Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

Zakątek Nakaty
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=98&t=9338
Strona 13 z 13

Autor:  Douhito Izuro [ Śr, 10 sty 2018, 21:37 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauczone! :)

Autor:  Nakata [ Cz, 11 sty 2018, 14:01 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauka techniki Doroku Gaeshi*

Nakata postanowił zabrać się za naukę technik jego ulubionego żywiołu - Dotonu. Już wcześniej do swojego dobytku jutsu opierających się na kontroli podłoża dołożył Doro Bunshin no jutsu, której przydatności nie można było w żaden sposób odmówić. Była to zdolność bardzo uniwersalna, a tym razem Sunijczyk zamierzał nauczyć się czegoś bardziej zadaniowego, służącego tylko do jednego celu i będącego w tym naprawdę niezłym. Chodziło o walor defensywny, a jego wybranką na ten trening była technika o nazwie Doton, Doroku Gaeshi. Jutsu to było pewnym, że nie przyda mu się w przestworzach, ale przecież czasami także zdarzało mu się stąpać po ziemi, warto było, więc i w takim wypadku mieć jakieś zabezpieczenie. Poza tym mógł zastosować ją jako osłonę, aby przygotować jakiś niecny plan, czy choćby schować się przy pomocy Moguragakure no jutsu. Zastosowań było sporo, więc i warto było trenować. Najpierw chłopak powtórzył pieczęci, których było dość mało, więc i sprawa nie było nader skomplikowania. Wystarczyło zapamiętać, iż należy ułożyć znak barana i wołu, a potem uderzyć dłońmi o ziemie, prosta rzecz. Kolejnym etapem było rozważenie teoretyczne w jaki sposób zadziałać chakrą, żeby efekt był taki jaki sobie zamierzył, nie mniej nie więcej. Ogólnie to technika wyrywała z ziemi solidny płat, który jednak nie wyglądał na siłę oderwany, tylko jakby wycięty. Miał to być równy plaster skały w kształcie idealnego prostokąta dzięki czemu zachowywał na całej swej powierzchni litość oraz nieustępliwość. Musiał, więc zebraną chakrę precyzyjnie rozłożyć na ilości materiału ziemi, którą chciał dobyć. Brzmiało dość skomplikowanie, ale chłopak wierzył, że sobie poradzi. Wreszcie nadszedł czas na ostatnią, najważniejszą część treningu, a więc spróbowanie w praktyce. Najpierw, jak to miał w zwyczaju Komatsuzaki, zabrał się za to bardzo powolutku chcąc skupić się na dokładności. Złożył, więc pieczęci, najpierw barana, potem wołu przy tym skupiając średnie jak na rangę ilości chakrę, by po tym łupnąć dłońmi o podłoże. Następnie wprowadził w glebę swą energię, na początek wprowadzając ją na głębokość około dwudziestu centymetrów, potem na tej wysokości rozsmarował ją po prostokącie o wymiarach półtorej na trzy metra, by po tym energią wypełnić całą płytę, a na koniec aktywować chakrę, tak by podrzuciła płytę stawiając ją przed młodzieńcem jak ścianę. Jak się udało to fajnie, znaczyło, że Nakata rozumiał zamysł całej techniki, co nie oznaczało, że może zaprzestać trening. Teraz przyszedł czas na powtarzanie tych samych czynności raz za razem, jeden za drugim z tym, że co próbę coraz szybciej, aż dojdzie do perfekcji. Wówczas dopiero będzie mógł spełniony odłożyć te technike do użycia jej na polu bitwy.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Douhito Izuro [ Cz, 11 sty 2018, 15:34 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Hmm, niech będzie akcept.

