Yama no Kuni - próba podbicia przez IwaGakure

Misje wykonywane ściśle związane z fabułą innych krajów, po których wymagane jest wypełnienie KODu.
Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » ndz, 3 kwie 2011, 19:07

Całkiem dobre informacje. Ten plan nie będzie problemem. Tylko, że... "Nasz człowiek wytrenowany w sunie". Dobre sobie, wioska shinobi nie wypuściła by od tak kogoś znającego jej ninjutsu. Czyli teraz podróżuje z czwórką nukkeninów, eh. Najprawdopodobniej... - Słuchajcie, nie wiem co Wam zaoferował ten cały młody olbrzym, ale chciał bym znać prawdę. Czy to buntownicy dążą do "dobrej" sprawy, czy to co mi mówili jest prawdą, czy tylko kłamstwem? Wiem, pewnie myślicie czemu mieli byście mi powiedzieć i dlaczego w ogóle o coś takiego pytam. Jesteście najpewniej nukkeninami, a więc nie pracujecie za darmo... Spokojnie, nie mam zamiaru walczyć z Wami... Co takiego Wam obiecano? Mogę zaoferować więcej, niekoniecznie w tej samej walucie. Uchiha starał się zachować czujność, na wszelki wypadek... Nim wkroczą do stolicy, wolał rozwiązać obecną, jakże ważną sprawę.

Awatar użytkownika
Washichi Uchiha
Posty: 587
Rejestracja: sob, 9 paź 2010, 23:09
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Sekuto Chi
Ranga: Chuunin / Nukenin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=947
Kontakt:

Post autor: Washichi Uchiha » ndz, 3 kwie 2011, 19:17

Wiesz shinobi chociaż nie da się uniknąć subiektywizmu muszę powiedzieć, że racja leży po stronie Sun-Tzu i jego rebelii. Ten kraj powinien się zmienić, to co panuje tutaj teraz jest bardzo złe. Wydaje mi się, że mimo wszystko przyszło mi walczyć w dobrej sprawie. Co do Twojego drugiego pytanie młody shinobi, nie tak łatwo nas kupić. To co dostaliśmy nas w zupełności satysfakcjonuje Kaibo, a lojalność jest dość ważna w naszym fachu. Ruszajmy dalej. - byliście jakieś 150 metrów od pierwszych domów w wiosce.

Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » ndz, 3 kwie 2011, 19:37

- Chyba nie zrozumiałeś o co ja pytałem... Nie wiem, czy on nie okłamał i mnie i Was. Przecież po zachowaniu tego tłumu nie da się powiedzieć, że to ludzie pracy chcący zreformować kraj. Trudno mi w nich uwierzyć... Gdy pozbędziemy się straży, chcę przesłuchać kilku członków rady. Długo to nie zajmie z moim sharinganem. Nie zabijajmy ich od razu... Co do moich umiejętności, w skrócie - Katany, wiatr oraz genjutsu. Mówiłeś, że już razem wykonywaliście podobne misje... Macie na pewno więc jakieś taktyki. Sprawdzą się lepiej niż plany opracowywane na szybkiego. Powiem tyle, że pierwszych strażników których zobaczymy zdejmę ja. Mam do tego wręcz idealne jutsu. Jedna ściana nie będzie stanowiła dla niego problemu. A więc ruszyli. Cztery cienie pod opieką matki nocy wkroczyły do miasta. Uchiha wspomagał się czakrą w stopach, by nie wywoływać za dużo hałasu odbijając się od dachów. Nim jeszcze pobiegli wyjął katanę i miecz. Gdy tylko zobaczą straż, chociażby przez okna... Napełni tę pierwszą czakrą fuutonu i wraz z cięciem wyśle na wrogów cieniutki sierp powietrza, który powinien w mgnieniu oka przeciąć i ścianę i ich... Aktywował także sharingana.

