Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

[JE]Stłamsić bunt.
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=99&t=11408
Strona 1 z 2

Autor:  Sabaku no Hissori [ Cz, 14 gru 2017, 14:07 ]
Tytuł:  [JE]Stłamsić bunt.

Bunt co? Czasami myśli wymykały mi się spod kontroli a ja jakby nieświadomie przemawiałem do gurdy pełnej piachu. Sama gurda nie była może jakoś specjalnie ważna jednakże jej zawartość ceniłem niemal jak życie. Właściwie to dzięki obecności tych złotych ziarenek prawdopodobnie miałem nadal możliwość żyć jak i piastować stanowisko Kage. Jakoś nie specjalnie miałem ochotę zajmować się tymi wszystkimi osobami, które podobno miałem zgładzić. Wbiłem znudzoną minę w półkę z książkami w moim gabinecie. Trzeba się nieco przygotować. Zanim tam dotrę wypadałoby nie zostać za bardzo rozpoznanym. Woda na pustyni również się przyda. W głowie układała mi się powoli lista tego co muszę zabrać ze sobą aby przeżyć i co więcej z powodzeniem zakończyć misję. Korzystając więc z okazji zmieniam ubrania na podróżne szmaty wsuwając wcześniej niezwykłą rękawicę na lewą dłoń(artefakt C jest w KP), zabierając swoją włócznię, trochę prowiantu oraz wody na drogę a także małomówną sowę(jest w moim kp 1,5 razy większa niż największy osobnik i gada po ludzku), która dłuższy czas nie miała możliwości rozprostować skrzydeł. Wsunąłem w usta jeden z moich lizaków (brzoskwiniowy) jak to miałem w zwyczaju gdy wyruszałem w podróż. Cóż za rozkosz. Z tym smakiem wracają wspomnienia wypraw i walk - szczególnie tych w Na no kuni. Iktu. Dziś wieczorem wyruszymy gdy temperatura zacznie powoli spadać. Będziesz moim wzrokiem z powietrza jako, że nie chcę się przedwcześnie zdradzać ze swoimi zdolnościami. Będziesz też przydatna w nocy aby doglądać szlaku. W razie gdybyśmy byli w poważnym zagrożeniu zapiszcz "effugium" co będzie naszym umówionym sygnałem na czas tej wyprawy. Ciebie nikt się tam nie spodziewa więc gdy dotrzemy na miejsce obserwuj wszystko z bezpiecznego miejsca lub ukryj się gdzieś gdzie będzie Ci chłodno i będziesz niezauważona. W razie potrzeby pomocy wykrzyczę Twoje imię. Nie chcę aby coś Ci się stało podczas tej misji. Wiem, że jesteś silna jednakże moi przeciwnicy mogą używać niezwykłych zdolności tak jak i ja. Pochyliłem głowę sprawdzając jeszcze raz wyposażenie i jego mocowania. Oficjalny strój Kazekage pozostawiam w gabinecie pod kluczem. Chciałbym również przed wyjściem zaopatrzyć się w dwa małe zwoje pieczętując w nich dodatkowe zapasy piasku w razie nagłej potrzeby użycia ich co miało niewielkie szanse się stać na pustyni lecz jednak warto czasem zainwestować w takie szczegóły(podlicz mi tutaj, żeby już nie latać po sklepach załóżmy, że z wioskowej zbrojowni wykupiłem). I tak właśnie mijał dzień - na przygotowaniach. Gdy zdobyłem wszystko co było mi potrzebne usiadłem wygodnie gapiąc się w sufit i chowając ostatnie kosmyki włosów pod warstwami materiału zostawiając jednocześnie tylko wąską szczelinę na oczy poprzez osłonięcie twarzy od brody do nosa. Czekaliśmy na pierwsze oznaki ochłodzenia i gdy największy żar przeminął czas było wyruszać. Znając rozstawienie shinobich w wiosce i momentami niepatrolowane miejsca starałem się opuścić wioskę niepostrzeżenie. Wiedza któregoś ze strażników mogłaby dotrzeć do miejsca w które się wybierałem jeszcze przede mną a nie chciałem aby spodziewano się mojego przybycia. Nie mogłem zaufać żadnemu z obecnych tu shinobich nie należących do formacji ANBU. Korzystając z okazji przemknąłem nad murami posiłkując się piaskowymi zdolnościami i wyruszyłem jak najprędzej w drogę zrównać bunt z piachem pustyni. Pod bandażami pojawił się tylko niewielki uśmieszek lecz nie taki zwykły a złowrogi. Prawa dłoń zacisnęła się mocniej na włóczni a stopy zaczęły się wsuwać w miękki piasek prowadząc na wschód - do Sabakunoshinju.

Autor:  Douhito Izuro [ N, 7 sty 2018, 13:27 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

//Przejmuję JE.