Autor:  Nakata [ Cz, 11 sty 2018, 18:37 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauka techniki Shinju Zanshu no jutsu*

Nakata, wciąż kontynuował trening technik z zakresu żywiołu ziemi. Tym razem zamierzał nauczyć się czegoś co nie było typowym samodzielnym jutsu, lecz czymś na zasadzie wykończenia wcześniej już nauczonej kwestii, a mianowicie Moguragakure no jutsu. Aby w ogóle skorzystać z tego czego chłopak chciał się nauczyć należało się zakopać pod ziemie i tamtym szlakiem dostać pod przeciwnika. Dopiero wówczas można skorzystać z tego cudeńka o nazwie Shinju Zanshu no jutsu. Pozwala ono na zmiękczenie gleby pod stopami delikwenta i ściągnięcie go do ziemi tak, by ten się w niej kompletnie zaklinował. W takiej sytuacji wróg pozostawał idealnie wystawiony na ataki. Było to bardzo przydatne do ataku z zaskoczenia, szczególnie że Komatsuzaki lubował się w przebywaniu poza zasięgiem rażenia oponentów, czy to na niebie czy też pod ziemią. Oczywistym, więc było, że do treningu tej techniki potrzebował manekina, jako imitacji wrogiego shinobi, którego ściągnie do dołu. Ogólnie rzecz biorąc blondyn podchodził do tego treningu z dużą ilością luzu, a to wszystko przez to, iż uważał, że coś podobnego potrafił. Całe Moguragakure no jutsu polegało na zmiękczaniu gleby pod sobą czy przed sobą podczas poruszania, tutaj więc wystarczyło zastosować dokładnie ten sam mechanizm, który już dawno opanował tylko, że do góry. W teorii, więc powinno pójść banalnie prosto. Problem był w tym jak namierzyć przeciwnika spod ziemi. W przypadku żywego wroga było to beznadziejnie łatwe, wystarczyło skorzystać z Kagura Shingan, aby go wyczuć. Teraz gdy trenował na manekinie sprawa robiła się bardziej skomplikowana. Ten problem natury logistycznej Sunijczyk rozwiązał w banalny sposób, postawił na plecach manekina konika polnego stworzonego przy pomocy Kibaku Nendo, dzięki czemu korzystając z techniki sensorów będzie kierował się na glinianą foremkę i dotrze do drewnianej kukły. Zaiste jego geniusz ciężko było zmierzyć z powodu ogromnych rozmiarów. Po ustawieniu manekina na środku zakątku Nakaty chłopak wytworzył z gliny konika polnego i pokierował tak, by stworzonko przyczepiło się do ramienia drewniaka. Po tym sam odskoczył na jakieś dwadzieścia metrów i zabrał się do