Awatar użytkownika
Washichi Uchiha
Posty: 587
Rejestracja: sob, 9 paź 2010, 23:09
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Sekuto Chi
Ranga: Chuunin / Nukenin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=947
Kontakt:

Post autor: Washichi Uchiha » pn, 4 kwie 2011, 07:38

Plan się udał, niezauważeni przemieszczaliście się szybko w kierunku głównej siedziby rady. Gdy młody Uchiha tylko zobaczył patrolującego korytarz strażnika wysłał w jego kierunku cienki sierp powietrza. Niestety, pech chciał, że akurat w tym momencie strażnik schylał się by podnieść coś co upadło mu na ziemię. Ściana jednak już takiego szczęścia nie miała, została całkiem zdemolowana i praktycznie się rozsypała. Nagle w całym budynku rozbrzmiał alarm, nie mieliście zbyt wiele czasu by uporać się ze wszystkim. Czwórka chunninów wbiła do środka, każdy przytulając się do innej ściany - Kaibo, zależy nam na szybkości. Wiem jak dostać się do sali rady. Kishi spróbuj wyczuć co się dzieje w budynku, Braddo osłaniasz tyły. Ja, Kaiba i Rukia idziemy na szpicy. Kishi jeśli zauważysz jakiekolwiek zagrożenie przywal mu iluzją. - cała drużyna bez słowa wykonała rozkazy. Z ich przywódcą i Tobą na czele pognaliście do sal rady - Wybacz, Kaibo ale nie mi oceniać ich zachowanie. Ten kraj potrzebuje reform, a to jak się do tego zabrali to inna kwestia. Skupmy się na wykonaniu zadania. - odpowiedział nagle na Twoje poprzednie pytanie. Gdy przebiegliście kolejne piętnaście metrów korytarzem i skręciliście waszym oczom ukazały się zabarykadowane drzwi do sali rady. Przed nimi stało około trzydziestu różnej maści strażników, ale nie wydawało się by znali się na sztuce shinobi. W waszą stronę z kilku ustawionych przed drzwiami wyrzutni poleciała tona żelastwa. Shurikeny i kilka pocisków większego kalibru.
Musimy się pośpieszyć. - zawyrokował tylko przywódca Twoich towarzyszy i rzucił się w sam środek zmierzającej w niego chmary żelastwa.

Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » pn, 4 kwie 2011, 11:47

Enkou no Tsurugi. Naprawdę świetna broń. Dość szybko i sprawnie poszło im dostanie się do wnętrza struktury. Także poszukiwania nie okazały się problemem. Takie zadania to ja mogę wykonywać! Nukkenini to porządna firma. Nawet nie muszę się męczyć z organizowaniem ich. A też chętniej posłuchają swojego przywódcy, niż teraz mnie. Znaleźli się przed wejściem, dość dobrze bronionym. Na pewno gennini nie mieli by szans dostać się do środka. Ale... Człowiek który nie raczył się przedstawić pobiegł naprzeciw chmarze broni. Oby miał jakiś plan, eh. Ale nie zaszkodzi go poratować. Uchiha wyskoczył w górę i ponownie wykorzystując właściwości swojego ostrza wypuścił podmuch powietrza. Tym razem w postaci fali, tak by odbić lecące na nich bronie. A z tej pozycji mógł jeszcze uniknąć walnięcia sojusznika... Po pierwszym ataku, ciął drugi raz. Sierp skondensowanego gazu popędził w upierdliwą maszynę. Przy okazji powinien rozciąć jeszcze kilku strażników... Nie wyglądali na ninja. Srebrnowłosy wraz z pozostałą dwójką zaatakował ich. Oczywiście wykorzystywał swoją niemała przewagę którą dawały mu katany. Wolał nie marnować czakry, więc san-kouyo yure no yari wykorzystał tylko ja ostrzu błysku. Teraz blokowanie jego cięć nie powinno zdać się na wiele...