Dowiedziałeś się praktycznie wszystkiego od Rady Wioski, zadanie było w sumie proste pozabijać buntowników. Tylko czy taka forma przystoi Kazekage? W historii tej wioski było już sporo takiego barbarzyństwa, ale czy młody Kage zrobi to co chciałaby od niego wioska? Czy to było słuszne? Nikt nie wiedział jak się zachowa gdy napotka tych ludzi, może ich zjedna, ale to by było coś innego niż to co chciały głowy wioski piasku. Pierwszy dzień tej trudnej misji zaczął się od przygotowań, spakowania sprzętu, zmienienia wyglądu by nie zostać łatwo rozpoznanym. W sklepie zakupiłeś dwa małe zwoje w które spakowałeś w każdym po kilo piasku (na jedną technikę rangi C) na czarną godzinę. Zapłaciłeś 80 rou za dwa zwoje. Zaczęło się robić ciemniej, była idealna chwila na wyruszenie z wioski, Gdy wychodziłeś z mieszkania od razu mogłeś wyczuć, że ktoś cię obserwuje, nie widziałeś kto to był. Mogłeś się zatrzymać, ale raczej nie było to najlepsze w wiosce, inni mogliby dopomóc tym ludziom, albo mogłeś się zdradzić, że wyruszasz, więc może najlepszą chwilą było rozpoznanie wroga poza murami wioski. Znałeś ją naprawdę dobrze więc nie było problemu by prześlizgnąć się niezauważonym obok strażników wioski. Była to dwójka shinobi którzy naśladowali Twoje ruchy, a niżeli się ukrywali. Gdy ty już byłeś parę metrów od wioski oni dopiero z niej wyszli. Świecił mocno księżyc co powodowało, że cała pustynia była bardzo widoczna. Kroczyłeś w stronę celu, po chwili widziałeś stertę piachu gdzie mogłeś się skryć nie zauważonym i spróbować odkryć ich tożsamość, albo ruszyć dalej nie przejmując się tą dwójką.

//Powodzenia

Autor:  Sabaku no Hissori [ Pn, 8 sty 2018, 11:25 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Theme postu: https://www.youtube.com/watch?v=bQP-b30n2xo

Czas było wyruszać. Nagliła mnie potrzeba podcięcia skrzydeł tym, którzy próbują podkopać autorytet jedynej osoby chętnej zajmować się tym całym piaskowym światem. O chętnych na moje stanowisko jeszcze nie słyszałem. Wyzwania również nikt mi nie rzucił. Uśmiechnąłem się wbijając wzrok w dwie sylwetki podążające moim tropem jakbym miał przeszyć je na wskroś swoim spojrzeniem kończąc ich zbyt ciekawskie żywota. Uniosłem jedną brew zaplatając ramiona na klatce piersiowej i postukując palcem wskazującym prawej ręki w biceps lewej ręki. Czekałem co mają mi do powiedzenia Ci, którzy podobno służą pod moją komendą. Czyżby już tutaj ktoś chciał zakończyć moją podróż do Sabakunoshinju? HUUUUUH? - wyrzuciłem głośno. Oczekiwałem szczerej i jasnej odpowiedzi lecz mimo wszystko byłem przygotowany na atak z ich strony. Zdrajca może być wszędzie. Nie musi się z tym obnosić po całej wiosce a szczególnie jeśli chce mnie strącić ze stanowiska. Mimo wszystko póki co to były tylko zalążki i pogłoski o możliwej wojnie domowej z powodu tak nonsensownego jak przywództwo kogoś o niższej randze. Nikt z nich nie kwapił się aby przyjąć tytuł lub też podążyć to tetsu no kuni występując oficjalnie przeciw mnie. Banda tchórzy. Mogę zginąć lub zostać pojmanym lecz jeżeli mi się coś stanie wioska znowu podupadnie. To ja jestem tym, który podniósł ją na nogi i uparcie trzyma śmiejąc się z rozgrzanego piachu wpadającego w przekrwione oczy. Wróciłem myślami do istotek. Być może niewinnych. A z resztą. Róbcie co chcecie. Ruszyłem w stronę miejsca gdzie dało się niepostrzeżenie przelecieć ponad murami lub najzwyczajniej w świecie przebiec przy pomocy dekaty ki. To, że ta dwójka o czymś wie nie znaczy, że od razu wszyscy muszą to wiedzieć. Zakryłem się odpowiednio i ruszyłem zgodnie z planem w objęcia pustyni. Temperatura powoli powinna się obniżać od tego momentu więc miałem nadzieję na spokojną i niedługą podróż. Być może dotrę tam nocą i wszystko dokona się od tak? Ciężko powiedzieć. Rozlewu krwi jednak może być ponad miarę. Miałem jednak w zanadrzu pewną zdolność, która pozwoli mi wrócić być może z kilkoma jeńcami. A wszystko byłoby dobrze gdyby mi tylko zaufali. Niewierni, plugawi, zatraceni. Dotknie was kara a piach wypełni wasze gardła.