roboty. Zacząć należało od skorzystania z techniki Moguragakure no jutsu. To wykonał spokojnie skupiając chakrę w stopach i przekazując ją do podłoża tak, aby je na spokojnie zmiękczyć. W wyniku kilkusekundowego procesu zapadania się Chuunin znalazł się pod poziomem gleby. Fajno. Pierwszy punkt za nim. Po tym złożył pieczęć barana, a także zamknął oczy otwierając umysł. Użył oczywiście Kagura Shingan dzięki, któremu dowiedzenie się o położeniu konika polnego, a co za tym idzie i manekina było banalnie proste. Znając miejsce celu teraz Nakata wiedział gdzie się przemieszczać. Gdy tylko znalazł się tam gdzie się kierował
to ponownym użyciem Kagury Shingan upewnił się, że jest w odpowiednim miejscu, wówczas przyszedł czas do odpowiedniego działania, czyli użycia Shinju Zanshu no jutsu. Po pierwsze należało stanąć nie bezpośrednio pod celem, tylko jakieś pół metra przed, po to aby nie zrzucić go sobie na głowę tylko przed siebie. Po drugie w odróżnieniu od Moguragakure no jutsu tutaj nie należało skupiać chakry w stopach tylko dłoniach, a także powinno jej być troche więcej, bo proces zmiękczania był znacznie bardziej inwazyjny, szybszy. Dłonie napełnione chakrą przyłożył do sufitu swego tunelu, kierując się nimi prosto na kostki drewnianego ludzika. Następnie skumulowaną energię zaczął równomiernie przelewać do gleby, aby ta rozpoczęła proces zmiękczania gleby, który miał być szybki i prosty, nie zamierzał zmiękczyć bardzo tylko przedniej warstwy, ale całą po trochu, żeby był w stanie wbić przez nie dłonie i chwycić mocno manekina i pociągnąć z całej siły w dół, by ten wylądował w potrzasku. Przy pomocy tej samej siły Nakata zamierzał wyskoczyć z tunelu tylko cudem się zmuszając do niedetonowania ładunku umieszczonego na barku kukiełki. Jeśli wszystko poszło dobrze to chłopak wyciągnął manekina i zabrał się za te samą czynność kolejny raz tylko szybciej i szybciej i szybciej, by za ostatnim idealnym razem wreszcie wypowiedzieć magiczne Katsu i popsuć troszkę jego obiekt treningowy. Po tym wreszcie nadszedł czas na powrót do domu.
--------------------------------------------------------------------------------------
*
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Douhito Izuro [ Cz, 11 sty 2018, 19:56 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Akcept