// brak weny, sry //

Awatar użytkownika
Washichi Uchiha
Posty: 587
Rejestracja: sob, 9 paź 2010, 23:09
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Sekuto Chi
Ranga: Chuunin / Nukenin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=947
Kontakt:

Post autor: Washichi Uchiha » pn, 4 kwie 2011, 13:14

Gdy wyskoczyłeś do góry kapitan oddziału nukeninów już zdążył złożyć pieczęci do Daitoppy. Ogromne tornado porwało ze sobą całe żelastwo i nakierowało je z powrotem w stronę drzwi. Wasze połączone siły zdemolowały ogromne wrota, które teraz po prostu się rozsypały, mimo tej apokalipsy tylko kilku strażników padło martwych, reszta zdążyła uskoczyć. Jeszcze większa ilość nagle znalazła się za waszymi plecami, byliście otoczeni. Bezimienny chunnin wbił się w sam środek grupy przy drzwiach i wdał się w szaleńczą walkę wręcz. Braddo miał pełne ręce roboty ze strażnikami którzy natarli na was od tyłu, byliście w pułapce, na dodatek czasu było coraz mniej. Należało coś zrobić.
Kaibo ruszasz ze mną, reszta próbujcie ich powstrzymać tak długo jak to możliwe. - zawyrokował dowódca grupy próbując przebić się do komnaty. Strażnicy bronili się bardzo zażarcie w pewnym momencie Kishi, który do tej pory stał pośrodku tego całego sajgonu próbując się skoncentrować i przy okazji rozsyłać iluzje na nacierających strażników wydarł się niepokojąco głośno - Sensei uważaj w komnacie przed nami są dwa naprawdę silne skupiska chakry. - niestety i tak nie mieliście zbyt dużego wyboru, musieliście wyegzekwować atak do końca, inaczej atak na stolicę zamieni się w krwawą bitwę.

Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » pn, 4 kwie 2011, 14:27

Szło całkiem nieźle, nawet udało im się dość przypadkowo wytworzyć silny wspólny atak. Ale... Reszta spraw nie potoczyła się aż tak dobrze. Dużo gadania... a drogę nadal zagradzało sporo straży. Tylko, czy to naprawdę jest jakiś problem? - Skacz i daitoppa z góry! Młodzieniec miał nadzieję, że lider nukków wykona "polecenie" bez większych pytań. Taki atak z jego strony da mu świetną sposobność... Blokujący im drogę nie będą mogli uskoczyć w górę, ni w bok, przyciśnięci masa powietrza. a w tym czasie... Uchiha zrobił szeroki zamach, ciał poziomo by na wysokości bioder, od ściany do ściany wypuścić niezwykle cienką falę powietrza, rozcinającą wszyściutko na swojej drodze. To będzie prawie jak scena z jakiegoś filmu, rozpadający się na kawałki ludzie. O ile plan się powiódł, popędził wraz z towarzyszem wycinając sobie drogę w niedobitkach. Oczywiście ponownie aktywował jutsu fuutonu na katanie. Mogło by się wydawać, ze zużył już masę czakry... Lecz tak naprawdę były to jedynie gramy. Broń mistrza miecza... cóż za potężna i przerażająca broń!

Awatar użytkownika
Washichi Uchiha
Posty: 587
Rejestracja: sob, 9 paź 2010, 23:09
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Sekuto Chi
Ranga: Chuunin / Nukenin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=947
Kontakt:

Post autor: Washichi Uchiha » pn, 4 kwie 2011, 14:44

Pod naporem masy strażników, chunnin wybił się w powietrze starając się uniknąć Twojego ataku jak i wyprowadzić swój własny, lecz właśnie w tym momencie z komanty, do której próbowaliście się dostać nagle wyskoczył wręcz z niesamowitą szybkością jakiś mężczyzna. Wyglądał na człowieka przed czterdziestką, twarz poznaczone bliznami, włosy niedbale okalały mu twarz i w splątanych węzłach opadały na plecy. Chyba użył shunshin no jutsu, ale tak szybkiego jeszcze nie widziałeś. Zauważyłeś tylko jak przywódca grupy spada na ziemię z ogromną dziurą w piersi, nieznajomy użył na nim chidori. Samemu użyłeś swojej techniki zabijając kilku następnych strażników, z ich przeciętych na pół ciał tryskała ciemna posoka. Korytarz wyglądał teraz wręcz niczym wyjęty ze snu chorego umysłowo rzeźnika, flaki i części ciał walały się wszędzie. Przybysz rozejrzał się szybko oceniając sytuację i głosem nieznoszącym sprzeciwu nakazał reszcie strażników wspomóc tych, którzy atakowali was od tyłu. Braddo wraz z Kishim byli lekko przytłoczeni ich liczbą, ale radzili sobie całkiem nieźle w przetrzebianiu ich szeregów. Rukia patrzyła pustymi oczyma na swojego martwego senseia. Widać było wzbierający w niej gniew i rozpacz. Przybysz w końcu spojrzał na waszą dwójkę i uśmiechnął się szeroko - Oho i szczeniak z Konohy wspomaga rebelię? Wiesz, ponieważ jestem w wyjątkowo dam wam lekką śmierć. Nikt nie przejdzie przez te drzwi. - nieznajomy oceniał was wzrokiem - Chyba czas zacząć, czekam... - nieznajomy z uprzejmym uśmiechem przyjął pozycję bojową i zastygł w oczekiwaniu.

Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » pn, 4 kwie 2011, 15:55

Cholera, ruszył już teraz?! Jest silny, jego czakra wygląda zupełnie inaczej niż te pozostałych. Jounin, co? Białowłosy czuł się dobrze w chaosie bitwy, nie przeszkadzały mu latające tu i ówdzie flaki i podłoga zalana krwią. Troszkę śmierdziało... W tej samej chwili tyły pozbywały się reszty straży. Walczymy z kimś o niebo silniejszym. Trzeba go wyczekać, nim nie pojawi się okazja... O dziwno, nieznajomy zaczął gadać w środku walki. Musiał być nieźle odprężony. Dodatkowo patrzył się bez skrępowania na shinobiego liścia... Czyżby nie słyszał o sharinganie? Czerwonooki postanowił wykorzystać sztuczkę sprzed miesięcy, gdy jeszcze nie znał potężniejszych genjutsu. Użył utsusemi no jutsu na przeciwniku... Uśmiechnął się. Wrzasnął "Teraz!", samemu zamachując się do cięcia. Widział jak używam tego ataku, więc powinien pomyśleć, że... Używając sharingana który pozwalał mu używać tej prostej iluzji w bardzo skuteczny sposób, sprawił, że jounin usłyszał jakoby z zewnątrz budynku, na ścianę przy której stoi właśnie kierowało się potężne jutsu suitonu, jakoby niesamowicie szybka fala. Kaiba liczył, że teraz wróg postawi na najbardziej logiczne dla niego rozwiązanie. Próbę wykorzystania shunshina, by zabić samego srebrnowłosego i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. (czyt. obronić się przed dwoma atakami, które jak powinien myśleć, zaraz nadajdą) Dwudziestolatek jedynie czekał na jego ruch, obserwując go jak najuważniej mógł. Gdyby on ponownie chciał wykorzystać wspomnianego shunshina... Posiadacz sharingana także używa go, a dzięki zwiększonej percepcji w zakresie dostrzegania szybkich ruchów, którą zapewniały mu jego oczy powinien być w stanie podczas ułamka sekundy gdy będą się mijali mocno zranić oponenta... Ale! Gdyby ten zamiast go atakować, chciał wybronić się jakimś jutsu, to chłopak wysyła na niego owy cienki sierp fuutonu wraz z cięciem i ponownie uaktywnia swoją technikę wiatru na katanie.

Awatar użytkownika
Washichi Uchiha
Posty: 587
Rejestracja: sob, 9 paź 2010, 23:09
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Sekuto Chi
Ranga: Chuunin / Nukenin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=947
Kontakt:

Post autor: Washichi Uchiha » pn, 4 kwie 2011, 19:04

Jounin lekko zdziwiony zaistniałą sytuacją rzucił z obawą okiem na ścianę po czym w ułamku sekundy wykonałem pieczęci potrzebne do Doro Gaeshi. Ze strony gdzie spodziewał się ataku suitonu wyrósł całkiem dużych rozmiarów mur, wyglądający całkiem solidnie. Gdy tylko wypuściłeś sierp ostrego jak sztylet powietrza Jounin uniknął go z dużym trudem. Uśmiech spełzł z jego twarzy, a na jego miejscu pojawiła się wściekłość. Widać było, że żałuje tego, że nie docenił przeciwnika. Nieznajomy wykonał kilkanaście pieczęci tworząc Dosenkiryū, skalnego smoka, który bez chwili wahania pomknął w Twoim kierunku. Dwójka pilnująca tyłów właśnie wykończyła ostatniego przeciwnika. Teraz waszym jedynym zmartwieniem był Jounin i jego smok, który pędził prosto w Twoim kierunku.


