę to zrobić jakoś inaczej. Chłopak więc myślał i myślał jak to zrobić, a rozwiązanie miał przed oczami. Wystarczyło dać magnetyczne zdolności samemu piaskowi. Saika w końcu na to wpadł i starał się to zrobić. Jednak było to o wiele trudniejsze niż mu się wydawało. Pierwsza próba okazała się niepowodzeniem. Każde ziarenko piasku otrzymało ten sam ładunek przez co mimo tego, że przyciągały się do metali to same od siebie się odpychały. Utrudniało to niesamowicie kontrole jak i użyteczność takiego piasku. Spróbował więc innego sposobu. Tym razem namagnesował wszystkie ziarenka ładunkiem dodatnim, a nie ujemnym. Jak można się domyślić efekt był identyczny. Saice została więc jeszcze trzecia opcja którą musiał wypróbować. Niektóre żelazne ziarenka dostały ładunek dodatni, a inne ujemny. Niestety efekt nadal nie był wymarzony, ale przynajmniej przechodnie mogli się lekko pośmiać. Różne ziarenka łączyły się między sobą robiąc się grubsze i wizualnie piasku było o połowę mniej. Co ja robię źle... Zaczął więc wyobrażać sobie olbrzymi magnes i zastanawiał się czemu ten nie odpycha się sam od siebie i wtedy to do niego trafiło. Nie myśląc uniósł cały swój piasek i ponownie zaczął nadawać mu ładunek magnetyczny. Tym razem jednak nie robił to dla każdego ziarenka, a dla całości. Całą operacja mu się udała, a przynajmniej tak myślał. Nic się do siebie nie przyciągało, ani nie odpychało. Pozostało wypróbować to na kunaiu. Podniósł go więc z ziemi i lekko rzucił w chmurę żelastwa. Ten po chwili upadł obtoczony ziarnkami piasku. Pozostało teraz spróbować tego na samym sobie. Zrzucił więc cały ten piasek na siebie i czekał co się stanie.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Kenjimon [ Pt, 9 gru 2016, 20:17 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Ok.

Autor:  Arui [ So, 10 gru 2016, 03:35 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Po udanym jutsu Saika usiadł sobie pod drzewem, a cały żelazny piasek rozrzucił po okolicy. Zauważył jednak, że jego kunai nadal leży na ziemi więc za pomocą jutsu rzucił go w swoją stronę. Okazał się, że ten poleciał niefortunnie i chłopak złapał go za ostrze. Poczuł na lewej dłoni jak leci mu krew. Oczywiście nie mógł na to nie zareagować szybko więc przyłożył do rany język pozbywając się juchy. Nie chciał jednak żeby ludzie go tak zauważyli, postanowił więc wykorzystać tę ranę do ćwiczenia swojego medycznego jutsu. Zaraz jak to było? Zebrać chakrę w dłoni, zrobić z nią coś i przyłożyć do rany? Tylko co z nią zrobić, hmm...- zastanawiał się chłopak przez chwilę. W końcu w głowie ułożył mu się jakiś tam plan. Ponownie więc pozbył się czerwieni z dłoni za pomocą języka i przeszedł do praktyki. Tak więc zebrał chakrę w prawej dłoni. Na początku postanowił nie robić z nią nic szczególnego i po prostu przesyłać ją do rany. Złączył więc obie dłonie i zaczął cały proces. Chakra owszem przepływała, ale oprócz tego nie działo się nic innego co mogło by sugerować, że Saika robi coś dobrze. Musiał więc zmienić strategie i tak też zrobił. Teraz zamiast prostego przesyłania chakry przesyłał ją on prosto w ranę. To okazało się jednak, że jeszcze pogarsza sytuację. Chakra bowiem pobudziła krew która zaczęła lecieć szybciej. Szybko więc zatrzymał tą metodę i znowu użył języka by się nie ubrudzić. Nie zrażając się postanowił spróbować raz jeszcze, ale znowu inaczej. Więc po zebraniu chakry w prawej dłoni i złączeniu jej z lewą zaczął ładować chakrą nie samą ranę, a jej okolice. Liczył, że w ten sposób pobudzi komórki ciała do rozrastania się czy czegoś takiego i rana się zrośnie. Można powiedzieć, że był już blisko. Czuł, że jego ciało w większym stopniu stara się ranę zatamować. To nadal jednak nie była technika której tak bardzo chciał się teraz nauczyć. Coś tam jeszcze było. Czemu zawsze się dziwiłem kiedy widziałem tą technikę? Coś z tą chakrą było nie tak.- minęła chwila w której chłopak przyłożył ranną dłoń do ust- No tak, ta chakra była innego koloru! To chyba była żółć? A nie, to była zieleń, na sto procent. Więc chłopak przypomniał sobie kolejny szczegół i teraz starał się osiągnąć taki sam efekt. Skoncentrował więc chakrę w dłoni i skupiał się nad nią. Na początku tak naprawdę tylko pusto się w nią patrzył w końcu zaczął jednak myśleć o leczeniu ran i chakra samoistnie zmieniła kolor na zielonkawy. Teraz zostało mu tylko sprawdzenie czy to zadziała. Wziął więc głęboki oddech i złączył ręce. Ponownie tak jak podczas poprzedniej próby zaczął wysyłać zieloną chakrę w pobliże rany. Chłopak czuł lekkie mrowienie więc po chwili rozłączył dłonie i spojrzał na efekt swojej pracy.