Autor:  Nakata [ Pt, 12 sty 2018, 15:31 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauka Kasumi Enbu no jutsu*

Prorok po dłuższej serii nauki najpierw technik związanych z Kibaku Nendo, a potem z żywiołem ziemi postanowił nauczyć się też jednej sztuczki wynikającej z jego drugiej natury, tej bardziej ognistej. Obiekt jego zainteresowań nazywał się Kasumi Enbu no jutsu i za nieduże koszty chakry pozwalał zmajstrować naprawdę konkretny atak. Wadą tego było to, iż aby takowy wykonać najpierw należało się przygotować wywołując jakiś pożar, gdyż ta technika wytwarzała jedynie łatwopalny gaz, a nie płomień sam w sobie. Cóż, coś za coś, ale i tak Komatsuzaki uznał to za umiejętność zdecydowanie wartą poznania. Z powodu, jednak tego, iż w kanionie shinobi, w którym Nakata zwykł trenować ciężko było znaleźć coś co łatwo byłoby podpalić, a potem utrzymać ogień, to chłopak musiał skorzystać z wyjątkowo niecodziennego akcesorium do ćwiczeń ninjutsu - świeczki. Było to rozwiązanie przynajmniej równie banalne co rozsądne. No i tak nasz dzielni Chuunin z świeczką woskową na podstawce ruszył do zakątku, który nazwał od swego imienia, by trenować technikę opartą o katon - żywioł bodaj najbardziej nastawiony na destrukcje. Swoje ćwiczenia chłopak postanowił zacząć od czegoś prostego, ale koniecznego. Pieczęci.
- Wąż, baran, małpa, tygrys. - powtarzał sobie pod nosem powoli przy tym wykonując znaki, w ten sposób łatwiej mu się zapamiętywało. Nie chciał się zapomnieć i złożyć złych znaków podczas walki, bo wtedy z jutsu nici, a on może mieć przerąbane. Dlatego też to monotonne, nudne ćwiczenie powtórzył przeszło dziesięć razy, by w końcu być pewnym, że pamięta. Czemu te katony musiały mieć tyle pieczęci u cholery? Tak czy siak, potem przyszedł czas na ogólne ogarnięcie techniki w teorii. Należało wciągnąć powietrze do płuc (jakże odkrywcze!), by tam zmieszać je z chakrą w nie tak dużych proporcjach katon do tlen jak zwykle, a następnie dmuchając uaktywnić energię tak, by wydalane powietrze zmieniło się w ciężki gaz łatwopalny. Ów należało skierować na płomyk świeczki i liczyć, że substancja, którą wytworzyliśmy zajmie się i następne metry pokona już jako ogień. No cóż... sprawa w teorii brzmiała bardzo prosto, ale nie zawsze poziom trudności teoretyczny i praktyczny się pokrywały, więc z pewną dozą ostrożności Nakata zabrał się za wykonanie Kasumi Enbu no jutsu po raz pierwszy. Użytkownik Kibaku Nendo powoli jedna za drugą złożył wymagane pieczęcie, już skupiając ilości chakry, które uznał za odpowiednie, po tym wciągnął powietrze sporym wdechem mieszając je ze skumulowaną tam energią, ale w bardziej korzystnych proporcjach tlenu do katonu, aniżeli w przypadku Karyuu Endan czy choćby Housenka no jutsu. Po tym dmuchnął ile sił do przodu wytwarzając falę przy tym aktywując chakrę. Miał nadzieje, że zobaczy przed sobą szary dym zmierzający z niezłą prędkością do świeczki, w którą celował. Jeśli gaz zajął się ogniem i poleciał dalej pod postacią całkiem imponującego płomienia to Komatsuzakiemu pozostało oglądać dzieło zniszczenia z uśmiechem na ustach. No, a po tym je powtórzyć kilkukrotnie, aby mieć pewność, że wszystko dokładnie opanował, a także nauczyć się wykonywać technikę lepiej, szybciej, mocniej. Ogólnie, żeby doszlifować wszelkie szczegóły.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
*
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Taichi Senju [ Pt, 12 sty 2018, 15:32 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Kolejny raz muszę dać akcepta