Autor:  Douhito Izuro [ Wt, 9 sty 2018, 18:06 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Niepostrzeżenie przemknąłeś się przez mury swej wioski, czy była ukochaną? Trudno stwierdzić, darzyłeś ją jakimś sentymentem skoro podjąłeś się bycia Kazekage. W końcu który szanujący się mieszkaniec wioski chciałby tak bardzo się wychylać, ryzykować czasem swym życiem. Zwłaszcza w Sunie gdzie ostatnimi czasy nie działo się najlepiej, częste morderstwa, gwałty, jednym słowem anarchia. Brakowało silnej ręki, taką też widocznie byłeś, czy zabijesz tych biednych mieszkańców spisujących przeciwko Tobie? Tego nie można było określić, jaki był ich motyw? Tego niestety się nie dowiedziałeś. Rada Wioski tylko wspominała o wyśmiewaniu się z Twojej rangi, ale czy ranga określała siłę shinobi?
Księżyc wyglądał tak pięknie na pustyni, było stosunkowo ciepło, jednakże zaczynało się co raz bardziej oziębiać jak to na pustyni. Dwójka Shinobi która była za Tobą zaczynała się zbliżać do Ciebie, w końcu nie da się biegać na tyle szybko z gurdą na plecach wypełnioną piaskiem. Widocznie konfrontacja była nieunikniona. Doszedłeś do hałdy piasku w której mogłeś się schować i zaskoczyć nieznajomych. Biegli oni tak jak ty w kierunku księżyca który lekko oślepiał w taką noc. Było też stosunkowo późno, więc raczej każdy wolałby teraz leżeć w łóżku, a niżeli walczyć stąd koncentracja każdego z was nieco spadła. Mogłeś ich zaskoczyć, ale czy tak postąpisz? Z oddali widziałeś, że była to dwójka shinobi z Suny, dziewczyna i chłopak w przybliżonym wieku, lekko starsi od Ciebie. Mieli na sobie pustynny płaszcz, a także maski zasłaniające ich twarze. Nie mieli raczej szczególnego uzbrojenia stąd nie dało się określić czym mogą władać. Byli od Ciebie jakieś sto metrów, a więc miałeś sporo czasu by odpowiednio się skryć tylko czy tego pragnąłeś?

Autor:  Sabaku no Hissori [ Cz, 18 sty 2018, 14:48 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Hmph. Co za bezczelność tak jawnie za mną podążać bez podania jakiejkolwiek przyczyny. Powiedziałem cicho jednocześnie obniżając głos. Spojrzałem w stronę biegnącej za mną dwójki jakby upewniając się, że idą moim tropem. Może już teraz ktoś chciał dokonać tego czego nie zdołał zrobić bunt. Może nie koniecznie chcieli mojej śmierci ale z pewnością chcieli mnie pozbawić władzy a także jej insygniów w postaci oficjalnego stroju Kazekage. Samo ubranie nie było tak ważne. Mogliby to zrobić jako symbol. Z tego powodu oficjalne ozdóbki zostały w wiosce pilnowane przez ANBU, którzy zawsze wiernie chronili Kazekage niezależnie od rangi czy sytuacji. Póki co nie mają chyba złych intencji a przynajmniej nie zdołali ich pokazać. Zagwizdałem na sowę przywołując ją do siebie na tyle blisko aby mogła zareagować, usłyszeć mnie gdy będzie potrzebna. Zacisnąłem dłonie na metalowej włóczni i zakręciłem nią lekko przyjmując pozycję obronną na ewentualność ataku. Oczekiwałem tak aż dwójka shinobich z Sunagakure dogoni mnie biegnąc po piaskach pustyni. Nie musiałem korzystać z piachu w gurdzie. Całe to miejsce było jednym, wielkim zbiorowiskiem piachu. Przygotowałem się więc do tego, że będę musiał odeprzeć szarżę rozpędzonego wroga. Mimo wszystko nie chciałem jeszcze używać swoich zdolności. Nie potrzebowałem marnować chakry już teraz. Wbiłem wzrok w furkoczące za sylwetkami płaszcze. Też byłem mocno zakryty. Ludność Sunagakure dobrze wiedziała jak uchronić się przed żarem południa i mrozem północy. Nieubłaganie zbliżające się postacie i czas nagle jakby zatrzymany. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że są tutaj aby dokonać mojego żywota. Czemu za mną podążacie? Czy wydałem wam taki rozkaz? Podejżliwie zapytałem o kolejne informacje cały czas trzymając pozycję obronną z wyciągniętą ku nim włócznią. Może nie skończy się to rozlewem krwi. Nie jesteśmy w końcu w Kirigakure. W tym momencie niczym burza piaskowa uderzyły we mnie wszystkie wspomnienia ze szczytu Kage. Awatary zniszczenia. Zagrożenie. Zagrożenie, które może być jeszcze w jakimś stopniu realne. Tego dnia Hao Kuro-Shin został przeze mnie uratowany. Mogłem odebrać mu życie. Mogłem pokusić się o zakończenie tego wszystkiego. Wybrałem rozejm. On nadal gdzieś tam żyje i sprawuje władzę w pogrążonej nienawiścią wiosce. Czy rozwiązania militarne są aż tak popularne? Mieszkańcom przez ostatnie miesiące żyło się przecież coraz lepiej. Bez obaw. Bez wojny. Bez stresu. Kolejne uśmiechnięte twarze widać w okolicach basenu. Naszego, miejscowego zielarza w końcu zaczynają odwiedzać nawet podróżni. Nie mogę zaprzepaścić tych działań. Muszę wykonać zadanie chociażby oznaczało to egzekucję wszystkich zebranych w tamtej wioseczce. Jaki jest wasz cel? Zakończyłem nieco podnosząc ostrze włóczni.