///////////////////////////////////// ////////////////////////////////////////////////////

Doro Gaeshi [Doton]
Typ: Defensywny
Koszt Nauki: 113 pkt. rozwoju
Jest to technika nie trudna do opanowania. Po wykonaniu odpowiednich pieczęci z ziemi wychodzi niewielka, lecz bardzo wytrzymała ściana z ziemi, która może nas obronić przed wieloma atakami Taijutsu jak i innymi.

Dosenkiryū [Doton]
Typ: Ofensywny
Koszt Nauki: 24 pkt. rozwoju
Użytkownik wykonuje pięć pieczęci ,a z ziemi przed nim wynurza się smok, który pędzi na przeciwnika. Skalny stworzenie jest niewrażliwe na fuuton. Idealna technika na daleki dystans.

Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » pn, 4 kwie 2011, 19:36

Srebrnowłosy przeklął w duchu, nawet nie udało mu się go zranić. Co gorsza stał się poważny, no, ale też wściekły. Dajesz emocjom kierować sobą w walce? Prosta droga do śmierci. Sharingan błysnął widząc jak jounin zaczyna składać pieczęci. Ninjutsu, doton?! Wysoka ranga! Młodzieniec postanowił całkowicie wykorzystać to, że nie skupiony wróg nadal bezczelnie na niego patrzył. Nim tamten skończył wiązać pieczęci użył na nim Iatsu sharingan. Doujutsu sprawiło, że jego otoczenie znikło... Zastąpiła go czerwień i niewielkie języki czarnego ognia. Przed nim ukazało się wielkie oko sharingana. Poczuł strach, płynący niewiadomo skąd. Kai się z tego nie uwolni. Jeśli nie jest obeznany w iluzjach i sposobach wydostawania się z nich, to jedyny sposób to zranienie się. - Wszyscy razem! Wrzasnął do reszty. Przypuszczał, ze jounin postanowi dokończyć swoją technikę i zawalić sufit przed sobą, by kupić sobie chwilę na wydostanie się z iluzji, i przy okazji użyje jej do rozwalania wszystkiego dookoła. Ale nie mógł być tego pewny... Liczył na to, że pozostali wykonają po prostu jedną ze swoich kombinacji, teraz nie było czasu na gadanie. Tak więc, zaraz po użyciu swojej klanowej techniki wypuścił sierp powietrza w... Sufit nad oponentem, by zawalić mu go na głowę. Natomiast samemu skoczył na ścianę, przyczepił się za pomocą dekata ki, przyśpieszył shunshinem. Zachowując czujność chciał minąć przeciwnika. Ponownie wypełnił swoją katanę fuutonem. Starał się dopaść go, gdy ten odsłoni się. Czy to unikając walących się gruzów przy wydostawaniu się z gen, czy to broniąc się przed chuuninami.

Iatsu sharingan.

Awatar użytkownika
Washichi Uchiha
Posty: 587
Rejestracja: sob, 9 paź 2010, 23:09
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Sekuto Chi
Ranga: Chuunin / Nukenin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=947
Kontakt:

Post autor: Washichi Uchiha » śr, 6 kwie 2011, 09:44

Wasz przeciwnik rzeczywiście dokończył technikę, ogromny kamienny smok wynurzył się z ziemi wściekle szarżując na resztę drużyny. Niestety mimo tymczasowej ślepoty udało mu się trafić Braddo. Chłopak uderzony przez kilka ton kamulców wyleciał w powietrze i uderzył mocno w ścianę. Przynajmniej kilka żeber było połamanych. Gdy technika jounina wprowadzała coraz to większy chaos w walkę Rukia w końcu obudziła się z letargu. Wyjęła z zanadrza duży zwój i odpieczętowała go. Korytarz nagle zalały hektolitry wody. Nie czekając dłużej młoda kunoichi złożyła ręce w pieczęci do swej atutowej techniki. Kilka ostrych jak katany strumieni wody pod ogromnym ciśnieniem uderzyło w smoka przecinając go na kilka części. Jounin słysząc zawalający się nad sobą sufit umknął do tyłu, ale właśnie wtedy zaatakowałeś go kataną, tnąc go mocno po klatce piersiowej. Tylko dlatego, że dzięki temu Twoje genjutsu zostało anulowane Twój przeciwnik jakimś cudem uniknął reszty ciosów. Zraniłeś go dość głęboko, ciemna krew sączyła się mocno z jego rany. W jego oczach wciąż widać było przerażenie po Twoim genjutsu.

Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » śr, 6 kwie 2011, 11:50

// Rozumiem, że znajdujemy się nadal w zwarciu? //

Kolejny z naszych stracony... Powinni byli bardziej uważać. Srebrnowłosy uśmiechnął się do krwawiącego jounina. Z taką raną będzie ci trudno w ogóle się poruszać. Ciekawe co zrobisz... Chłopak jednak wiedział, że nie wolno niedoceniać wroga. Nigdy, ale to nigdy. Nie było by przyjemnie zauważyć, że przeciwnik postanowił przyjąć cięcie i zabrać mnie ze sobą do grobu. Domyślał się, że teraz ten ninja w końcu zacznie myśleć i będzie starał się nie patrzeć na Uchihe. Tylko... Czy naprawdę jest wyszkolony w takiej walce? Czy wie jak to zrobić? Czy może jego wzrok co chwile zawędruje na moje oczy, a potem wycofa się w strachu? Czerwonooki nie chciał marnować więcej czakry, może mu się jeszcze przydać. Utrzymywał dość długo sharingana, użył techniki klanowej... Lekko poniżej połowy poszło się walić. Skończył te wszystkie przemyślenia, zadziwiającym było jak adrenalina pozwala przetoczyć się całej rzece wyobrażeń w marnych ułamkach sekund. Ugiął trochę mocniej kolana, długim mieczem zadał szerokie, poziome cięcia na nogi wroga. (Następnie w razie potrzeby doskoczył do niego). Wykonał szybkie pchnięcie kataną, w środek jego brzucha, kierując ostrą krawędź broni w lewą stronę. By nie skończyło się tak przyjemnie... Po jego uniku, lub gdy broń wbiła się w jego ciało wypuszcza z katany ostre, cienkie powietrze chcąc zrobić sieczkę z jego wnętrzności...

Nie powinien umrzeć od takich ran, nie za szybko. Był w końcu jouninem. Srebrnowłosy krzyknął. - Rukia! Nie do mnie należy pomszczenie Waszego lidera. Rób z nim co chcesz. Kaiba podszedł do martwego towarzysza. Nie miał z nim jakiejś więzi... Szkoda było mu dobrego shinobi. położył mu dłoń na twarzy, przesunął w dół zamykając powieki. Skinął głową. Spokojnym krokiem poszedł zmierzyć się z drugim wrogiem, który podobno gdzieś tu był. Aktywował San-Koyou yure no yari. Czas na masakrę, hm? Zabiję od razu wszystkich nie wyglądających na ważnych i mogących dużo wiedzieć. Potem wypytam się ich o wszystkie tajemnice które znają dotyczące ich kraju... Raczej będą mówili mając ostrze przy gardle i widząc stos trupów w przejściu. A potem i tak pewnie ich zabije...

// Sory jeśli się za bardzo pośpieszyłem xD //

Awatar użytkownika
Washichi Uchiha
Posty: 587
Rejestracja: sob, 9 paź 2010, 23:09
Płeć: Mężczyzna
Organizacja: Sekuto Chi
Ranga: Chuunin / Nukenin
Wiek Postaci: 16
KP: viewtopic.php?f=36&t=947
Kontakt:

