Ninja Gaiden
http://ninjagaiden.pl/

Gdzieś na pustyni...
http://ninjagaiden.pl/viewtopic.php?f=99&t=5687
Strona 8 z 8

Autor:  Kozoke Shinja [ So, 30 cze 2018, 09:11 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

Otworzyłem oczy, zacząłem rozmyślać o tym wszystkim co się stało, rozejrzałem się, powoli świtało a moim oczom ukazała się pustania. Wielka i wszechogarniająca pustynia, dźwignąłem się na nogi i zacząłem robić kroki w mniej określonym kierunku. Schowałem opaskę wioski pod płaszcz. Kot wie jak ludzi reagują tu na Iwijczyków, nie wiedziałem również czy jesteśmy wyjęci spod prawa czy też nie. Uśmiechnąłem się pod nosem i poprawiłem swoje bandaże na twarzy. Chwyciłem kompas by trzymać się jednej drogi i tak zmierzałem gdzieś, byleby dotrzeć do lasu kwitnącej wiśni, jeśli ja żyłem to Fujiko także, nie pamiętałem jednak do końca jak umarłem. Czekała mnie długa podróż.

z/t 2h Las Kwitnącej Wiśni

Autor:  Yari [ N, 30 gru 2018, 10:42 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

Trening Suna no Tate
Yari wyszedł na pustynię, którą traktował jako swój osobisty dom, by potrenować nowe jutsu. Chciał, by piasek służył mu nie tylko do ataku czy do śledzenia ale również pomógł mu w obronie ale do tego potrzebował poznać nowe jutsu - Suna no Tate. Yari stanął zapatrzony w horyzont układając sobie wszystko w głowie. W zasadzie mógł przetrenować Suna no Tate w domu, gdyż i tak wykorzystywał do tego celu piasek z gurdy ale na pustyni było ciszej. Suna no Tate była genialną techniką, która pozwalała użytkownikowi na obronę z każdej możliwej strony niezależnie od tego czy widział atak czy też nie zdawał sobie z niego sprawy. Dodatkowo użytkownik mógł samodzielnie kontrolować piasek, gdyby okazało się, że potrafi on wykazać się większą pomysłowością w osłonach niż standardowa ściana z piasku broniąca w dużej mierze przed taijutsu oraz słabszymi technikami ninjutsu. Problem był w czym innym. Jak wiadomo klan Sabaku do wykonania swoich klanowych jutsu nie musiał stosować jakichkolwiek pieczęci. Jak więc u licha ma stworzyć technikę, która sprawi, że piasek sam będzie go ochraniał przed skrytobójczymi zapędami innych shinobi? Hmmm... Na początek musi skupić swoją chakrę a potem się zobaczy. Przymknął oczy po czym zaczął skupiać się na centrum swojej chakry. Zaczął czuć jak powoli budzi się ona do życia a następnie posłusznie wypływa z jego ciała, by kontrolować piasek z gurdy. Kontrolując swoją chakrę mógł teraz jednocześnie poruszać piaskiem. Otworzył oczy. Rzeczywiście obok niego unosiło się coś na kształt gałęzi z piasku, wypływającej zza jego pleców - najprawdopodobniej z gurdy. Spojrzał na nie spokojnie ale z pewnym sceptycyzmem. By się obronić będzie potrzebował więcej piasku. Sięgnął więc chakrą do gurdy i wypuścił więcej piasku. Teraz mógł zacząć trenować obronę. Na dobry początek kierując piaskiem przy użyciu swojej chakry oraz woli sprawił, by wykonał on kilka szybkich ruchów imitujących zasłonę przed wymyślonymi atakami. Po kilku razach poszło mu to na tyle sprawnie, że postanowił zastosować teraz obronę przy pomocy samego polecenia wydanego piaskowi. Przesłał do piasku coś w rodzaju swojej woli, by bronił go samoistnie przed wszystkimi atakami, które mogły go sięgnąć. Yari westchnął i spojrzał na słońce. Zbliżał się czas egzaminu na chunina więc pozostało mu jedynie zawierzyć swojemu piaskowi, że rzeczywiście podczas niespodziewanemu atakowi będzie w stanie go samodzielnie osłonić. Zrobił kilka głębokich oddechów i ruszył najpierw do apteki i sklepu wioski, by potem udać się w stronę wyznaczonego miejsca na egzamin.