Autor:  Douhito Izuro [ Pt, 19 sty 2018, 10:44 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Biegłeś przez pola pustyni chcąc czym prędzej znaleźć się we wiosce która wszczęła bunt, jednakże ktoś za Tobą biegł, była to dwójka shinobi najprawdopodobniej z Suny, ale czy była Tobie oddana? Jakie miała zamiaru, zapytałeś się ich otwarcie czemu za Tobą podążają i wtem zaczęło dziać się coś dziwnego. Wpierw Twoja sowa z góry powiedziała bardzo szybko.
- Uważaj... - nie wiedziałeś co się dzieje, spojrzałeś instynktownie na tamtą dwójkę. Zaczęła kończyć swoje techniki, celowali w Twoim kierunku! Skupiłeś się na nich bo jakże by inaczej, w końcu zaczęli tworzyć offensywne techniki mierząc akurat tam gdzie stałeś, ale czemu? Wrogowie?! Nie byłeś pewny, nie zdążyli nic powiedzieć a już przysłoniły ich dwie techniki. Facet wypuścił bardzo cienkie powietrze które leciało jak by lekko obok Ciebie, ale nie byłeś tego taki pewien. Znałeś się na Fuutonie, nie znałeś jednak tej techniki. Nie miałeś najprawdopodobniej z niej styczności. Byliście oddaleni od siebie o jakieś sześć metrów w chwili wypuszczenia techniki stąd miałeś mało czasu na reakcję. Kobieta natomiast użyła innej natury czakry, a mianowicie Katonu, wypuściła szybko z ust gorący ogień który mknął w Twoim kierunku, skupili się na Ciebie najprawdopodobniej. Nie miałeś sporo czasu, usłyszałeś też coś za Twoimi plecami, coś co pędziło w Ciebie, czyżby zasadzka? Co to było? Nie zdążyłeś się obrócić gdyż byłeś skupiony na tamtej dwójce i ciężko było w tym momencie coś innego podjąć. Nawet prosty obrót głową chyba, że zaryzykujesz życiem, w końcu tamte techniki mogą cię trafić.






_______________________________________________________________
Jūha Shō - faceta
Pokaż/Ukryj:



Karyuu Endan. - kobiety
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Sabaku no Hissori [ Pt, 19 sty 2018, 21:48 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Mrugnąłem tylko szybko obserwując nadchodzące wydarzenia. Nie spodziewałem się tak szybkiego obrotu spraw. Już teraz mnie zaatakowano a nawet nie ruszyłem włócznią w ich stronę. "I podobno to ja jestem ten zły". Płaszcz zafurkotał gdy natychmiast rzuciłem się bok tak aby nie przeciąć drogi powietrznej technice i znaleźć się kilka metrów dalej. Już teraz nie mogłem powstrzymywać swoich zdolności i umiejętności. Nie gdy na szali było moje życie. Shunshin no jutsu na jedną ze stron miało uratować mnie przed frontowym zderzeniem zarówno z powietrznym cięciem jak i płomienną techniką. Piasku miałem w okolicy pod dostatkiem więc korzystając z dobroci pustyni uniosłem przy pomocy moich zdolności drobinki, które miały natychmiast zająć się obroną mojego ciała. Ciężko było mi w tym momencie wybadać teren więc nie mogłem zaryzykować kolejnego trafienia. Zawsze ufałem piachowi więc i teraz wiedziałem, że poradzi sobie z nadchodzącymi uderzeniami. Jako, że zdolności klanu nie potrzebują pieczęci natychmiast chciałem zorientować się w sytuacji rozglądając się zarówno po śledzącej mnie dwójce jak i poszukując wzrokiem tajemniczych dźwięków zza moich pleców. Była to podstawa jakichkolwiek działań gdyż nie chciałem walczyć na raz z wieloma przeciwnikami. Najłatwiej jest przecież wykończyć ich jeden po drugim aby chwila za chwilą osłabiać ich możliwości. Starałem się wypatrzeć największe zagrożenie i co najważniejsze osobę, która może być skupiona na biegu w moją stronę. Staram się trzymać dystans i jeśli widzę, iż ktoś ma zamiar się do mnie dostać wystrzeliwuję Mezuna no jutsu. Piaskowe kulki powinny natychmiast ostudzić zapał przeciwnika. Jeśli ktoś próbuje się do mnie zbliżać staram się również wycofywać i blokować piaskiem ciosy, które mogłyby dosięgnąć mojego ciała. W przypadku znalezienia się w zwarciu z jakimś z przeciwników, który chce mnie dosięgnąć staram się wyprowadzić pchnięcie włócznią mające pozornie nie dosięgnąć jednej z nóg oponeta po czym wypuścić odpowiednią dawkę błękitnej energii aby wydłużyć i zaostrzyć końcówkę szpikulca. W ten sposób powietrzna aura mogłaby rozerwać mięśnie bądź nawet rozłamać kości a jak wiadomo z raną nogi prędkość ruchów nie jest już taka sama.




#1 kkg
Pokaż/Ukryj:


#2 własna kkg
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Douhito Izuro [ So, 20 sty 2018, 10:37 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

/Dostrzegłem myśl, że obracasz się w bok by użyć Shunshina, ale miej to jaśniej na uwadze, w końcu ta technika porusza się tylko w linii prostej.