Post autor: Washichi Uchiha » śr, 6 kwie 2011, 12:12

/// Nah okej, facet i tak miał zemrzeć ///

Plan się powiódł, Jounin wciąż w szoku po tym, że takie marne ścierwo mu zagroziło nie ocenił trzeźwo sytuacji i skończył z papką zamiast wnętrzności. Dyszał jeszcze gdy Rukia delikatnym, zabójczo kobiecym wręcz ruchem skręciła mu kark. Usłyszałeś trzask jego kręgosłupa gdy wszedłeś do środka zauważyłeś przerażoną bandę starców, jednak ich lidera nigdzie nie było. Do komnaty wszedł również Kishi - To drugie skupisko chakry opuściło wioskę... Nie wiem gdzie się znajduje, wiem za to, że nasi sojusznicy zaatakowali. Walka toczy się na ulicach, proponuje wyrżnąć tych tutaj i ruszać wspomóc rebelię w walce z lojalistami. - po raz pierwszy usłyszałeś by ktoś z tych tajemniczych shinobi powiedział coś więcej.
Nagle starcy jak jeden mąż z wyrazem totalnego przerażenia na twarzach, ale także dzikiej determinacji wyjęli małe tanto i bez słowa każdy z obecnych w sali rozpruł sobie brzuch. Cała ta scena przypominała lojalne wojsko zdradzone przez króla, lecz mimo to wykonujące jego ostatni rozkaz. Lekko zdziwieni tym przejawem honoru staliście wciąż w wejściu.

Uchiha Kaiba
Posty: 1487
Rejestracja: wt, 7 wrz 2010, 08:14
Płeć: Mężczyzna
Wioska: Konoha.
Ranga: Hokage.
Wiek Postaci: 28

Post autor: Uchiha Kaiba » śr, 6 kwie 2011, 13:10

Theme

- Wiecie, że w ten sposób będzie umierać dość długo?... Uchiha zapytał się ich niezbyt rozumiejąc intencje tu zgromadzonych. Gdyby był na ich miejscu starał by się za wszelką cenę walczyć do końca... Cóż. Wyłączył sharingana. Wszedł do sali i zaczął siekać w jedną, to w drugą stronę swoimi dwiema brońmi. Wolał nie ryzykować by któryś z nich przeżył... A skoro sami się zabijają, nie ma zbyt wielkich szans na wyciągnięcie z nich informacji. Zwrócił się towarzyszy. - Zajmijcie się swoim rannym. Potem rozdzielamy się i szukamy lidera tych martwiaków, który najprawdopodobniej zbiegł... Białowłosy przypomniał sobie scenę w której groził wieśniakom. Jeśli myśleli, że to były czcze słowa, to grubo się mylili. Nie chce mi się uganiać za ich rodzinami, ale ich samych... - Żegnajcie. Mając nadal katanę spowitą przez wiatr rozciał kilkoma cięciami jego z okien i wyskoczył na zewnątrz. Barbarzyństwo... Zeskoczył na ulicę i pobiegł do najbliższego otwartego domostwa. Jeśli zobaczył to czego się spodziewał... Krzyknął: "Cholerne śmiecie! Naprawdę myślicie, że ujdzie wam to płazem?!" Liczył na to, że w domu będzie kilku "bandytów". Zgromadził ich w jednym miejscu, niezbyt delikatnie odciągając od pierwotnych zajęć. - Dam wam szansę żyć... Idźcie powiedzieć innym, że już po nich idę. Każdego kogo złapie na tym czego zabroniłem czekać śmierć. By upewnić się, że zrozumieli aktywował na chwilę sharingan i użył na nich iluzji, Iatsu. Zwykli ludzie nie posiadali odporności na genjutsu, wiec nie musiał zużywać za dużo czakry... Jego oczy po kilku sekundach wróciły do zielonego koloru. - Dalej! Chyba, że chcecie zginąć tu i teraz?! Srebrnowłosy wściekły wyleciał z domostwa. Większość jego ciała była pokryta w szkarłatnej krwi. Włosy wyglądały chyba najstraszniej w ciemnosciach nocy... Pobiegł ulicami, zgodnie z obietnicą wyżynał rabujących, niszczących, plądrujących. Wpadał do domów... Najokrutniej traktował cholernych gwałcicieli i morderców. Pchniecie w wątrobę. Gwarantowana, długa, powolna i bolesna śmierć. Nawet najlepszy medyk tego nie uleczy. Pochłonięty swoją furią kontynuował akt, tak długo jak było to konieczne... Ludzie to prawdziwe śmiecie!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Misje krajów”