Autor:  Shūko [ N, 30 gru 2018, 11:06 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

Akceptuję

Autor:  Yari [ Wt, 19 lut 2019, 19:52 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

Na horyzoncie ponownie pojawił się Yari. Było to jego ulubione miejsce do ćwiczeń.

Trening Fubaku Hojin
Yari doszedł na pustynię z zakupioną w pobliskim sklepie notką. Teraz należało ją zdetonować. W tym celu poszedł w kierunku otwartej pustyni. Tam znalazł kamień, który odpowiadał jego wymaganiom i przyczepił do niego notkę. Na początku musiał sobie dobrze zakodować w głowie jakie pieczęci musi wykonać żeby aktywować notkę. Była to pieczęć tygrysa. Usiadł więc w odległości piętnastu metrów od kamienia i przyczepionej do niego notki i kilka razy powtórzył sobie w myślach: "Tygrys! Tygrys! Tygrys! Tygrys! Tygrys!". Co prawda nie było to skomplikowane ale nie mógł sobie pozwolić, by w momencie walki zastanawiał się jaka była to pieczęć. Druga sprawa jest taka, że notki wybuchowe nie były tanie więc ich marnowanie na jakieś połowiczne wyniki było marnowaniem pieniędzy a co za tym idzie marnowaniem również jego pracy na misjach. Po powtarzaniu przez kilka minut w myślach nazwy wymaganej pieczęci nadszedł czas na trening taktyczny, który był jego nieodzownym elementem treningu każdego jutsu. W końcu zastanawiać się w trakcie walki nie będzie miał czasu. W takim wypadku wolał teraz poświęcić nieco czasu na zastanawianie się niż potem miałby załować. Notkę można podłożyć już wcześniej jako pułapkę i aktywować ją kiedy przeciwnik znajdzie się w jej pobliżu lub po prostu podczepieć ją do kunaia i rzucić w kierunku swojego przeciwnika. Tak jak to miało miejsce podczas jego ostatniej walki w trakcie egzaminu na chuunina kiedy to został załatwiony notką wybuchową. Yari do tej pory nie mógł sobie tego darować ale nie było teraz czasu na to żeby się nad tym rozczulać. Wstał otrzepał swoje ubranie z piachu i skupił się na notce przyczepionej do kamienia. Skupił swoją chakrę a następnie wykorzystał ją by detonować wspomnianą notkę.

Autor:  Nobukazu Uchiha [ Wt, 19 lut 2019, 20:02 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

60% notka sie zapalila ale zgasla

Autor:  Yari [ Cz, 21 lut 2019, 20:12 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