Odwróciłeś się na pięcie w lewy bok od tych dwóch technik lecących w Twoim kierunku i dzięki przyspieszeniu mogłeś oddalić się o siedem metrów w bok, byłeś bezpieczny. Podniosłeś swój piach który szybował nad Tobą by w razie gdyby zablokować cokolwiek, ale nic takiego nie miało się wydarzyć. Skierowałeś spojrzenie na to co było wtedy za Tobą, była to silna technika* polegająca na wytworzeniu z włosów czegoś na kształt węża, a więc ktoś jeszcze cię atakował. Skierowałeś swe spojrzenie w tamtym kierunku i był to shinobi bez maski, ale może i powinien założyć? Bo prócz jego charakterystycznych rudych włosów mogłeś dostrzec szpetną twarz, widocznie po paru nieudanych eksperymentach. Widocznie ten ktoś czyhał na to byś się wyłonił. Tamta dwójka jak się okazało nie atakowała wcale Ciebie tylko chciała obronić swojego Kazekage używając technik, wpierw dotarło powietrze które przecięło głowę węża na pół, by po chwili dotarł Katon powodujący opalenie. Musiało boleć wroga. Unosił się zapach zwęglonych włosów, gdzieniegdzie znajdowały się też resztki poszarpanych i przy węglonych rudych kosmyków. Dwójka zbliżyła się do Ciebie nie na tyle byś określił ich za wrogów. Dziewczyna ukłoniła ci się i dopowiedziała.
- Jesteśmy z ramienia Czcigodnych, mamy ci pomóc. Na rozkaz...! - to mówiąc wyciągnęła swoje ostrze chowane za plecami i czekała na Twoje rozkazy, to samo chłopak który nic nie mówił. Koncentrowali się na prawdziwym wrogu który dochodził do siebie. Rudzielec trzymał teraz swoje długie włosy w dłoniach i próbował je dogasić. Dzieliło was dwadzieścia metrów. Szybko zdążył się otrzepać i być gotowym do dalszej walki. On nie czekał na rozkazy więc szybko zaczął związywać pieczęci, nie do końca byłeś pewien co to za ruchy. Wyglądało jak do techniki przyzwania.

___________________________________________________________________________
Ranjishigami no Jutsu
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Sabaku no Hissori [ Pn, 5 lut 2018, 23:48 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

"Żywy" - przeleciało mi przez myśl gdy tylko rozeznałem się w sytuacji po użyciu shunshin no jutsu. Trzeba było szybko reagować. Techniki nie były wycelowane we mnie. Cóż. Zawsze mogły być po to aby zablokować mi jedną z dróg ucieczki. Nie ma co. Gdyby cała trójka we mnie celowała mogłoby się to inaczej skończyć. Nie ma jednak zabawy bez ryzyka. Jakoś bym to przyjął. Była to jednak ulga, że nadal chociaż część garnizonu była mi wierna i mogłem polegać na ich zdolnościach. Spróbujmy go obezwładnić i wyciągnąć tyle informacji ile można. Jeśli będzie bardzo groźny macie pozwolenie go zabić. Już w trakcie mówienia użyłem techniki, do której nie potrzebowałem pieczęci jak to zwykle bywa w klanie Sabaku. Przeciwnik musiał się jeszcze dogasić i zaczął składać pieczęci. Korzystając więc z okazji, że jesteśmy na środku pustyni chciałem wykorzystać jedną z najbardziej destrukcyjnych zdolności w moim arsenale. Sabaku Sousou. Piach miał natychmiast złapać dłonie przeciwnika krusząc w nich kości tak, aby nie miał możliwości sładać kolejnych pieczęci. Przewagę miała mi zapewnić szybkość techniki jak i moje zdolności w kontroli piachu. Dodatkowo dwójka pomocników z pewnością mogła zareagować na to co się wydarzy. Nie chciałem aby technika oponenta została ukończona gdyż miałby szansę zasłonić się przed tym co miało nadlecieć właściwie nie wiadomo z jakiej strony. Mezuna - bo tak nazywała się moja popisowa technika i tak na prawdę pierwsza z wymyślonych miała za zadanie natychmiast oślepić przeciwnika lub jeżeli jest tak szybki, że nawet mój piach nie jest w stanie go dostać uczynić to stojącemu na przeszkodzie summonowi - o ile będzie to właśnie technika przyzwania. Jestem cały czas uważny podczas tych akcji i obserwuję uważnie co zrobi szpetny rudzielec aby móc zareagować i osłonić się piaskiem, odskoczyć lub przy pomocy włóczni zablokować atak (oczywiście jeżeli jest potrzebny jakiś gest do jutsu to puszczam tylko jedną ręką będąc gotowy do złapania jej ponownie). Na tym terenie to ja miałem przewagę.