Pokaż/Ukryj:


edit: z/t

Autor:  Kenjimon [ So, 10 gru 2016, 10:41 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Ok

Autor:  Moeru [ Śr, 26 gru 2018, 22:07 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Pokaż/Ukryj:


Czas naglił a ciało chłopaka odpowiednio się już zregenerowało. Egzaminy były tuż tuż, więc młodzieniec postanowił jeszcze poćwiczyć nieco , być może zwiększając tym samym szanse na zdobycie chunnina na co tak bardzo liczył. Powolnym krokiem, prosto ze szpitala, udał się w stronę piaskowej łąki na terenach Suny. Nigdy tam nie był a słyszał, że jest to idealne miejsce do odpoczynku jak i treningu poza zgiełkiem głównej ulicy. Po paru minutach znalazł się na miejscu, rozejrzał się dookoła szukając miejsca gdzie mógłby przystanąć na chwilę i poćwiczyć po czym ruszył w jego kierunku. Tym razem na warsztat wziął technikę fuutonu, która wydawała się mu zaskakująco przydatna, być może jej znajomość okaże się na tyle przydatna, że przechyli szansę zwycięstwa na korzyść rudzielca. Sabaku przygotował się psychicznie i uspokoił organizm. Wykonanie tej techniki nie było skomplikowane, lecz liczyła się przede wszystkim szybkość. Na początku trzeba było złożyć połowę pieczęci barana a następnie machnąć ręką przed sobą wywołując falę powietrza dookoła siebie. Zasięg trzy metry, niezbyt dużo, lecz w zupełności wystarczało. Nie musiał długo zastanawiać się nad tym jak powinno wyglądać jej wykonywanie, więc od razu przeszedł do praktyki. Stojąc w pozycji bojowej skoncentrował się i złożył połowę pieczęci barana. Zebrał w sobie chakrę, uważając, że to odpowiednia ilość, po czym zamachnął się drugą ręką przed sobą wykonując łuk 180 stopni. W tym momencie uwolnił zgromadzoną energię próbując stworzyć falę powietrza lecącą w każda stronę dookoła niego. Technika była zaskakująco prosta, lecz, żeby osiągnąć oczekiwany rezultat, wymagało to odpowiedniej ilości ćwiczeń. Zmotywowany egzaminem, Moeru znów przygotował się do wykonania Ensho na Kaze. Tym razem najpierw zebrał w sobie odpowiednią ilość energii, by nie zdradzać się jaką technikę będzie wykonywał, po czym dopiero wtedy złożył połowę pieczęci barana i od razu zamachnął się drugą ręką wykonując półobrót, lekko po ukosie. Tuż po machnięciu ręką postarał się uwolnić skumulowaną bladoniebieską energię wytwarzając podmuch wiatru dookoła niego. Ciężko mu było stwierdzić do czego nadawał się wiatr, który wytworzył, lecz nie zastanawiał się zbytnio nad tym. Pozwolił sobie na rozluźnienie mięśni rozciągając się odrobinę, po czym powrócił do ćwiczeń. Raz jeszcze zebrał trochę chakry i zaczął przygotowywać ją w swoim ciele aby wystrzelić ją we wszystkie strony tworząc falę uderzeniową gdy będzie gotowy. Nie minęła chwila a Sabaku złożył pieczęć połowy barana i od razu zamachnął się też ręką przed sobą. W tym momencie uwolnił skumulowaną energię starając się wytworzyć podmuch wiatru, falę uderzeniową zdolną do odepchnięcia broni miotanej rzuconej w jego stronę z niezbyt dużą siłą. Podczas całego wykonywania techniki starał się utrzymywać skupienie na najwyższym poziomie, by nie zachwiać swojej równowagi.