Autor:  Nakata [ Pt, 12 sty 2018, 23:47 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauka Sukeru Shirudo no jutsu*

Ostatnimi czasy Nakata skupił się na technikach na wskroś żywiołowych. Najpierw były to dotony, a potem jeden katon na dopełnienie magazynku jutsu opartych, o któryś z żywiołów jakie znajdują się w arsenale blondyna. Tym razem miał zabrać się za coś zupełnie innego, za zdolność, którą uważał za swą drugą najpotężniejszą broń po Kibaku Nendo. Chodziło oczywiście o pakt z wężami i techniki z nim związane. Dotychczasowe dwie techniki, które chłopak opanował w tym zakresie były bardzo ofensywne, wręcz typowo teraz chciał nauczyć się czegoś defensywnego i na szczęście miał na to pomysł. Na błyskawiczną technikę blokującą szybszą, niż Doroku Gaeshi. Aby ją opanować jak zwykle udał się do zakątku nazwanego jego imieniem w kanionie shinobi. Miejsca zacisznego i pięknego, idealnego do ćwiczeń dla młodego shinobi, któremu zależało na dyskrecji. Zaletą tej techniki za równo z perspektywy treningu jak i walki było to, że nie miała pieczęci. W tym wypadku młodzian mógł się cieszyć, że nie musiał się uczyć ich sekwencji ani powtarzać ich mozolnie, żeby na pewno wyryły się na stałe w jego pamięci. Cała sprawa nauki Sukeru Shirudo no jutsu była o tyle prosta, że Nakata opanował już podobne techniki. Choćby w Sen'eiJashu także wyrastały z niego węże, tym razem z rękawa i wystrzelał je w przeciwnika. Tu jedyna różnica była taka, że musi przyzwać większego, twardszego węża, do tego z barku, który przy tym zakręci się w okół całego jego ciała, ale to raczej kwestia samego gada. Chłopak zrozumiał, że całą te chakrę, którą poświęcał na kilka węży w technice wyżej wspomnianej, to w tej którą się właśnie uczył musiał przekazać na jednego podłużnego zwierzaka, a wszystko po to, by ten był lepszy, twardszy, szybszy. Od tego zależało jego zdrowie na polu bitwy. Najpierw, więc Komatsuzaki przypomniał sobie działanie na jakim to polegało wykonując spokojnie Sen'eiJashu z czterema wężami. Troszke minęło od ostatniego wykorzystania tego jutsu, więc chciał obie przypomnieć ile to energii się używało, jak ją kumulował i tym podobne niuanse, jak się okazało, wciąż świetnie pamięta jak z niej korzystać, więc nie przewidywał trudności z Sukeru Shirudo no jutsu. Skupił, więc spokojnie tyle ilości mocy jak przed chwilą przy użyciu innej techniki, tylko że w tym wypadku nie skierował jej do przedramienia, lecz do prawej łopatki. Po skumulowaniu energii i mocnym jej skoncentrowaniu aktywował technikę w znajomy sobie sposób przywołując węża tuż przed tym dobywając kunaia. Następnie starał się przy pomocy chakry pokierować wężem w ten sposób, by ten okrążył jego głowę, a potem całe ciało, aż do samej ziemi. Musiał widzieć, że ten szybko się rusza, ta rotacja była jednym z ważniejszych aspektów defensywnych Sukeru Shirudo no jutsu. Gdy tak się zadziało to blondyn pchnął węża mocno kunaiem, jeśli choćby troszke się przebił ze swą wątłą siłą, znaczy że nie było dobrze. Tak czy siak shinobi z pustyni użył tej techniki tego dnia jeszcze wiele razy, żeby ją dobrze opanować... tfu co ja mówie... perfekcyjnie opanować! Nie mogło być żadnych uchybień, musiała to być doskonała wersja tego jutsu i to bez żadnych ale. Dopiero wtedy mógł wracać do domu.
---------------------------------------------------------------------------------------
*
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Taichi Senju [ So, 13 sty 2018, 10:10 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Jak mam to już w zwyczaju akcept