(Piszę tylko tyle, żeby nie robić mnóstwa - albo/albo chyba tak będzie wygodniej w krótszych sekwencjach tą walkę prowadzić)




Pokaż/Ukryj:


Pasywnie:
Pokaż/Ukryj:


Własna:
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Douhito Izuro [ Śr, 7 lut 2018, 17:37 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Spróbowaliście swoich sił by zaatakować rudzielca, trzeba było przyznać, że wasza strategia była dobra, ale nie wszystko poszło tak jak należy. Dwójka twoich towarzyszy czekała na Twoje polecenie, ale postanowiłeś zrobić wszystko sam i pokazać co potrafisz. Użyłeś swych dwóch technik, pierwsza która miała oślepić pofrunęła w jego kierunku, druga natomiast trumna miała go w mgnieniu oka sprzątnąć. Niestety, kuleczki zostały dość szybko zniszczone przez spory podmuch wiatru który wtedy nastąpił, technika nieco była zbliżona do przyzwania, ale nie była to ta. Rudzielec wyrzucił z siebie powietrze które ruszyło w waszym kierunku, dwójka była na to przygotowana i spokojnie zdołała sobie poradzić ty natomiast byłeś w trakcie zamykania trumny przez co zostałeś wytrącony z tworzenia. Dostrzegłeś uśmiech u Twojego wroga. Najwidoczniej znał Twoje zdolności i wiedział jak sobie z nimi poradzić. Nie stało ci się nic prócz tego, że w ostatnich chwilach musiałeś przerwać zamknięcie. Rudzielec widząc to co się działo i mając odpowiednie informacje postanowił zniknąć. Stąd też rzucił pod nogi dwie bomby dymne które miały mu pomóc w ucieczce, nie wiedzieliście co robi. Twoja koleżanka była sensorem więc szybko złożyła potrzebną pieczęć, zamknęła oczy i dostała wstępne informacje o tym co się działo.
- Ucieka, nie zdążymy mu już przeszkodzić.... - otworzyła oczy, faktycznie wiatr sprawił, że cały dym zniknął tak samo jak wasz przeciwnik, nie wykrywała już nikogo dookoła, misja nie będzie najłatwiejsza, ale może to i dobrze? Tyko pytanie skąd wiedzieli wszyscy o Twoim wyruszeniu, czyżbyś miał jakieś przecieki w Radzie? Nie byłeś tego pewien, teraz mogłeś porozmawiać z dwójką. Wiedziałeś co masz zrobić, zniszczyć wioseczkę.... Nie będzie to jednak najwidoczniej łatwe zadanie, ten rudzielec był naprawdę dobry.



________________________
Daitoppa
Pokaż/Ukryj:

Autor:  Sabaku no Hissori [ N, 11 mar 2018, 13:38 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Omiotłem spojrzeniem pole walki, które jeszcze przed chwilą mogło być trumną jednego z nas. Spodziewałem się, że będą chcieli mojej głowy ale, że wiedzieli o każdym, moim ruchu? Dobrze, że przybyliście. Rozumiem, że znacie cel tej misji? Spojrzałem na dwójkę shinobich wypatrujących uciekającego najwidoczniej zagrożenia. Jesteście świadomi tego, że ktoś chce się mnie pozbyć po cichu - uważając, że jestem za słaby na prowadzenie tak świetnego miejsca jak Sunagakure no sato? Kogokolwiek byśmy nie spotkali na swojej drodze, ktokolwiek by się nie napatoczył - jeżeli podniesie na mnie broń czy spróbuje mnie uszkodzić jest skazany na karę śmierci. To tacy jak Ci, którzy na mnie polują niszczą wizerunek Sunagakure. Od wiek wieków wiadomo, że o stanowisko Kage można ubiegać się wyzywając teraźniejszego Kage na uczciwy pojedynek. Knucie, pułapki, zasadzki względem ludzi pustynnej krwi - podnoszenie ręki na przywódcę wioski nie mając odwagi pojawić się przed nim i wyzwać go na pojedynek. Takie zachowanie nie jest godne nas, shinobich. Wojna się skończyła. Awatary zniknęły. Mamy rozejm między wioskami. Teraz to my jesteśmy dla siebie najwięskszym zagrożeniem. Ilość zbiegłych shinobi w ostatnich latach tylko się powiększyła gdy jeden z nich został ułaskawiony otrzymując przy tym tytuł Kazekage. Spojrzałem głęboko w oczy sojuszników jak mniemałem. Mam nadzieję, że w was nie rodzą się takie myśli i pomożecie mi oczyścić wizerunek Sunagakure. Pomóżcie mi w tym niełatwym zadaniu a ja obiecuję wam poprawę waszego, naszego życia. Wioska musi powstać i pozostać silna. Jesteście filarami, które pomogą utrzymać dawną potęgę wioski piasku. Zamyśliłem się chwilę patrząc w przestrzeń ponad nimi. I nie zgińcie. Wy odpowiadacie za moje życie. Ja odpowiadam za wasze. Na froncie i po śmierci wszyscy jesteśmy równi. Wyciągnąłem dłoń do uścisku aby przypieczętować swoje słowa. To wszystko co powiedziałem było męczące dla duszy. Zazwyczaj nie musiałem tyle rozmawiać, mój wizerunek sprawiał raczej, że wydawałem się być zamyślony, niedostępny do zwykłej pogadanki. Mogło wydawać się, że mi nie zależy. Wszystko to jednak pozory. Znudzona albo nie wyrażająca emocji mina zazwyczaj nie przedstawiała tego, co działo się w mojej głowie. Tak na prawdę zależało mi na całej tej sprawie i zawsze pracowałem ciężko aby osiągnąć to co osiągnąłem. Ruszajmy. Jeżeli potraficie tropić lub odnajdywać chakrę miejcie się na baczności i ostrzegajcie gdy tylko odnajdziecie jakiś ślad. Jestem niemal pewien, że to był tylko fortel aby upewnić się, iż to ja wyruszyłem z wioski. Teraz, gdy widział, że manipuluję piaskiem mogą próbować nowych sztuczek. Kierując się więc spostrzeżeniami zarówno swoimi (Tropienie lvl.1) jak i towarzyszy staram się podążać za tropem atakującego, gdyż on może być kluczem do rozwiązania zagadki. Korzystam także z naturalnej pomocy jaką niesie sowa, która może coś wypatrzeć z góry lub ostrzec nas odpowiednio wcześniej przed niebezpieczeństwem.
_______
Tropienie lvl.1 (w domyśle jeśli jest sytuacja zagrożenia zasłaniam się automatycznie piaskiem