Trening Fubaku Hojin c.d.
Yari porządnie się wkurzył ale na szczęście dał radę się opanować. Niestety ,usiał użyć kolejnej notki, gdyż ta jako, że była teraz niewypałem to nie wiadomo jak mogła zareagować. Po umieszczeniu na kamieniu kolejnej notki odszedł na nieco dalszą odległość. Ostatnio mało czasu poświęcił na skupienie swojej chakry. Może to o ten element chodziło? Yari usiadł na piasku i skupił się na swoim wnętrzu. Zaczął sondować uczucia, które pojawiały się w jego ciele czymś na pograniczu dotyku oraz szóstego zmysłu. Chakra była w tym momencie bardzo słabo uchwytna i dłużej czasu niż zwykle zajęło mu ujarzmienie jej i nakłonienie do swojej woli. Chakra powoli zaczęła krążyć po jego ciele jednak się opierała. Niczym niesforny pies, który za jednym razem poddaje się woli swojego pana a już w następnej chwili zrywa się do ucieczki. Yari jednak nie poddawał się. Starał się trzymać na uwięzi swoją chakrę oraz naginać ją do swojej własnej woli. Następnie zaczął zmuszać chakrę do tego, by krążyła po jego ciele. Najpierw przesłał chakrę do swoich rąk potem do swoich nóg a na sam koniec umieścił ją z powrotem w centrum znajdującym się w dole brzucha. Odetchnął głęboko. Musiał trochę odpocząć bo operowanie chakrą bardzo go zmęczyło. Patrzył na zachodzące nad pustynią słońce jednocześnie starając się uspokoić swój oddech. Zaczął wiać nieco chłodniejszy wiatr - zbliżał się koniec dnia. Yari po kilku minutach uspokoił swój oddech i przystąpił do kolejnej próby. Skupił swoją uwagę ponownie na wnętrzu swojego ciała. Tym razem odnalezienie chakry przyszło mu ze znacznie mniejszym wysiłkiem. Zaczął ją również kierować w różnych kierunkach. Nie wiedział czy tylko mu się to wydawało czy też rzeczywiście tym razem szło mu znacznie sprawniej. W końcu musiał wykonać kolejną swoją próbę. Na notce, którą zostawił na kamieniu znajdowała się mała część jego chakry. Teraz Yari skupił chakrę w swoim ciele i wykorzystał ją by zdetonować notkę. Jeśli wszystko poszło dobrze jego notka powinna się podpalić i wybuchnąć pociągając jednocześnie za sobą poprzednią notkę, która nie wystrzeliła poprzednim razem.

Pokaż/Ukryj:

Autor:  Nobukazu Uchiha [ Pt, 22 lut 2019, 21:37 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

100% notka wybuchła druga też (chociaz nie wiem czy powinna hmhm) i masz twarz umorusaną popiołem

Autor:  Moeru no Sabaku [ N, 24 lut 2019, 11:40 ]
Tytuł:  Re: Gdzieś na pustyni...

Wybuchy odbiły się echem po pustyni a ty mogłeś być z siebie dumny. W końcu poznałeś kolejną, cenną technikę wzbogacającą twój asortyment. Teraz mogłeś udać się na zasłużony odpoczynek.
-No, no. Całkiem niezłe te twoje wybuchy. – Usłyszałeś głos za twoimi plecami. Gdy się odwróciłeś, zobaczyłeś stojącego chłopaka, mniej więcej w twoim wieku. Był średniego wzrostu, i wyglądał jak chodząca kupa mięśni. Podszedł do ciebie bliżej tak, że widziałeś jego twarz, choć nie było na niej nic niezwykłego. -Wybacz, że ci przeszkadzam, i że się nie przedstawiłem. Jestem Seiji. – Powiedział i wyciągnął rękę w twoim kierunku by się przywitać. -A ty? Jak się nazywasz? – Skoro on się przedstawił to i chciał poznać twoje imię. Gdy już mu się przedstawiłeś i dopełniliście wszelkich formalności, chłopak przeszedł do sedna sprawy. Na jego twarzy wymalował się smutek, gdy zaczął mówić.
-Słuchaj.. To dość głupia sprawa, ale potrzebuję pomocy. Dzisiaj rano wybrałem się na spacer po pustyni, gdy nagle dwóch mężczyzn podbiegło do mnie i okradli. Próbowałem się bronić, ale byli zbyt silni. Może zechciałbyś mi pomóc ich odnaleźć i odzyskać moje rzeczy? Zapłacę. – Gdy skończył, spojrzał ci prosto w oczy i czekał na twoją decyzję.


//Załóż temat w kanionie [Fab. C] <wymyśl ciekawą nazwę>

Strona 8 z 8 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/