Autor:  Nakata [ So, 13 sty 2018, 16:41 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauka techniki Hebi Dageki Ken*

Kolejny piękny dzień i kolejny powód, aby Nakata udał się do kanionu shinobi do swego własnego zakątka, aby zaznać ciężkiego treningu. Uznał, bowiem że jeszcze jedno jutsu z zakresu wężowych technik to za mało na ten moment i że te są tak fajne, że chciałby się nauczyć kolejnych. Co prawda zdawał sobie sprawę, że jego główną bronią było Kibaku Nendo, ale wiedział że należy posiadać więcej niż jedno ostrze, by łatwiej móc zaskoczyć swego wroga, mieć odpowiedź na wszelkie jego argumenty. Szczególnie to ważne było przy Kekkei Genkai jakie miał Komatsuzaki. Co jeśli ktoś go okradnie z pojemników na glinę? Albo podczas długiej wyprawy przy którejś walce wyczerpie zapasy materiału wybuchowego? Co prawda nigdy mu się nie zdarzyło, ale zostanie w ten sposób bezbronnym przez opieranie tylko na technikach klanowych byłoby skrajnie nierozsądne. Kolejne jutsu z wybranych do nauki przez Proroka było na wskroś ofensywne. Polegało na wystrzeleniu z ust węża, który pędzi do ofiary, a następnie wysuwa z siebie miecz przebijając czy też tnąc oponenta w zależności od ruchu na jaki się zdecydowaliśmy. Nie trzeba, więc być geniuszem, że technika była bardzo bardzo podobna do Hebi Dageki Oki, które Sunijczyk opanował już jakiś czas temu. Z tego też powodu miał ułatwione zadanie i nie zakładał jakichś większych czy mniejszych problemów z opanowaniem nowego jutsu. Co nie oznaczało, że nie przykładał się do treningu, jak zwykle był szalenie sumienny oraz drobiazgowy. Najpierw powtórzenie pieczęci, na szczęście była tylko jedna i to często używana - tygrys. Tutaj wiele do zapamiętywania nie było, bo dokładnie tak samo to wyglądało w bliźniaczej technice. W charakterze rozgrzewki Nakata przypomniał sobie materiał używając doskonale znanej mu Hebi Dageki Oki. Ponownie, więc złożył palcami ten sam znak, skupiając chakrę w języku, by po chwili aktywować energię dokonując transmutacji w węża pędzącego z kłami nasączonymi jadem przed siebie. Fajna, niebezpieczna technika która posiadała ogromne zalety w postaci osłabiania wroga. Minusem, jednak było to, że możliwość zadania poważnej rany była bardzo niewielka, jedynie przy trafieniu w szyje czy skroń, a przeważnie były to części ciała silnie chronione. Tu była największa różnica między nimi, Hebi Dageki Ken było świetne w zadawaniu bezpośrednich, poważnych obrażeń przede wszystkim od dźgnięć, ale do osłabiania prawie się nie nadawało. Dlatego też Nakata uważał, że warto mieć obie, idealnie się ze sobą uzupełniały. Jedna do jednego zadania, druga do drugiego. Po tym gdy się okazało, że chłopak wciąż pamięta na czym polega używanie Hebi Dageki Oki przeszedł do próby wykonania tej drugiej o końcówce związanej z mieczem. Tym razem uznał, że będzie trzeba skupić do transmutacji, więcej chakry, bowiem poza analogicznych rozmiarów wężem miał wyjść także miecz, jednakowoż ilości energii były tylko trochę większa, różnica niebyła drastyczna. Następnie przyszedł czas na pieczęć tygrysa, tu bez żadnych problemów, bo była doskonale znana. Wszystko powolutku krok po kroczku z chirurgiczną precyzją. Potem szerokie rozwarcie ust wystawienie języka i przy tym aktywacja skupionej energii, aby dokonać transmutacji, a co za tym idzie przyzwać węża. Ten z kolei miał popędzić przed siebie z całkiem imponującą prędkością. Po około dziesięciu metrach przebyłych przez gada Sunijczyk aktywował resztki chakry pozostawione w paszczy zwierzaka, tak by wysunąć stamtąd półtorametrowe, obusieczne ostrze miecza. Jeśli się udało to znakomicie, ale już tradycyjnie był to tylko początkowy sukces. Teraz należało pracować dalej z uporem maniaka powtarzając wykonanie tej techniki, aby było jak najszybsze, jak najpłynniejsze, jak najlepsze, a nie taki etapowe jak za pierwszym razem. Dopiero gdy wszystko będzie mu wychodziło idealnie będzie mógł uznać, że opanował Hebi Dageki Ken.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
*
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Douhito Izuro [ So, 13 sty 2018, 17:11 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Akcept.

Autor:  Nakata [ N, 14 sty 2018, 17:47 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauka Kyakubu Satsu*