Autor:  Douhito Izuro [ So, 17 mar 2018, 09:30 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Walka nie była zbyt długa, nie sądziłeś, że ktoś tylko będzie chciał ci przeszkodzić, no może by chciał nawet walczyć, ale nie byłeś sam stąd też walka jeden na trzech była raczej bezsensowna. Miałeś w swoim środowisku szpiega, ludzi którzy nie chcieli byś zasiadał na tym stanowisku. Ciężkie życie Kazekage zwłaszcza po takiej historii bezmyślności i barbarzyństwa. Wioskę należało w końcu odbudować, ale by tego dokonać trzeba było przelać krew. Ludzie tutaj żywili urazę do cienia od zarania dziejów. Znałeś swój cel jako Kage, znałeś też cel misji. Nie podziękowałeś dwójce za uratowanie jak by nie patrzeć Twojego życia. Postanowiłeś jednak powiedzieć ckliwą gadkę. Nie miałeś jeszcze dużego gadania (perswazja) stąd też pewnie choć trochę do nich dotarło co powiedziałeś. Dwójka spojrzała się na Ciebie po czym ukłoniła się w tym samym czasie.
- Przyjęliśmy, jesteśmy gotowi by bronić Czcigodnego, z ramienia dobrej duszy tej wioski! - nie wiedziałeś kto był Twoim poplecznikiem tam u góry, ale miałeś też tam wroga, więc jak wrócisz warto więc dowiedzieć się kto jest kim. Wiedziałeś, że dwójka najprawdopodobniej jest ci oddana. Mogłeś więc na spokojnie ruszać, spojrzałeś na ślady, ale niestety ich nie było. Najwidoczniej gość dość dobrze je po prostu ukrył. Nie byłeś na takim poziomie by sobie z tym więc poradzić. Przy okazji teleportacja nie zostawiła żadnych śladów, czy też pamiątek po osobie. Miałeś tylko do dyspozycji na ziemi leżące włosy, parę kosmyków. Czy ci się przydadzą? Była noc, księżyc przyświecał. Zaczęło się robić ciut zimno, więc trzeba było ruszyć. Teraz skoro nie wiedziałeś gdzie jest Twój wróg po prostu ruszyłeś do wioski do której miałeś się dostać. Może potrzebujesz z nimi porozmawiać o czymś? Wiedziałeś co potrafią, czyli on Fuuton na dość wysokim poziomie, ona Katon.

Autor:  Sabaku no Hissori [ N, 3 cze 2018, 23:19 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Rozejrzałem się po polu niedoszłej jeszcze bitwy. Tak szczerze - tam gdzie zmierzamy będę najpewniej jedną z najbardziej poszukiwanych osób. Jeśli zdarzy mi się zginąć będziecie mieli obowiązek oddalić się i poinformować starszyznę wioski. Atmosfera stała się w jednym momencie dość ponura więc chcąc nieco podnieść na duchu towarzyszy spojrzałem w ciemne niebo mówiąc: W planach nie mam jednak żegnać się ze światem i zrobię wszystko aby ten plan zrealizować. Nie byliśmy w stanie już dorwać zbiega i wątpliwym było abyśmy mogli coś w tym kierunku zrobić. Kucnąłem nad strzępkami włosów, które spoczywały spokojnie na piaskowym pagórku. Chwyciłem palcami pozostałości po oponencie przyglądając się im. To jedyny trop jaki mamy. Przynajmniej będziemy mogli go poznać po kolorze czupryny. Myślę, że każde z nas może wziąć po jednym ze sobą. Jakkolwiek może to brzmieć - czasem nawet takie pierdoły się przydają. Podniosłem się na proste nogi rozdając reszcie drużyny poszlaki. Nie musicie mnie tytułować gdy jesteśmy razem na misji. Szczególnie w obecności innych. Teraz jesteśmy trzyosobowym oddziałem. Chociaż może wam się to wydawać dziwne to starajcie się zwracać do mnie His lub Hissori. Jeśli imię jest dla was zbyt prywatne - "skorpion" też będzie w porządku. Strząchnąłem nieco piach z butów spoglądając w oczy mojemu wsparciu. W jaki sposób mogę się zwracać do was? Wygląda na to, że nieco się już znacie. Popis waszych umiejętności - użytych na dodatek w tym samym momencie - był bardzo satysfakcjonujący do oglądania. Współpracujecie już trochę razem. Nieprawdaż? Oczekiwałem szybkiej reakcji i rozpoczęcia jako takiej rozmowy lecz nie było na co czekać. Można przecież rozmawiać idąc. Nadając więc tempo marszu starałem się bliżej zapoznać rozglądając się jednocześnie po okolicy. Kto wie co jeszcze czekało na mój nieostrożny ruch? Wiosko buntowników - przygotujcie się lepiej na nasze nadejście.