Autor:  Vaynard [ Cz, 27 gru 2018, 00:48 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Akcept

Autor:  Kyu Maji [ Pt, 16 sie 2019, 13:39 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Jedyny, młody i przystojny. Prawdziwy i niekończący się, świetny i chcący wszystkiego na raz. Zachłanny i niedługo pijany (a może to już nie ta postać?). Zadając sobie pytanie, przy okazji operując monetą, którą zwinnie podrzucał ku górze. Aktualnie, rozebrany niemal do rosołu, z rozpiętą czarną koszulą i ciemnymi spodniami, poczuł gorąc, który otaczał cały Kraj Wiatru i Wioskę ukrytą w Piasku. Sunijczyk kroczył w miejsce, gdzie mógłbym przekonać się o lepszej pogodzie - liczył na jakiś cień. Po swoich niezwykłych i trudnych treningach, w których kształcił swoje popieprzone i doskonałe Kekkei Genkai, stanął na rozwidleniu, gdzie spojrzał w lewo - nic. Następnie w prawo - o kurde, było tam miejsce, gdzie mógłby na chwile odpocząć od ów żaru. Nie czekał nawet pięciu sekund, nawet dwóch. Biegł wręcz. Ruszył z buta jak szalony. "Zapierdalam jak parowóz!" Pomyślał, z uśmiechem i gracją, z którą się poruszał. Wiedział, że jest szybki. Chciałoby się rzecz, że 'I am speed', jednak nie wypadało. Gdy tylko znalazł się pod zacienionym obszarem, przetarł suchą ręką czoło i poprawił swój wyjątkowy wisiorek bez żadnych specjalnych mocy. Miał sporą satysfakcję z wykonanej pracy na sali treningowej. Widząc różnorakich ludzi, chciałbym się komuś pochwalić, chcąc trochę poszydzić jednocześnie ze słabości innych. Był arogancki. Był chamski. Tak jak i konflikty pragnął rozwiązywać siłą, tak i nawiązywać różnorakie przyjaźnie, które tętniłyby życiem, a nie były ospałe jak wszystko co wokół tej kuweckiej wioski. Rozruszajmy to trochę! Powyginał się do rozluźnienia mięśni, to na lewo to na prawo...

Autor:  Eri Kami [ Pt, 16 sie 2019, 14:03 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Gwar miasta znowu mnie męczył i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Myślałem nad jakimś tatuażem, ale to by bolało i w ogóle musiał bym szukać jakiegoś specjalisty od tego. Ruszyłem więc poszukać troszkę cienia by odpocząć od nic nie robienia. Brzmiało super prawda? Wolnym krokiem starając się łapać jak najmniej słońca ruszyłem więc przed siebie uliczkami Suny. W końcu udało mi się trafić tutaj. Łąka i to w cieniu. Strzał w dziesiątkę. Niestety jak się okazało nie byłem tutaj sam. Stał tutaj bowiem jakiś koleś który wyglądał jak by miał adhd. Rozciągał się, biegał czy robił cokolwiek. Komu normalnemu chce się ruszać w taką pogodę?- zapytałem sam siebie i usiadłem na ziemi obserwując go jako, że nie miałem aktualnie nic lepszego do roboty, a ten wydał się no cóż, ciekawy.