Nakata postanowił być ninją uniwersalnym znającym się na wielu różnych dziedzinach sztuk shinobi. Przez tą ambicję uznał, że koniecznym jest poszerzenie jego arsenału z segmentu genjutsu. Tutaj, jednak młody Sunijczyk natrafił na pewną przeszkodę o charakterze organizacyjnym. Techniki iluzji, bowiem polegały na wpływaniu na mózg przeciwnika w rzeczywistości niczego nie robiąc, a co za tym idzie nie mógł jak zwykle trenować samemu i sprawdzać efektów swoich działań. Krótko mówiąc Chuunin potrzebował pomocy... i to osoby tak pomocnej, że zgodzi się w asystowaniu przy nauce techniki, które wprawia kogoś w nieprzyjemne uczucie zapadania się pod ziemie. Chłopak znał tylko jednego takiego człowieka - Grubazu. Tłusty chłopak o wielkich marzeniach, którego poznał jeszcze w akademii, a który niestety przez wadę serca musiał zrezygnować z kariery shinobi. Był tak miły i uczynny, zawsze chciał pomagać, że aż serce się krajało. Był idealnym kandydatem i zgodnie z przewidywaniami zgodził się pomóc. Nakata, więc zaprowadził go do kanionu shinobi, ale zupełnie w przeciwnym kierunku, niż się szło do Zakątku jego imienia. Jeszcze ten, by zaczął tam przyłazić i go podglądać podczas ćwiczeń. To Chuuninowi by się nie spodobało, a dla cywila było zwyczajnie niebezpieczne. Dlatego też udali się do jakiegoś zakamarka w tym pięknym malowniczym miejscu i zabrali się za trening.
- Będziemy musieli złapać kontakt wzrokowy, ale to jak Cię poproszę... i pamiętaj to nie jest prawdziwe co się stanie tylko ułuda, więc nie panikuj, bo szybko Cię z niej wyciągnę. - uprzedził swój obiekt ćwiczeń co do tego cóż tam się wydarzy, a także starał się uspokoić. Skupił średnie ilości chakry jak na tę rangę w oczach i dał Grubazu znak, aby ten w nie spojrzał. Wówczas aktywował swą energię starając się szybko wiązką mocy przekazać ją przez oczy chłopaka, po nerwach wzrokowych wraz z informacją, którą przekazywały do mózgu.
- Ojej, ale gorąco, pali, Nakata-san wyłącz to. - zaskomlał poczciwy grubasek. Prawa brew Chuunina podeszła do góry, a on spojrzał z zażenowaniem. *Jakie gorąco? Czyżbym pomylił technikę?* Zapytał sam siebie w myślach i dla pewności użył Kagura Shingan. Gamoń nie był pod wpływem iluzji tylko tak się przestraszył, że mu się to wydawało. Komatsuzaki pacnął go w bark i powiedział:
- Nie zadziałało, to słońce tak pali. - po czym oboje się przez chwilę śmiali z tej komicznej sytuacji. Przyszedł czas do kolejnej próby. Tym razem ninja inaczej skonfigurował chakrę, dodał jej troszke więcej. Po tym ponownie spojrzał w oczy swego kolegi przekazując energię do jego impulsu wraz z jego wizją zapadania się transportem nerwowym.
- Cholera serio się zapadam! - powiedział bardziej radosny, niż zaniepokojony Grubazu, a użytkownik Kibaku Nendo ponownie sprawdził czy ten nie robi go w konia przy pomocy zdolności sensorycznej. Rzeczywiście był pod wpływem działania iluzji. Teraz pozostało tylko podszlifować technikę powtarzając ją wielokrotnie, a potem podziękować i odprowadzić koledze stawiając mu z wdzięcznością obiad. Oby scenariusz był tak prosty i mily.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
*
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Douhito Izuro [ N, 14 sty 2018, 20:19 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Akcept.

Autor:  Nakata [ Cz, 8 lut 2018, 21:27 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Nauka Kodate no jutsu*