Autor:  Douhito Izuro [ Cz, 7 cze 2018, 15:59 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Było już po walce, podszedłeś do upalonych szczątków wroga, a mianowicie jego włosów. Były koloru pomarańczowego, dość długie. Zebrałeś kępkę by po chwili rozdzielić na trzy. Sam wziąłeś jedną część, a pozostałe rozdałeś towarzyszom. Czy to był dobry ruch? Raczej napewno. Nie zapomną tego koloru. Nic więcej niestety nie odkryliście, oboje wsadzili sobie do sakiewek otrzymany przedmiot. Teraz dostrzegłeś, że pod płaszczami oboje mają kamizelkę chunnina. Więc byli co najmniej tego poziomu, w końcu byle kto nie mógł tego nosić. Zacząłeś mówić o tym co w razie Twojej śmierci, oboje się uśmiechnęli, popatrzeli między siebie.
- Nie bój się, za wszelką cenę postaramy ci pomóc byś przetrwał. Aiko jest medykiem, może i nie jakoś bardzo wprawionym, ale da sobie radę. Przy okazji jestem Yukio. - wskazał ręką na siebie chłopak, może dwa lata młodszy od Ciebie. Oboje byli nieco młodsi, ale wydawali się ludźmi odważnymi, nie bojącymi się walczyć. Mieli też chłodne głowy celując w Ciebie, ale jednak delikatnie potrafiąc ominąć..... To wymagało zaufania, ty póki co do nich nie miałeś. Miałeś już wstępne zapoznanie za sobą. Ruszyliście przed siebie w stronę wioski. Zaczynało pomału świtać, dostrzegłeś w oddali ową wioskę. Ludzi nie było na dworze. Była to zwykła prosta wioska. Ze studnią na środku, dziesięcioma domostwami dookoła i jednym większym budynkiem, najprawdopodobniej szefa wioski. Dwójka trzymała się blisko Ciebie, wszyscy zrozumieli co chciałeś im przekazać, nie musiałeś więc pytać ponownie czy zrozumieli jak mają się do Ciebie zwracać. Musiałeś więc określić jak dojść do tych ludzi których miałeś się wyzbyć.

Autor:  Sabaku no Hissori [ Pt, 8 cze 2018, 14:12 ]
Tytuł:  Re: [JE]Stłamsić bunt.

Zawsze jest dobrze mieć po swojej stronie kogoś ze zdolnościami leczenia. Może kojarzycie takiego jednego Nakatę. Narwany człowiek ale swoje potrafi zrobić. A więc Aiko, Yukio – tam nad nami krąży moja sowa. Pomoże nam podążać w dobrym kierunku jako, że bardzo dobrze widzi w ciemności. Gwizdnąłem głośno aby wielka Iktu podleciała na zasięg głosu. Idziemy zgodnie z wcześniej obranym kierunkiem. Leć nad nami i co jakiś czas informuj czy nie zbaczamy z kursu. Musimy dotrzeć szybko do tej wioski. Możliwe, że już się szykują na moje przybycie. Z tego co pamiętam nie jest aż tak daleko. Zdarzały się dłuższe podróże. A teraz leć już. Nie mamy czasu do stracenia malutka. Podrapałem po łbie sowie monstrum po czym odwróciłem się ponownie w kierunku dwójki shinobich – najwidoczniej o minimum stopniu chunnina. Widzę, że przybyliśmy z tamtego kierunku. Tutaj rudzielec oberwał. Spojrzałem na nasze ślady (Tropienie lvl.1) oceniając to wszystko do czego mogłem mieć aktualnie dostęp. Uważam, że powinniśmy iść w tamtym kierunku. Poruszałem się prosto w stronę wioski zanim zadziało się to wszystko kilka chwil temu. IKTU WRACAMY NA POPRZEDNIĄ TRASĘ. Po upewnieniu się gdzie mamy wyruszyć wskazałem kierunek skinięciem głowy po czym sam zacząłem stawiać stopy na wychładzającym się powoli piasku. Nie jestem pewien czy lepiej będzie nam dotrzeć tam nocą czy za dnia. Z jednej strony nocą nie zostaniemy zauważeni, z drugiej strony mu możemy nikogo nie zauważyć a bez światła nawet proste zasieki mogą być śmiertelne. Właściwie nie miałem nic więcej w tym momencie do roboty niż najzwyczajniej w świecie utrzymywać jedną drogę, podczas której trzeba być bardzo uważnym. Zostanie zaskoczonym kolejny raz byłoby bardzo nieprzyjemne w skutkach. Jedyną osłoną w takich momentach jest mój piach – jednocześnie będąc najlepszą, możliwą osłoną.

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/