Autor:  Kyu Maji [ Pt, 16 sie 2019, 14:26 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Czarnowłosy skupiony jedynie na sobie, w końcu poświęcił czas na innych. Jego psychopatyczne wręcz podejście do innych ludzi, prowokowanie i chęć mordobicia były podejrzane. Choć, gdyby spotkał tę jedną osobę, padłby na kolana, a w jego wyszczekanej mordzie zabrakłoby słów. Sparaliżowany gotów byłby zginąć prędzej niż stanąć na przeciw kogoś kogo boi się od kiedy widział ścięcie Kazekage. Tutaj, we własnej wiosce nawet jako Genin, nie bałbym się zaryzykować walki z samym Kage. Wiedział, że jest skreślony, jednak nie odczuwał z tym związanego strachu. To kolejna osoba, którą miał po prostu do obalenia, gdyby chciał. Jednocześnie nie zamierzał zostawać przestępcą. Otóż, morderstwo z premedytacją to żadna nowość dla shinobi, nawet tych, którzy stoją po jego stronie. On powoli tracił świadomość, kto jest wrogiem, a kto jest przyjacielem. Aktualnie jednak zdawał sobie sprawę, że może więcej przegrać walk niż wygrać, więc trzeba było rosnąć w siłę. Tymczasem żył pełnią życia. Po chwili pojawił się jakiś typek, który usiadł niedaleko i wpatrywał się w niego. Ciekawe czego mógł chcieć. "Co to za laluś?" Zapytał siebie, nie czekając dłużej podszedł i kopnął piach tuż przed nim.
- Ups, powinienem szybciej się zatrzymać niż tak nagle. Nasypałem Ci piachu w oczy? - zapytał z szyderczym uśmieszkiem, wyciągnąwszy rękę w celu pomocy by wstać. Zdawał sobie sprawę też, że nie było to zbyt miłe i może dostać po pysku - ale czy to pierwszy raz? Otóż nie, bo morda nie szklanka. Najwyżej się pobiją i nic więcej - będzie działo się coś ciekawego!

Autor:  Eri Kami [ Pt, 16 sie 2019, 14:33 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Siedzenie i patrzenie szło mi bardzo dobrze, można było wręcz powiedzieć, że właśnie do tego zostałem stworzony, do patrzenie. Zawsze musiało się coś jednak zjebać. Tym razem okazało się, że tym czymś był obiekt który to obserwowałem. Koleś najzwyczajniej na świecie do mnie podszedł i kopnął mi piasek w oczy. *Ty kutasie.*- pomyślałem. Moje usta jednak milczały, a nawet wykrzywiły się w gryzmas który to miał być uśmiechem.
-Nic się nie stało.- odpowiedziałem i chwyciłem rękę nowego KOLEGI.
Oczywiście nie miało być tak przyjemnie i w momencie w którym ten pomagał mi wstać ja sam go pociągnąłem w dół w taki sposób by ten upadł na piasek.
-Ojej, nie chciałem. Przepraszam.- powiedziałem po chwili oczywiście zupełnie szczerze.
No i usunąłem piasek z oczy zamieniając na chwilę oczy w kartki papieru.

Autor:  Kyu Maji [ Pt, 16 sie 2019, 14:45 ]
Tytuł:  Re: Zacieniona, piaskowa łąka

Złotooki, którego oczy błyszczały jak szczere kilogramy sztabek w banku Sunagakure (niegdyś ukradzione, przez prawdziwych shinobi z Wioski Ukrytej we Mgle!) na chęć zaczepienia nowego gapia na tym terenie. Jak się na początku okazało, miał być niezwykłym mięczakiem. Słysząc słowa, że nic się nie chciało, Kyu zrobił tylko "Pfff... Co to za ciota jest?" Zapytał siebie, oznajmiając, że przecież takiego tylko gnębić i wykorzystywać. Taki miał w zamyśle plan, gdy chciał go podnieść. Niestety, okazało się ciekawiej niż myślał. Chłopak pociągnął go podczas stawania i teraz sam kruczowłosy leżał na klatce piersiowej w piasku. Podnosił się jak do pompki i na chwile stanął w miejscu. Jego usta wymalował uśmiech. "Kurwa! Zajebiście!" Cieszył się jak dziecko w duszy, po chwili mówiąc i wstając do pionu:
- A już się martwiłem, żeś pizda. - mówiąc to, wysunął dłoń przed siebie w geście powitalnym, a jego na jego twarzy wciąż malował się uśmiech - Nazywam się Kyu i mam nadzieję, że to początek świetnej znajomości, nie myślałem, że w Sunagakure wciąż są ludzie z charakterem, a nie same pizdy wokoło. - tym razem znów coś mu strzeliło i wyprowadził cios prosty w bark swojego rozmówcy, nie był on silny, raczej kuksanieć taki, którym okazujesz podziw dla ziomeczka. Nie zauważył jak chłopak zamienia swoje oczy w kartki, niestety, ale sam pokazał coś istotnego. Cały piasek, który wciąż na nim był nagle.. Zmienił się w czarny pył, który odczepił się od ciała złotookiego i po prostu opadł mu pod nogi. Prosta technika członków klanu Maji.

Strona 6 z 7 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/