Nakata wrócił po ciężkiej misji, pierwszej rangi B w swoim życiu i uznał, że wciąż może się rozwinąć, poznać nowe techniki, zwiększyć swój potencjał. Ku temu ruszył do biblioteki, aby poczytać o ninjutsu, jednak nie tych na poziomie Chuunina, lecz tych oznaczonych magiczną literką B. Były to dla niego ziemie nieznane, ale za to jak ekscytujące. Przeszukując te listę znalazł kilka, które były bardzo interesujące, ale z uwagi na trudność stwierdził, że na te chwilę powinien skupić się tylko na jednym. Padło na technikę Kodate no jutsu, która pozwalała dosłownie zniknąć z pola widzenia. Chłopak zdecydował się na nią przez charakter jego zdolności rodowych. Kibaku Nendo dawało ogromny potencjał ofensywny, ale praktycznie nie posiadało umiejętności wspomagających, typowo sytuacyjnych. Przydało się, więc wspomóc o coś takiego, by zakryć jedną ze swoich nielicznych (hehe) wad. Aby wytrenować te technikę Sunijczyk udał się do kanionu shinobi, a konkretniej do swego zakątka, tym razem nie uposażony tylko w tradycyjne narzędzia, ale także lusterko. Przyda się aby zorientować się czy rzeczywiście cały "zniknął" czy też może są jakieś miejsca, w których go widać. Tego trzeba było uniknąć, być pewnym na sto procent, że wszystko w pełni gra. Gdy dotarł na miejsce swoje przygotowania zaczął od użycia Henge no jutsu. Uznał, że ta banalna technika będzie znakomitą rozgrzewką dla treningu Kodate no jutsu. Też nakładało się na siebie płaszcz z chakry zmieniający wygląd, który miał być stabilny i niezmienny podczas poruszania się. Z tą różnicą, iż w Henge nadawało się pewne cechy fizyczne, natomiast w przypadku Kodate przywdziewało się na siebie pelerynę niewidkę. Przez to też było dużo bardziej skomplikowane, no ale to później. Tak czy siak Nakata przypomniał sobie ostatnią osobę, której dokładnie się przyjrzał, wyobraził sobie ją, ładną cycatą brunetkę, ułożył jej obraz w swej głowie, co było zresztą bardzo przyjemne, po tym skupił chakrę pod postacią płaszcza na całym swoim ciele, złożył pieczęcie i mruknął:
- Henge no jutsu. - następnie przyjrzał się sobie w lusterku, miał nadzieje, że czekał na niego przyjemny widok sukcesu techniki, a także urody owej dziewczyny. Po tej rozgrzewce dezaktywował technikę przemiany i zabrał się do właściwego treningu. Rozpoczął go od nauki na pamięć pieczęci, których było aż pięć, także trzeba było się przyłożyć.
- Świnia, małpa, smok, wół, wąż... - mówił powoli, ale dokładnie wraz z tym składając znaki palcami. Mówiąc i słuchając swojego głosu, a przy tym robiąc pieczęcie zawsze lepiej mu szło zapamiętywanie, łatwiej wchodziło do głowy. Tak czy siak, jednak powtórzył te czynność przeszło dziesięć razy, nie mógł pozwolić na to, żeby na placu boju pojawiły się w jego głowie jakiekolwiek wątpliwości tyczące się rodzaju znaku czy też kolejności w jakich były ułożone. Następnie zabrał się za rozkładanie chakry, najpierw "na sucho". Zebrał, więc energie w dużej ilości jak na swoje możliwości i równomiernie niczym gładź szplachlową, rozprowadził chakrę po skórze ną całym ciele. Chwilę podziałał tak, żeby ta była rozłożona jak najrówniej, a także jak najbardziej stabilna. Po tym przyszedł czas na zrobienie wszystkiego razem do kupy. Powoli wykonał pięć pieczęci pod rząd, wciąż mrucząc sobie ich nazwy pod nosem. Po tym nałożył na siebie płaszcz z chakry tak jak wcześniej, bardzo spokojnie, dokładnie, bez pośpiechu, przy tym wyobrażał sobie, że jest niewidzialny.
- Kodate no jutsu. - powiedział i aktywował energię. Po tym spojrzał w lusterko, żeby dowiedzieć się czy zadziałało... i to na całym ciele, czy nie ma jakiegoś widocznego placka, w którym widać jego ciało. Jeśli tak to zaczął wykonywać technike raz za razem, by robić to szybciej, oszczędniej, lepiej, potem testował kontrolę nad utrzymywaniem niewidzialności, podczas biegania, skakania, przewrotów w przód, ogólnie aktywności fizycznej. Gdy z tym wszystkim radził sobie doskonale to dopiero wtedy uznał, iż opanował te sztukę.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
*
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Samui no Hagane [ Cz, 8 lut 2018, 23:19 ]
Tytuł:  Re: Zakątek Nakaty

Wolałbym, żeby to było 40 <police> Ale i to zaakceptuję xD

Strona 13 z 13 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/